pixel Page 18FCEBD2B-4FEB-41E0-A69A-B0D02E5410AERectangle 52 Przejdź do treści

Szanowni Państwo!

Chcielibyśmy – na tyle ile to możliwe – umilić Państwu ten trudny czas, dlatego w dniach 20 marca – 20 czerwca udostępniamy wersję cyfrową wiosennego numeru bezpłatnie dla zalogowanych użytkowników. Zapraszamy do czytania i słuchania audio z bieżącego numeru! Przeczytaj wiosenny numer

W związku z zamknięciem wielu punktów sprzedaży prasy, zapraszamy do kupienia papierowej wersji numeru wiosennego w cenie okładkowej, bez dodatkowych kosztów przesyłki. Kup wiosenny numer

Przekrój
Jakich pejzaży dźwiękowych może nam najbardziej brakować, gdy na skutek pandemii świat nagle ucichł? ...
2020-05-08 00:00:00
zdrowe życie

Tęsknię za tobą, dźwięku
6 dźwięków, których brakuje nam w czasie kwarantanny

Tęsknię za tobą, dźwięku

Dźwięki są tak oczywistym elementem naszej rzeczywistości, że nie zwracamy na nie szczególnej uwagi. A przecież kryzys epidemiczny wpłynął także na to, jak świat brzmi. Nasza codzienność zmieniła się, a wraz z nią przeobraziła się audiosfera – czy to w domach, na podwórkach, w pracy, na ulicach, w parkach, ale także miejscach rzadziej odwiedzanych – lasy, niebo, a nawet morza i oceany brzmią nieco inaczej niż przed covidowym spustoszeniem.

Czyta się 4 minuty

W tęsknotę za jakimś miejscem, stylem życia, w potrzebę spotkania się z drugim człowiekiem wpisane jest także pragnienie – w większości pewnie nieświadome – usłyszenia ich charakterystycznych odgłosów. Jakich pejzaży dźwiękowych może nam najbardziej brakować, gdy świat nagle ucichł?

Miasta

Wiele osób cieszy obecny okrojony repertuar dźwięków miasta – brak wszędobylskich szumów, klaksonów, dzwonków, rozmawiających ludzi, gwaru otwartych kawiarni, barów, ulicznych muzyków, odgłosów przyśpieszonych kroków… I nie ma się czemu dziwić, bo wszędobylski hałas wpływa na nasze życie i potrafi wyjątkowo zmęczyć. Ale kwarantanna zapewne nie sprzyja miejskim ekstrawertykom – dla nich miasto tętni życiem, tzn., że rozbrzmiewa także pełną paletą dźwięków. Hałas to przecież synonim życia i obecności. Tym, którzy nakręcają się dynamiką miasta, zapewne brakuje jego kompozycji dźwiękowej. Cisza w miejscach, które zwykle kojarzymy z hałaśliwym pejzażem dźwiękowym, bywa bardzo wymowna i dla niektórych niekoniecznie przyjemna dla ucha.

Lasy, parki

O zakazie wstępu do lasów, parków i na tereny zielone słuchaliśmy niemalże z przerażeniem. Na szczęście restrykcje w końcu zniesiono. Brak możliwości bezpośredniego kontaktu z naturą – zwłaszcza dla mieszkańców miast, którzy lockdown muszą przetrwać w betonowych blokach, często nawet bez balkonu – był przytłaczający. Wyjście na spacer, bieganie czy jazda na rowerze to przecież nie fanaberia, a pewnego rodzaju samoopieka, którą musimy szczególnie otaczać się w tym nieznośnym okresie. 

Weszliśmy właśnie w tę porę roku, kiedy natura najgłośniej daje o sobie znać. A akurat w ten rodzaj hałasu możemy (i powinniśmy) wsłuchiwać się godzinami, gdyż ma idealne właściwości relaksujące. Jeśli, chociażby ze względu na ścisłą kwarantannę, nie mamy możliwości wyjścia na świeże powietrze, warto otworzyć okno i podsłuchać, jak wiosna budzi się do życia. Wyciszony pejzaż dźwiękowy miasta powiększył przestrzeń na ptasie radio. Nie przegapmy tego!

Praca

I kto by pomyślał, że jeszcze będziemy za nią tęsknić. Dla wielu marzenie o pracy zdalnej, ot tak, z dnia na dzień ziściło się. Dzisiaj pewnie je przeklinają i tęsknią za ansamblem złożonym z zacinającej się kserokopiarki, skrzypiącego fotela, chrobotania ekspresu do kawy i kanonu postukiwań na klawiaturze. Dom stał się biurem, szkołą, przedszkolem, stołówką, salą konferencyjną, placem zabaw, pobojowiskiem – dużo jak na statystycznych kilkadziesiąt metrów kwadratowych.

Niech pierwszy rzuci kamieniem ten, kto nigdy w myślach nie przeklinał kolegów z open space’u – że za głośno, że nie da się tak pracować – tylko czekać, aż zatęsknimy, by ponownie usłyszeć z drugiego końca korytarza sfrustrowane „Opróżnij fusy!”.

Filharmonia, opera, teatr

Pomijam tutaj kwestię tęsknoty za widowiskiem na żywo. Naprzeciw potrzebom melomanów i spektaklożerców wychodzą instytucje, które dwoją się i troją, chcąc na Zoomie, live streamingach podtrzymać kontakt z widzem. Ale filharmonia to nie tylko utwory klasyków. Chwilę przed podniesieniem batuty przez dyrygenta ma miejsce niebywała miniatura – dostrajanie się całej orkiestry do obojowego „a”. Chmura dźwięków roznosi się po całej sali. Ta przyjemna i pełna napięcia kakofonia kakofonia szybko ucicha na jednogłośnej harmonii.

Tęsknię za rozlegającymi się w teatrze dzwonkami: pierwszym, drugim i w końcu trzecim, nakazującym szybko zająć swoje miejsce. Brakuje mi dźwiękowych faux pas – pośpiesznego klaskania pomiędzy częściami i zbiorowego ataku kaszlu. I w końcu – braw po ostatniej kresce taktowej. Zawsze znajdzie się śmiałek, który rozpocznie salwę podziękowań dla artystów – i tak z pojedynczego klaśnięcia rozwija się przez całą salę polirytmiczny epilog na kilkaset par rąk.

Deszcz

Spacer po deszczu nie dość, że romantyczny, to i zwiększa odporność. Tej przyjemności przez długi czas nie mogliśmy doświadczyć. I to nawet nie przez surowe restrykcje mające zapobiegać rozprzestrzenianiu się epidemii, a przez wszechobecną suszę. O szyby deszcz dzwoni z roku na rok coraz rzadziej, a to nie wróży nic dobrego. Nasza potrzeba wsłuchiwania się w tłukące się o parapet i ulice grube krople deszczu jest niczym w porównaniu z tym, jak bardzo potrzebuje ich natura. I choć w ostatnich dniach pojawiły się kałuże, to wciąż za mało, żeby pokryć braki.

Bliscy

Last but not least, najbardziej w tym całym epidemicznym zamieszaniu chyba najbardziej brakuje nam głosów bliskich. I co z tego, że zawsze można zadzwonić, zobaczyć się na FaceTime. Miło byłoby w końcu posłuchać bliskich bez filtra w postaci głośnika telefonu, nie musieć wsłuchiwać się w sygnał połączenia, a po prostu poczuć wibracje, tembr głosu. To taki czas, kiedy tęsknimy za czyimś – może czasami zbyt głośnym – śmiechem, szuraniem, nuceniem pod nosem, zawołaniem.


Nowa codzienność podsunęła nam mnóstwo narzędzi, które mają stanowić namiastkę „dawnych czasów”. Aplikacje do relaksacji przy odgłosach lasów tropikalnych, nocnego śpiewu słowika, szumu morza, streamingi, kamerki, udostępnianie zasobów archiwalnych nie zastąpią nam jednak doświadczeń na żywo.

Wielka symfonia świata gra teraz raczej piano aniżeli forte. Tęskniąc za konkretnymi dźwiękami, można jednak w zastanej rzeczywistości usłyszeć też coś zupełnie nowego.

 

 

Data publikacji:

okładka
Dowiedz się więcej

Prenumerata
Każdy numer ciekawszy od poprzedniego

Zamów już teraz!

okładka
Dowiedz się więcej

Prenumerata
Każdy numer ciekawszy od poprzedniego

Zamów już teraz!