Page 18FCEBD2B-4FEB-41E0-A69A-B0D02E5410AERectangle 52 Przejdź do treści

„Przekrój” na totalne lato!

Takiego numeru jeszcze nie było! Badamy gwiazdy i zaglądamy do ludzkiego mózgu. Psychologów pytamy o młodzież, a filozofów o to, jak żyć dobrze. Przyglądamy się naszym strachom, sprawdzamy, kiedy nauka jest przyjemna, piszemy o chodzeniu (boso, tyłem i bez celu) i o nadziei, że będzie lepiej. Nowy letni „Przekrój” już na Ciebie czeka – czytaj dla przyjemności!

Kup numer letni

Letni „Przekrój” w nowym formacie jest wygodniejszy do czytania i idealnie mieści się w skrzynce pocztowej. Zamów już dziś – tylko na stronie Przekroj.pl w niższej cenie.

Przekrój
O mało znanych sposobach na poznawanie nieznanego pisze
2020-11-07 00:00:00
nie do wiary
Słowiańskie wróżby

Spośród wielu sposobów wróżenia starożytni Słowianie najbardziej cenili hippomancję. Hippomancja, czyli wróżenie z zachowania konia, występowała także u Bałtów i Germanów. Święte konie, najczęściej białe, mieszkały w grodach świątynnych (jak w Radogoszczy czy Szczecinie) lub świętych gajach; nie można ich było dosiadać (czasem mógł to robić tylko kapłan). Podczas rytuału, poprzedzanego „mamrotaniem” zaklęć przez kapłana, Germanie wsłuchiwali się w rżenie i prychanie konia, by na tej podstawie oceniać, czy dana wyprawa łupieżcza powinna się odbyć, czy też nie powinna, a jeśli tak, to czy drogą morską, czy lądową itd.

Słowianie posługiwali się inną metodą: kładli na ziemi dziewięć włóczni, a następnie kapłan trzykrotnie prowadził przez nie konia. Jeśli koń nie dotknął włóczni, wróżba była pomyślna.

Ukrytym założeniem tych praktyk był fakt niewidzialny gołym okiem: konia dosiadał bóg, który go prowadził (dlatego koń na ogół nie mógł być osiodłany przez ludzi).

Jak wynika z zachowanych średniowiecznych źródeł, Słowianie często używali hippomancji w celu określenia najlepszej ofiary, jaką w danym momencie należy złożyć bogom.

Zamów prenumeratę cyfrową

Z ostatniej chwili!

U nas masz trzy bezpłatne artykuły do przeczytania w tym miesiącu. To pierwszy z nich. Może jednak już teraz warto zastanowić się nad naszą niedrogą prenumeratą cyfrową, by mieć pewność, że żaden limit Cię nie zaskoczy?

Ciekawie ukazuje to historia misjonarza cysterskiego Teodoryka, opisana przez Henryka Łotewskiego. Misjonarz został złapany przez Słowian w 1192 r.; ci zdecydowali złożyć go w ofierze w intencji dobrych zbiorów. Kapłan-wróżbita obserwował konia. Mnich w tym czasie modlił się pod nosem o łaskę. Koń nie dotknął włóczni. Słowiański kapłan, widząc modlitwę mnicha, uznał, że pod jej wpływem Bóg chrześcijan dosiadł konia i pokierował nim tak, by oszczędzić misjonarza. Dlatego kapłan ruchem ręki symbolicznie zrzucił z końskiego grzbietu domniemane chrześcijańskie bóstwo. Po powtórzeniu wróżby wynik był jednak taki sam i misjonarza Teodoryka oszczędzono.          

Według kronik Adama z Bremy w 1066 r. znacznie mniej szczęścia miał mechliński biskup o imieniu Jan. Koń, prawdopodobnie prowadzony przez boga Radogosta, wyraził boską wolę w sposób zdecydowany – żądając złożenia w ofierze biskupiej głowy.

ilustacja: Joanna Grochocka
ilustacja: Joanna Grochocka

Data publikacji:

Tomasz Wiśniewski

Tomasz Wiśniewski

Pisarz, redaktor działu zmyśleń. Autor książek „O pochodzeniu łajdaków”, „Wstrząsająco przystojny mężczyzna” i „Historie nie do końca zmyślone”.

okładka
Dowiedz się więcej

Prenumerata
Każdy numer ciekawszy od poprzedniego

Zamów już teraz!

okładka
Dowiedz się więcej

Prenumerata
Każdy numer ciekawszy od poprzedniego

Zamów już teraz!