pixel Page 18FCEBD2B-4FEB-41E0-A69A-B0D02E5410AERectangle 52 Przejdź do treści

Szanowni Państwo!

Chcielibyśmy – na tyle ile to możliwe – umilić Państwu ten trudny czas, dlatego w dniach 20 marca – 20 czerwca udostępniamy wersję cyfrową wiosennego numeru bezpłatnie dla zalogowanych użytkowników. Zapraszamy do czytania i słuchania audio z bieżącego numeru! Przeczytaj wiosenny numer

W związku z zamknięciem wielu punktów sprzedaży prasy, zapraszamy do kupienia papierowej wersji numeru wiosennego w cenie okładkowej, bez dodatkowych kosztów przesyłki. Kup wiosenny numer

Przekrój
Jest jeden winny. To kult miłości romantycznej, niesamowicie ­naiwnej idei pochodzącej z XVIII-wiecznej ...
2019-12-06 10:00:00

Miłość romantyczna? Kiepski pomysł

Miłość romantyczna? Kiepski pomysł

Jest jeden winny. To kult miłości romantycznej, niesamowicie ­naiwnej idei pochodzącej z XVIII-wiecznej Europy, którą głosili pisarze, poeci i filozofowie. Według niej każdy ma swoją bratnią duszę, którą musi odnaleźć, żeby uleczyć się z samotności, smutku i poznać prawdziwe szczęście. Romantyzm wierzył, że ukochana osoba będzie jednocześnie naszym przyjacielem, kochankiem, nauczycielem, menedżerem gospodarstwa domowego, partnerem do rozmów i zwierzeń, połową duetu rodzicielskiego, przewodnikiem duchowym itp. Mówiliśmy już wcześniej, do czego takie myślenie prowadzi…

Czyta się 2 minuty

Do rozczarowań.

I do wiecznego miłosnego focha, kiedy dostajemy mniej lub co innego, niż oczekujemy. Zresztą romantyzm zostawił w nas wiele innych niezdrowych przekonań i przyzwyczajeń.

Jakich?

Zamów prenumeratę cyfrową

Z ostatniej chwili!

U nas masz trzy bezpłatne artykuły do przeczytania w tym miesiącu. To pierwszy z nich. Może jednak już teraz warto zastanowić się nad naszą niedrogą prenumeratą cyfrową, by mieć pewność, że żaden limit Cię nie zaskoczy?

Fiksację na małżeństwie. Romantyzm wziął instytucję, która wcześ­niej była po prostu praktyczną unią dwójki ludzi, i wymieszał ją z wizją gorącej, wiecznie trwającej miłości. Do tego połączył miłość i seks. Przedtem wierzono, że można uprawiać miłość fizyczną bez deklarowania miłości i że można kogoś kochać gorąco, ale platonicznie. Jednak romantycy chcieli mieć wszystko naraz. I nagle małżeństwa, w których jest dużo przyjaźni, ale mało seksu, albo pozamałżeńskie zdrady stają się w oczach ludzi tragediami nie do przepracowania. A przecież wszystko jest kwestią umowy.

Lista przewin romantyków się wydłuża.

A to wcale nie koniec! Oni naprawdę zdrowo namieszali ludziom w głowach. Wmówili im na przykład, że prawdziwa miłość oznacza koniec samotności. A przecież wiemy, że tak nie jest. Każdy czasem czuje się samotny, ale nie musi to oznaczać, że jest w niewłaściwym związku. Do tego wszystkiego romantycy z pogardą patrzyli na pragmatyczną stronę miłości – dobre alianse finansowe, łączenie majątków, praktyczne dopasowanie charakterów. Ważne było tylko to nieuchwytne „coś”.

Francuzi mówią: je ne sais quoi (śmiech).

No tak, Francuzi… Romantyków wśród nich nie brakowało. Chcę jeszcze raz podkreślić – romantyczny wzór na miłość, podobnie jak demokracja, jest historyczną kreacją. Żeby ludzie kochali się dojrzale i szczęśliwie, potrzebne jest przełamanie tego schematu.

Wie Pan, jak to zrobić?

Model romantyczny należy zastąpić psychologicznie dojrzałą wizją miłości, którą nazwałbym klasyczną. W takim modelu powinno się znaleźć wiele nowych przekonań. Na przykład takie, że nie zawsze miłość i seks idą w parze. Albo że to całkowicie normalne, zdrowe i rozsądne oczekiwać od potencjalnego partnera, że będzie zaradny życiowo i będzie umiał zarabiać pieniądze. Do tego warto dodać, że głośne przyznanie się partnerowi do tego, że jest się człowiekiem pełnym wad, może być początkiem pięknej, szczerej miłości. Ważna jest też świadomość, że nikt nigdy nie spełni w stu procentach naszych oczekiwań albo że negocjacje w sprawach tak trywialnych, jak godzinowy podział obowiązków domowych, są tak samo ważne jak ustalenia dotyczące kwestii dzieci czy religii. Prawdziwa dojrzałość w miłości to początek przyznania się do tego, że każdy z nas jest na swój sposób szalony i niedoskonały. I uczenie się kochania naszego niedoskonałego partnera. Czy nie brzmi to jak wyzwolenie?

Alain de Botton w rozmowie z Aleksandrą Reszelską, „Przekrój” nr 1/2018. 

 

Data publikacji:

okładka
Dowiedz się więcej

Prenumerata
Każdy numer ciekawszy od poprzedniego

Zamów już teraz!

okładka
Dowiedz się więcej

Prenumerata
Każdy numer ciekawszy od poprzedniego

Zamów już teraz!