Page 1Rectangle 52 Przejdź do treści
Głos stoika
Piotr Stankiewicz

Między kibolem a stoikiem

Między kibolem a stoikiem

To jest jedno z pytań, jakie ostatnio najczęściej zadajecie. Jedno z moich spotkań wypada tuż przed meczem z Kolumbią, rozmawialiśmy już pokrótce o tym, żeby skończyć je w miarę o czasie, żeby nie spóźnić się na mecz... i oczywiście przerodziło się to w dyskusję spod znaku: „Jak to? To oglądanie mistrzostw jest stoickie?”.

Bo jak to właściwie jest? Stoicyzm to przecież podobno – tak mówi jeden z najpowszechniejszych, najbardziej nieustępliwych stereotypów – odsunięcie się od emocji, wygaszenie ich. A to kłóci się z tym, jak – według kolejnego stereotypu – wygląda oglądanie mundialu: z ucieczką w emocje, z machaniem flagą, z ochrypnięciem, że „Polska gola”.

A to przecież wszystko nie do końca prawda. Ani stoicyzm nie sprowadza się do siedzenia z zimnym jabłkiem w dłoni, z widokiem na tarczę zegara i pogardą dla mrowiska, ani oglądanie mistrzostw to nie li tylko ogłuszanie się tanimi emocjami. Jest w stoicyzmie miejsce na przemyślaną rozrywkę, w szczególności taką, dla której można się spotkać z przyjaciółmi i oglądać ją wspólnie. Plus dodatkowy: przy tej okazji mamy też szansę – jak rzadko – jakoś tam zjednoczyć się z resztą społeczeństwa, w którym żyjemy. Że to zjednoczenie jest pozorne, płytkie i sprowadza się do wspólnego przeklinania sędziego Webba – to już inna sprawa. Brak głębi nie przeszkadza przecież, dopóki nie chcemy skakać na główkę.

Przede wszystkim – jak już pisałem w tej rubryce – stoicyzm to nie terror wiecznej uważności. Jeżeli życie zgodne z naturą cokolwiek dzisiaj znaczy, to tyle, że nie wolno abstrahować od faktów i uwarunkowań. Ludzkie uwarunkowania zaś są takie, że potrzebujemy okresów wypoczynku, relaksu, zmniejszenia napięcia. Zwłaszcza w dzisiejszych czasach, które domagają się wiecznej uwagi. A oglądanie mistrzostw może być dla nas świetnym pretekstem! Jest bowiem częścią stoicyzmu świadomość... że nie da się być w pełni stoikiem przez cały czas. I że lepiej sobie czasem programowo odpuścić, niż zajechać.

Czy stoik będzie kibicował „naszym”? Jest taka anegdota, że Chrystus poszedł kiedyś na mecz piłkarski i cieszył się po bramce strzelonej przez czerwonych, a potem po tej strzelonej przez niebieskich. „To komu pan kibicuje? – spytano go. – Nikomu. Po prostu, cieszy mnie gra”.

W tej postawie jest oczywiście piękno i głęboki sens. Ale jest ona krótkowzroczna: my, stoicy, widzimy przecież, że na tym poniekąd ta gra polega – gra w kibicowanie, oglądanie meczów – że komuś kibicujemy. Sport jest z założenia współzawodnictwem – możliwość bezstronności jest pozorna. Zatem owszem, stoik będzie (jeśli tylko zechce) „kibicował naszym”. Co oczywiście nie znaczy, że będzie podpalał samochody, jeżeli ci „nasi” przegrają (czy wygrają – niektórym to przecież bez różnicy). Drugą stroną medalu jest bowiem świadomość, że owszem, to jest gra, ale tylko gra. Oglądamy mecze, żeby odetchnąć, napić się piwa z przyjaciółmi. A świat się nie skończy, jak nasi odpadną.

Data publikacji:

Piotr Stankiewicz

Piotr Stankiewicz jest autorem m.in. książki „Sztuki życia według stoików”, portalu stoickiego na Facebooku i bloga „Myślnik Stankiewicza". Związany ze stoicyzmem, z międzynarodowym zespołem „Modern Stoicism” i z Uniwersytetem Warszawskim. Nie pije, pisze.

okładka
Dowiedz się więcej

Prenumerata
Każdy numer ciekawszy od poprzedniego

Zamów już teraz!

okładka
Dowiedz się więcej

Prenumerata
Każdy numer ciekawszy od poprzedniego

Zamów już teraz!