Page 1Rectangle 52 Przejdź do treści
Ta strona używa cookie i innych technologii. Korzystając z niej wyrażasz zgodę na ich używanie zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki.
Szanowni Czytelnicy!

Serdecznie polecamy zapisanie się do naszego newslettera. W środku, nie zawsze regularnie, jeszcze więcej „Przekroju” i unikatowe treści, których nie znajdziecie nigdzie indziej!

Z poważaniem,
Redakcja
Iza Smelczyńska

Żegnam cię, mój świecie wesoły

Aleksandra Waliszewska
Żegnam cię, mój świecie wesoły
Żegnam cię, mój świecie wesoły

Śpiewane pogrzeby i dwudniowe czuwanie przy zmarłym można jeszcze spotkać we wschodniej Polsce. W czasie nocnych czuwań ludzie modlą się za zmarłego i śpiewają pieśni – odpowiednio dobrane do wieku i sytuacji zmarłego. O muzycznej oprawie pogrzebu opowiada  śpiewak, instrumentalista, scenarzysta i etnomuzykolog, Adam Strug. 

 

Iza Smelczyńska: W 2012 roku zapoczątkował Pan spotkania śpiewacze na warszawskich Powązkach. Zgromadzeni wykonują barokowe pieśni zegarowe w wariantach przekazywanych niemalże „do wczoraj” w tradycji ustnej na północno-wschodnim Mazowszu. W 2015 roku wraz z zespołem Kwadrofonik nagraliście Requiem ludowe, gdzie barokowe melodie oraz teksty zawarte w XIX-wiecznym Śpiewniku Pelplińskim łączą się z nowoczesną aranżacją. W nowym kontekście odnawia Pan nienową rolę pieśni. Skąd to nagłe zainteresowanie tematyką pogrzebową w kulturze polskiej?

Adam Strug: Jesteśmy w ciekawym miejscu w dyskursie publicznym, bo dopiero niedawno obrzędem pogrzebowym zainteresowały się muzykologia, literaturoznawstwo czy kulturoznawstwo. Wcześniej nikt nie podejmował tematu, bo temat wydawał się oczywisty. Potem nikt się nie zajmował, bo było już za późno. Nicolás Gómez Dávila mówi, że reakcjonista to jest ktoś, czyje poglądy bagatelizuje się, wydają się niedorzeczne, a potem – gdy się zmaterializują – powtarzamy jako oczywiste fakty i własne myśli. Tak jest z moimi obserwacjami procesów kulturowych ze wskazaniem na muzykę. Nagle wszyscy się budzą, ale o pięć minut za późno.

O ile chętnie zrezygnowaliśmy z wielodniowych wesel i wszystkich tradycji z nimi związanych, to do końca nie wyrzekliśmy się obrzędu pogrzebowego. Z czego wynika ta niekonsekwencja?

Śpiewane pogrzeby i dwudniowe czuwanie przy zmarłym można jeszcze spotkać we wschodniej Polsce. W czasie nocnych czuwań ludzie modlą się za zmarłego i śpiewają pieśni – odpowiednio dobrane do wieku i sytuacji zmarłego. Nie jest tajemnicą, że w tym momencie pojawia się także alkohol. W dzień pogrzebu zmarły odprowadzany jest na cmentarz, czemu także towarzyszy śpiew.

            Patrząc z dalszej perspektywy na całą Polskę, nie mam, niestety, dobrych wiadomości. Wszystko wskazuje na to, że obrzędu pogrzebowego też niemalże się wyrzekliśmy. Na zachodzie kraju tradycja ta odeszła w zapomnienie wraz z pokoleniem urodzonym przed pierwszą wojną. Na wschodzie natomiast do dnia dzisiejszego praktykuje się obrzędowość, aczkolwiek można zaobserwować kilka faz rozpadu. W tym pożądanym kształcie obrzędu pogrzebowego to mężczyźni prowadzili śpiewy. Kolejna faza to prowadzące kobiety. Ostatni etap transformacji pozostawia jedynie modlitwy recytowane – dzisiaj najczęściej spotykamy się właśnie z taką formą obrzędu pogrzebowego.

Mówiąc o kobietach ma Pan na myśli „płaczki”?

Nie, istnieje jeszcze inne określenie – „dziwaczki”. Na północno-wschodnim Mazowszu mówiono nie o „płakaniu”, a o „wydziwianiu” opierającym się na zawodzeniu i melorecytacji. Zresztą etymologia greckiego słowa „śpiewać” oznacza „zawodzić”. Stworzenie jęczy za swoim domniemanym Stwórcą.

Dlaczego w momencie żegnania się ze zmarłym i odprawiania obrzędu pogrzebowego unikamy krępującej ciszy? Każdy etap pogrzebu łączy się ze słowem, śpiewem czy muzyką…

Myślę, że spowodowane jest to krótkim czasem, jakim dysponujemy, aby wyprawić zmarłego na „tamtą stronę” i opatrzyć go wszelką możliwą modlitwą. Śpiewy pogrzebowe oswajają żyjących ze śmiercią. O paradoksie – w tym obyczaju materializują się siły żywotne tych społeczności. Religijnie jestem dość sceptyczny i uważam, że pogrzeby odbywają się głównie dla bliskich zmarłego, których cisza i pustka po zmarłym krępuje.

Aleksandra Waliszewska
Aleksandra Waliszewska

Co najczęściej jest tematem pieśni pogrzebowych?

Tematyka i jakość tekstów są różne. Znajdziemy najwyższej próby poezję, literacki szczyt poezji polskiego renesansu i baroku. Analizując dokładniej repertuar pogrzebowy, znajdziemy poezję Kochanowskiego, Krasickiego, Naborowskiego, Żabczyca. Pojawia się też poezja gminna, gdzie autor niekoniecznie posiadał wiedzę o „trendach”, jakie panowały wówczas na dworach szlacheckich. Podmiotem pieśni zazwyczaj jest osoba zmarłego, więc śpiewamy niejako w jego imieniu. Wgłębiając się w treść, zauważymy, że nie są one jedynie modlitwą za zmarłych, lecz także przestrogą i nauką dla żyjących. Niekiedy są to też śpiewane afekty mówiące o tęsknocie i pustce, niekiedy nawiązują wprost do męki Chrystusa. Wiele tekstów pochodzi ze średniowiecza, renesansu i baroku, ale pojawia się w nich wątek dydaktyczny dopisany w późniejszych wiekach przez jezuitów.

Czy pieśni pogrzebowe wykonywane są także podczas świeckich obrzędów?

Tak, choć nie są to typowe pieśni pogrzebowe. Istnieją teksty, w których nie ma słowa o Chrystusie. Ich tematyka krąży wokół duchowości, ale nigdy nie mówi o niej wprost. Pojawia się na przykład motyw duszy ulatującej z ciała, motyw wędrówki duszy. Coraz częściej śpiewam na świeckich i „vipowskich” pogrzebach, więc tak dobieram teksty, aby nie epatować nieżyczących sobie tego niewierzących treściami religijnymi. Okazuje się, że jest to możliwe, bo wiele pieśni zegarowych nie odnosi się wprost do bóstwa.

Paradoksalnie do tradycji pieśni żałobnych wracamy w dużych miastach, a nie na wsiach. Z czego to wynika?

Istnieje błędne przekonanie, że pieśni pogrzebowe wywodzą się ze wsi. Patrząc w przeszłość, można zauważyć, że ta tradycja ewidentnie wyrasta z kultury dworskiej i z klasztorów, gdzie zatrudniano poetów. Taki wiersz obrastał muzyką i dopiero wtedy trafiał na wieś. Wieś polska ma dwa oblicza – pierwsze związane jest z takimi aspektami, jak przyroda, plemienność, wiara. Po drugiej stronie medalu znajdziemy okrucieństwo i ciemnotę. Chłopi wraz elektryfikacją wsi – pojawieniem się w domu radia i telewizji – odrzucili własne ryty muzyczne i ochoczo zapomnieli o swoich tradycjach. Sam często muszę „wyciągać” od śpiewaków ich dawny, kunsztowny repertuar, bo kiedy proszę o zaśpiewanie tego, co lubią, to najczęściej słyszę Czarną Madonnę albo Barkę. O ile gmin porzucił swoją tradycję na rzecz disco polo i muzyki postkatolickiej, to inteligencja wraca do tego, co piękne.

Wspominał Pan, że pieśni przekazywane są w tradycji ustnej. Od kogo Pan przejął swoje melodie?

Miałem szczęście, bo dorastałem wśród starszyzny, która śpiewała. Nie mieli świadomości, co śpiewają, nie znali źródeł literackich, ale zdawali sobie sprawę, że to jest ich największy skarb. Zostałem w dzieciństwie „skatowany” tą muzyką, co do dnia dzisiejszego jest przedmiotem mojej pracy. Podobno nasza podprogowa pamięć sięga 200 lat wstecz i mogę powiedzieć, że jestem tego świadkiem. Tzw. nuty, które odziedziczyłem po babce, ona przejęła od swojego ojca, a on od swojego dziadka. Śpiewam je w tej samej, niezmienionej wersji.

            Warianty melodyczne zawsze przekazywane były drogą ustną, teksty spisywano. Istotę zjawiska trafnie opisuje powiedzenie „Co wieś, to inna pieśń”. Ten sam tekst w różnych regionach przyjmował inny wariant melodyczny. Ile w Polsce wsi, tyle wariantów. Ba, ilu śpiewaków, tyle wariantów. Jeżeli wieś była rozśpiewana, ten sam wiersz śpiewano na kilka melodii.

 

1 listopada o godzinie 17.00 po raz kolejny odbędzie się wspólnie śpiewanie barokowych pieśni zegarowych w katakumbach powązkowskich. Uczestnicy spotkania otrzymają teksty na miejscu. Proszeni są o zabranie ze sobą świeczek.

15 listopada o godzinie 19.00 w Studiu Koncertowym Polskiego Radia im. Witolda Lutosławskiego (ul. Modzelewskiego 59) odbędzie się koncert promujący nową, czwartą autorską płytę Adama Struga Leśny Bożek.

Usłyszymy piosenki mówiące o antynomiach ludzkiego losu: miłości, śmierci, nadziei i rozczarowaniu. W warstwie literackiej, obok tekstów Struga, odnajdujemy wiersze Leśmiana, Staffa, Asnyka i poety ludowego Jana Pocka. W warstwie muzycznej – w całości skomponowanej przez autora – dają o sobie znać fascynacje polską muzyką tradycyjną i melodyką Bliskiego Wschodu. Cechami tej płyty są liryka i minimalizm. Autor częstokroć deklaruje, że jego utwory służyć mają wspólnemu śpiewaniu wierszy poetów polskich i obcych.

Album Leśny Bożek ukaże się 17 listopada nakładem wydawnictwa Unzipped Fly Records.

 

Data publikacji: