Page 1Rectangle 52 Przejdź do treści
Joanna Brych

O miłości węgierskiej, i nie tylko

fot. Anahita Rezaei
O miłości węgierskiej, i nie tylko
O miłości węgierskiej, i nie tylko

Miłość to sprawa idealna, małżeństwo – realna. Połączenie rzeczy realnej z idealną nigdy nie uchodzi bezkarnie – tak twierdził Johann Wolfgang von Goethe, zaś Mickiewicz w „ Dziadach” napisał: Kto miłości nie zna, ten żyje szczęśliwy. I noc ma spokojną, i dzień nietęskliwy. Czy mieli rację? Po obejrzeniu wystaw w Muzeum Etnograficznym pytanie nadal pozostaje otwarte...

Pierwsza ekspozycja, #lovepme odwołuje się do powoli zanikającego, w czasach mediów społecznościowych, zwyczaju wysyłania pocztówek i listów miłosnych.
Udało się ją zorganizować dzięki Marianowi Sołobodowskiemu, kolekcjonerowi, który w swoich zbiorach posiada kilka tysięcy archiwalnych pocztówek świątecznych i okolicznościowych. #lovepme prezentuje pocztówki miłosne, świetnie wyselekcjonowane przez Zespół ds. Komunikacji Państwowego Muzeum Etnograficznego w Warszawie. Nie będę ich opisywać. Lepiej wybrać się do muzeum, a dla zachęty podrzucam tylko kilka cytatów, których są ilustracją:

Kiedy kochasz, padaj do nóg – Henryk Sienkiewicz, „ Potop”.

Bo widzisz, mówiłam Ci, że mężczyznę wiąże nie namiętność, nie zmysły ani nawet sentyment, tylko to coś, bardzo subtelnego, a wiążącego jak stal. To jest, Muszko moc przyzwyczajenia – Gabriela Zapolska, „Skiz”

Dobra żona głowy mężowej korona – Władysław Reymont, „ Chłopi”.

Powinnaś była wiedzieć, moja Justynko - mawiała - że tacy ludzie, jak Zygmunt, z takimi, jak ty, dziewczętami romansują często, ale nie żenią się prawie nigdy! –
Eliza Orzeszkowa „ Nad Niemnem”.

Gdzie u kobiety zaczyna się miłość, tam kończą się wszystkie zasady – Tadeusz Dołęga-Mostowicz, „ Znachor”.

Druga ekspozycja, „Węgierska miłość” opowiada na jakich zasadach dobieramy się w pary i w jaki sposób ewoluowała instytucja małżeństwa. Została przygotowana przez Hungarian Open Air Museum w Szentendre, największy na Węgrzech skansen, założony w 1967 roku i dokumentujący historię architektury ludowej oraz regionalne węgierskie zwyczaje. Podobno pretekstem do opowieści, o zmianie miłosnych obyczajów na przestrzeni niemal 150 lat, stała się historia polsko-węgierskiej pary. Niestety więcej szczegółów kuratorzy wystawy, Miklós Cseri, Szabdra Németh i Zsolt Sárinie nie zdradzili, ale i tak zaoferowali zwiedzającym potężną dawkę wiedzy, koncentrując się na takich zagadnieniach jak: formy poznawania się i wchodzenia w związki czy ceremonie ślubne i wesela.

I tak, pod koniec XIX wieku najbardziej liczył się status społeczny i materialny oraz wyznanie religijne i miejsce zamieszkania. Ale za to małżeństwa w swej istocie były związkami na całe życie. Realnie czy fikcyjnie? Ten temat nie został podjęty, choć podkreślono, że małżeństwa z miłości zawierane były sporadycznie i to przeważnie  wśród osób pozbawionych majątku, pochodzących z niższych warstw społecznych. Współcześnie wybór partnera, jak zaznaczono, nie musi skończyć się ślubem i rodzina ma coraz mniej do powiedzenia, a znajomości często zawierane są wirtualnie. Pomaga w tym chociażby Facebook i Tinder. Czasami ludzie zwracają się do specjalistów. Na Węgrzech pierwsza organizacja świadcząca usługi matrymonialne powstała w 1968 roku. Zamiast swatek zatrudniała psychologów, a jej istnienie uzasadniano troską władzy centralnej o sprawy prywatne obywateli.

Wystawa przypomina też, że w czasach socjalistycznych modne były hufce pracy, czyli obozy młodzieżowe, podczas których między poranną gimnastyką, pracami budowlanymi, plażowaniem a wieczornym ogniskiem bądź dyskoteką grano w butelkę i nieraz wynikało z tego coś więcej.

Być może zawarcie małżeństwa nie zawsze było korzystne. Ostatnio na przykład przeczytałam, że kiedy Barbara Bittnerówna, nasza słynna primabalerina, zdecydowała się wyjść za mąż z miłości ( zamiast spokojnie żyć na „ kocią łapę”) natychmiast zainteresowało się nią i jej małżonkiem biuro kwaterunkowe. I tylko dzięki interwencji ówczesnego prezydenta Warszawy para nie musiała opuścić dwupokojowego mieszkania w starej willi i przenieść się do baraku. Na Węgrzech mogły panować podobne zasady. Ale to już tylko moje przypuszczenia.

Narracja wystawy poprowadzona została w sposób przejrzysty i chronologiczny- od schyłku XIX wieku, przez lata 60., aż po współczesność. Dużo miejsca poświęcono przygotowaniom weselnym, prezentacji regionalnych potraw, ludowych strojów, przedmiotów używanych podczas ceremonii ślubnej. W tym celu wykorzystano także fragmenty filmów dokumentalnych i zdjęcia, nie zapominając o przystępnych opisach.

Ekspozycję zamyka część dotycząca tematu erotyki, seksualności i związków partnerskich. A równie dobrze mogłaby się zakończyć fragmentem wiersza Wisławy Szymborskiej „ Nic dwa razy”, przywołanym na wystawie #lovepme:

Uśmiechnięci, współobjęci
spróbujemy szukać zgody,
choć różnimy się od siebie
jak dwie krople czystej wody

Wystawy w Państwowym Muzeum Etnograficznym w Warszawie można oglądać do 31 sierpnia. 

Data publikacji: