Page 1Rectangle 52 Przejdź do treści
Łukasz Chmielewski

W cudzej czapeczce

W cudzej czapeczce
Czerwone wilczątko
Amelie Flechais
Czerwone wilczątko
kultura gniewu, 2017

Dziewczynka dostaje koszyczek z jedzeniem dla babci. Podczas drogi przez las szybko zapomina jednak o przestrodze i... Każdy wie, co było dalej z Czerwonym Kapturkiem, ale Czerwone wilczątko Amelie Flechais to coś więcej niż próba reinterpretacji opowiadanych przez wieki ludowych bajek, które skodyfikowali Charles Perrault i bracia Grimm. Autorka główną bohaterką w czerwonym kapturku czyni wilczątko, które musi wystrzegać się złego myśliwego i jego córki.

Zamiana ról i odwrócenie perspektywy nie są zabiegiem kuglarskim. Oczywiście traktowanie ich jako głosu w sprawie szowinizmu gatunkowego i równości istot zwierzęcych byłoby nadużyciem, jednak trzeba przyznać, że Flechais zręcznie odczarowuje klasyczną opozycję oprawca–ofiara i utrwaloną w kulturze negatywną recepcję wilka. I ma w tym cel. Jest nim własna opowieść, której każda linijka rezonuje od pękających stereotypów. Dlatego lektura jest terapią szokową, która wyrywa z przyzwyczajeń.

Czerwone wilczątko nie jest bajką o Czerwonym Kapturku à rebours. Opowiada przede wszystkim o miłości i nienawiści, które są jak rewers i awers monety, ujawnia szaleństwo i rozpacz, które zamykają oczy i zatruwają innych, przedstawia rodziców, którzy stwarzają dzieci na swoje podobieństwo. Jej fabuła to także inicjacyjna przypowieść o dziecku, które zbyt wcześnie wyruszyło z domu i będzie potrzebować pomocy osoby dorosłej. Flechais operuje wyrazistymi opozycjami, których biegunowość najmocniej czuć w parze wilczątko–córka leśniczego. Zamieniając bohaterki i zestaw ich stereotypowych cech, które można sprowadzić do opozycji aniołek–bestia, autorka wyostrza i pogłębia przekaz. A trawestacja znanego motywu kulturowego dodatkowo go wzmacnia.

Graficznie Czerwone wilczątko zachwyca odrealnioną i oniryczną stylistyką, subtelnością przedstawień i umiejętnością balansowania między dosłownością a umownością. Całostronicowe ilustracje są bardzo narracyjne, kryją mnóstwo szczegółów. Artystka operuje wytłumionymi barwami bez użycia konturówki. Jej plansze toną w rozmyciach i mrocznych kolorach, ale nie przygnębiają. Zmianom fabuły towarzyszą odpowiadające im kolory – kiedy akcja staje się tragiczna i przerażająca, barwy są zimniejsze i bardziej monochromatyczne.

Odrealniające rozmycie barw oprócz estetyzacji ma też funkcję praktyczną – pozwala na niezbędny dystans do dosłownych przedstawień i wydarzeń jak oskórkowe wilki, krew czy zabójstwo. Charakterystyczna dla baśni i bajki narracja nawiązuje do oralnych tradycji. Idealne nie tylko do czytania na głos dzieciom, które lubią się bać. 

Data publikacji: