Page 1Rectangle 52 Przejdź do treści

Szkoła dla czworonoga

Aleksandra Galewska
Szkoła dla czworonoga

Jak uczyć psa? Głównym schematem, na którym opiera się uczenie czworonoga, jest tzw. kwadrat wzmocnień, który pomaga wskazać pożądane i niepożądane zachowania. Jak to zrobić, jednocześnie pozbywając się własnych złych nawyków?

Proponuję eksperyment. Zapytajcie o to ludzi w mniejszych miastach, na wsiach, gdzie psy biegają bez nadzoru 24 godziny na dobę. W hodowlach, które nastawione są tylko na zysk i w których zwierzęta trzyma się w klatkach albo biegają całymi dniami po ogrodzie bez żadnych zadań, bez współpracy z człowiekiem, bez zasad i granic. Zapytajcie o to właściciela psa trzymanego na terenie zakładu, fabryki, w kojcu – psa przeznaczonego do obrony terenu. Albo zapytajcie panią w parku, jak uczy się jej pies, który szczeka, ucieka, nie wraca na zawołanie, jest nieufny, co jakiś czas rzuca się bez ostrzeżenia na inne psy, biega zapalczywie za rowerem, po odpięciu smyczy pędzi przed siebie przez 2 km, szukając kolegi do zabawy, roweru do pogonienia, resztki kebabu do zjedzenia.

Zapytajcie też jakieś dziecko, jak uczy się pies, który pojawił się w jego domu w pudełku zawiązanym urodzinową czerwoną kokardą.

Założę się, że każda odpowiedź będzie inna. Psa kojcowego, obronnego uczy się przemocą. Trzeba mu pokazać, kto tu rządzi – ma być posłuszny, ale twardy. Nieustraszony, nieugięty, agresywny, silny. Prawdziwi mężczyźni wiedzą, jak to osiągnąć – przemoc wobec czworonoga daje szybkie efekty. Pies staje się niebezpieczny, agresywny, doskonale odgrywa swoją rolę – nikt przy zdrowych zmysłach nie pomyśli, by w obecności groźnego owczarka niemieckiego wynieść ołówek z fabryki, a co dopiero nocą ograbiać magazyny. Z kolei pies na wsi jest trochę jak kot – chodzi, gdzie chce, zawsze wie, kiedy i do kogo wrócić po jedzenie, człowiek nie ma z nim większego kontaktu, ale i po co – na wsi zawsze jest dużo roboty, to nie czas i nie miejsce na głupoty. Niech się mieszczuchy bawią z psami, jak im się nudzi.

Pies w parku, który ucieka, nie wraca na zawołanie, znika z pola widzenia, jest nadpobudliwy, według właścicielki najprawdopodobniej w ogóle nie uczy się, bo jest głupi jak but! Ona z tym nic nie zrobi, bo jak pies głupi, to co? Zostaje tylko spuścić go ze smyczy – wybiega się, zmęczy się, wreszcie wróci, w domu będzie spokój, amen.

Jak uczy się pies dziecka? To według mnie najgorsza grupa, pomijając skrajnie przemocową. Dzieciom przenigdy nie należy kupować psa. Jeśli już, to zwierzę powinno być wychowywane, karmione, socjalizowane, wyprowadzane pod okiem dorosłego. Kilkuletnie dziecko nie jest w stanie zadbać o siebie, nie rozumie świata jak dorosły, nie ma wiedzy i doświadczenia, dlatego nie jest w stanie odpowiednio odczytać ani zinterpretować zachowania psa. Jeśli zapytać dziecko, jak uczyć takiego szczeniaczka, pewnie nie otrzymamy żadnej odpowiedzi. Jeśli dorosły krzyczy na psa, dziecko też będzie na psa krzyczeć. Jeśli rodzic przegania i kopie psa, dziecko będzie robić to samo.

Zadowolony pan

Każdy ma własny sprawdzony sposób na naukę psa, każdy ma inne wymagania – jedni będą dążyć do tego, by zwierzę było przy nodze cały czas, inni będą skrajnie liberalni i nie będą od psa oczekiwać niczego. Niedaleko mnie mieszka para z dzieckiem, mają również psa. Pies zawsze luzem, 100 m przed, za, obok. Wiejski pies w mieście. Robi, co chce, obszczekuje deskorolkarzy, podbiega do wszystkich psów i nie chce odejść, nie słucha się, przebiega, kiedy chce, przez ulicę – jest na własnej planecie, żadnej relacji z właścicielami. Ostatnio zapytałam tę panią, dlaczego nie prowadzi psa na smyczy, dlaczego go nie pilnuje, przecież nie ma nad nim żadnej kontroli, nawet werbalnie nie potrafi nad nim zapanować. Odpowiedziała, że ona nie będzie więzić psa i jak chcę, to mogę swoje więzić, ale jej pies to jej przyjaciel (para nadużywa alkoholu, więc teoria o biegającym między samochodami w centrum miasta SZCZĘŚLIWYM, nadpobudliwym, zestresowanym psie nie jest najpewniej zaczerpnięta z książek i seminariów). Oto kolejny przykład – na pytanie, jak uczy się jej pies lub jak go uczyć, pani zapewne odpowie, że nie będzie się nad nim znęcać tresurą, bo przyjaciela się nie tresuje.

Jest grupa, która będzie stosowała metodę krótkiej smyczy, są też tacy, którzy wybiorą pochwały, bo według nich największą nagrodą dla zwierzaka jest zadowolenie pana. Inne osoby będą nagradzać psa ciastkami. Ja bardzo często chodzę z psimi ciastkami, zwłaszcza z najmłodszym, bardzo lękliwym psem. Nieraz poprosiłam tego, kto go zaczepiał, o spokojne podanie psu smakołyku, żeby zmniejszyć lęk przed nieznajomymi, na co ludzie stwierdzali, niby żartem, że jest interesowny i przekupny. Ile razy słyszałam w windzie, gdy pies siedział grzecznie i patrzył mi w oczy, że robi to, by wymusić ciastko. A przecież nie o to chodzi. Pies jest w windzie spokojny przy obcych, żeby dostać ciastko. Pies przez ciastko dane w odpowiednim momencie nauczył się, że w windzie siedzi się grzecznie, a nie skacze po ludziach. Również dzięki wręczonemu na ulicy przez przypadkiem spotkanego człowieka smakołykowi wie, że obcy nie jest potworem. Siada spokojnie, bo wcześniej jego zachowanie zostało wzmocnione wielokrotnie, konsekwentnie. Ostatecznie ciastko dostaje jako nagrodę za pięknie wykonaną komendę.

Jak uczyć

Każdy pies, niezależnie od tego, kto go wychowuje (lub nie), uczy się tak samo i nie można powiedzieć, że ten jest totalnie głupi i nic nie zrozumie, a tamten uparty i trzeba go lać, inny z kolei tak pobudzony przy psach, że zostaje go tylko puścić, żeby biegał luzem.

Głównym schematem, na którym opiera się uczenie psa, jest tzw. kwadrat wzmocnień. Zawiera on: wzmocnienie pozytywne, wzmocnienie negatywne, karę (wygaszenie) pozytywną oraz karę (wygaszenie) negatywną. Wzmocnienie stosujemy, kiedy jakieś zachowanie psa chcemy pochwalić, zależy nam, aby je powtarzał. Wygaszenie potrzebne jest do wyeliminowana zachowania niepożądanego.

Jak się zapewne Państwo domyślają, prawdziwy mężczyzna, taki, dajmy na to, pan Żyleta stosuje wzmocnienie negatywne – nagradza zachowanie (np. rzucenie się na płot, obszczekiwanie obcych, nadpobudliwość) przez zaniechanie karania. Wygląda to tak, że trzyma psa krótko na kolczatce, poddusza, szczuje, pobudza do agresywnego zachowania, a gdy tylko przechodzi ktoś za płotem i zwierzę się ekscytuje, pan Żyleta zwalnia uścisk – pies przestaje czuć ból w momencie, kiedy reaguje agresywnie na przechodnia. Wzmocnienie pozytywne byłoby wtedy, gdyby pan Żyleta dał psu kiełbasę za rzucenie się na człowieka. Pies w jednym i drugim przypadku dostaje informację zwrotną: wie, co zrobił dobrze, wie, czego się od niego oczekuje, i w ten sposób wyrabia w sobie nawyk – możemy mieć dużą pewność, że jeśli napotkamy takiego psa, pozostaną po nas tylko wspomnienia.

Pan Żyleta najprawdopodobniej bazuje też głównie na karze pozytywnej. Kara pozytywna nie jest łaskotaniem, aż pies umrze ze śmiechu, nie polega również na karmieniu psa ciastkami, aż pęknie mu brzuch z przejedzenia. Kara pozytywna to taka, która występuje. Po prostu. Jeśli pies weźmie od obcego przez płot kawałek kiełbasy lub z radością pomacha na ludzi ogonem, dostanie karę – zostanie szarpnięty za kolczatkę, zbity, skrzyczany, Jest wtedy wysoce prawdopodobne, że następnym razem nie zareaguje w ten sposób na obcych, żeby uniknąć kary.

Kara negatywna to odebranie psu czegoś pozytywnego. Przykładowo pies nauczył się, że wgapiając się w zabawkę lub coś do jedzenia, popiskując przy okazji, wreszcie to dostanie. Dajemy mu zabawkę dla świętego spokoju i tym samym wzmacniamy jego zachowanie (wzmocnienie pozytywne: piszczał, wgapiał się – dostał nagrodę). Kara negatywna to np. zignorowanie psa, gdy coś wymusza. Po pewnym czasie zobaczy, że jego zachowanie jest bezcelowe i przestanie to robić.

Wygaszanie „imprezy”

Czy pies w parku, którego pańcia uważa za skrajnie głupiego, rzeczywiście taki jest? Pies przeciągnął panią do parku, piszczał, miotał się, właścicielka z prawie wyrwaną ręką i z frustracją na poziomie skrajnym ma już wszystkiego dosyć i spuszcza psa ze smyczy. Uwaga! To wzmocnienie pozytywne! Będę ciągnął, szarpał, wyrywał się do psów, to mnie puści ze smyczy i będzie superzabawa! Po spuszczeniu ze smyczy pies biegnie za rowerami, spotyka inne czworonogi, nikt mu tego nie przerywa (brak wygaszenia z powodu braku kontroli nad psem), a gdy znajduje kebab, to go zjada (kolejne wzmocnienie pozytywne!). Czy jesteście sobie w stanie wyobrazić lepszą imprezę dla psa? Skąd więc zdziwienie, że ten nie chce wracać do pani, która go zapnie na smyczy, zbije, skrzyczy i zaciągnie do domu (kara pozytywna za przyjście do pani)? Czy ten pies jest skrajnie głupi, czy bardzo bystry? Chyba jednak to drugie.

Zajmijmy się psem dziecka – czy dziecko jest w stanie ocenić, które zachowanie psa należy wzmocnić, a które wygasić? Czy potrafi precyzyjnie w czasie wyłapać i nagrodzić psa za dobre, a „ukarać” za złe? Czy oceni, które zachowanie jest złe? Jeśli szczeniak wejdzie na łóżko i zje dziecku parówkę, to pewnie będzie z tego kupa śmiechu. Gdy szczeniak wyciągnie spod łóżka i wybebeszy maskotkę, również możliwe, że wszyscy będą się śmiać i jeszcze wrzucą zdjęcie na portal społecznościowy. „Taki śmieszny szczeniaczek LOL”. Zjedzona parówka, wyładowanie się na zabawce, śmiech dorosłych i dziecka – same wzmocnienia pozytywne. Z pewnością zachowanie psa będzie się powtarzać. Po jakimś czasie przestaje nas ono śmieszyć i zaczynamy za to samo na niego krzyczeć i go karać. Pies nie rozumie, dlaczego coś, co wcześniej było akceptowane, teraz jest złe. To nie jego wina, że niszczy. To nasza wina, że wprowadzamy psa w błąd.

Pies potrzebuje od nas informacji zwrotnej. W każdym domu są inne zasady, żyjemy w różnych środowiskach, mamy odmienny tryb pracy, jednak każdy właściciel oczekuje, że pies odnajdzie się, będzie grzeczny, pojmie reguły panujące w naszym wspólnym życiu, na spacerach będzie opanowany i posłuszny. To wszystko samo się nie robi, a powodzenie nie zależy od ilorazu inteligencji psa, ale od pracy włożonej w jego wychowanie. Kwadrat wzmocnień może być niezwykle pomocny w wyłapaniu i ugruntowaniu odpowiednich zachowań. Ludzie zazwyczaj skupiają się na problemach, kiedy te już się pojawią, zamiast pomyśleć o nich przed ich wystąpieniem. Szczeniak prawdopodobnie będzie gryzł przedmioty użytku domowego, bo dla niego to wszystko jedno – gryzak czy komoda. Zanim wpadnie na pomysł zniszczenia zabytkowego krzesła, podsuńmy mu wszelkiego rodzaju gryzaki. Pies pobiegnie za rowerem lub sarną i już samo to będzie dla niego nagrodą. Jeśli wiemy, że w okolicy jest dzika zwierzyna, ćwiczmy z psem na długiej lince tak długo, aż będziemy mieć pewność, że żadne bodźce nie zagłuszą mu naszego wołania. Im więcej od początku będziemy stosować wzmocnień pozytywnych, tym rzadziej trzeba będzie uciekać się do kar. Nagradzajmy psa za wszystko, co robi dobrze – leży grzecznie przy kanapie, nie zaczepia ludzi, nie biegnie za psem, tylko czeka przy nas, wraca na zawołanie albo w ogóle do nas podchodzi, jeśli spuściliśmy go ze smyczy. Chwalmy psy, wtedy o wiele chętniej będą powtarzać dobre zachowania. Efektem ubocznym tego będzie ogromna radość psa z przebywania z człowiekiem.

Data publikacji:

Aleksandra Galewska

Trenerka psów. Zajmuje się głównie tematem szkolenia psów metodami pozytywnymi, bez karania, przemocy i zastraszania. Stawia na budowanie dobrej relacji pies-człowiek.