Page 1Rectangle 52 Przejdź do treści
kosmiczne różności
Łukasz Kaniewski

Symbole i śmieci

rys. Marek Raczkowski
Symbole i śmieci
Symbole i śmieci

W amerykańskiej agencji kosmicznej funkcjonuje piękna tradycja: astronauci sami projektują emblemat misji, w której biorą udział. Pod koniec lat 60. załoga Apollo 11 również stanęła przed tym zadaniem i podeszła do niego bardzo poważnie. Neil Armstrong, Buzz Aldrin i Michael Collins zdecydowali się przede wszystkim nie umieszczać na godle swoich nazwisk – był to wyraz skromności oraz szacunku dla innych osób, które pracowały nad przygotowaniem lotu. W centrum emblematu narysowali bielika amerykańskiego, symbol USA – przekalkowali go z atlasu. Ptak zniża się do lądowania nad pokrytą kraterami powierzchnią Księżyca, z lewej zaś strony, na górze, widzimy planetę Ziemię z zarysem dużej części Ameryki Północnej, kawałka Ameryki Południowej, a nawet odrobinką zachodniej Afryki.

Astronauci nie byli jednak usatysfakcjonowani tym projektem – uważali, że nie wyraża tego, co swoim wyczynem chcieliby pokazać światu. Wówczas Tom Wilson, informatyk opiekujący się symulatorami lotu, zaproponował, by drapieżny ptak trzymał w dziobie gałązkę oliwną, symbol pokoju. Pomysł wzbudził entuzjazm ekipy. Wciąż jednak orzeł ze swoimi rozczapierzonymi pazurami wydawał się astronautom zbyt agresywny w wyrazie, dlatego zdecydowali się wyjąć gałązkę z dzioba ptaka i umieścić ją w jego szponach, aby dla wszystkich było jasne, że bielik nie ma żadnych złych zamiarów. Logo było gotowe.

Ktoś, kto lubi się wszystkiego czepiać, mógłby pewnie szydzić: jak to? Ptak drapieżny z gałązką oliwną? I to jeszcze na Księżycu, gdzie nie ma atmosfery? Ale my tu kpić nie zamierzamy, bo odróżniamy symbole od rzeczywistości.
Żeby wszystko prezentowało się jeszcze ładniej, lądownik, który zawiózł astronautów na powierzchnię Srebrnego Globu, nosił nazwę Eagle, czyli Orzeł. Neil Armstrong zaś, wódz pionierskiej wyprawy, pozostawił na powierzchni Księżyca uroczy bibelot – wykonaną ze złota gałązkę oliwną.

Ha! Gdyby to była jedyna rzecz pozostawiona przez załogę Orła na Księżycu, pewnie można by się teraz rozpisywać na temat wspaniałości tego symbolicznego gestu. Ale astronauci misji Apollo 11 porzucili na Srebrnym Globie jeszcze około setki innych przedmiotów. Wśród nich niektóre miały znaczenie symboliczne: flaga USA, emblemat misji Apollo 1, której członkowie zginęli podczas testów pojazdu jeszcze na Ziemi, oraz medale ku czci radzieckich kosmonautów, Gagarina i Komarowa. A także silikonowy krążek z przemówieniami polityków i niezwykle istotnymi informacjami, np. listą członków amerykańskiego Kongresu.

Te czcigodne przedmioty astronauci pozostawili tuż obok niepotrzebnej już dolnej części swojego lądownika. Kawałek dalej wynieśli z kolei rzeczy, które ich zdaniem nie pasowały do uświęconego symbolami miejsca, a których musieli się pozbyć, żeby zapakować na pokład Orła zebrane na Księżycu próbki. Było tych obiektów około setki: niepotrzebna już aparatura, narzędzia, dwie pary butów, cztery poręcze foteli, kilkudniowe racje żywnościowe i puste torebki po jedzeniu, kamera telewizyjna, koc, pojemniki na mocz i fekalia (nie wiadomo, czy pełne, czy puste), a nawet plastikowy pokrowiec, w którym przywieźli flagę. Kompletny spis wraz z mapą księżycowego śmietniska można znaleźć na stronie New Mexico State University.

Oczywiście astronauci nie mogli uwzględnić tych wszystkich przedmiotów na emblemacie. Orzeł niosący poręcze foteli, buty i jakieś pojemniki wyglądałby karykaturalnie. Słusznie więc artyści amatorzy ograniczyli się do umieszczenia w szponach ptaka gałązki oliwnej – po to w końcu mamy symbole, żeby nie zaśmiecać sobie emblematów.

A piszemy tu o tym wszystkim nie bez powodu. Wyliczono ostatnio, że ludzkość zostawiła na Księżycu już 187 tys. kilogramów śmieci. Połowa z nich to szczątki maszyn bezzałogowych (radzieckich, amerykańskich, japońskich, chińskich i jednej indyjskiej), drugą zaś połowę porzucili astronauci sześciu misji Apollo. Są wśród tych pozostałości śmieci, symbole oraz symbole-śmieci.

Data publikacji: