pixel Page 18FCEBD2B-4FEB-41E0-A69A-B0D02E5410AERectangle 52 Przejdź do treści

Szanowni Państwo!

Wiele osób spośród naszych Czytelników i Czytelniczek wybiera tradycyjną drukowaną wersję kwartalnika, ale są także tacy, którzy coraz częściej korzystają z nośników elektronicznych. Dlatego wprowadzamy cyfrową wersję „Przekroju”. Zapraszamy do wykupienia prenumeraty, w której ramach proponujemy nieograniczony dostęp do aktualnych i archiwalnych wydań kwartalnika.

Ci z Państwa, którzy nie zdecydują się na prenumeratę, będą mieli do dyspozycji bezpłatnie 3 „Przekrojowe” teksty oraz wszystkie rysunki Marka Raczkowskiego, krzyżówki, recenzje, ilustracje i archiwalne numery z lat 1945–2000. Zapraszamy do lektury!

wykup prenumeratę cyfrową

Ilustracja muzyczna numeru wiosennego

media / Audio
rys. Karyna Piwowarska

Zapraszamy do posłuchania miksu inspirowanego wiosennym numerem „Przekroju”. Skompilował Filip Lech. 

Array


– Przepraszam pana – wyrzekła sucho i doniośle – muzyka zawiodła tylko głupców i tych, którzy nie mają pojęcia o tem, co jest właściwie wiedza. Partytury, które masz pan przed sobą, nie pochodzą z dzizedziny cudów. Są to rzeczy pozytywne, materialne... Są to łupiny naszego ja materialnego, owe łupiny, które nie są dla wszystkich słyszalne, a które dla anachoretów indyjskich były najwyraźniej słyszalne. Na szczycie Meru, synowi Dewaki, Krysznie objawiłą się taka '"muzyka astralna'' i odeszła w stronę Himawatu.

Wypowiedziała tę całą tyradę jednym tchem jak wyuczoną lekcję, patrząc prosto w oczy Hohego. Dziennikarz, zdziwiony podniósł głowę, wyjął z kieszonki od kamizelki monokl ''już bez tasiemki'' i wsadził go zręcznie w oko.

– A! – wyrzekł przeciągając – a!... nie wiedziałem, że mam do czynienia z rywalką pani Bławatskiej...

Helena wzruszyła ramionami.

Bławatska była potroszę komedjantką, tak jak każdy z teozofów, który ma do czynienia z ludźmi płytkiego umysłu i małej wiedzy – odparła niedbale – radzę panu jednak, choćby do zachowania swej powagi, nie drwić i nie śmiać się z rzeczy, o których widzę, że pan nie masz najmniejszego pojęcia.

Hohe brwi zmarszczył i wyprostował się na swym fotelu.

Daruje pani –  odparł ale nie jestem tak wielkim, jak pani przypuszcza... głupcem. Jednak zdrowy mój rozsądek nakazuje mi się oprzeć tym śmiesznym eksperymentom, które ci panowie uprawiają z takim zamiłowaniem. Pukaniem, stukaniem, buczeniem, klepaniem po łysinie – chcą nas przekonać o istnieniu jakichś dźwięków astralnych!... A daruje pani... daruje pani!...

Rzucał się na fotelu, tarł monokl, wzruszał ramionami, parskał śmiechem.
Zapomnieli ci panowie, że takich rzeczy się nie chwyta w siatkę, ani na partyturę! – ciągnął dalej – są to Tajemnice Boskie. Wiara... ślepa wiara! – oto wszystko, co nam pozostało!...


Gabriela Zapolska, Fin-de-siècle'istka, 1922