Page 18FCEBD2B-4FEB-41E0-A69A-B0D02E5410AERectangle 52 Przejdź do treści

Szanowni Państwo!

Wiele osób spośród naszych Czytelników i Czytelniczek wybiera tradycyjną drukowaną wersję kwartalnika, ale są także tacy, którzy coraz częściej korzystają z nośników elektronicznych. Dlatego wprowadzamy cyfrową wersję „Przekroju”. Zapraszamy do wykupienia prenumeraty, w której ramach proponujemy nieograniczony dostęp do aktualnych i archiwalnych wydań kwartalnika.

Ci z Państwa, którzy nie zdecydują się na prenumeratę, będą mieli do dyspozycji bezpłatnie 3 „Przekrojowe” teksty oraz wszystkie rysunki Marka Raczkowskiego, krzyżówki, recenzje, ilustracje i archiwalne numery z lat 1945–2000. Zapraszamy do lektury!

wykup prenumeratę cyfrową
Przekrój
Relację z przygody w Teksasie przedstawia
2017-06-20 00:00:00
mały reportaż

Mały reportaż – 3/2017

Mały reportaż – 3/2017

Z wielkim osłupieniem przeczytałem list, napisany łamaną polszczyzną, z którego dowiedziałem się, że mam dalekiego wuja w Teksasie. Mało tego, wuj, czytelnik „Przekroju”, wiedząc, że prowadzę tutaj skromny kącik reportażysty, zaprosił mnie do siebie, na swoją farmę, aby zainspirować mnie do opisania trudów życia tamtejszej Polonii. Oczywiście z radością przyjąłem zaproszenie.

Pomijając szczegóły, zanotuję tylko, że dotarłem na farmę Wisniewskych późną nocą, po wielodniowej podróży. Wuj okazał się małomównym człowiekiem z wykałaczką między zębami, z twarzą częściowo zakrytą rondem kapelusza. Na miejscu poznałem także ciotkę Katherine, energiczną, choć milczącą na temat tego, co myśli, oraz potomstwo: kuzynkę Mary, nie wiedzieć czemu obrażoną, i małego zasmarkanego kuzyna Johna, który nieustannie przebijał igłą czyjeś twarze w jakichś starych fotografiach.

Niestety, zanim dane mi było choćby rozejrzeć się po tamtejszych dzikich krajobrazach, już przed świtem został podniesiony alarm, że ukradziono wujowi krowy. Wyrwani z łóżek, od razu włożyliśmy wszyscy kapelusze, wsiedliśmy na konie i popędziliśmy przez równinę, wykrzykując tak ordynarne słowa, że naprawdę nikt nie chciałby być w skórze tych przeklętych rabusiów.

Ależ pędziliśmy. Ciotka, czerwona z wściekłości, słowo daję, jechała przodem, przodując również w najnikczemniejszych wrzaskach, jakie dane było komukolwiek słyszeć. Kuzynka Mary wymachiwała lassem z taką furią, że biedny Johnny, który biegł obok i zbyt długo na nią spoglądał, niemal dostał wytrzeszczu. Rodzinka pruła przed siebie niby banda diabłów, i to w Dniu Sądu, a ja razem z nimi.

Zamów prenumeratę cyfrową

Z ostatniej chwili!

U nas masz trzy bezpłatne artykuły do przeczytania w tym miesiącu. To pierwszy z nich. Może jednak już teraz warto zastanowić się nad naszą niedrogą prenumeratą cyfrową, by mieć pewność, że żaden limit Cię nie zaskoczy?

Było wokół nas tyle kurzu... Niewykluczone, że ciągle biegaliśmy w kółko. Ja sam, dla wzbudzenia jeszcze większej grozy w szeregach złodziei (których ciągle nie widzieliśmy), odstrzeliwałem rewolwerem (otrzymanym od Mary) wszelkie napotkane na drodze ziarenka piasku, jedno po drugim, i niech mnie diabli wezmą, jeśli choć raz spudłowałem.

Teraz, po wszystkim, kiedy wspominam ten wczesny poranek, muszę przyznać, że przepaść, w jaką nagle spadliśmy, była dla nas paskudnym i rozczarowującym zaskoczeniem. Odnaleziono nas kilka dni później, z odniesionych obrażeń jakoś się wylizaliśmy, mnie zaś niebawem – nie pamiętam już z jakiego powodu – deportowano. I to właściwie tyle, jeśli chodzi o mój wypad do Teksasu.

 

Data publikacji:

Tomasz Wiśniewski

Tomasz Wiśniewski

Pisarz, redaktor działu zmyśleń. Autor książek „O pochodzeniu łajdaków” i „Wstrząsająco przystojny mężczyzna”.

okładka
Dowiedz się więcej

Prenumerata
Każdy numer ciekawszy od poprzedniego

Zamów już teraz!

okładka
Dowiedz się więcej

Prenumerata
Każdy numer ciekawszy od poprzedniego

Zamów już teraz!