Page 18FCEBD2B-4FEB-41E0-A69A-B0D02E5410AERectangle 52 Przejdź do treści

Szanowni Państwo!

Wiele osób spośród naszych Czytelników i Czytelniczek wybiera tradycyjną drukowaną wersję kwartalnika, ale są także tacy, którzy coraz częściej korzystają z nośników elektronicznych. Dlatego wprowadzamy cyfrową wersję „Przekroju”. Zapraszamy do wykupienia prenumeraty, w której ramach proponujemy nieograniczony dostęp do aktualnych i archiwalnych wydań kwartalnika.

Ci z Państwa, którzy nie zdecydują się na prenumeratę, będą mieli do dyspozycji bezpłatnie 3 „Przekrojowe” teksty oraz wszystkie rysunki Marka Raczkowskiego, krzyżówki, recenzje, ilustracje i archiwalne numery z lat 1945–2000. Zapraszamy do lektury!

wykup prenumeratę cyfrową
Przekrój
Od tygodnia wszystko powtarzało się jak w przeskakującej płycie. Albo jak w zakładzie karnym, zgodnie ...
2019-06-17 10:00:00
zagadka kryminalna
Lody! Lody!
Czyta się 3 minuty

Piasek już przed wojną był utrapieniem ludzkości. Z ohydnym skrzypieniem mięsił się pod stopami plażowiczów Juraty, niczym zmielona na pył stłuczka szklana obrzydliwie rozdrabniał zużyte muszle zdechłych małży i cuchnące wodorosty. Komisarz Maciejewski stąpał po nim z obrzydzeniem i czuł się godny pogardy, bo w samych kąpielówkach nie przypominał oficera policji, byłego boksera też tylko od torsu w górę.

– Uważaj, chłopczyku! – krzyknął na bachora, który wpadł mu pod nogi. – Złamiesz nóżkę i będziesz cierpiał.

– Nie strasz dziecka, bo będzie miało kompleksy – poprosiła cicho Róża, narzeczona komisarza.

– Za moich czasów dzieci siedziały grzecznie rządkiem, a teraz kłębią się jak robactwo – odezwał się starszy pan zasłonięty gazetą tak szczelnie, że jeżeli cokolwiek spoza niej widział, to tylko nogi przechodzących. – Polska upadnie prędzej, niż wstała z kolan, wspomną państwo moje słowa.

Zamów prenumeratę cyfrową

Z ostatniej chwili!

U nas masz trzy bezpłatne artykuły do przeczytania w tym miesiącu. To pierwszy z nich. Może jednak już teraz warto zastanowić się nad naszą niedrogą prenumeratą cyfrową, by mieć pewność, że żaden limit Cię nie zaskoczy?

– Nie słuchaj panów – nakazała dzieciakowi matka, ukryta dla odmiany za wielkim parasolem. Nic dziwnego, że nie dostrzegła Róży, sięgającej Maciejewskiemu do ramienia. – Biegaj i jod wdychaj, bo nie dostaniesz podwieczorku!

Od tygodnia wszystko powtarzało się jak w przeskakującej płycie. Albo jak w zakładzie karnym, zgodnie z regulaminem. Maciejewski zasiadał w koszu plażowym i do popołudnia widział tyle, co koń dorożkarski ze swymi klapkami na oczach. Na przykład lodziarza, który zawsze o tej samej porze pojawiał się ze swoim wózkiem z lewa na prawo.

– Różyczko – mówił wówczas mściwie narzeczonej – masz zbyt wrażliwe gardło.

– Jod wdychaj! Lodów dostaniesz, jak wrócimy do Wszawy – codziennie apokaliptyczyła matka niesfornego chłopaka.

– Lody?! W twoim wieku?! – budziła się na chwilę małżonka starszego pana i nim dobrze wstał, już znów spoczywał w leżaku.

Lecz tego dnia, ledwie wszyscy usłyszeli rytualne wołanie: „Lody, lody!”, na niebie pojawiły się samoloty, a na morzu okręty, bo tak jak dziś byliśmy wschodzącym mocarstwem, a marynarka wojenna rozpoczęła manewry. Jeden Maciejewski nie był ciekaw, co się wydarzy, bo już raz prowadził śledztwo w fabryce lotniczej. Patrzył tylko tępo, jak przepchał wózek lodziarz, a potem w drugą stronę najpierw pobiegł chłopiec, po nim zaś przeczłapał starszy pan. Ponieważ Róża przestała mu donosić, co właśnie przeczytała w „Kobiecie Wytwornej”, zapadł w sen.

Obudził go policjant. Był młody i pełen zapału.

– Przepraszam, że niepokoję pana komisarza, ale ktoś ukradł wszystkie lody – oznajmił. – Czytałem wszystkie książki o pańskich śledztwach. Ten pan jest wybitnym oficerem służby śledczej – dodał głośniej i plażowicze zaklaskali. – Proszę mi pomóc!

Maciejewski wstał i poprawił kąpielówki.

– Niestety – przemówił – kryminalistyka jest wciąż nauką ułomną. Poczyniła wielkie postępy w takich dziedzinach, jak daktyloskopia, identyfikacja śladów traseologicznych, biochemia trucizn czy psychologia przesłuchań. W sprawach kradzieży lodów wszystkie policje świata ponoszą jednak wciąż porażki w walce z przestępczością. Bardzo państwa przepraszam.

Wziął Różę pod rękę i spacerowym krokiem opuścili plażę.

– Z samego rana wracamy do domu – powiedział.

– Jak sobie życzysz – odparła. – Dlaczego?

 

 

Zobacz odpowiedź

ODPOWIEDŹ: Motyw kradzieży lodów mieli niesforny chłopiec, zgryźliwy starszy pan i Róża. Tylko Róży nie widział Maciejewski, gdy wszyscy pobiegli obserwować manewry, ponadto o jej zniknięciu świadczyła cisza znad „Kobiety Wytwornej”. Plażowiczu, pamiętaj: wakacje przyczyną nieprzemyślanych czynów przestępczych oraz ataków serca na tle nerwowym!

Data publikacji:

Marcin Wroński

Ur. 1972 r., pisarz. W 2017 r. obchodzi 25-lecie twórczości, mimo że przez pierwsze 15 był wzorcowym przykładem nieudacznika. W związku z tym planował napisać sagę powieściową pt. „Historia nieudaczności”, ale nawet to mu nie wyszło. Popularność i życie z pióra przyniósł Wrońskiemu cykl kryminałów retro o komisarzu Maciejewskim, rozpoczęty w 2007 r. „Morderstwem pod cenzurą”. Za „Pogrom w przyszły wtorek” w 2014 r. zdobył wszystkie możliwe laury dla polskiego autora kryminałów, w tym Nagrodę Wielkiego Kalibru. Jednakże do historii tego zaszczytnego wyróżnienia i tak przejdzie jako najdłużej i najczęściej nominowany. Ostatnio w cyklu ukazał się „Czas Herkulesów” (2017), a na przyszły rok pisarz planuje zbiór opowiadań kryminalnych ze swoim bohaterem, wieńczący jego śledztwa. Podobno dziesięcioletnie pasmo sukcesów zrujnowało autorowi system nerwowy.

okładka
Dowiedz się więcej

Prenumerata
Każdy numer ciekawszy od poprzedniego

Zamów już teraz!

okładka
Dowiedz się więcej

Prenumerata
Każdy numer ciekawszy od poprzedniego

Zamów już teraz!