pixel Page 18FCEBD2B-4FEB-41E0-A69A-B0D02E5410AERectangle 52 Przejdź do treści

Szanowni Państwo!

Wiele osób spośród naszych Czytelników i Czytelniczek wybiera tradycyjną drukowaną wersję kwartalnika, ale są także tacy, którzy coraz częściej korzystają z nośników elektronicznych. Dlatego wprowadzamy cyfrową wersję „Przekroju”. Zapraszamy do wykupienia prenumeraty, w której ramach proponujemy nieograniczony dostęp do aktualnych i archiwalnych wydań kwartalnika.

Ci z Państwa, którzy nie zdecydują się na prenumeratę, będą mieli do dyspozycji bezpłatnie 3 „Przekrojowe” teksty oraz wszystkie rysunki Marka Raczkowskiego, krzyżówki, recenzje, ilustracje i archiwalne numery z lat 1945–2000. Zapraszamy do lektury!

wykup prenumeratę cyfrową
Przekrój
Najnowsza i podwójna płyta Davida Rothenberga „Nightingale Cities” podsumowuje jego pięcioletnią ...
2019-05-03 23:55:00
muzyka

Turystyka dźwiękowa #1

Turystyka dźwiękowa #1
„Nightingale Cities”
David Rothenberg
„Nightingale Cities”
Gruenrekorder, 2019
Czyta się 4 minuty

David Rothenberg to amerykański klarnecista, kompozytor, profesor filozofii, absolwent Harvardu, a także wykładowca w New Jersey Institute of Technology. Autor wielu interesujących książek, np. Why Birds Sing (2005) i Thousand Mile Song (2008) oraz filmów dokumentalnych, w których opisuje i bada muzykę przez pryzmat świata zwierząt.

W 2014 r. ukazał się niesamowity album Cicada Dream Band nagrany przez Pauline Oliveros, Davida Rothenberga i Timothy’ego Hilla, na którym znalazły się improwizowane nagrania w otoczeniu odgłosów cykad, świerszczy, humbaków, żab i ptaków. Rok później Rothenberg zainicjował w Berlinie projekt skupiający się wyłącznie na śpiewie słowików. Wraz z tureckim eksperymentatorem Korhanem Erelem odbył wycieczki po berlińskich parkach w poszukiwaniu odgłosów tych ptaków, po czym obaj nawiązywali ze słowikami interaktywne porozumienie. Efekty tych niecodziennych zabiegów pojawiły się na płycie Berlin Bülbül (Gruenrekorder, 2015). W kolejnych latach Amerykanin wydał książkę i nakręcił film związany z tym przedsięwzięciem.

Najnowsze i podwójne wydawnictwo Rothenberga Nightingale Cities podsumowuje jego pięcioletnią przygodę z berlińskimi i helsińskimi słowikami. Przy tym projekcie pracowali także inni artyści, których zaprosił Rothenberg (grający na klarnecie basowym, seljefløyte i obsługujący iPada), czyli: Emil Buchholz (bas), Korhan Erel (iPad), Wouter Jaspers (field kit), Lembe Lokk (śpiew), Benedicte Maurseth (hardanger fiddle), Wassim Mukdad (oud), Jay Nicholas (bas elektryczny), Volker Lankow (bęben ramowy), Sanna Salmenkallio (skrzypce), Cymin Samawatie (śpiew) i Ines Theileis (śpiew).

Rothenberg od początku zgłębiał prace niemieckiej ornitolożki Silke Kipper, która od wielu lat bada dźwiękowy aspekt śpiewu słowika i towarzyszące temu różne zawiłości, polegające m.in. na odmiennych tonacjach, jakie wydają z siebie samiec lub samica w różnych okresach życia. Warto mieć na uwadze, że wiosenne miesiące (kwiecień–maj) to doskonały moment na rozpoczęcie obserwacji słowików przylatujących z Afryki. Możemy je spotkać w prawie całej Europie i nie tylko. Śpiew tego ptaka jest niezwykle donośny, urozmaicony i ma dużą skalę tonów. Pierwsza płyta Nightingale Cities jest zapisem „współpracy” z berlińskimi słowikami. Ta część wydawnictwa powstała głównie w dzielnicy Kreuzberg. 13 fragmentów o minimalistycznym zarysie wprowadza w medytacyjny nastrój. Pomagają w tym delikatne partie klarnetu Rothenberga i oniryczny śpiew Lembe Lokk.

Słowicze trele są oczywiście najważniejsze, bo to wokół nich kręci się podmuch improwizowanego powietrza płynącego z instrumentów czy ludzkiego gardła. Niekiedy towarzyszem staje się też dźwięk wygenerowany z iPada. „Słowiki pomogły mi znaleźć idealny dźwięk – opowiada Rothenberg. – Gatunek ludzki ociepla planetę nie do poznania, a to może oznaczać koniec naszego panowania nad tym miejscem. Nadal jednak są chwile, w których ludzie mogą dotykać przyrody poprzez dźwięki rozgrywające się wokół nas, choćby tworząc muzykę wraz ze słowikami”.

Druga płyta z tego zestawu w całości poświęcona jest helsińskim słowikom i współpracy z tamtejszymi muzykami. Tutaj z kolei w przeważającej części materiału Rothenberg sam nawiązuje dialog z ptakami – robiąc to za pomocą klarnetu lub klarnetu basowego, iPada oraz tradycyjnego norweskiego fletu seljefløyte (w wolnym tłumaczeniu: gwizdek na foki). Zdarza się, że do słowiczego świata artysta przemyca jazzową, bluesową i orientalną frazę.

Trudno rozpatrywać Nightingale Cities w kategoriach czystego field recordingu, gdyż nie o taką filozofię dźwięku chodziło Rothenbergowi. Amerykańskiego kompozytora bardziej interesuje żywy kontakt z przyrodą niż skupianie się na dokumentalistyce. Być może będzie to zbyt daleko idąca paralela, ale wydaje się, iż działania Rothenberga są bliskie twórczości Luca Ferrariego (1929–2005). W kontekście Nightingale Cities przypomniał mi się wznowiony dwa lat temu album francuskiego kompozytora Hétérozygote/Petite symphonie. Szczególnie wiążę Nightingale Cities z ideą Petite symphonie. Ferrari tym nagraniem wyraził swój zachwyt nad zachodem słońca, w czasie pobytu w górach, gdzie na szlaku spotkał pasterza, a ten mu odpowiedział: „Nigdy się nie nudzę, bo wsłuchuję się w krajobraz. Czasami gram na flecie i wówczas nasłuchuję echa, które mi odpowiada”. Podobnie jest ze śpiewem słowika, nie ma w nim powtórzeń, przewidywalności i ustalonej z góry linii melodycznej, więc nie ma tu mowy o nudzie.

Nightingale Cities wyśmienicie zaciera granice między przyrodą a człowiekiem oraz skłania do głębokiej refleksji nad kondycją ludzkości. Rothenberg swoimi muzycznymi działaniami kreuje wyabstrahowaną rzeczywistość, tym samym zaprasza nas do budowania symbiozy ze światem będącym na wyciągnięcie ręki. Dla jednych natura jest cennym źródłem doświadczeń, dla innych – i niestety większości z nas – pozostaje zbędnym dodatkiem. Śpieszmy się słuchać przyrody, która nieustannie wysyła wyraźne sygnały. David Rothenberg doskonale rozkodował i udźwiękowił ten przekaz.

 

Data publikacji:

Łukasz Komła

Urodził się i wychował na Podlasiu. Od siedmiu lat dzieli się tym, co go cieszy w muzyce na łamach serwisu „Nowamuzyka.pl”. O polskiej muzyce pisze też do „Gazety Magnetofonowej”, a od czasu do czasu na swoim blogu „Płyty (nie)słuchane”. Wcześniej szlify zdobywał w pismach „LAIF”, „M/I Kwartalnik Muzyczny”, „Dwutygodnik” oraz serwis „Polyphonia”.

okładka
Dowiedz się więcej

Prenumerata
Każdy numer ciekawszy od poprzedniego

Zamów już teraz!

okładka
Dowiedz się więcej

Prenumerata
Każdy numer ciekawszy od poprzedniego

Zamów już teraz!