pixel Page 18FCEBD2B-4FEB-41E0-A69A-B0D02E5410AERectangle 52 Przejdź do treści
Przekrój
O edukacyjnych rewolucjach, książce ze skrawków i opowieści o bliźniakach, których podzieliła ...
2020-12-11 09:00:00
Ładne strony

Ładne strony – 1/2021

Ładne strony – 1/2021
Czyta się 3 minuty

Edukacyjne rewolucje

„Niektórzy patrzą na świat zupełnie inaczej. Potrafią zobaczyć coś, czego nie widzą inni, i zacząć działać w nowy sposób. To rewolucjoniści” – czytamy w edukacyjnej książce Rewolucje. Napisana prostym językiem, w żartobliwym tonie, ma trafić przede wszystkim do młodzieży. Znajdziemy tu ponad 20 rewolucji, na poważnie i z przymrużeniem oka, np. rewolucję hormonalną i żołądkową. Autor tekstów Boguś Janiszewski podzielił je na kategorie, m.in. naturalne, kulturalne, naukowe, medyczne czy społeczne. W ostatniej grupie znalazła się najbardziej znana rewolucja na świecie – francuska. Trafił tu również jednodniowy strajk 90% islandzkich kobiet, który spowodował głębokie zmiany społeczne w Islandii i doprowadził do wyboru kobiety na prezydenta. Niektóre rewolucje dzieją się z kolei na naszych oczach, jak kryzys klimatyczny czy pandemia koronawirusa. Niewątpliwym atutem książki są ilustracje poznańskiego artysty Maxa Skorwidera. To rozbudowane, ekspresyjne obrazkowe historie, w których rysownik ukrył różne kody, niektóre do odczytania tylko przez starszych czytelników. Na co dzień Skorwider wykłada na Uniwersytecie Artystycznym w Poznaniu na Wydziale Grafiki. Mnie znany był wcześniej głównie z plakatu i ze swobodnej, charakterystycznej kreski, którą w swoich satyrycznych ilustracjach wykorzystuje do błyskotliwego komentowania rzeczywistości społecznej. Ten nietuzinkowy duet poznański stworzył już razem dziewięć książek. Kolejna w produkcji.

Tytuł – Rewolucje
Tekst – Boguś Janiszewski
Ilustracje – Max Skorwider
Wydawnictwo – Albus


Książka ze skrawków

Zamów prenumeratę cyfrową

Z ostatniej chwili!

U nas masz trzy bezpłatne artykuły do przeczytania w tym miesiącu. To pierwszy z nich. Może jednak już teraz warto zastanowić się nad naszą niedrogą prenumeratą cyfrową, by mieć pewność, że żaden limit Cię nie zaskoczy?

To recenzja krótka. Bo żadne słowa nie są w stanie oddać uczuć, jakie wzbudza ta publikacja. Obrazy szyte ze skrawków ubrań wyszukanych w lumpeksach – tak wyglądają ilustracje w książce Gdzie jest moja córka? toruńskiej artystki Iwony Chmielewskiej. To picture book dopełniony lapidarną narracją. Posługując się metaforą w słowie i obrazie, autorka pokazuje, jak zmienia się sposób postrzegania drugiego człowieka – tytułowej córki. Najpierw poznajemy jej skomplikowany charakter. „Moja córka jest spokojna jak królik, ale czasem jest gwałtowna jak krokodyl”. Dopiero na końcu książki widzimy dziewczynkę. Jak zwykle Chmielewska nie zawodzi. Opowiada historię, bawiąc się z nami w chowanego. Każdy z nas odkryje w tej książce coś innego. To poezja dla oczu i duszy. Majstersztyk w każdym calu. Rzecz skromna, przejmująca i ważna.

Tytuł – Gdzie jest moja córka?
Autorka – Iwona Chmielewska
Wydawnictwo – Format


Na prezent

Historia przedstawiona w tej książce rozpoczyna się w sylwestra. Miesiąc przed planowanym terminem porodu na świecie pojawiają się bliźniaki: Romanek i Emilek. Daty ich narodzin są jednak nietuzinkowe. Bracia nie przychodzą na świat ani tego samego dnia, ani nawet roku. Jeden z nich rodzi się w ostatni dzień grudnia, a drugi minutę później, w pierwszy dzień nowego roku. To początek zaskakujących przygód dzieci, a także ich świeżo upieczonych rodziców. Mikołaj Łoziński z przymrużeniem oka opowiada perypetie czteroosobowej rodziny. Publikacja składa się z pięciu rozdziałów. Dwa pierwsze opisują szpital, w którym chłopcy przyszli na świat, a tam „obsługiwały ich uśmiechnięte, eleganckie panie, ubrane w białe kostiumy. Przynosiły nowe ubrania, pieluszki, a nawet kolorowe drinki […]. Chętni mogli się poopalać. Instalowano im małe słońca. I zakładano opaski na oczy, żeby nie raziło ich światło. Na te plaże na kółkach panie mówiły »inkubatory«”. Publikację zilustrował Janek Koza – charakterystyczną, niedbałą kreską. Jak się pewnie domyślacie, nie jest to lukrowana historyjka ukazująca różowiutkie i słodkie bobasy… Owszem, róż pojawia się na stronach tej publikacji, ale taki, który powstał przy użyciu wypisanego flamastra. Warto zwrócić uwagę na kartonową okładkę z wyciętymi otworami, przez które zaglądają czyjeś zaciekawione oczy. Książka – jak pisze autor – to prezent dla jego synów: Romana i Emila.

Tytuł – Prezent dla dwojga
Autor – Mikołaj Łoziński
Ilustracje – Janek Koza
Wydawnictwo – Format

Data publikacji:

okładka
Dowiedz się więcej

Prenumerata
Każdy numer ciekawszy od poprzedniego

Zamów już teraz!

okładka
Dowiedz się więcej

Prenumerata
Każdy numer ciekawszy od poprzedniego

Zamów już teraz!