Page 18FCEBD2B-4FEB-41E0-A69A-B0D02E5410AERectangle 52 Przejdź do treści

Szanowni Państwo!

Wiele osób spośród naszych Czytelników i Czytelniczek wybiera tradycyjną drukowaną wersję kwartalnika, ale są także tacy, którzy coraz częściej korzystają z nośników elektronicznych. Dlatego wprowadzamy cyfrową wersję „Przekroju”. Zapraszamy do wykupienia prenumeraty, w której ramach proponujemy nieograniczony dostęp do aktualnych i archiwalnych wydań kwartalnika.

Ci z Państwa, którzy nie zdecydują się na prenumeratę, będą mieli do dyspozycji bezpłatnie 3 „Przekrojowe” teksty oraz wszystkie rysunki Marka Raczkowskiego, krzyżówki, recenzje, ilustracje i archiwalne numery z lat 1945–2000. Zapraszamy do lektury!

wykup prenumeratę cyfrową
Przekrój
Tysiące zdjęć w jednym miejscu. To jakby siedzieć kilka dni w Internecie i przeglądać, tylko że ...
2019-01-03 08:00:00

Kobiecość pod wymiar torebki

Kobiecość pod wymiar torebki

Po co się jeździ na Paris Photo? To jedna z tych imprez, na których trzeba chociaż raz w życiu się stawić. Kto jeździ? Kolekcjonerzy – żeby kupować. Galerie – żeby sprzedawać. To są przecież targi. Artyści jeżdżą, żeby podpisywać książki, rozmawiać z kolekcjonerami. Artyści, którzy się nie załapali, żeby wyrobić sobie kontakty i kiedyś dać się tam pokazać ze swoimi pracami. W jednym miejscu przez kilka dni wystawia się 200 galerii i wydawnictw. Do tego wystawy specjalne, kalendarz rozmów, dyskusji, podpisywań książek. Posiadanie umiejętności bilokacji bardzo pożądane.

Zwykły widz ma tysiące zdjęć w jednym miejscu. To jakby siedzieć kilka dni w Internecie i przeglądać, tylko że tu jest na żywo, w oryginałach. Możecie się przejść, choćby teraz, po tym miejscu, zwiedzić galerie i pooglądać fotografie na ścianach. Bez przepychania się w tłumie ludzi. Na siedząco. Jest też dostępne zwiedzanie wirtualne. Tylko jeden drobiazg – nie można włożyć nosa w zdjęcie. Przy kilku tysiącach zdjęć można sobie pomyśleć, że to po prostu niewykonalne, nawet i na miejscu. Pewnie, że nie. Za dużo. Ale jak już po którymś przebytym kilometrze między stoiskami w Grand Palais widać najsłynniejszą pracę Richarda Prince’a, to grzechem byłoby przejść mimo, myśląc sobie w duchu – znam to. To był jeden z takich „momentów”, po które jeżdżę na Paris Photo co roku. Mało ich było tym razem.

Jest taka niezawodna metoda na wskazanie najlepszego zdjęcia czy najciekawszych prac. Na chwilę zamknąć oczy i wspomnieć, „przekartkować” w głowie to, co się widziało, co mogło być niezapomniane. Teoretycznie przy tej liczbie zdjęć sprawa wydaje się niemożliwa. Potrzeba dystansu, destylacji. Wrażenie absolutne, zwalające z nóg zrobiła galeria Hamiltons, pokazując kilka portretów Richarda Avedona. Przewidzieli reakcję ludzi? Wstawili ławeczki. Zaświecili te zdjęcia tak umiejętnie, że efekt był mistyczny. Świątynny.

Paris Photo 2018, Richard Avedon, zdjęcie: Tomasz Wichrowski
Paris Photo 2018, Richard Avedon, zdjęcie: Tomasz Wichrowski

Paris Photo to oczywiście wielkie nazwiska. Prace znane i już dawno wpisane w historię. Można choć trochę, fragmentami, podejrzeć uznane serie w jednym miejscu. Z tych lepszych pokazów w tym roku to dla mnie właściwie jeden – Todd Hido z Intimate Distance. Najciekawsze, chociaż ciągle ze świecą szukając, to te nazwiska mniej znane w Europie, np. z Brazylii, Kolumbii, Meksyku. To także te nazwiska, które nikną w trzecim planie oraz pokolenie fotografów urodzonych w latach 40. XX w: Ray K. Metzker, William Claxton, Emmet Gowin, Tata Ronkholz czy Sibylle Bergemann. Poza największymi gwiazdami w rodzaju Roberta Franka, Chrisa Killipa czy małżeństwa Becherów byli właśnie oni. Dziś się te archiwa odkrywa i najwyraźniej pokazuje coraz częściej.

Polskich wątków znów na szczęście trochę było. Żelazną pozycję ma już na Paris Photo Galeria Asymetria. Świetnie pokazane w wybornym miejscu zostały prace Natalii LL wraz z galerią Lokal 30. Młodsi twórcy przeszli pod skrzydła zagranicznych galerii: Kacper Kowalski z brytyjską Atlas i Janek Zamoyski z galerią Sophie Scheidecker. U Węgrów zaś w Galerii Trapéz z Budapesztu prace Jolanty Marcolli i Jerzego Lewczyńskiego.

Zabawne było obejrzenie kilku zdjęć z archiwum Agencji Magnum. Na fali zainteresowań archiwami, zdaje się, pokazano zdjęcia w ramach przeszklonych obustronnie. Więcej uwagi widzowie poświęcali na czytanie podpisów, pieczątek, tego, co zawsze ukryte. Do tych dobrych momentów należało też obejrzenie świetnej sesji korporacyjnej dla Pernod Ricard. Widać było to stoisko z daleka, wyróżniało się wielkością. To firma chwaliła się znakomitą pracą wykonaną przez Kourtney Roy. No właśnie, firma. Bo to też jest wątek, o którym nie da się na Paris Photo nigdy zapomnieć: pieniądze, patroni, mecenasi. To są przecież targi. I to najwyższa półka.

Po prace tańsze idzie się gdzie indziej. Pod Luwrem od kilku lat tradycyjnie gości Fotofever. Zdumiewająca impreza, która może być świetną odskocznią od haute-couture. Kłopot w tym, że można zranić dotkliwie oczy. Jedno nieopatrzne spojrzenie i boli długo. Targi najwyraźniej się rozrastają, czyli jest wzięcie. Nie wiem, czy starczy mi odwagi, żeby tam wejść za rok. Teraz przekonał mnie Piotr Zbierski, którego prace eksponowano w świetnym punkcie targów, właściwie prime time. Wątek polski tym razem zawyżył poziom.

Oczywiście czas Paris Photo, gdzie są także i książki, to również imprezy na mieście o tym profilu, niszowe: Offprint i Polycopies. Polacy obecni, choć bez świec się nie obejdzie, bo szukania sporo. Jacek Fota, Anna Orłowska i Łukasz Rusznica, oczywiście gdzieniegdzie lepiej widoczny Rafał Milach.

Skoro o książkach, najważniejszy branżowy konkurs Paris Photo-Aperture Foundation PhotoBook Award wygrała publikacja On Abortion. Laia Abril skupiła się nie na temacie aborcji jako takiej, tylko dotarła do miejsc, gdzie jest ona nielegalna lub ograniczona, a kobiety wybierają niebezpieczne alternatywy. (Tak, znajdują się i polskie wątki.) Książka stanowi pierwszy rozdział obliczonego na wiele lat projektu, ciągle w trakcie pracy: Historia mizoginii. A skoro temat kobiet…

Paris Photo co roku można zwiedzać według specjalnego klucza. Bywało, że przewodnikiem był David Lynch czy Karl Lagerfeld. W tym roku trasa wiedzie pod hasłem kobiecym: „Elles x Paris Photo”. Prace wybrała niezależna kuratorka Fannie Escoulen. Po znakomitych portretach, przez kobiety fotografujące. 100 prac. Sto. Jeden i dwa zera. Serio? Wśród tych dziesiątek tysięcy… Katalog po tej trasie mówi o liczbach, o niedocenieniu kobiet w sztuce. Podczas gdy 60% studentów szkół artystycznych stanowią kobiety, tylko 20% jest wystawiana. A tu, podkreślę: 100 zdjęć. Zaledwie sto nazwisk. Wiadomo, że to nie jest żadna wielka zmiana ani impuls. To taki miałki „wykrzyknik”. Kiedy kilka lat temu trasę po Paris Photo wyznaczali wspomniani superznani panowie, katalogi wydane przez Steidla miały ponad 200 stron. Tym razem jest książeczka, katalożek raczej. Do torebki się zmieści. Ale za darmo!

Wszystko piękne, ważne. Energia i kobiecość. Ale to niezupełnie w duchu feministycznym. Albo coś tu z nim nie zagrało. Jedna z prac z hasztagiem MeToo. Bo też ten kuratorski wybór to bardziej hasztagi niż realne dostrzeganie. Jakby z braku czegoś sięgnięto po „żelazny” i ostatnio znów chodliwy temat. Że się obroni. Bardziej delikatny głosik o obecności niż prawdziwy wrzask władzy. Znów ustąpiono nam miejsca, przepuszczono w drzwiach. Więc na koniec kac moralny i zdanie, które przy okazji czarnych protestów i u nas zostało wygłoszone: I can’t believe we’re having this conversation again.

 

Data publikacji:

Joanna Kinowska

Historyczka sztuki specjalizująca się w fotografii. Była kuratorką około 100 wystaw monograficznych i zbiorowych. Pracuje w Służewskim Domu Kultury jako kierownik ds. edukacji kulturalnej. Fotoedytorka książek fotograficznych i jurorka konkursów. Recenzentka przeglądów portfolio. Współorganizatorka konkursu Fotograficzna Publikacja Roku. Współpracuje z „Przekrojem”, „Digital Camera Polska” i Fotopolis.pl. Wykładowczyni Akademii Fotografii. Założycielka bloga „Miejsce fotografii”.

okładka
Dowiedz się więcej

Prenumerata
Każdy numer ciekawszy od poprzedniego

Zamów już teraz!

okładka
Dowiedz się więcej

Prenumerata
Każdy numer ciekawszy od poprzedniego

Zamów już teraz!