Page 18FCEBD2B-4FEB-41E0-A69A-B0D02E5410AERectangle 52 Przejdź do treści

Szanowni Państwo!

Wiele osób spośród naszych Czytelników i Czytelniczek wybiera tradycyjną drukowaną wersję kwartalnika, ale są także tacy, którzy coraz częściej korzystają z nośników elektronicznych. Dlatego wprowadzamy cyfrową wersję „Przekroju”. Zapraszamy do wykupienia prenumeraty, w której ramach proponujemy nieograniczony dostęp do aktualnych i archiwalnych wydań kwartalnika.

Ci z Państwa, którzy nie zdecydują się na prenumeratę, będą mieli do dyspozycji bezpłatnie 7 „Przekrojowych” tekstów oraz wszystkie rysunki Marka Raczkowskiego, krzyżówki, recenzje, ilustracje i archiwalne numery z lat 1945–2000. Zapraszamy do lektury!

wykup prenumeratę cyfrową
Jan Błaszczak

Common as Light and Love Are Red Valleys of Blood

Common as Light and Love Are Red Valleys of Blood
Common as Light and Love Are Red Valleys of Blood
Sun Kil Moon
Common as Light and Love Are Red Valleys of Blood
Caldo Verde, 2017

Czasem wystawom monograficznym lub przeglądom filmów towarzyszy myśl, że to niemożliwe, aby pokazane prace stworzył jeden człowiek. Bo jak to się stało, że taki Frank Stella zaczynał od geometrycznego minimalizmu, a skończył na wielkich rzeźbach ze stali i włókna szklanego? Najbardziej niesamowite są jednak metamorfozy muzyków. Zwłaszcza wokalistów, których twórczość nie jest zapośredniczona przez narzędzia czy technologie. Proszę posłuchać pierwszych płyt Toma Waitsa albo debiutu Red House Painters, a zrozumieją państwo, co mam na myśli. Wróćmy jednak do samego Kozelka. W czasach Red House Painters mieliśmy do czynienia z kruchym romantykiem, który łamiącym się głosem śpiewał z czeluści najgłębszej depresji. Na wydawanych w ostatnich latach płytach Sun Kil Moon mamy już raczej do czynienia z pewnym siebie gburem o publicystycznym zacięciu. Być może tej metamorfozie swoją wielkość zawdzięczało wydane w 2014 r. Benji. Ten świetny album uchwycił po prostu moment przemiany. Kozelek nie wyzbył się jeszcze skłonności do wzruszeń i emocjonalnego ekshibicjonizmu, a z drugiej strony umieszczał już te osobiste historie w szerszym społeczno-kulturowym kontekście, który surowo oceniał i wnikliwie komentował.

Być może to właśnie niezwykle wysokie oceny, jakie krytycy i fani wystawili Benji, sprawiły, że artysta odstawił na bok skłonności do liryzmu i postawił na publicystykę. Wydane w tym roku Common as Light and Love Are Red Valleys of Blood to w zasadzie dziennik, któremu ewidentnie zabrakło redakcji. Oparte na szczątkowych motywach muzycznych monologi detalicznie opisują codzienność Marka Kozelka. Pojawiają się tu więc listy od fanów, pobieżne analizy wyboru Donalda Trumpa na prezydenta oraz niekończące się relacje z przypadkowych spotkań, odwiedzanych hoteli i gal bokserskich. W tych nawet 10-minutowych opowieściach artysta zbyt rzadko sięga po humor, analogie czy jakąkolwiek metaforykę. Historiami zarejestrowanymi na nowej płycie Sun Kil Moon rządzą głównie przypadek i luźne skojarzenia autora. Common as Light and Love Are Red Valleys of Blood nie broni się więc nawet na papierze, a jego muzyczna strona nie interesuje już chyba nawet samego Kozelka. 

Data publikacji:

Jan Błaszczak

Rocznik 1987. Na co dzień pracownik działu programowego Filmoteki Narodowej – Instytutu Audiowizualnego. Współpracuje z „Przekrojem” i „Tygodnikiem Powszechnym”. Autor książki „The Dom. Nowojorska bohema na polskim Lower East Side”, która ukazała się w 2018 r. w serii amerykańskiej Wydawnictwa Czarne. Publikował również na łamach m.in. „Polityki”, „Machiny”, „Wprost” i „Gazety Magnetofonowej”, a jako reporter współpracował z Programem II Polskiego Radia.

okładka
Dowiedz się więcej

Prenumerata
Każdy numer ciekawszy od poprzedniego

Zamów już teraz!

okładka
Dowiedz się więcej

Prenumerata
Każdy numer ciekawszy od poprzedniego

Zamów już teraz!