Page 18FCEBD2B-4FEB-41E0-A69A-B0D02E5410AERectangle 52 Przejdź do treści

Szanowni Państwo!

Wiele osób spośród naszych Czytelników i Czytelniczek wybiera tradycyjną drukowaną wersję kwartalnika, ale są także tacy, którzy coraz częściej korzystają z nośników elektronicznych. Dlatego wprowadzamy cyfrową wersję „Przekroju”. Zapraszamy do wykupienia prenumeraty, w której ramach proponujemy nieograniczony dostęp do aktualnych i archiwalnych wydań kwartalnika.

Ci z Państwa, którzy nie zdecydują się na prenumeratę, będą mieli do dyspozycji bezpłatnie 7 „Przekrojowych” tekstów oraz wszystkie rysunki Marka Raczkowskiego, krzyżówki, recenzje, ilustracje i archiwalne numery z lat 1945–2000. Zapraszamy do lektury!

wykup prenumeratę cyfrową
Jakub Krupa

Brexit znaczy Brexit?

Jakub Krupa
Brexit znaczy Brexit?

Do dziś trwają dyskusje pomiędzy pojedynczymi sfrustrowanymi internautami a nacjonalistyczną organizacją „British Resistance”, kto pierwszy użył słowa: „Brexit”. Być może właśnie w niejasnych korzeniach tego sformułowania tkwi wiele odpowiedzi na późniejsze pytania, w tym to fundamentalne: czym właściwie Brexit jest? 


Na skutek braku konkretnego autora przyjęła się definicja znana Polakom z hasła o koniu w Nowych Atenach, pierwszej polskiej encyklopedii: „Koń jaki jest, każdy widzi”. Brexit został zdefiniowany równie enigmatycznie: Brexit means Brexit (Brexit znaczy Brexit). Ksiądz Benedykt Chmielowski, tworząc Nowe Ateny, uznał, że każdy szlachcic – potencjalny czytelnik encyklopedii – ma konia w swojej stajni, więc wystarczy, żeby wyszedł przed dom i przyjrzał mu się dokładnie. Brexit też każdy ma swój własny, ale – tu kryje się pułapka – podobieństwa pomiędzy jego różnymi znaczeniami bywają ograniczone. 
Realizacja kluczowego zobowiązania kampanii za wyjściem Wielkiej Brytanii z Unii Europejskiej – take back control (odzyskaj kontrolę) – oznaczała co innego dla bankiera z londyńskiego City (radykalna liberalizacja przepisów), robotnika z północy (odbudowa ciężkiego przemysłu) czy emeryta z zachodu (miraż odnowienia globalnego imperium brytyjskiego, bez imigrantów). Każdy otrzymał Brexit skrojony na swoją miarę: szereg populistycznych, trudnych do zweryfikowania haseł, których krytyka była odrzucana jako „pogarda establishmentu dla zwykłego człowieka”.
Przeszkadzają ci imigranci, ale nie chcesz być posądzony o rasizm i ksenofobię? Wprowadzimy „australijski system punktowy”, który w założeniu stawia na kwalifikacje migrantów, ale jednoznacznie puszcza oko do wyborców, przekonanych, że Australia jest w przytłaczającej większości biała.
Chcesz, aby Wielka Brytania sama podejmowała decyzje? Oczywiście, a kto twierdzi, że to niemożliwe, ten „umniejsza znaczenie naszego kraju”. Nie musimy słuchać tych Europejczyków i ich biurokratycznych pomysłów. 
Jesteś zniechęcony lub zagubiony w globalizującym się świecie, który kręci się szybciej, niż jesteś w stanie nadążyć? Obiecamy odbudowę wszystkiego, co kiedyś tworzyło twój świat – już wkrótce, tuż po tym, gdy „wyrwiemy się z kajdan Brukseli”.
Zadziałało: Wielka Brytania zagłosowała na tę inżynierię marzeń głosami najpodatniejszych na populizm – m.in. osób z klasy robotniczej, z niskim wykształceniem, które nie mają kontaktu z imigrantami, emerytów. 
Rząd ówczesnego premiera Davida Camerona upadł następnego dnia, funt stracił w ciągu kilku miesięcy jedną piątą swojej wartości, a nowy gabinet premier Theresy May stanął przed trudnym zadaniem: próbą spięcia swoich obietnic z rzeczywistością negocjacji z 27 pozostałymi państwami członkowskimi.
Istnieje jednak narastające ryzyko, że ten zlepiony naprędce z wyobrażeń sfrustrowanych wyborców Brexit okaże się, jak w żarcie Kisielewskiego, niczym „koń zaprojektowany przez komisję”: wielbłądem, który w rzeczywistości nie spełni niczyich oczekiwań.
I kto wtedy weźmie odpowiedzialność za to, że dalsza jazda na nim – już samotnie, bez Europy – będzie tak trudna?

Zamów prenumeratę cyfrową

Z ostatniej chwili!

7 to nadzwyczajna liczba w numerologii – w Chinach brzmi podobnie do słowa „pewny”. U nas masz siedem pewnych i bezpłatnych artykułów do przeczytania w tym miesiącu. To pierwszy z nich. Może jednak już teraz warto zastanowić się nad naszą niedrogą prenumeratą cyfrową, by mieć pewność, że żaden limit Cię nie zaskoczy?

Data publikacji: