Page 18FCEBD2B-4FEB-41E0-A69A-B0D02E5410AERectangle 52 Przejdź do treści

„Przekrój” – poznaj nasze czułe struny!

Ta jesień jest pełna czułości! A już na pewno jest jej pełen jesienny „Przekrój”. W nowym numerze piszemy o tym, jak czułością zmieniać świat, a także o: mądrej edukacji, hologramach, grzybach (też tych, wiadomo których), dojrzałości i Inkach. Zastanawiamy się, czym jest prawda i jak opisać piękno. 196 stron do czytania przez trzy miesiące!

Kup numer na jesień

Jesienny „Przekrój” w nowym formacie jest wygodniejszy do czytania i idealnie mieści się w skrzynce pocztowej. Tylko na stronie Przekroj.pl w niższej cenie. Sprawdź!

Przekrój
Całkiem konkretny polityczny program dla leni przedstawia Wojciech Mann.
2019-06-17 10:00:00
Wojciech Mann

Przemyślenia lenia

Przemyślenia lenia

Jestem leniem. To nie kokieteria, ale brutalna prawda. Nie martwiłbym się tym jakoś szczególnie, gdyż w wieku emerytalnym jest to cecha w pełni usprawiedliwiona. Po dekadach rzetelnej pracy każdemu staruszkowi przysługuje niezbywalne prawo zbijania bąków i relaksowania się, kiedy tylko ma na to ochotę.

Czyta się 2 minuty

Relaks, wypoczynek, ładowanie trochę już zużytych baterii – tego potrzebuje człowiek (czyli m.in. ja), który jeszcze ma ochotę od czasu do czasu podjąć się jakiegoś zadania. Wydawałoby się, że to prosta zależność: odpoczniesz i masz siły, by wykonać jakąś pracę. Ale u prawdziwego lenia to tak nie działa. Prawdziwy leń (przypominam: ja), żeby należycie wypocząć, musi nie tylko odbudować siły fizyczne, ale również porządek w głowie. Aby w pełni nasycić swoje lenistwo, trzeba zlikwidować najmniejszy cień myślenia o pracy. A jak ja mam mieć w głowie porządek, kiedy na przykład robię sobie wolny tydzień, podczas którego, ­nawet jeśli leżę bez ruchu spryskiwany eleganckimi wodami i wachlowany przez piękne kobiety, kłębią mi się myśli o tym wszystkim, co za parę dni mam do zrobienia? Nawet zwiększenie intensywności spryskiwania i wachlowania nic nie pomoże.

No dobrze – powie ktoś – zrób pan sobie dwa wolne tygodnie albo i miesiąc. Ludzie tak postępują. He, he, he, ludzie może tak, ale nie lenie. Gdy tylko pomyślę o komasacji spraw zepchniętych na „za miesiąc”, robi mi się słabo.

Pytanie, czy jest jakieś wyjście z tej matni. Otóż jest.

Zamów prenumeratę cyfrową

Z ostatniej chwili!

U nas masz trzy bezpłatne artykuły do przeczytania w tym miesiącu. To pierwszy z nich. Może jednak już teraz warto zastanowić się nad naszą niedrogą prenumeratą cyfrową, by mieć pewność, że żaden limit Cię nie zaskoczy?

Należy stworzyć sytuację, w której nicnierobienie jest stanem od nas niezależnym, nieodwołalnym i nieskracalnym. Stanem, w którym nie powracają refleksje typu: „Kurczę (tu dopuszczalny jest każdy inny wzmacniacz emocji), znowu leżę na tym cholernym piachu, zamiast szybko zrobić to, co odłożone, i mieć z głowy myślenie o tym czymś”. Jak zdobyć takie niepodważalne alibi na bezruch myślowy? Mam kilka propozycji, choć z pewnością bliscy mi stanem ducha obywatele stworzą ich znacznie więcej. Oto kilka przykładów prostych sytuacji zwalniających lenia z wyrzutów sumienia:

– przebywamy przez dwa/trzy (liczba do wyboru) tygodnie w świetnie zaopatrzonym, ale odciętym przez lawinę od świata i oczywiście od Internetu pensjonacie w Alpach;

– jesteśmy pasażerami luksusowego statku wycieczkowego, który w oczekiwaniu na pomoc dryfuje po bezmiarze wód wybranego oceanu. Kapitan statku w napadzie szaleństwa wyrwał ze wszystkimi kablami koło sterowe, tym samym uniemożliwiając korzystanie z jakiejkolwiek łączności. Bary i restauracje obficie zaopatrzone;

– jesteśmy porwani przez wielkiej urody zakochaną w nas księżniczkę (ew. księcia) do tajemniczego państewka na końcu świata. Mamy wszystko oprócz wolności. Uczucie księżniczki/księcia trwa do uzgodnienia. Bezrefleksyjny wypoczynek gwarantowany.

Tak oto wykorzystanie któregokolwiek z powyższych przykładów bądź stworzenie nowych, zmodyfikowanych, ale spełniających niezbędne warunki brzegowe, pozwoli każdemu nabrać sił bez obawy, że zakłócą ten proces niewczesne wyrzuty sumienia.

Lenie wszystkich krajów – wspierajcie się!

 

Data publikacji:

Wojciech Mann

Wojciech Mann

Urodził się jakiś czas temu. Do dziś pamięta, że było to 25 stycznia. Miał sporo szczęścia, bo stało się to w niedzielę, ale szpital przypadkowo tego dnia pracował. Następnie, po zdobyciu gruntownego wykształcenia uwieńczonego tytułem magistra, postanowił zająć się czymś zupełnie innym niż to, czego go uczono. Ten stan trwa do dzisiaj.

okładka
Dowiedz się więcej

Prenumerata
Każdy numer ciekawszy od poprzedniego

Zamów już teraz!

okładka
Dowiedz się więcej

Prenumerata
Każdy numer ciekawszy od poprzedniego

Zamów już teraz!