pixel Page 18FCEBD2B-4FEB-41E0-A69A-B0D02E5410AERectangle 52 Przejdź do treści

 

Halo, tu "Przekrój", Twoja lektura na jesienne dni, a w niej wszystko: od literatury po rozrywkę. Przesyłki na terenie Polski są (nadal!) darmowe, więc nie zwlekaj dłużej!

Kup numer jesienny

Jesienią działaj z głową. Jesienny numer kwartalnika możesz zamówić z dostawą do domu i w zestawie z zeszytem krzyżówek. Przesyłki na terenie Polski są (nadal!) darmowe.

Kup numer jesienny z krzyżówkami
Przekrój
Strefa komfortu jest przestrzenią zarówno psychiczną, jak i fizyczną, w której doświadczamy względnej ...
2020-10-14 00:00:00
zdrowe życie

Powrót do strefy komfortu

Powrót do strefy komfortu

Czyta się 3 minuty

Często jesteśmy zachęcani do wychodzenia ze swojej strefy komfortu. Ma to być krok, który pozwoli nam wejść na ścieżkę realizowania naszych marzeń i osiągnąć to, czego pragniemy, lub przynajmniej pozbyć się strachu przed tym, co de facto chcielibyśmy w życiu robić.

Ta koncepcja – w moim przekonaniu – jest sprzeczna z wieloma aspektami naszej psychologii. Po pierwsze, gest ten wiąże się z brakiem akceptacji dla tego, co jest teraz. Po wtóre, stanowi próbę przeniesienia się w przyszłość, bardziej lub mniej odległą (teraz „zaciśniesz zęby”, a później będzie lepiej). A przecież, w psychologii uważności, nie ma żadnego później, jest tylko chwila obecna. Dlaczego więc mielibyśmy się do czegokolwiek popychać?

Strefę komfortu opisuje się jako stan, w którym czujemy się dobrze, bezpiecznie, wygodnie („komfortowo”) i pewnie. Jedni twierdzą, że strefa komfortu to stan, w którym jesteśmy zrelaksowani i kreatywni, rozwijamy się. Inni zaś uważają, że to sytuacja stagnacji, przyzwyczajeń, w których tkwimy, np. ze strachu przed czymś nowym, przed zmianą. Już więc na poziomie definicji widzimy tu rozbieżności.

Ja powiedziałabym, że strefa komfortu jest przestrzenią zarówno psychiczną, jak i fizyczną, w której doświadczamy względnej spójności. Najczęściej też odczuwamy w związku z tym pewnego rodzaju spokój (nie należy mylić z uspokojeniem). I to razem daje nam poczucie bezpieczeństwa.

Jeśli spojrzymy na strefę komfortu w ten sposób, to uważam, że nie ma najmniejszego sensu z niej wychodzić, a wręcz przeciwnie – należy wracać do niej jak najczęściej. Bo przeciętny człowiek spędza większość swojego życia poza strefą komfortu, borykając się raczej z lękiem, niepewnością, zaniżonym poczuciem własnej wartości, obniżonym nastrojem i brakiem kreatywności. A ktoś, kto boi się zmiany w jakiejś dziedzinie, nie doświadcza komfortu, tylko strachu, paraliżu, bezsilności. Wieloletnie doświadczenie w pracy psychoterapeutycznej nauczyło mnie, że człowiek wciąż wybierający te same rozwiązania, które mu nie służą, nie robi tego dlatego, że czuje się w nich komfortowo, ale dlatego, że nie widzi innej możliwości. Wybieranie utartych szlaków i schematów to zatem mechanizm obronny. I my podświadomie wiemy o tym doskonale.

Zachęcanie do wyjścia poza strefę komfortu, w której wcale się nie znajdujemy, mija się z celem. Wpędza nas w kompleksy i poczucie bezsilności, stany depresyjne lub uzależnienia, bo jest elementem wiary w możliwość ciągłego wzrostu. To napędza gospodarkę, ale nas drenuje. I sprawia, że nigdy nie będziemy usatysfakcjonowani.

Czy to oznacza, że nie musimy dążyć do zmian, starać się, rozwijać? Odpowiedzią jest pytanie, które należy sobie zadawać: czy czujesz się naprawdę komfortowo ze sobą? Czy chcesz się zmieniać, starać, rozwijać? Zwykle chcemy. Ale jeśli czujesz, że możesz się zatrzymać i nie chcesz nic teraz robić, to proponuję podążać za tym pragnieniem. Nawet jeśli chcesz tylko usiąść i spokojnie oddychać. Sprawdź, co przyniesie twoje nicnierobienie.

Mieliście kiedyś uczucie, że jesteście dokładnie tam, gdzie powinniście być, dokładnie, w tym czasie i tych okolicznościach? Chociaż na krótką chwilę? Jeśli tak, to wiecie, co to znaczy naprawdę być w strefie komfortu.

Chcę tu podkreślić, żeby nie było nieporozumień, że zatrzymanie i akceptacja „tu i teraz” nie oznacza bierności. Jeśli doznajemy jakiejś krzywdy, mądrą i zdrową reakcją jest jej się sprzeciwić. W psychologii humanistycznej, psychologii głębi, której nurt tu reprezentuję, ważne jest to, co się wydarza, a nie to, co w swojej zarozumiałości i egotyczności byśmy chcieli, żeby się wydarzyło. To jeden z wielkich paradoksów życia, że akceptacja rzeczywistości przynosi lepsze dla nas efekty i zmiany niż pchanie się do przodu. Nie wybiegać w przeszłość ani w przyszłość, a pogłębiać doświadczenie danej chwili, reagować z miejsca bezpieczeństwa i pełni to jest bycie w strefie komfortu i należy wracać do niej jak najczęściej.

 „Południe – Odpoczynek od pracy (wg Milleta)”, 1890 r., Vincent van Gogh, Musee d'Orsay
„Południe – Odpoczynek od pracy (wg Milleta)”, 1890 r., Vincent van Gogh, Musee d'Orsay

Data publikacji:

Magdalena Róża Skoczewska

Ukończyła psychologię na Uniwersytecie SWPS w Warszawie i psychoterapię w Process Work Institute w Portland w USA, a także szkolenie w zakresie mindfulness-based therapy na University of Oxford.

okładka
Dowiedz się więcej

Prenumerata
Każdy numer ciekawszy od poprzedniego

Zamów już teraz!

okładka
Dowiedz się więcej

Prenumerata
Każdy numer ciekawszy od poprzedniego

Zamów już teraz!