pixel Page 18FCEBD2B-4FEB-41E0-A69A-B0D02E5410AERectangle 52 Przejdź do treści
Przekrój
Doniesienia, bez których (nie) możesz się obejść – na początek z Liberii.
2018-02-06 17:00:00
zbędnik
Paulina Wilk

Depesza z krańca świata

Depesza z krańca świata

Emerytowany napastnik piłkarski George Weah (51 l.) spędził na boisku kawał życia. Nie dziwi, że tłumy cisną się w kolejkach, by zobaczyć go w akcji. Wielogodzinne oczekiwanie na idola umilają sobie tańcem i śpiewem. Nic w tym nowego. Teraz jednak Weah przychodzi na stadiony w garniturze lub stroju etnicznym. I gra w zupełnie innej dyscyplinie – jest politykiem. Właśnie został zaprzysiężony na prezydenta Liberii. Jedną z jego pierwszych decyzji było obniżenie swojej pensji o jedną czwartą. Ważny gest w kraju, w którym 80% ludzi żyje za mniej niż 1,25 dolara dziennie, dwie trzecie dzieci nie chodzą do szkoły, a zaledwie 7% mieszkańców ma dostęp do prądu.


Liberia to niewielki, liczący 4,5 mln mieszkańców kraj. Położony na zachodnim wybrzeżu Afryki, został utworzony w 1847 r. przez oswobodzonych niewolników z Ameryki Północnej i Karaibów. Przyjął konstytucję wzorowaną na amerykańskiej, był pierwszą republiką na kontynencie. Aktualnie służy za podręcznikowy symbol wojennego okrucieństwa i ubóstwa: przez ćwierć wieku (1989–2003) był pogrążony w wojnie domowej, w której walczyły oddziały odurzanych narkotykami dzieci. Kiedy w 2003 r. Liberia obaliła dyktaturę (odpowiedzialny za zbrodnie wojenne i zbrodnie przeciwko ludzkości Charles Taylor odsiaduje karę pół wieku pozbawienia wolności) i zaczęła otrząsać się z przemocy, wybuchła epidemia wirusa ebola (2013–2016). Choroba zabiła 12 tys. ludzi, redukując ledwie dyszącą gospodarkę o jedną trzecią, i kosztowała prawie miliard dolarów. Jednym z powodów, dla których tragedia dotknęła właśnie Liberię, był brak dostępu do wody i sanitariatów oraz brud, w którym tkwią mieszkańcy slumsów, takich jak West Point w stołecznej Monrowii. To tam w dzieciństwie George Weah grał w piłkę na bosaka i to tam, wśród najuboższych wyborców świata, ma swój żelazny elektorat.

 

Dotknięta wszystkimi nieszczęściami świata Liberia właśnie dokonała czegoś niezwykłego. George Weah jest pierwszym od prawie pół wieku przywódcą, który przejął władzę w sposób demokratyczny i pokojowy od swojej poprzedniczki, Ellen Johnson Sirleaf, która spędziła na najwyższym urzędzie 12 lat, czym zasłużyła na przydomki „babcia prezydentka” i „Mama Ellen”. Utraciła prezydenturę w atmosferze zniecierpliwienia i żalu, bo – choć utrzymała powojenną Liberię w jedności i pokoju – nie udało jej się zlikwidować korupcji, a wręcz promowała nepotyzm (rządowe teki powierzała własnym dzieciom).
 

Teraz gromadzący się na ulicach i stadionach Liberii ludzie pokrzykują „Mama wszystko popsuła, tata wszystko naprawi!”. Oczekiwania wobec nowego prezydenta są niebotyczne. Mieszkańcy Liberii prezentują niezmordowaną wiarę w nowych liderów. Mimo że wybory kilkakrotnie przekładano pod zarzutem nieprawidłowości. Mimo że praktykowanie demokracji w pejzażu wszędobylskiego łapówkarstwa i uzurpowania władzy wydaje się sprawą niemożliwą.

 

Weah to świetny materiał na superbohatera. Do dziś jest jedynym Afrykaninem, który zdobył tytuł Piłkarza Roku przyznawany przez FIFA oraz Złotą Piłkę w superprestiżowym plebiscycie. Grał w Chelsea, A.C. Milan, Manchester City i Paris Saint-Germain. Nelson Mandela nazwał go „dumą Afryki”, a Pele wpisał go na listę 100 najwybitniejszych piłkarzy.
 

Ubodzy wyborcy widzą w nim swojego sąsiada, który rozumie ich dramaty: brak pracy, korupcję, zerowe perspektywy dla młodych, niedobór prądu, wody, dróg, paliwa. Są pewni i entuzjastyczni, traktują Weaha jak ekran, na którym mogą wyświetlać swoje potrzeby i fantazje. Choć jest w tym doza uporczywej irracjonalności – politycy nikogo nie rozczarowują przecież tak głęboko, jak najbardziej potrzebujących – wyborcy z małego afrykańskiego kraju traktują demokrację poważniej niż uchodzące za jej symbol olbrzymy: zjednoczona Europa czy USA. Stary Kontynent uprawia demokrację znużoną, uwikłaną w proceduralnych niuansach i wyzutą ze społecznej spontaniczności. Stany Zjednoczone pod wodzą Trumpa zmieniają instytucjonalną wolność w niesmaczny żart. A na dodatek w globalnej lidze na coraz silniejszych pozycjach grają państwa rządzone bez pełnej, współdzielonej wolności: Chiny, Indie, Zjednoczone Emiraty Arabskie, Singapur...

Tymczasem to w zapomnianych zaułkach demokracja zachowuje swą esencję – wiarę w przywództwo uczciwie reprezentujące pragnienia i interesy ogółu. Demokrację uprawiają z miłością i pasją już chyba tylko peryferyjne społeczności ograbione z innych, faktycznych wskaźników uczestnictwa w dobrobycie świata. W azjatyckich wioskach i na afrykańskich stadionach ustawiają się do głosowania niepiśmienni, uzbrojeni w nieskończoną cierpliwość i nadzieję.
Oficjalnie demokracja obowiązuje w wielu krajach świata – w USA jest ponoć najpotężniejsza, w Indiach – najludniejsza. Zaryzykuję jednak stwierdzenie, że duchy demokracji mieszkają już tylko w tych krajach, które prezydent Trump podczas spotkania w Gabinecie Owalnym miał nazwać „zadupiami”. Podczas gdy w swej kolebce demokracja coraz bardziej przypomina fake news, w Liberii pozostaje kwestią życia i śmierci.

 

Wyobrażam sobie, jak w nieodległej przyszłości z Zachodu będą wyruszać ekspedycje ku enklawom globalnego Południa, by tam pobrać do sterylnych probówek ostatnie, bezcenne opiłki autentycznego ducha wolności i poddać go badaniom. Do celów muzealnych.

Piątka dla PRZEKROJU? A może dziesiątka? Wspierając Fundację PRZEKRÓJ, wspierasz rzetelność, humor i czar.

* Pola wymagane

Data publikacji:

Paulina Wilk

Paulina Wilk

Redaktorka działu Kultura i społeczeństwo w kwartalniku „Przekrój”, pisarka i publicystka zajmująca się literaturą i problematyką rozwoju globalnego. Opublikowała m.in. „Lalki w ogniu” o Indiach współczesnych oraz „Pojutrze. O miastach przyszłości”, a także serię bajek o misiu Kazimierzu dla dzieci niezupełnie dorosłych. Współtworzy Fundację „Kultura nie boli”, centrum literackie Big Book Cafe oraz międzynarodowy festiwal czytelniczy Big Book Festival.

okładka
Dowiedz się więcej

Prenumerata
Każdy numer ciekawszy od poprzedniego

Zamów już teraz!

okładka
Dowiedz się więcej

Prenumerata
Każdy numer ciekawszy od poprzedniego

Zamów już teraz!