pixel Page 18FCEBD2B-4FEB-41E0-A69A-B0D02E5410AERectangle 52 Przejdź do treści

Szanowni Państwo!

Wiele osób spośród naszych Czytelników i Czytelniczek wybiera tradycyjną drukowaną wersję kwartalnika, ale są także tacy, którzy coraz częściej korzystają z nośników elektronicznych. Dlatego wprowadzamy cyfrową wersję „Przekroju”. Zapraszamy do wykupienia prenumeraty, w której ramach proponujemy nieograniczony dostęp do aktualnych i archiwalnych wydań kwartalnika.

Ci z Państwa, którzy nie zdecydują się na prenumeratę, będą mieli do dyspozycji bezpłatnie 3 „Przekrojowe” teksty oraz wszystkie rysunki Marka Raczkowskiego, krzyżówki, recenzje, ilustracje i archiwalne numery z lat 1945–2000. Zapraszamy do lektury!

wykup prenumeratę cyfrową
Przekrój
Opowieści pana Mieczysława Babalskiego o ziemi w zimie wysłuchała
2019-12-06 10:00:00
Berenika u rolnika
Ziemia zimą u Babalskich

Kiedy pole państwa Babalskich przykrywa śnieżna pierzyna, a ziemia pod nią jest twarda jak kamień, życie glebowe śpi i może spokojnie odpocząć aż do wiosny. Ale ostatnio zimy ­są coraz cieplejsze. A gleba bardzo tego nie lubi.

Czyta się 6 minut
Posłuchaj wersji audio tego artykułu

– Równowaga zostaje zaburzona – tłumaczy mi pan Mieczysław.­ ­– ­Pamiętam, jak kiedyś zimą spadało ­2–3 m śniegu i Pokrzydowo było całkowicie zawalone. Na szczęście wszyscy mieli konie i się saniami jeździło. Ale od końca lat 80. zimy łagodnieją. Teraz zdarzają się takie, że nawet ziemia nie zamarza. Chwasty kiełkują, na wiosnę jest więcej chorób, szkodników, mróz tego nie reguluje. Wegetacja zostaje zaburzona. Z tego samego powodu zimą nie wolno ruszać ziemi. Jest takie przysłowie: „Kto w adwencie ziemię pruje, temu ziemia siedem lat choruje”. Pruje, czyli orze.

– Ale przecież adwent kończy się jeszcze w grudniu, a zima nadal trwa!

– Ogrodnicy sadzą i sieją w namiotach foliowych już na przełomie stycznia i lutego. My siejemy zboże dopiero w Wielkim Tygodniu.

Zamów prenumeratę cyfrową

Z ostatniej chwili!

U nas masz trzy bezpłatne artykuły do przeczytania w tym miesiącu. To pierwszy z nich. Może jednak już teraz warto zastanowić się nad naszą niedrogą prenumeratą cyfrową, by mieć pewność, że żaden limit Cię nie zaskoczy?

– Jak z tymi łagodnymi zimami radzą sobie drzewa w sadzie?

– W dzień odmarzają, a w nocy zamarzają i wtedy pęka im kora. Dlatego malujemy pnie białym wapnem, które odbija promienie słońca i chroni przed odmarzaniem.

– Kiedy właściwie zaczyna się zima w pana gospodarstwie?

– Już w listopadzie. Pola posprzątane, oziminy zasiane, jak trzeba. Kończą się wypasy pastwiskowe, krowy wracają do domu. Pierwsza rzecz: trzeba zabezpieczyć miejsce, w którym są składowane owoce i warzywa, żeby nie zmarzły. Mamy specjalną spiżarnię koło obory. Najlepsza temperatura to od 1 do 10°C. Wyższa pobudza warzywa do kiełkowania i zaczynają się psuć. W oborze i kurniku trzeba ocieplić słomą otwory, które latem służyły do wietrzenia. Niektórzy kurniki ocieplają styropianem, a na wierzch dają polepę cementową. Ale wystarczy, że gdzieś ktoś puknie, ukruszy i kury od razu wydziobują – myślą, że to wapno i że jak je zjedzą, ich jajka będą miały grubszą skorupkę. Wodę z mózgu im się robi.

– Biedne… Pan tak kiedyś ocieplił?

– Nie. Ale zdarza się, że jakiś kawałek styropianu wpadnie na wybieg. Wszystkie kury lecą i moment, już go nie ma.

– Powiedział pan, że zwierzęta wracają do domu. A czy zimą wychodzą na dwór?

– Oczywiście. Ale kiedy temperatura spada poniżej –5°C, kury muszą zostać w kurniku. Inaczej przestaną się nieść. Zakoduje im się, że jest mróz i jajko może zamarznąć. Krowy z kolei nie lubią, jak pada mokry śnieg – wtedy skóra im moknie i marzną. W takie dni zostają w oborze. A tak, to nie przeszkadza im nawet duży mróz, mają dobre futro. Uwielbiają słońce. Rzucam im na wybieg słomę. Leżakują sobie na niej i się opalają.

– A słyszał pan kiedyś, jak mówią w noc wigilijną?

– One nie muszą nic mówić! Jak się na zwierzę spojrzy, to się wszystko wie. Kiedy krowa źle się czuje, to ryczy, ma smutne oczy, nastroszoną sierść. A kiedy wszystko jest dobrze, sierść ma błyszczącą, jasne oczy, spokojnie leży, żuje. Żyje w harmonii.

– Jakie jeszcze zwierzęta ma pan w gospodarstwie?

– Pszczoły. Na zimę zmniejszam w ulach wlotki, czyli wejścia do ula, żeby żaden szkodnik nie wszedł. W okresie, kiedy pszczoły są aktywne, zaraz by takiego użądliły. Ale zimą zapadają w letarg, wtedy mysz mogłaby je załatwić. Kiedy temperatura spada poniżej 10°C, w miejscu, gdzie mają zmagazynowany pożytek, czyli surowce pochodzenia roślinnego, zaczynają robić kłąb. Otaczają królową, która musi mieć zawsze ciepło. A same wędrują – te ze środka przechodzą na zewnątrz, a te z zewnątrz powoli pchają się do środka. Cały czas utrzymują stałą temperaturę. Niestety ostatnio coraz częściej ten proces się zaburza. W środku zimy temperatura wzrasta powyżej 10°C i pszczoły się wybudzają. Zaczynają wylatywać z ula, oczyszczać się.

– Oczyszczać?

– W ulu, za przeproszeniem, kibelków nie mają. Są tak wychowane, że załatwiają się w locie. Podczas letargu nie muszą, bo przemiana materii jest spowolniona.

– Co dalej?

– Myślą, że już wiosna. Zjadają więcej zapasów miodowych i wylatują, żeby znaleźć już jakiś pożytek, np. pyłek leszczyny. Pobudzają matkę, żeby zaczęła się czerwić. A potem nagle wraca mróz i nie zdążą wejść w kłąb, ocieplić go. Wtedy matka i młode larwy giną.

– Często tak się dzieje?

– Jak dwa–trzy ule pójdą, to pół biedy. Ale połowa? A i tak się zdarza…

– Jakie jeszcze prace musi pan wykonać zimą?

– Od końca lutego zaczynamy obcinać drzewa w sadzie. Nie formujemy ich jak kiedyś. Teraz prowadzimy je wysoko do góry, mają mieć kształt cylindryczny. Dlatego najlepiej obciąć jedną dużą gałąź, żeby jabłoń się odnowiła. Gdybyśmy nic nie obcięli, miałaby za dużo gałęzi i liści – zdziczałaby i dawała małe, drobne jabłuszka. Kiedy rana ­po obcięciu gałęzi jest wielkości do 2 złotych, sama się zabliźni. Ale powyżej 2 złotych smarujemy ją gliną z farbą emulsyjną. Kiedyś nie było emulsji, mieszało się więc glinę z łajnem krowim i dodawało jakiegoś oleju jadalnego. Bo rana musi się zabliźnić. Inaczej woda wejdzie do środka i drzewo spróchnieje.

– A chodzi pan zimą na pole?

– W okresie od Bożego Narodzenia do Trzech Króli gospodarz powinien iść na pole, żeby wprowadzić dobrą energię. Zawsze się mówiło, że jeśli chcesz coś u siebie zmienić, to zmieniaj właśnie w tym czasie. Bo wtedy są najkrótsze dni, a po Trzech Króli dnia przybywa. I zaczyna się nowa energia życiowa.

– I potem już pan na pole nie chodzi?

– Człowiek zawsze ciekawy, co tam się dzieje. Czy na przykład myszy za mocno nie grasują. Dużo ptaków na zimę ze Szwecji przylatuje, np. kwiczoły. Pojawiają się w sadzie i zjadają jabłka, które się po zbiorach ostały. One tak ładnie śpiewają i biegają. Chodzę i patrzę. Uspokajam ­rośliny, uspokajam siebie. Bo jak ty jesteś spokojny, radosny, to rośliny też dobrze się czują, dobrze zimują.

– A nie jest ponuro na polu?

– Jest. Ale jest też życie! Człowiek nabiera energii, ale również tę energię przekazuje. Dlatego nie powinien przychodzić ze smutkiem, tylko z radością.

– Pańskie oko konia tuczy! A co mają zrobić miastowi, kiedy w bezśnieżną zimę świat wydaje się szary i ponury?

– Za miasto do lasu pojechać, przytulić się do brzozy. Tutaj jeszcze ten świat duchowy wchodzi. Bo wszystko, co żyje – ludzie, rośliny, zwierzęta – ma duszę, czyli eter. A wszystko, co oddycha i jest zamknięte, ma jeszcze dodatkowo ducha. Dlatego kiedy człowiek się rodzi, mówi się, że pierwszym oddechem złapał ducha. Jak umiera, to ostatnim oddechem tego ducha wyzionął. My czujemy drzewo, drzewo nas czuje – czuje nas wszystko, co żyje.

– I co nam ta dusza drzewa może dać?

– Energię! Kiedyś każdy człowiek, idąc przez pole czy las, gryzł jakąś trawę, gałązkę, liść – po to, żeby nałapać energii i wzbogacić florę bakteryjną w jelitach.

– Ale jak pojadę zimą do lasu, to co ja tam sobie pogryzę?

– Oj, igiełki sosny albo jodły – bardzo smaczne są! Nie jedz ich, tylko gryź. Poczuj trochę tego wosku, smaku i zapachu olejków eterycznych. Skąd się wzięła ta nazwa? Od eteru, czyli tego, co żywe. Tego, co najważniejsze.

No to idę. Popatrzę i pogryzę.

ilustracja Daniel Mróz, archiwum nr 448 (1953)
ilustracja Daniel Mróz, archiwum nr 448 (1953)

 

Data publikacji:

okładka
Dowiedz się więcej

Prenumerata
Każdy numer ciekawszy od poprzedniego

Zamów już teraz!

okładka
Dowiedz się więcej

Prenumerata
Każdy numer ciekawszy od poprzedniego

Zamów już teraz!