Page 1Rectangle 52 Przejdź do treści
Ta strona używa cookie i innych technologii.
Korzystając z niej wyrażasz zgodę na ich używanie
zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki.
Katarzyna Sroczyńska

Wstań i idź

Claude Monet, Spacer po klifie w Pourville, 1882r.
Wstań i idź
Wstań i idź

Stopy zapadają się w piasku. Sylwia Nikko Biernacka z plecakiem ważącym 22 kg (w środku najtańszy, ale też najcięższy namiot, jaki był w sklepie) ruszyła w drogę. Ma do przejścia 440 km wzdłuż wybrzeża Bałtyku, ze Świnoujścia do Piasków. Idzie kilkanaście albo kilkadziesiąt kilometrów dziennie. Samotnie. Czasem boso, czasem w butach.

Idzie, żeby sprawdzić, o co jej chodzi. „Miałam poczucie, że tęsknię za czymś, ale nie do końca wiedziałam, co to jest, i nie miałam czasu się nad tym zastanowić” – wspomina Sylwia. Pochwaliłby ją zapewne Friedrich Nietzsche, miłośnik spacerów w górach Szwarcwaldu. „Jak najmniej siedzieć; nie wierzyć żadnej myśli, która się nie urodziła na wolnym powietrzu i przy swobodnym ruchu – jeśli i mięśnie przy tem święcie nie uczestniczą. Wszystkie przesądy pochodzą z kiszek. – Cierpliwość pośladków – rzekłem to już raz – to właściwy grzech przeciw Duchowi Świętemu” – pisał w Ecce Homo.

Chodzenie zmienia ciało i umysł, a bywa, że także życie społeczne. Rola autora tekstu o pożytkach z chodzenia jest niewdzięczna: mam zatrzymać czytelników w pozycji siedzącej, by zachęcić ich do jej jak najszybszego porzucenia. Postaram się chociaż, żeby nie na długo.

„Potrzebuję codziennej dawki ruchu, odcinka, który przechodzę pieszo. Wtedy mam czas na myślenie. Ale też czuję, że moje ciało się tego domaga” – mówi Sylwia Biernacka. Chodzenie pobudza krążenie i dotlenia tkanki. Sprawia, że zwiększa się pojemność hipokampu, części mózgu odpowiedzialnej za pamięć. Powstają nowe połączenia między neuronami, co zwiększa nasze możliwości poznawcze. Marily Oppezzo i Daniel Schwarz, psycholodzy ze Stanford University, obserwowali, jak z zadaniami wymagającymi kreatywności radzą sobie dwie grupy studentów: pierwsi, którzy mogli swobodnie chodzić, i drudzy, którym polecono, by siedzieli na ławce. Ci pierwsi byli zdecydowanie lepsi. Z kolei tego, że chodząc, lepiej zapamiętujemy, dowodzą badania Marca Bermana z University of North Carolina (ale wydaje się, że to wiedza intuicyjna – nie zdarzyło się wam wędrować od ściany do ściany podczas wkuwania obcych słówek?).

Ile trzeba chodzić, by zachować dobrą kondycję? Lekarze Anders Hansen i Carl Johan Sundberg, autorzy książki Projekt zdrowie, nie są wymagający: według nich profilaktycznie wystarczy pół godziny szybkiego marszu dziennie. Żeby złagodzić objawy depresji, warto chodzić lub biegać dwa, trzy razy w tygodniu po 30–45 min (utrzymując taką aktywność co najmniej przez dwa miesiące). Zdaniem Hansena i Sundberga przy lekkiej depresji regularny ruch może działać podobnie jak leki.

Więcej wymagał od siebie pisarz Henry David Thoreau, piewca dzikości i autor Sztuki chodzenia. Pisał w niej bez wstydu: „Wyznam, że nie potrafię zachować zdrowia i pogody ducha, jeżeli nie spędzę przynajmniej czterech godzin – zwykle cztery to mało – włócząc się po lesie, po wzgórzach i polach, całkowicie wolny od wszelkich spraw, jakimi mógłby mnie zająć świat”. Narzekał, że siedząc w pokoju, obrasta rdzą, i dziwił się innym ludziom: „Zadziwia mnie siła wytrwałości, by nie wspomnieć o braku moralnej wrażliwości moich sąsiadów, którzy zamykają się w sklepach i biurach całe dnie, tygodnie, miesiące, dobrze wiemy, że lata całe. Nie wiem, z czego są zrobieni, że potrafią siedzieć tam w tej chwili, o trzeciej po południu, jak gdyby była trzecia w nocy”.

 

Drodzy Czytelnicy!

To jest fragment artykułu, opublikowanego w nr 3558 /2017. Jeśli pragniecie przeczytać go w całości, sięgnijcie do wydania papierowego.

Redakcja

 

Data publikacji: