Page 18FCEBD2B-4FEB-41E0-A69A-B0D02E5410AERectangle 52 Przejdź do treści

Szanowni Państwo!

Wiele osób spośród naszych Czytelników i Czytelniczek wybiera tradycyjną drukowaną wersję kwartalnika, ale są także tacy, którzy coraz częściej korzystają z nośników elektronicznych. Dlatego wprowadzamy cyfrową wersję „Przekroju”. Zapraszamy do wykupienia prenumeraty, w której ramach proponujemy nieograniczony dostęp do aktualnych i archiwalnych wydań kwartalnika.

Ci z Państwa, którzy nie zdecydują się na prenumeratę, będą mieli do dyspozycji bezpłatnie 3 „Przekrojowe” teksty oraz wszystkie rysunki Marka Raczkowskiego, krzyżówki, recenzje, ilustracje i archiwalne numery z lat 1945–2000. Zapraszamy do lektury!

wykup prenumeratę cyfrową
Przekrój
Herbata z miodunki cieszy się coraz większą popularnością wśród oddychających smogiem. Substancje ...
2019-02-14 23:55:00
Wizje roślin

Wizje roślin – miodunka plamista

ilustracja: Christiaan Sepp, 1846 r.
Wizje roślin – miodunka plamista
Wizje roślin – miodunka plamista

Herbata z miodunki cieszy się coraz większą popularnością wśród oddychających smogiem. Substancje śluzowe zawarte w roślinie działają osłonowo na drogi oddechowe. Ba, nawet liście tej rośliny przypominają tkankę płucną. 

Miodunkę posadziłem rok temu, na wiosnę. Ziemia pod dwoma młodymi bukami była prawie cały dzień ukryta w cieniu i niechętnie obrastała nawet wątłymi trawami. Ale gdzieniegdzie pojawiał się mech. Szukałem rośliny, która zadomowi się w miejscu ukrytym przed słońcem i która pomoże na bolące gardło. W tamtych dniach dom nie wymagał już ogrzewania i każdego poranka, zaraz po przebudzeniu, przechodziłem boso przez próg, by rozciągnąć ciało, otworzyć szerzej oczy i poczuć ziemię pod stopami.

Tego ranka w oddali zobaczyłem szeptuchę. Szła miarowym krokiem po leśnej drodze, owinięta kolorowymi chustami. Dostrzegła mnie, więc pośpiesznie ją pozdrowiłem, nisko się kłaniając. Odpowiedziała prawie niewidocznym ruchem głowy. Bałem się jej, stąd przesadnie grzeczne powitanie. Nasłuchałem się historii o tym, że kobieta ta potrafi rzucać uroki samym spojrzeniem, że jak nie pobłogosławi nowego dziecka we wsi, to ono szybko zachoruje, a może nawet umrze, że potrafi chorobę przegonić, jak i przywołać. Sąsiedzi tak opowiadali. Nigdy słowa nie zamieniliśmy, a teraz szeptucha skręciła z leśnej drogi i kierowała się w moją stronę. Zatrzymała się w cieniu buków, wyjęła z koszyka roślinę z podłużnymi, zielonymi liśćmi w białe plamki i korzeniami oblepionymi piaskowo-czarną ziemią. Powiedziała, że to miodunka i żebym ją tutaj posadził.

Wyciągnąłem otwartą dłoń, ale zamarłem powstrzymany zdziwionym spojrzeniem. „Co miałeś dostać, już dostałeś – powiedziała ze śmiechem, schowała roślinę do koszyka, odwróciła się i skierowała z powrotem ku leśnej drodze. – Przecież teraz wszystko można dostać w internetach, posadź miodunkę”.

Tyle jej było. Pobiegłem do komputera. Przez myśl mi nie przeszło, by szeptuchy nie usłuchać. Po 7 minutach dostałem maila z potwierdzeniem zakupu trzech sadzonek miodunki za 15 złotych łącznie (plus koszty przesyłki).

Owłosiona bylina

Miodunka plamista bywa nazywana również miodunką lekarską, miodunką majową, zielem adamaszkowym, płucnym zielem albo płucnikiem. Jej łacińskie imię brzmi pulmonariapulmo to płuco. Bylina kwitnie, jeszcze zanim drzewa wypuszczą liście. Pierwsza pojawia się kwiatonośna łodyga, silnie owłosiona i soczysta, która może sięgać nawet 30 centymetrów. Zielone, odziomkowe i jajowate liście z charakterystycznymi białymi plamami u nasady są sercowate, a na końcu zwężone w długi, spiczasty ogonek. Liście, podobnie jak łodyga, są owłosione, przez co w dotyku sprawiają wrażenie szorstkich. Dzięki początkowo różowym i czerwonofioletowym kwiatom, które wraz z upływem czasu zmieniają się w niebieskie, można ją spotkać w niektórych ogrodach jako ozdobę. Z tych samych powodów bywa ochoczo odwiedzana przez motyle. Pierwsze kwiaty pojawiają się już w marcu i pozostają do maja. Bylina najlepiej czuje się w starych lasach liściastych, a raczej na wilgotnych obrzeżach lasów i w zaroślach. Do zapylania silnie miododajnych kwiatów wykorzystuje pszczoły i trzmiele, a roznoszeniem nasion zajmują się mrówki. Rośnie w dzikich lasach niemal całej Europy, Turcji, Kaukazu i Syberii. I chociaż bywa doceniana za swoje walory wizualne, to równie lub nawet bardziej interesujące są jej właściwości lecznicze.

Duch rośliny

Szeptucha odwiedziła mnie po trzech miesiącach tylko po to, by sprawdzić, czy posłuchałem jej zaleceń. Zmrużyła z uznaniem oczy, gdy zobaczyła sercowato-jajowate liście w białe plamy, które wynurzały się z zaciemnionej ziemi. „Wygląd zioła wskazuje chorobę, którą leczy” – powiedziała. Liście miodunki mają niby przypominać tkankę płucną. Zdaniem szeptuchy roślina leczyła zapalenie płuc, oskrzeli, gruźlicę i rozedmę płuc na długo, zanim powstały antybiotyki. Zapytałem, skąd o tym wszystkim wie. Przeciągle i w milczeniu spojrzała mi w oczy. Zniknęła ta odrobina poczucia dumy, która się we mnie pojawiła w reakcji na jej wcześniejsze uznanie. „Wszystko wiem od roślin” – powiedziała w końcu i zaczęła się śmiać, co utrudniało branie jej na poważnie, ale i ośmielało. A chciałem wiedzieć, co takiego ma do opowiedzenia miodunka. Zapytałem, a szeptucha się rozgadała.

Było to w dawnych czasach, gdy ludzie mówili jednym językiem, a kontynenty spały przytulone do swoich boków, otoczone wielką wodą. Rośliny, zwierzęta, ludzie, demony i bogowie mieszkali razem, jak równi. Każda rzecz miała swoje prawdziwe imię i każdy je znał. Do każdej choroby był klucz, wystarczyło wyjść do lasu, na łąkę, wspiąć się na wysoką górę albo odwiedzić bagna, by zapytać rośliny o rozwiązanie. Nie trzeba było nawet buzi otwierać, wystarczyło mieć oczy i serce otwarte. Lekarstwa rosły na każdym kroku i każdy chory wiedział, czego mu trzeba, a jeśli wskutek choroby nie mógł się sam poruszać – pomagały szeptuchy. Pewnego razu z zachodu nadeszła Ażdacha, szara wiedźma, która zaczęła gromadzić lekarstwa z łąk, pól, wzgórz i bagien. Wyrywała rośliny razem z korzeniami, suszyła i sprzedawała. Wmówiła ludziom, że jeśli będą ufali swojemu sercu, to pomylą wilczą jagodę z czarnym bzem, a grzyba wizyjnego z grzybem trującym. Wraz ze strachem przyszła zachłanność, a ludzkie serca utraciły jasność widzenia roślin i słyszenia ich mowy. Chorujący zamiast szukać pomocy u roślin, zaczęli kupować lekarstwa u szarej wiedźmy i jej wychowanków. Stare szeptuchy nie mogły dłużej znieść tej sytuacji i postanowiły złożyć swoje serca w ofierze, by przywrócić ludziom zdolność rozmawiania z roślinami. Każda szeptucha wybrała jedną roślinę. W noc ostatniej pełni w roku złożyły życie, a duch każdej z nich połączył się z duchem jednej rośliny, aby każdy człowiek mógł rozpoznać roślinę i z nią porozmawiać, gdy tylko spojrzy na nią otwartym sercem.

Szeptucha urwała w tym miejscu, zostawiając mnie z niedosytem i rozdziawioną gębą. Gdy zaczęła odchodzić w kierunku leśnej drogi, zapytałem, jak dokładnie trzeba patrzeć na roślinę, by rozpoznać jej ducha i czy potrafią to tylko szeptuchy. „Nie słuchałeś uważnie – odpowiedziała, nie odwracając głowy. – Przecież szeptuch już nie ma” – dodała, chichocząc.

Lekarstwo i ozdoba

Miodunka zawiera: krzemionkę, garbniki, sole mineralne, flawonoidy, witaminy, roślinne związki śluzowe, alantoinę i saponinę. Już w 1982 r. dr Aleksander Ożarowski w książce Ziołolecznictwo. Poradnik dla lekarzy pisał, że składniki te działają „korzystnie na błony śluzowe dróg oddechowych. Przyspieszają bliznowacenie uszkodzonej tkanki płucnej oraz proces zwapniania ognisk gruźliczych, zmniejszają stan zapalny i zwiększają odporność na działanie szkodliwych substancji lotnych i pyłów (obecność krzemionki i alantoiny). Ułatwiają również upłynnianie wydzieliny zalegającej w górnych drogach oddechowych, wzmagają ruch nabłonka rzęskowego, wyzwalają odruch wykrztuśny i przyczyniają się do oczyszczania drzewa oskrzelowego. Ziele miodunki ma także słabe właściwości przeciwbakteryjne (obecność garbników), które korzystnie wspomagają działanie krzemionki na płuca i oskrzela. Większe dawki odwaru z surowca wywołują krótkotrwałe zaparcie i nieznacznie zwiększają wydalanie moczu”. Wywar z suszonej byliny stosowano przy kokluszu i gruźlicy. W medycynie ludowej używano jej, by rozrzedzić zalegającą w płucach i skrzelach wydzielinę. Dzięki zawartości witamin A oraz C roślina działała również stymulująco na układ odpornościowy.

W aptekach i sklepach ze zdrową żywnością można kupić suszone ziele miodunki. Zainteresowani przygotowaniem wywaru mogą posłużyć się poniższym przepisem (podanym przez Aleksandra Ożarowskiego i Wacława Jaroniewskiego w książce Rośliny lecznicze i ich praktyczne zastosowanie): „dwie łyżki ziela zalać dwoma szklankami wody ciepłej. Ogrzewać do wrzenia i łagodnie gotować dziesięć min pod przykryciem. Odstawić na pięć min i przecedzić do termosu. Pić 1/3–2/3 szklanki kilka razy dziennie po posiłkach”. Herbata z miodunki cieszy się coraz większą popularnością wśród oddychających smogiem. Substancje śluzowe zawarte w roślinie działają osłonowo na drogi oddechowe. Z tego powodu bywa też wykorzystywana jako wsparcie w kuracjach choroby wrzodowej żołądka. Zawarty w liściach kwas chlorogenowy przyspiesza i zwiększa absorpcję wody przez kosmki jelitowe, co może wspomagać leczenie biegunki. Wywar z miodunki stosowany jest również jako antybakteryjna, ściągająca i przyspieszająca gojenie ran i aft płukanka do jamy ustnej. I właśnie ze względu na właściwości ściągające roślina ta bywa także wykorzystywana jako opatrunek na rany skóry.

Ci, którzy zdecydują się posadzić miodunkę w swoim ogrodzie, powinni zacząć zbiory kwiatów i liści już wczesną wiosną, pod koniec marca. Liście można zrywać do maja, suszyć w wiązce jak wszelkie inne zioła lub ułożyć na papierze. Zmielone mogą posłużyć jako podstawa herbaty albo składnik toniku do przemywania zniszczonej, zmęczonej skóry. Niechętni spożywaniu mogą posadzić roślinę w ogrodzie, dla siebie i pszczół – zarówno my, jak i one na tylko nam znane sposoby potrafimy docenić niezwykłe kwiaty miodunki plamistej. Od szeptuchy wiem, że ci, którzy codziennie obcują z miodunką, szybko uczą się patrzeć na rośliny otwartymi oczami i sercem – tak, by dostrzec ich ducha.

 

Data publikacji:

Robert Rient

Urodzony w Szklarskiej Porębie, dziennikarz i pisarz, autor reportażu „Świadek” wydanego również w Ameryce, powieści „Duchy Jeremiego” i książki „Przebłysk. Dookoła świata – dookoła siebie”. Twórca przekrojowych cykli: „Letnie oświecenie”, „Istoty rzadziej spotykane” i „Ludzie listy piszą”. Więcej na www.erient.info

okładka
Dowiedz się więcej

Prenumerata
Każdy numer ciekawszy od poprzedniego

Zamów już teraz!

okładka
Dowiedz się więcej

Prenumerata
Każdy numer ciekawszy od poprzedniego

Zamów już teraz!