Page 1Rectangle 52 Przejdź do treści
ludzie listy piszą
Robert Rient

Taniec, seks i spokój

ilustr. Karyna Piwowarska
Taniec, seks i spokój
Taniec, seks i spokój

Czy ktoś mi wybaczy dzikie tańce w trakcie postu? Boję się szefowej i nie chcę już więcej z nią sypiać – jak odmówić i nie stracić pracy? Gdzie znaleźć spokój?

Post

Szanowna Pani,

ksiądz by mnie zrugał, gdyby wiedział, że do Pani piszę. Bo Pani to nie jest pobożna, nie po mojemu przynajmniej, ale lubię Panią czytać, nie żeby wiedzieć, co u wroga w trawie piszczy, ale ja się generalnie z Panią zgadzam. Jestem wierząca i żeby było jasne, lubię swoją wiarę, Jezus jest dla mnie ważny i zawsze będzie. Lubię tańczyć, a trwa właśnie post. Pierwsze dwa tygodnie nie tańczyłam, ale to nic. Radio głośno, ale się powstrzymuję. Normalnie tańczę codziennie, w kuchni, przy gotowaniu, po sprzątaniu albo bez okazji. Czasami również wieczorem. Raz w miesiącu chodzę również na potańcówki. Tańczę sama, w parze nie lubię. Jak się zaczął trzeci tydzień, to się zapomniałam i zaczęłam tańczyć. Po minucie się zrugałam, przestałam, ale wie Pani, jak jest – ciężko przestać, tak samo mam ze słodyczami, jak zacznę jeść, to końca nie ma. Chyba piszę do Pani, żeby się lepiej poczuć, bo chociaż wiem, że w Wielki Post tańczyć nie wypada, to jednak nie umiem sobie odmówić i chciałabym, żeby mi ktoś wybaczył.

Barbara W. z Malborka, 54 lata

Szanowna Pani,

gdybyśmy na sumieniu takie grzechy jak Pani nosili, to śmiem twierdzić, że świat byłby rajem. Chciałabym również Panią rozgrzeszyć, ale proszę mnie źle nie zrozumieć, nie jest to żart, ironia czy szyderstwo. Czytałam w Ewangeliach, że pierwszy cud Jezusa wydarzył się na weselu, zabrakło wina. Taki cud. Czy Pani czuje jego potęgę? Przecież Jezus Chrystus mógł stanąć na wzgórzu, w świątyni, przed tłumem albo uklęknąć, oczy wznieść do nieba i dokonać czegoś wzniosłego, pobożnego. Tymczasem Jego inicjacją, Jego pierwszym cudem była zamiana wody w wino, by ludzie się weselili. To dla mnie potężna opowieść. Szczerze, nic nie wiem o Jezusie Chrystusie, Pani zapewne wie więcej. Ale często słyszę i czytam, i widzę, jak ludzie wykorzystują słowa z Ewangelii, by wzbudzać strach, nie miłość, poczucie winy i wstyd, nie wesele. A Pani tańczy, och jakże chciałabym widzieć, jak Pani tańczy. Gdyby mogła się Pani nigdy nie powstrzymywać – niech to będzie jedyna prośba, którą do Pani skieruję. Nie mam pojęcia, co Jezus by Pani powiedział, może nic, ale wyobrażam sobie, że mógłby napełnić Pani kieliszek najlepszym winem na świecie i stuknąć sandałami na parkiecie.

Seks

Pani Profesor,

moja szefowa jest władczą kobietą, piękną, bezczelną, bogatą. Pracuję jako jej asystent. Zaczęło się niewinnie – przywieź mi dokumenty wieczorem do domu, chodź ze mną omówić bieżące sprawy przy obiedzie i tym podobne. W firmie wszyscy myślą, że sypiamy ze sobą, odsunęli się ode mnie. A spaliśmy tylko raz, nie na moje życzenie. Jak nie odpowiadam na zaloty, nie flirtuję, szefowa staje się stanowcza, oschła i rozmawia ze mną wyłącznie o pracy. Mam dziewczynę i ona spędzi ze mną życie, nie wiem, jak wybrnąć z tej sytuacji, szefowa zapowiedziała, że na najbliższą, trzydniową konferencję w Bangkoku mam lecieć razem z nią. Nie wiem, co zrobić, gdy zechce uprawiać seks. Ratunku.

Bartłomiej Ż. z Warszawy, 27 lat

Panie Bartłomieju,

Pana list aż trzeszczy z mnogości poruszonych wątków. Zareaguję na wszystkie, poczynając od najbardziej niepokojącego.

Być może słyszał Pan o entuzjastycznej zgodzie, która jest niezbędna, by stosunku seksualnego nie nazwać gwałtem. Entuzjastyczna zgoda oznacza, że mam ochotę na seks, że wyrażam ją słowami i mową ciała, oznacza również, że w każdej chwili mogę tę ochotę stracić, a jeśli druga strona wciąż wyraża entuzjastyczną zgodę, nie oznacza to, że do seksu dojdzie. Gdy mam wątpliwości, najprostszym rozwiązaniem jest zapytać: czy masz na to ochotę. W sprawie seksu na mężczyzn nakładana jest szczególna presja, wokół której urosło sporo mitów, takich jak: nie można ich zgwałcić, zawsze im się chce, zawsze powinno im się chcieć. Bardzo proszę nie uprawiać seksu, na który nie ma Pan ochoty, i proszę sprawdzać, czy szefowa nie przekracza Pana granic.

Znam wielu oschłych i stanowczych szefów, którzy rozmawiają wyłącznie o pracy. Czy może się Pan z tym pogodzić? A jeśli nie, proszę rozważyć szereg innych opcji – poza flirtem – czyniących atmosferę w pracy przyjaźniejszą. Staromodne pytanie o samopoczucie, aktywne słuchanie i bezinteresowna propozycja zrobienia kawy wciąż przynoszą spektakularne skutki.

Napisał Pan, że ma dziewczynę, która spędzi z Panem życie. Nie lekceważyłabym niespodzianek i figli, które życie płata. A jeśli już nadużywamy słowa „życie” - spędzi je Pan ze sobą, to jedyna pewność. Zastanawiam się, czy pisząc o swojej dziewczynie, wyraził Pan swoją wolę, życzenie, fantazje, przekonania czy złożoną przez dziewczynę obietnicę. Dobrze to wiedzieć, chociaż bez względu na odpowiedź – założenie, że druga osoba spędzi z drugą osobą całe życie, jest na wyrost, żeby nie napisać bezmyślne.

W Bangkoku, gdy szefowa zechce uprawiać seks, a Pan nie – proszę odmówić. Gdy relacja zawodowa nakłada się na osobistą w niewygodny sposób, zawsze stawiam na rozmowę wprost, z szacunkiem i zaznaczeniem granic. Ryzyko utraty pracy wydaje mi się mniejsze od ryzyka gwałtu na swoim ciele czy przekonaniach.

Spokój

Szanowna Pani,

sprawa jest dla mnie fundamentalna. Chodzi o spokój. Próbowałam terapii, strasznie mnie ta droga zirytowała i zabrała dobre dwa lata życia, drapanie ran, a potem obnoszenie się z bliznami. Próbowałam medytować, ale kompletnie mi się nie chciało, wiem, jak to brzmi, ale uczciwie próbowałam. Jednak zawsze, jak miałam siedzieć na poduszce, to wolałam iść na spacer. Różnych dróg próbowałam, czas mi ucieka, a ja nie umiem znaleźć spokoju, czasami się pojawia, ot tak, z siebie. Jak go znaleźć?

Diana K., poszukująca

Pani Diano,

poszukiwanie wpisane jest w spokój. Zmartwienie, gonitwa myśli, a nawet cierpienie, wpisane są w spokój. Proszę spróbować sobie to wyobrazić. Podszewka, ogromna przestrzeń, niemożliwa do ogarnięcia, w której wydarzają się narodziny, śmierć i wszystko pomiędzy. Niech Pani nie afirmuje, nie buduje kolejnego wierzenia, niech Pani nie szuka spokoju, który pamięta, za którym tęskni. Spokój jest teraz. Pomiędzy tymi słowami, ale również w nich. O tu. Czuje to Pani? Proszę się zrelaksować, ale tak naprawdę. Proszę sobie dać dziesięć sekund. Wziąć oddech. Przeciągnąć się. Zapatrzyć w dal. Proszę nie kontrolować myśli, nie oczekiwać ich braku albo tego, że powinny być inne od obecnych. Między myślami można się ślizgać, w tym cały spokój. Niech wydarza się to, co jest teraz. Chwila czasu na czytanie. Umówmy się, że teraz nie istnieje nic innego. Im mniejszy wysiłek, im mniejsze napięcie, tym bardziej przepuszczalna staje się konstrukcja planów i oczekiwań, również tych dotyczących spokoju. I proszę pamiętać, że myśl, poszukiwanie, pytanie, czytanie i cała reszta wpisane są w spokój, ten nie znika, nawet gdy my się zatracamy.

*

Na listy odpowiada prof. filozofii, antropologii i psychologii – Janina Bełkotska, laureatka Nagrody Nobla za moralną diagnozę świata w książce „Moje wszystkie odpowiedzi”.

*

Pytania do pani profesor proszę słać pod adresem: robert.rient@gmail.com

*

Cykl korespondencyjny prof. Bełkotskiej ilustruje Karyna Piwowarska

Data publikacji:

Robert Rient

Urodzony w Szklarskiej Porębie, dziennikarz i pisarz, autor reportażu „Świadek” wydanego również w Ameryce, powieści „Duchy Jeremiego” i książki „Przebłysk. Dookoła świata – dookoła siebie”. Twórca przekrojowych cykli: „Letnie oświecenie”, „Istoty rzadziej spotykane” i „Ludzie listy piszą”. Więcej na www.erient.info