Page 18FCEBD2B-4FEB-41E0-A69A-B0D02E5410AERectangle 52 Przejdź do treści

Szanowni Państwo!

Wiele osób spośród naszych Czytelników i Czytelniczek wybiera tradycyjną drukowaną wersję kwartalnika, ale są także tacy, którzy coraz częściej korzystają z nośników elektronicznych. Dlatego wprowadzamy cyfrową wersję „Przekroju”. Zapraszamy do wykupienia prenumeraty, w której ramach proponujemy nieograniczony dostęp do aktualnych i archiwalnych wydań kwartalnika.

Ci z Państwa, którzy nie zdecydują się na prenumeratę, będą mieli do dyspozycji bezpłatnie 3 „Przekrojowe” teksty oraz wszystkie rysunki Marka Raczkowskiego, krzyżówki, recenzje, ilustracje i archiwalne numery z lat 1945–2000. Zapraszamy do lektury!

wykup prenumeratę cyfrową
Przekrój
Stoicyzm z pewnością może pomóc w osobistym, emocjonalnym mierzeniu się z trwającym kryzysem klimatycznym. ...
2019-07-30 23:59:00

Subtelne formy zaprzeczania rzeczywistości

Subtelne formy zaprzeczania rzeczywistości

„Widmo krąży nad światem – widmo końca świata. Dziś nie mówimy już o »zmianie klimatu«, ale wprost o »katastrofie klimatycznej«. Jak jej zapobiec?” – pyta Piotr Stankiewicz w felietonie Stoicyzm ratuje świat i za chwilę odpowiada: „Uczeni się głowią, politycy odpychają ten temat. Ale to stoicy są klimatyczną awangardą i pokazują, jak bardzo prywatne jest dziś polityczne”.

Czyta się 5 minut

Stoicyzm nieraz wyciągał mnie z opresji. Korzystając z medytacji albo spaceru tam, gdzie natura wciąż jest dzika, sięgałem do myśli najstarszych filozofów. Ponownie stawałem się częścią natury, zanurzając w akceptację i przekonanie, że nie potrzebuję od życia więcej niż ziemia pod stopami i powietrze w płucach, że jestem jak wiatr, liść, dzikie zwierzę. Stoicyzm z pewnością może pomóc w osobistym, emocjonalnym mierzeniu się z trwającym kryzysem klimatycznym. Mam jednak wątpliwości, czy stoicyzm jest realną odpowiedzią na kryzys klimatyczny. Z tekstu Piotra Stankiewicza płynie niebezpieczne pocieszenie, które może usypiać zamiast budzić świadomość.

Odwołując się do socjologa Stanleya Cohena, można wyróżnić „dwie subtelne formy denializmu – interpretacyjną i implikacyjną. Gdy akceptujemy pewne fakty, ale interpretujemy je w sposób „bezpieczny” dla naszej psychiki, mamy do czynienia z »denializmem interpretacyjnym«. Jeśli natomiast przyjmujemy niepokojące wnioski wynikające z tych faktów, ale reagujemy działaniami, które nie odwołują się do pełnej oceny sytuacji, nazywamy to »denializmem implikacyjnym«. Foster twierdzi, że w ruchu ekologicznym dominuje denializm implikacyjny. Inicjatywy w rodzaju Transition Towns, podpisywanie internetowych petycji, rezygnacja z latania – istnieje nieskończenie wiele sposobów, by »coś robić«, unikając zarazem poważnej konfrontacji z realnością zmian klimatycznych” – pisze prof. Jem Bendell w artykule: Deep Adaptation: A Map for Navigating Climate Tragedy (Głęboka adaptacja: mapa nawigacyjna katastrofy klimatycznej), którego lekturę polecam każdemu człowiekowi.

Absolutnie nie jest moją sprawą, co każdy z nas wyprawia w swoim prywatnym życiu. Jednak Piotr Stankiewicz postanowił podzielić się nie tylko swoimi wyborami, lecz także wskazać rozwiązanie kryzysu klimatycznego. Zdaję sobie sprawę, że tekst, do którego się odnoszę, nie jest rozprawą naukową, a raczej listem do czytelnika, napisanym w lekkiej i wdzięcznej formie. Tu chylę czoła przed moim kolegą po fachu. Pracuję jako dziennikarz, odpowiadam za słowa. W swoich felietonach jeszcze kilka miesięcy temu pisałem: nie koście trawników, nie jedzcie mięsa, na zakupy chodźcie ze szmacianą torbą – w ten sposób uratujemy planetę. Czułem się całkiem nieźle, nurkując w neoliberalnym śnie, który wspierał opowieść o tym, że swoimi wyborami uratuję wymierające gatunki i powstrzymam kryzys klimatyczny. To właśnie subtelna forma denializmu.

Piotr Stankiewicz pisze: „[…] jest takie powiedzonko, że »prywatne jest polityczne« i obecnie jest ono bardziej aktualne niż kiedykolwiek”. Zgadzam się. Jednak z prowadzonej w felietonie narracji wnoszę, że autor być może błędnie zinterpretował znaczenie tego postulatu. „Hasło »to, co osobiste jest polityczne«, którego po raz pierwszy użyto, by podkreślić, że codzienne doświadczenia kobiet są wzmacniane i kształtowane przez politykę, i są w związku z tym ściśle polityczne, stało się z biegiem czasu sposobem, by zachęcić kobiety do uznania doświadczenia dyskryminacji, wyzysku czy opresji za automatycznie powiązane z rozumieniem ideologicznego i instytucjonalnego aparatu, który kształtuje status społeczny jednostki” – tłumaczy „bell hooks” w Teorii feministycznej. A dalej wyjaśnia, że wiele kobiet nigdy nie zrozumiało sytuacji politycznej, w której tkwiły.

Jeśli chodzi o kryzys klimatyczny, to obecnie większość tkwi na etapie zaprzeczania i jego różnych form, w tym subtelnych, takich jak denializm interpretacyjny czy implikacyjny. Samoograniczenia, o których pisze Piotr Stankiewicz, zasługują na uznanie, chociaż znam osoby, które nie jedzą mięsa, zrezygnowały z samochodu i nie używają jednorazowych pieluszek – i nie piszą o tym w felietonach. Jednak nawet gdybym został osobą świętą – co z pewnością nie nastąpi – i poruszał się tylko na własnych nogach, nie jadł mięsa, nie latał, nie korzystał z plastiku, nie kupował nowych rzeczy, to moje prywatne wybory już nie wystarczą, by przeciwdziałać kryzysowi klimatycznemu. To miała na myśli hooks, gdy pisała o kontekście ideologicznym i instytucjonalnym. A jak prezentuje się ów kontekst?

Gdy w styczniu 2019 r. stężenie dwutlenku węgla osiągnęło 410 ppm (cząsteczek na milion cząsteczek powietrza) Peter Gleick, naukowiec z National Academy of Sciences napisał: „[…] ostatni raz, kiedy ludzie doświadczyli poziomów tak wysokich, był... nigdy. Człowiek wtedy nie istniał”. Tymczasem już w maju 2019 r. stężenie CO2 przekroczyło 415 ppm. Międzyrządowa Platforma ds. Różnorodności Biologicznej i Funkcji Ekosystemu (IPBES) donosi, że trzy czwarte środowiska lądowego i około dwie trzecie środowiska morskiego zostały znacząco zmienione przez ludzi. W porównaniu z rokiem 1980 zanieczyszczenie plastikiem i innymi tworzywami sztucznymi wzrosło dziesięciokrotnie. 820 mln ludzi w Azji i Afryce jest pozbawionych bezpieczeństwa żywnościowego, a 40% ludzi na Ziemi nie ma dostępu do czystej i zdatnej do picia wody. Wszystkie ostatnie pięć lat (2014–2018) należało do pięciu najcieplejszych w historii pomiarów (WMO 2019). Obecny rok najprawdopodobniej wydłuży tę serię. Naukowcy szacują, że upały zwiększają śmiertelność o mniej więcej 10%, co oznacza około 100 zgonów dziennie w Polsce (Agnieszka Krzyżewska, Sylwester Wereski, Piotr Demczuk, Biometeorological conditions during an extreme heatwave event in Poland in August 2015, 22 kwietnia 2019). W 2003 r. fala upałów w Europie doprowadziła do śmierci 70 tys. osób (Death toll exceeded 70,000 in Europe during the summer of 2003). Do teraz od czasów sprzed epoki przemysłowej średnia globalna temperatura wzrosła o ponad 1°C. Przy wzroście o 2°C podobne upały będą występować w Europie w co piątym miesiącu letnim, a w krajach tropikalnych w co drugim (raport IPCC).

Moglibyśmy wszyscy, już teraz, przestać kupować, ale to nie wystarczy. Oczywiście musi się zmienić system kapitalistyczny, ale również polityczny, który nie tylko zezwala na dewastację planety, ale bezpośrednio zagraża życiu milionów gatunków na ziemi. My, ludzie, jesteśmy na liście gatunków realnie zagrożonych wymarciem. Aby udało się nam minimalizować koszty trwającego kryzysu klimatycznego i (być może) zapewnić przetrwanie sobie i masowo wymierającym gatunkom, potrzeba nam uleczenia lub zmiany całego systemu. Teraz.

 

Data publikacji:

Robert Rient

Urodzony w Szklarskiej Porębie, dziennikarz i pisarz, autor reportażu „Świadek” wydanego również w Ameryce, powieści „Duchy Jeremiego” i książki „Przebłysk. Dookoła świata – dookoła siebie”. Twórca przekrojowych cykli: „Letnie oświecenie”, „Istoty rzadziej spotykane” i „Ludzie listy piszą”. Więcej na www.erient.info

okładka
Dowiedz się więcej

Prenumerata
Każdy numer ciekawszy od poprzedniego

Zamów już teraz!

okładka
Dowiedz się więcej

Prenumerata
Każdy numer ciekawszy od poprzedniego

Zamów już teraz!