Page 1Rectangle 52 Przejdź do treści
Ta strona używa cookie i innych technologii. Korzystając z niej wyrażasz zgodę na ich używanie zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki.
Szanowni Czytelnicy!

Serdecznie polecamy zapisanie się do naszego newslettera. W środku, nie zawsze regularnie, jeszcze więcej „Przekroju” i unikatowe treści, których nie znajdziecie nigdzie indziej!

Z poważaniem,
Redakcja
Bartosz Samitowski

Sny, seks i duchowość

Okumura Masanobu (okres Edo) "Para zakochanych"/ zbiory Met Museum
Sny, seks i duchowość
Sny, seks i duchowość

Wchodzę leśną ścieżką na świętą górę w Japonii. Uświadamiam sobie, że gdy ostatnio na nią wchodziłem przez zaniedbanie i brak czasu nie odwiedziłem znajdującego się tu ważnego miejsca. Jest to świątynia, w której mieści się Sala Stu Dharm. Została zbudowana w miejscu, w którym ludzkości przekazano nauki duchowe. Decyduję, że tym razem nie zmarnuję okazji i kieruję kroki ku słynnej świątyni. U wejścia znajdują się rytualne prysznice, w których trzeba się oczyścić, zanim przekroczy się próg sali. Zdejmuję ubranie i idę poddać się rytualnej ablucji. Wtem pod prysznicem znajduje się ze mną kobieta, Japonka. Ona też wybiera się do Sali Stu Dharm. Zaczynamy się kochać. Jest nam ze sobą dobrze i mamy poczucie świętości tego aktu. W pewnej chwili widzę, że ciało mojej partnerki porasta delikatną sierścią, jak u sarny. Przyjmuję to z pewnym zdziwieniem, ale i akceptacją dla tej części jej natury, która w ten sposób ujawniła się w czasie naszego aktu miłosnego. Sierść po jakimś czasie znika. Następnie ze zdumieniem dostrzegam, że mojej partnerce wyrasta penis. Nadal jest jednak kobietą. Choć stanowi to dla mnie pewną trudność, akceptuję tę część jej natury. Ona chwilami kocha się sama z sobą. Po chwili jej penis znika. Gdy kończymy, czujemy wzajemną bliskość i czułość. Ona wyraża wobec mnie wdzięczność i mówi, że większość ludzi nie potrafiłaby zaakceptować jej taką, jaka jest. Moja akceptacja stanowi dla niej wielką wartość. Jestem tym trochę zaskoczony. Następnie wchodzimy razem do Sali Stu Dharm. Jest to spore, puste pomieszczenie z drewnianą podłogą, poduszkami do medytacji ułożonymi pod ścianami oraz statuami Buddy. Stopniowo przenika mnie coraz większa euforia oraz błogie i przestrzenne uczucie zjednoczenia z wszechświatem. Budzę się szczęśliwy. (Sen trzydziestoparoletniego mężczyzny będącego w procesie analizy jungowskiej)

Znany analityk jungowski Murray Stein, autor książki Minding the Self: Jungian Meditations on Contemporary Spirituality („Dbanie o jaźń: jungowskie medytacje nad współczesną duchowością”), uważa sny za jedno z ważnych narzędzi, z których korzystać mogą osoby poszukujące wewnętrznego, zindywidualizowanego przewodnictwa duchowego. Takiego, które może położyć pomost między życiem codziennym współczesnego człowieka a jego głębszą naturą, niekiedy zapomnianą i wypartą, nurtującą i domagającą się pytań o sens życia, dopominającą się odzyskania jego magii i tajemnicy i posługującą się językiem symboli. Współczesna duchowość, według Steina i Junga, opiera się na świadomości, która nie wyznaje już mitów i koncepcji metafizycznych w sposób dosłowny, właściwy dla tradycyjnych dogmatów i wierzeń religijnych. Będąc obdarzonym tą świadomością i poszukując sensu, można czuć się porzuconym i samotnym; pozbawionym poczucia bezpieczeństwa oferowanego przez tradycyjne wierzenia, rozczarowanym konsumpcją, ale zarazem niezainteresowanym naiwnymi próbami odtworzenia dziecięcych krain duchowych w wykonaniu ideologii podobnych New Age.

Od czasów wiktoriańskich z pomocą przychodzą nam filozofie Wschodu. Oferują złożone systemy praktyk zdolnych przekształcić umysł adepta, ale jako produkt innych cywilizacji niosą ze sobą egzotykę pozbawioną ukorzenienia w wyobraźni człowieka Zachodu i na obecnym etapie tej duchowo-kulturowej transplantacji nie oferują odpowiedzi na toczące się w jego życiu nieświadomym procesy symboliczne. Zachód dysponuje tradycją akceptującą wyobraźnię – jest ona obecna w spuściźnie mistycyzmu, filozofii, szczególnie presokratejskiej, ale także alternatywnych form myślenia o duchowości, takich jak alchemia czy filozofia hermetyczna. Jedną z zasług psychologii jungowskiej jest włączenie do rozważań tych tradycji (bez popadania w ciężar metafizyki i uniwersalizmu) oraz wprowadzenie myślenia symbolicznego do zdyscyplinowanej formy łączącej naukę i sztukę w ramach psychologii analitycznej. Współczesna duchowość, jeśli ma zasługiwać na to miano, nie może być ani naiwna, ani dzieląca – musi rozumieć naukę i filozofię, zarazem będąc wolną od obiegowego materializmu. Musi odpowiadać na indywidualne potrzeby, łącząc się z wewnętrznym życiem jednostki. Nie może być zmonopolizowana przez instytucje.

Sny traktujemy różnie. Jeśli czerpiemy z nich rozrywkę, uważamy ją za efekt uboczny remanentu, jaki organizm funduje sobie w czasie snu. Niektórzy dopuszczają możliwość, że sny wyrażają w jakiejś zniekształconej formie mieszankę przeżyć codziennych oraz różnych wewnętrznych procesów. Według psychologii analitycznej Junga sny mogą oczywiście bywać każdą z tych rzeczy, ale mogą być czymś znacznie więcej – komunikatem z głębi, z miejsca w psyche, w którym nie obowiązuje myślenie linearne i ograniczone, a które posiada tajemniczą zdolność spontanicznej kreacji obrazów. Ich kontemplacja może mieć rezultaty bardzo inspirujące dla zrozumienia siebie samego, a także odsłonięcia możliwych do zrealizowania nowych potencjałów życiowych.

Wyobraźnia jest w naszej kulturze wykluczona z poważnego dyskursu – mamy ciało i umysł (ewentualnie ducha), a ona została wrzucona do prywatnych imaginariów, do świata poezji i sztuki. Posiadanie rozwiniętej wyobraźni (o ile nie zarabia się na życie jako artysta) stało się bliskoznaczne z psychopatologią, odszczepieniem i problemami adaptacyjnymi. Wyobraźnia stała się jedną z wielkich ofiar zachodniego rozwoju technologicznego i społecznego. O jej mocy świadczy również fakt, że praktycznie wszystkie wielkie religie chcą precyzyjnie regulować jej przepływ, wyrokując o tym, czego wyobrażanie sobie jest poprawne, a czego nie. Ponieważ nie można kontrolować snów (szczególnie cudzych), sny cieszą się nieufnością wszelkich instytucji, które forsują własną wizję rzeczywistości – również i przedstawicieli tych szkół psychologii, w których nie ma miejsca na tajemnicę. Tymczasem to z obrazotwórczej właściwości psyche wyłaniają się mity i symbole religijne, wspólne archetypowe motywy obecne w różnych kulturach, a nawet wyobrażenie na temat życia codziennego, które codziennie konstruujemy w naszych umysłach. Śnimy naszą rzeczywistość, jednak nie mamy pewności co do tego, kto to śni.

Sen jest więc prywatnym mitem. Przedstawiony na początku tekstu sen jest mitem, który dzięki zgodzie śniącego na publikację może być śniony również przez Czytelnika, którego umysł w naturalny sposób tworzy obrazy wokół słów, w które sen został ujęty, tym samym doświadczając nawet w tej chwili obrazotwórczej właściwości psyche, która stale śni rzeczywistość zewnętrzną i wewnętrzną. Zaproponuję poniżej interpretację snu, w której będą przeplatały się wątki osobiste i kolektywne; sen bowiem mówi o pewnych rzeczach wspólnych ludziom. I o zetknięciu jednostki z problemami, przed którymi stoimy razem jako ludzkość. Czytelnik, ponieważ czytając o śnie tworzy własne obrazy, może wytworzyć własną interpretację.

Jak zauważył Jung, sen można analizować za pomocą struktury dramatu antycznego. Dzieli się ona na ekspozycję, czyli miejsce w którym rozgrywa się akcja, sytuacja bieżąca oraz dramatis personae (postaci występujące w śnie), perypetie (ciąg wydarzeń i fabuła) kulminację – kluczowy punkt snu oraz lysis – rozwiązanie opowieści.

Sen zaczyna się na ścieżce na szczyt świętej góry w Japonii, blisko miejsca, w którym zostały przekazane ludzkości nauki o Dharmie – duchowej ścieżce. Góra to w wielu tradycjach symboliczne miejsce spotkania człowieka z sacrum. Wzgórze Świątynne w Jerozolimie, Fuji, Góra Grabarka, Machu Picchu i Kilimanjaro, to tylko kilka spośród niezliczonych emanacji Świętej Góry. Taka ekspozycja zapowiada, że sen dotyczy rzeczy o doniosłym znaczeniu. Miejscem spotkania człowieka z jego wewnętrznym sacrum, czyli świętą górą, jest tu sam sen – miejsce spotkania umysłu świadomego i nieświadomego. Wielki sen może być symboliczną świętą górą, w której można spotkać wewnętrzny głos.

Dlaczego w Japonii? Śniący niedawno podróżował po tym kraju, ale znaczenie symboliczne tego miejsca może być takie, że senna wędrówka odbywa się w miejscu, które dla świadomego umysłu jest niecodzienne, inne, egzotyczne i fascynujące – jest to inna, nieznana strona świata psyche, a być może i nawiązanie do trwającej od drugiej połowy XIX wieku budowy mostów między duchowością Wschodu i Zachodu. Sen pokazuje, że nieświadomy umysł posiada zdolność do korzystania z treści i obrazów różnych kultur i systemów symbolicznych – w przypadku tego snu, z japońskiej odmiany buddyzmu – w sposób posiadający znaczenie dla śniącego.

Śniący nie trafił wcześniej do kluczowego miejsca ze względu na zaniedbanie i brak czasu. To typowy problem człowieka współczesnego – świat wewnętrzny może ponaglać do przyjrzenia się samemu sobie, z głębin nieświadomości mogą płynąć ku nam komunikaty dotyczące pilnych problemów, których rozwiązanie ważne jest dla samego życia. Nam jednak łatwo ignorować wewnętrzny głos, udawać że go nie ma albo całkowicie o nim zapomnieć. Mamy wszak pełno rzeczy do zrobienia; trzeba podtrzymać cały spektakl codzienności z jego fantazjami, potrzebami, pragnieniami i lękami. Wymaga to zbyt wiele czasu i energii, żeby jeszcze kultywować głębię. Żyjąc w pędzie, będziemy głusi na jej głos tak długo, aż nie przyjmie on postaci objawów nerwicowych albo w życiu nie nastąpi kryzys, w wyniku którego zachwieje się dotychczasowe status quo. W podobnym położeniu znajdował się wcześniej także i śniący, który ocierał się dotychczas o swoją prawdziwą ścieżkę, ale nie zgłębił jej wystarczająco, rozproszony wymogami świata codziennego. Zaniedbał swoją jaźń i swój proces indywiduacji (stawania się w zgodzie z własną naturą). Wiedział, że coś jest nie w porządku, doskwierał mu niesprecyzowany brak. Mimo znacznej aktywności zawodowej, obecności w jego życiu bliskiej mu kobiety i posiadania przyjaciół miał poczucie, że życie przelatuje obok niego i coś ważnego mu umyka. Utknął więc, a jego rozwój napotkał blokadę. Teraz jednak dojrzał wreszcie do tego, żeby zająć się tym, co ważne.

Gdy śniący dociera do świątyni, musi zażyć rytualnej kąpieli, kolejnego archetypowego rytuału spotkania z sacrum. Nim wejdzie się do świątyni, należy dokonać ablucji. Rytuały te są wspólne dla Wschodu i Zachodu – kąpiel w Gangesie, obmycie rąk przed modlitwą szintoistyczną, chrzest czy umoczenie dłoni w wodzie święconej – wszystkie one oznaczają obmycie się z naleciałości ego i z rozproszenia sprawami odciągającymi człowieka od kontaktu z własną jaźnią, z jego własnym, wewnętrznym sacrum. Kąpiel oznacza także połączenie z nieskończonością wszechświata oraz wiecznym cyklem istnienia – które możliwe staje się po zdystansowaniu się od ślepego egocentryzmu. W psychoanalizie jungowskiej psychoterapii procesowi temu odpowiada uwolnienie umysłu od uwikłania w mechanizmy obronne, kompleksy, nawykowe wzorce percepcji i postępowania, dzięki któremu umysł uzyskuje zdolność głębszej autorefleksji, inspiracji i kreatywności, a pacjent – odkrywania i podążania optymalną dla siebie drogą życia.

Pod rytualnym prysznicem śniący spotyka Japonkę – to obraz Animy, czyli kobiecej części nieświadomego umysłu mężczyzny, bowiem takiej płci jest śniący. W przypadku kobiety byłby to Animus – postać męska. Należy ona do tej egzotycznej krainy duchowego bieguna nieświadomości, jest częścią komunikacji śniącego z własną jaźnią. Tu rozpoczyna się kulminacyjny wątek snu, który rozpatrywać na wielu poziomach. Mówi się, że seks w snach rzadko symbolizuje dosłowny seks. Ale de facto seks na jawie też rzadko dotyczy samej tylko, jakkolwiek pojętej dosłowności, czy fizyczności seksu. W czysto fizycznym wydaniu seks dla człowieka świadomego jest co najmniej niekompletny. Ten obszar życia porusza tak wiele strun ludzkiej świadomości i nieświadomości, tyle emocji, wyobrażeń, myśli i procesów, że trudno go porównać z jakimkolwiek innym. Freud twierdził, że energia seksualna jest główną siłą stojącą za życiem – biologicznym i psychicznym. Jung zaś uważał energię psychiczną za podstawowe zjawisko, a samą seksualność – za jej potężny przejaw. Gdy pojawia się w snach, może dotyczyć spotkania przeciwieństw. Tak we wschodniej Tantrze, jak w zachodniej alchemii, zjednoczenie pierwiastków kobiecego i męskiego symbolizuje najgłębsze sekrety istnienia – tajemnicę jedności i podziału, jednoczenia się tego, co osobne, kreacji. Spotkanie przeciwieństw łączy ducha i materię, kobiece i męskie, duszę i bóstwo, umysł świadomy i nieświadomy.

Można nie interesować się tymi poglądami, a jednak nie sposób zaprzeczyć, że seksualność budzi wiele najsilniejszych ludzkich emocji: w łóżku, ale i w życiu społecznym, w którym spotkanie męskiego z kobiecym rodzi dylematy i lęki. Dla jednostki harmonijne zjednoczenie w niej męskiego i kobiecego jest równie istotne (i trudne), jak współegzystencja kobiet i mężczyzn w społeczeństwie.

Połączenie duchowości i seksualności wciąż stanowi w naszym kręgu kulturowym temat tabu, tak jak gdyby te sfery były oddzielne i nie miały ze sobą nic wspólnego. Nieświadomy umysł nie przejmuje się jednak ludzkimi zakazami i nakazami oraz nie podporządkowuje się ograniczonym pomysłom na wykluczanie sił natury z domeny moralności. Sen sugeruje, że zjednoczenie męskiego i kobiecego pierwiastka jest konieczne do dalszej wędrówki i pokazuje zjednoczenie seksualne jako część rytuału, niezbędnego, by wkroczyć do świątyni. Na pewnych etapach psychoterapii dla wielu klientów praca nad własnymi elementami kobiecymi i męskimi staje się istotnym elementem poznawania samego siebie. Natomiast na poziomie społecznym i kulturowym proces ten odpowiada nie tylko relacjom między kobietami i mężczyznami, ale zetknięciu i relacjach z innością.

Sen ten można zatem rozpatrywać na kilku poziomach – jednym z nich jest relacja śniącego z własną kobiecością, drugim – relacje z kobietą zewnętrzną, trzecim – symboliczne ujęcie procesów zachodzących wewnątrz psychiki.

To, co dzieje się w czasie zespolenia seksualnego wyraża procesy, które mogą zajść w toku samopoznania. Pojawienie się sierści na ciele kochanki może oznaczać przejawienie się ziemskiej części jej natury, związanej ze zmysłowością i żywiołami, z potrzebą bezpieczeństwa i domu, z dawaniem i podtrzymywaniem życia. Według Junga pociąg do Animy (i odpowiednio kobiety – do Animusa) jest warunkiem niezbędnym, aby człowiek był w ogóle zainteresowany tymi ziemskimi aspektami życia. A ta część kobiecej natury budzi u wielu współczesnych mężczyzn nieświadome przerażenie, ponieważ wymaga licznych poświęceń i rezygnacji z wielu przyjemności, z (powierzchownie rozumianej) wolności. Tymczasem akceptacja tych elementów kobiecej natury jest konieczna, aby mężczyzna mógł na dobre zadomowić się i stworzyć związek (psychiczny i fizyczny) z kobietą. Wiąże się to również z akceptacją dla zmieniającej się fizyczności i, pewnego dnia, śmierci.

Pojawienie się penisa może dotyczyć męskiego pierwiastka w kobiecości. Budzi on kolejny spośród nieświadomych lęków mężczyzn w stosunku do kobiet; lęk przed symboliczną kastracją, której doświadczają mężczyźni podporządkowujący się władczym matkom, partnerkom czy szefowym, mierzącym się z bardziej kompetentnymi od siebie współpracowniczkami, a także tradycjonaliści próbujący utrzymać zamknięte i uprzedmiotawiające wartości patriarchalne w obawie, iż kobiety mogłyby przejąć nad nimi władzę. Skoro kobieta, której symbolicznie wyrósł penis potrafi spółkować sama ze sobą, mężczyzna może poczuć się zbędny. Gdyby, co gorsza, posiadła jego moc prokreacyjną, mogłoby to doprowadzić do sytuacji znanej z Seksmisji. Sen ten może rzucać również światło na mało znany aspekt źródeł homofobii – wynikający z wewnętrznej słabości lęk przed władzą kobiety. Te nieuświadomione lęki często współwystępują. Oznacza to, że można kierować się nimi w życiu, nie wiedząc o tym, a nawet zaprzeczając temu.

Kobiety również posiadają nieświadome lęki w stosunku do świata mężczyzn. Lęki te, po obu stronach utrudniają możliwość stworzenia porozumienia i prawdziwej relacji opartej na zrozumieniu. A aby możliwy był postęp, konieczna jest wzajemna akceptacja.

Śniący jest do tego zdolny. Mężczyzna, o ile chce zdobyć szacunek partnerki i rozwinąć się duchowo, musi umieć zrezygnować z potrzeby kontroli i lęku przed dominacją. Sen wystawia go na podobne próby, jakich doświadcza zakochany, gdy okazuje się, że kobieta przed nim nie jest tylko nimfą z jego marzeń, ale także istotą ludzką z krwi i kości. Pod koniec aktu kobieta wraca do swojej normalnej postaci i wyraża wdzięczność. Dzięki akceptacji śniącego zyskała coś cennego – możliwość zaistnienia prawdziwej relacji. Ta jest wielką nagrodą w świecie, w którym trudno o kontakt z sobą samym, a co dopiero z innym człowiekiem. Śniący, za sprawą swojej akceptacji i nieustraszoności, okazał się zdatny do takiej relacji z kobietą-Animą. Ponieważ jest ona łącznikiem z jaźnią śniącego, związek ten oznacza otwarcie na głębiny własnej psyche, na komplementarny pierwiastek we własnej naturze. Śniący był zdziwiony, że może jej to dać, bo nie przypuszczał, że właśnie to może być jej tak potrzebne – tak jak współcześni mężczyźni dwoją i troją się, by zrozumieć, „o co chodzi kobiecie”.

Zdolność do głębokiej relacji jest konsekwencją życia w zgodzie z własną, wewnętrzną naturą. I gdy ona nastąpi, wówczas można mówić o prawdziwym seksie, łączącym ciała, dusze i ducha. Ryciny alchemiczne przedstawiają tego rodzaju zjednoczenie jako moment, w którym powstaje kamień filozoficzny, zdolny do przekształcania ołowiu w złoto, czyli ciężaru egzystencji w podobną, wartością i blaskiem, do złota przygodę samopoznania i otwarcia się na możliwość prawdziwego kontaktu.

Sen wydaje się zatem lekcją, odpowiadającą na potrzeby śniącego. Potocznie uważa się, że, sny coś znaczą, z czegoś wynikają albo mają swoją przyczynę. Podczas psychoanalizy często zresztą pada pytanie: „dlaczego mi się to śni?”. Jung zwrócił uwagę, że można także pytać o cel snu – „po co się śni”, „dokąd prowadzi”, „co on mi robi?”. Pogląd, zgodnie z którym umysł nieświadomy jest zorientowany na przeszłość i zawiera tylko jej fragmenty nadaje świadomości rolę herosa, który musi brnąć naprzód mimo, że wieje w inną stronę, ale jest też pesymistyczny i dekadencki; sugeruje, że psyche zajmuje się tylko tym, co minęło.

Tymczasem nasz ukryty wewnętrzny świat zorientowany jest też na cele i przyszłość, dokądś chce prowadzić. Śni sny, które sprawiają, że o pewnych rzeczach myślimy, rozmawiamy i wyobrażamy sobie. Te zaś czynności mają wpływ na rzeczywistość. Zinterpretowany tu sen kazał śniącemu myśleć o swoim miejscu w świecie i o jego relacjach. Na poziomie kolektywnym ujawnił symbolikę duchową i seksualną. Jego celem może być sprowadzenie w jedno miejsce - na świętą górę albo łamy czasopisma – tych rozbitych dzisiaj fragmentów rzeczywistości, łącząc w jedną opowieść poszukiwanie drogi życiowej i oświecenia, seks, relacje damsko-męskie oraz związek z przeciwnymi biegunami własnej natury. Oraz sny, które pokazują to, o czym nie pamięta umysł świadomy.

Data publikacji: