Page 1Rectangle 52 Przejdź do treści
ludzie listy piszą
Robert Rient

Nienażarta, samotny i romans

rys. Karyna Piwowarska
Nienażarta, samotny i romans
Nienażarta, samotny i romans

Nienażarta

Pani Profesor,

umówiłam się na randkę z pewnym mężczyzną, dodam, że na trzecią randkę, po tym jak pierwsza w ekskluzywnej restauracji okazała się strzałem w dziesiątkę. Nalegał, że za mnie zapłaci. Szarmancki, elegancki, przystojny, inteligentny, zabawny, no cudo – tak przynajmniej sądziłam. Na drugą randkę zabrał mnie do kina, później do siebie do domu, działo się, tyle mogę napisać. I o nic nie musiałam się martwić. Problem pojawił się z trzecią randką. Powiedział, żebym wybrała miejsce i godzinę. No to wybrałam najdroższą restaurację w mieście, godzina osiemnasta, stolik dla dwojga. Byłam o czasie, a jego brak. Zamówiłam lampkę wina. Minęło dwadzieścia minut, a jego wciąż nie ma, nie uznałam za słuszne wydzwaniać do niego albo pisać esemesy. Zamówiłam za to najdroższą przystawkę w karcie, całkiem drogie danie główne, a później jeszcze jedno, butelkę szampana i wielki deser, którego nigdy w życiu nie jadłam. Pomyślałam, że w ten sposób go ukarzę, wysokim rachunkiem. W końcu przyszedł, z kwiatami, przepraszał. Dąsałam się trochę, ale w końcu wybaczyłam. Zamówił tylko wodę i sałatkę, a gdy przyszło do płacenie i kelner zapytał: kartą czy gotówką, to odpowiedział: ja kartą, a ty? Zatkało mnie, zapłaciłam kartą, tyle gotówki od dawna przy sobie przecież nie miałam. Byłam przekonana, że zapłaci za kolację, a tu taki niesmak. Czy Pani zdaniem związek z takim mężczyzną w ogóle rokuje?

Manuela H. z Poznania, 31 lat, recepcjonistka w hotelu

Szanowna Pani,

wszystko wskazuje na to, że ma Pani niezły apetyt. Od razu przejdę do sedna. Związek rokuje, ale ma niewielkie szanse na przetrwanie, jeśli nie zostaną dokonane niezbędne zmiany. Obawiam się również, że problem leży bardzo głęboko, w samej strukturze osobowości, i nie będzie wcale prosto go usunąć. Jeśli jednak jest Pani gotowa na wysiłek, intensywną pracę i uczciwe spoglądanie w lustro – może się udać.

Zacznijmy od pomysłu, by karać drugą osobę za spóźnienie, roszcząc sobie prawo do jej pieniędzy. Arogancki, samolubny i okrutny pomysł. Czy sądzi Pani, że ten pan, spoglądając na zastawiony stół lub Pani pełne usta, mógł odczytać Pani intencję? Pisała Pani, że to inteligentne stworzenie, więc biorę tę opcję za prawdopodobną. Druga kwestia dotyczy Pani głodu, nie dosłownego, mam na myśli pewne nienasycenie, żeby nie napisać zachłanność czy pazerność. Świadczyć może o niej wybór restauracji, ale również powracająca w Pani liście satysfakcja z powodu szczodrości pana.

Pytała Pani o rokowania dla związku, te rosną, jeśli dwie osoby decydują się spędzać ze sobą chwile, dzielić to samo miejsce, a niekiedy nawet życie z powodu tak zwanej miłości. Ta zawiera w sobie chęć dobra, dawania, obecności, bliskości. Pragnienie otrzymywania, bycia nakarmionym czy uratowanym świadczy zazwyczaj o problemach emocjonalnych, pewnego rodzaju dysfunkcji. Proszę jednak nie popadać w przygnębienie – w naszych czasach znajdzie Pani wiele ośrodków, w których podejmą się Pani leczenia.

Samotny

Pani Profesor,

nie lubię gości i to bardzo. Nie znoszę wręcz. Jak mam ochotę się z kimś spotkać, co nie zdarza się zbyt często, umawiam się w restauracji albo parku. Korzystam niekiedy z zaproszeń do cudzych domów, bo wtedy mam pełną kontrolę nad czasem, w którym ten dom opuszczę, co następuje zazwyczaj dosyć szybko. Z gośćmi jest natomiast tak, że panoszą się, rozsiadają, spożywają, mówią, cały czas mówią. I szkoda mi wtedy tych wszystkich rzeczy, które mógłbym robić: leżeć, czytać książkę, oglądać cokolwiek, słuchać muzyki, być w ciszy, spać, leżeć w wannie. Moja żona lubi gości, zaprasza ich często i na tym tle dochodzi między nami do nieporozumień. Chciałaby, abym uczestniczył w tych spotkaniach, ja chciałbym w domu ciszy. Nie mogę w nieskończoność symulować choroby, zamykać się w sypialni albo wychodzić na spacery, chcę się w domu czuć jak u siebie, czyli swobodnie, przechadzać się w szlafroku i boso. Jakie Pani widzi rozwiązanie?

Aureliusz K. z Pęgowa, 48 lat

Szanowny Panie,

proszę jedno pomieszczenie w domu zmienić w dźwiękoszczelny pokój wyposażony również w niewielką łazienkę, najlepiej z wanną. Proszę znaleźć uzasadnienie dla tej inwestycji – najlepiej, gdyby odkrył Pan w sobie powołanie do życia muzyka, ewentualnie wokalisty. Wtedy byłoby zupełnie naturalne, że musi Pan przebywać w ciszy, by ćwiczyć. Łazienka przyda się, by załatwiać swoje niezbędne potrzeby bez konieczności przekradania się korytarzem, po którym być może wałęsają się goście. Poza tym zawsze będzie Pan miał do dyspozycji wannę, w której lubi Pan leżeć. Gdy tylko nadejdzie termin wizyty gości, proszę się zaszyć w swoim dźwiękoszczelnym pokoju, ostrzegając wszystkich, żeby Panu nie przeszkadzali podczas nagrywania utworu. Polecam również zainstalować zamek. Może Pan także podjąć próbę negocjacji z żoną dni, w które odwiedzają Państwa goście, jacy to goście oraz negocjacji tego, w jakim stopniu będzie się Pan w te wizyty angażował. Jednak wybudowanie dźwiękoszczelnego pokoju z łazienką wydaje mi się pomysłem prostszym.

Romans

Pani Profesor,

cała sytuacja odrobinę mnie krępuje, jednak postanowiłam napisać. Nikomu o tym nie mówiłam i pewnie nie powiem, bo spłonęłabym ze wstydu. Pracuję w mieście, ale weekendy spędzam na działce, w małym domku. Rok temu na działce obok dostrzegłam pewne zmiany. Nowy sąsiad, który ma zwyczaj w weekendy pielić ogródek w samych majtkach. Teren jest dobrze ogrodzony, zarośnięty, więc musiałam, że tak napiszę, go podejrzeć. Gdy kilka dni później opalałam się na swojej działce, zauważyłam, że mnie podgląda. Najpierw się speszyłam, później udawałam, że tego nie wiem, i przeciągałam się jak jakaś nastolatka albo kotka. W kolejny weekend to ja podglądałam sąsiada, przez chwilę nasze spojrzenia się skrzyżowały, chciałam uciec, ale on odwrócił wzrok, udawał, że mnie nie widzi i zaczął się popisywać, wiedział, że na niego patrzę. Sytuacja trwa od roku, podglądamy siebie regularnie, na zmianę. Nie wiem, jak ma na imię, czym się zajmuje, ale wiem, że lubi świeże poziomki, czarną kawę, reportaże i powieści Michaela Cunninghama, bo przeczytał wszystkie jego książki ciągiem. Czasami rozmawia przez telefon z rodzicami i kolegą, poza tym dzwonią do niego z różnych infolinii, obrączki nie ma, dziewczyny też. Z tego napięcia nie mogę normalnie funkcjonować, cały tydzień czekam, by znaleźć się na działce i obserwować albo pokazywać. Z jednej strony wydaje mi się to dziecinne i głupie, z drugiej chciałabym bardzo go poznać, a nawet pocałować. Poza tym znam doskonale jego ciało. Kto powinien zainicjować kontakt?

Anna D. spod Warszawy, 26 lat

Szanowna Pani,

powinnam zalecać, by upewniła się Pani, czy nie ma do czynienia z psychopatą, ale nie sposób przecenić połączenia świeżych poziomek z czarną kawą i lekturą Cunninghama. Nie ma jednoznacznej odpowiedzi na Pani pytanie, proszę również pamiętać, że kontakt Państwo zainicjowaliście już dawno temu. Rozumiem oczywiście, że chodzi o jego bardziej namacalny i że tak napiszę werbalny aspekt. Proszę napisać list, a w sumie liścik. Pasuje to do całej sytuacji. Proszę go podrzucić sąsiadowi i potem podglądać, gdy będzie czytał – w ten sposób dostanie Pani również wrażenie odpowiedzi. Napisałabym o świeżych poziomkach i kawie, i Cunninghamie. Napisałabym lekko, nieinwazyjnie. O nic bym nie prosiła, ale sporo sugerowała. Zostawiłabym miejsce na niedopowiedzenie i zabawę, na podchody, które stworzyły Państwa relację. Jeśli po drugiej stronie płotu żyje również intencja spotkania – może być Pani pewna reakcji na list. Bardzo bym chciała, żeby się Państwu udało.
 

Na listy odpowiada prof. filozofii, antropologii i psychologii - Janina Bełkotska, laureatka Nagrody Nobla za moralną diagnozę świata w książce „Moje wszystkie odpowiedzi”.

 

Pytania do pani profesor proszę słać pod adresem: robert.rient@gmail.com

Data publikacji:

Robert Rient

Urodzony w Szklarskiej Porębie, dziennikarz i pisarz, autor powieści „Chodziło o miłość”, „Duchy Jeremiego” i reportażu „Świadek” wydanego również w Ameryce. Twórca przekrojowych cykli: „Letnie oświecenie”, „Istoty rzadziej spotykane” i „Ludzie listy piszą”. Więcej na www.erient.info