Page 18FCEBD2B-4FEB-41E0-A69A-B0D02E5410AERectangle 52 Przejdź do treści

Szanowni Państwo!

Wiele osób spośród naszych Czytelników i Czytelniczek wybiera tradycyjną drukowaną wersję kwartalnika, ale są także tacy, którzy coraz częściej korzystają z nośników elektronicznych. Dlatego wprowadzamy cyfrową wersję „Przekroju”. Zapraszamy do wykupienia prenumeraty, w której ramach proponujemy nieograniczony dostęp do aktualnych i archiwalnych wydań kwartalnika.

Ci z Państwa, którzy nie zdecydują się na prenumeratę, będą mieli do dyspozycji bezpłatnie 3 „Przekrojowe” teksty oraz wszystkie rysunki Marka Raczkowskiego, krzyżówki, recenzje, ilustracje i archiwalne numery z lat 1945–2000. Zapraszamy do lektury!

wykup prenumeratę cyfrową
Przekrój
Próba naprawiania (np. świata) uszkodzonym lub chorym narzędziem nie przynosi najlepszych rezultatów. ...
2019-08-26 23:59:00

Rewolucja dzięki żałobie klimatycznej

zdjęcie: Markus Spiske; źródło: Unsplash (domena publiczna)
Rewolucja dzięki żałobie klimatycznej
Rewolucja dzięki żałobie klimatycznej

 „Skoro spalanie paliw kopalnych zagraża życiu – dlaczego jest kontynuowane? Dlaczego wciąż jest legalne?” – pyta Greta Thunberg w wystąpieniu na TEDxStockholm. Gdy zdała sobie sprawę z kryzysu klimatycznego miała 11 lat. Zachorowała. Wpadła w depresję. Przestała mówić i jeść. Przez dwa miesiące straciła około 10 kg. Później został u niej zdiagnozowany zespół Aspergera. „Upraszczając: wypowiadam się tylko wtedy, gdy wydaje mi się to niezbędne – właśnie teraz jest ta chwila” – mówi do nas Greta.

Czyta się 6 minut

1 grudnia 1955 r. Rosa Parks i trzy inne czarnoskóre osoby zajmują siedzenia z przodu autobusu w Alabamie. Wchodzą biali i domagają się przysługujących im zgodnie z prawem miejsc. Trzy osoby siedzące obok Rosy pokornie wstają. Kierowca zatrzymuje autobus i nakazuje kobiecie ustąpić. Ta odmawia. Przyjeżdża policja. Rosa trafia do więzienia za naruszenie prawa. Tak rozpoczyna się bojkot komunikacji miejskiej i walka z segregacją rasową, na czele której staje Martin Luther King. Być może nigdy byśmy o nim nie usłyszeli, gdyby nie Rosa Parks.

Rewolucja

Niedawno w artykule Subtelne formy zaprzeczania rzeczywistości skupiłem się na tym, że jednostkowe zmiany polegające na zrezygnowaniu z kupowania nowych rzeczy, używania pieluszek jednorazowych czy podróżowania samochodem już nie wystarczą, by uchronić nas przed katastrofą klimatyczną. Czytelniczki i Czytelnicy zwrócili mi uwagę, że z tekstu płynie ponura wątpliwość: skoro moje wybory nic nie znaczą, po cóż w ogóle ich dokonywać?

Nastolatka z zespołem Aspergera zamiast iść do szkoły, poszła strajkować pod szwedzkim parlamentem, czym pociągnęła miliony i rozpoczęła międzynarodowy strajk klimatyczny. Rosa Parks zainicjowała rewolucję i ruch masowego nieposłuszeństwa obywatelskiego, który przyczynił się do zmiany prawa. Te przykłady pokazują, że jednostka i jej akt oporu wobec systemu mogą być początkiem jego zmiany. Czym innym jednak są konsumenckie wybory jednostki przedstawiane jako antidotum na kryzys klimatyczny.

Erica Chenoweth, politolożka z Harvardu, i Maria J. Stephan z Amerykańskiego Instytutu Pokoju opisują w książce Why Civil Resistance Works (Dlaczego opór obywatelski działa?) pokojowe ruchy społeczne, które odniosły sukces. Analiza obejmuje lata 1900–2006 i 323 kampanie, które na całym świecie walczyły o prawa obywatelskie czy niepodległość. Wynika z niej „zasada 3,5%” – aby ruch forsujący społeczną i polityczną zmianę odniósł sukces, musi się zaangażować 3,5% społeczeństwa. Istotne, aby był to pokojowy, a nie zbrojny ruch nieposłuszeństwa obywatelskiego. Przykładem są Gandhi, Martin Luther King, sufrażystki. Żadna z analizowanych kampanii, która przyciągnęła 3,5% osób, nie przegrała, chociaż zdarzało się, że wystarczyło mniej ludzi, by dokonać skutecznej rewolucji.

Żałoba

Reporter Filip Springer powiedział niedawno, że podjął decyzję, by już więcej nie latać samolotem. Moja przyjaciółka od miesięcy nie kupuje nowych ubrań dla siebie i swojego dziecka. Sam zrezygnowałem z samochodu, stawiam na rower i pociągi. Uważam, że te wybory mają znaczenie, są istotne nie tylko ze względu na środowisko, lecz także jako narzędzie poruszające świadomość znajomych i bliskich.

Świadomość kryzysu klimatycznego zmusza do dokonania radykalnych zmian i w sposobie życia, i życia przeżywania. Jeśli te jeszcze nie nastąpiły, być może mam wiedzę o tym, co się dzieje, ale nie świadomość. To nie tylko zmiany zachowań i nawyków, takie jak torba, w której przenoszę zakupy, i własna butelka na wodę, ale również głębokie zmiany emocjonalne oraz duchowe, zmuszające do poszukiwania odpowiedzi na najgłębsze, egzystencjalne pytania. Po co tutaj jestem? Jak chcę tutaj być? Co wnoszę do świata, a co mu odbieram?

To świadomość zmuszająca do doświadczenia żałoby. Aby powstała żałoba, niezbędna jest więź. Z ukochaną osobą, rodzicem, dzieckiem, psem, rzeką, ziemią, drzewem, które rośnie za oknem, od kiedy potrafię wymówić słowo „okno”. Żałoba pojawia się, gdy tracimy istotę, z którą czujemy więź, ale również wtedy, gdy zyskujemy pewność, że ta istota umrze. Gatunki wymierają na naszych oczach, a proces ten nabiera tempa. Teraz. Żałoba klimatyczna dotyczy życia jako takiego, jest rozległa i głęboka, dokładnie tak jak kryzys klimatyczny. Nie chodzi tylko o upały, susze, umierające rzeki i braki wody w Polsce, samobójstwa farmerów w Indiach, powodzie w Kerali, cyklon Idai w Mozambiku, Zimbabwe i Malawi, pożary lasów amazońskich, syberyjskiej tajgi i torfowisk, 11 mld ton pokrywy lądowej Grenlandii stopionych w pierwszą środę sierpnia tego roku. Chodzi o świat, który znika za naszą sprawą i na naszych oczach.

Pierwszym etapem żałoby jest zaprzeczanie. To niezbędne doświadczenie, by przejść do uznania rzeczywistości. Po drodze przyjdzie zmierzyć się ze złością – na siebie i na własne wybory, na rządzących, na pokazy mody, na osobę przy kasie w supermarkecie, która pakuje zakupy do plastiku. Złość przenosi do etapu targowania się, negocjowania, walczenia z rzeczywistością. Wszelkie istotne, ale też pozbawione sensu działania aktywistów, które można określić kompulsywnymi, zazwyczaj wynikają z konieczności zmierzenia się z tą przejściową fazą żałoby. Rozległe są rozpacz i smutek, depresja i bezradność, gdy praktycznie każdy dzień przynosi nowe rekordy dotyczące pomiaru temperatury albo informacje o kolejnych gatunkach zagrożonych wymarciem. Na końcu znajduje się akceptacja. Żałoba nie jest jednak linearna, doświadczający może przechadzać się po kolejnych etapach, wracać do złości, rozpaczy, targowania się, a nawet subtelnych form zaprzeczania rzeczywistości.

Obecność

Akceptacja kryzysu klimatycznego to nie samozadowolenie z kupowania nowych rzeczy czy latania samolotem. Akceptacja nie jest negacją i abnegacją. Nie ma również nic wspólnego z coraz powszechniej powtarzaną opinią: dobrze, że wymrzemy, zasługujemy na to. Takie myślenie utrwala antropocentryczne postrzeganie świata. Ponownie los człowieka jest w centrum. Ignorowanie kryzysu klimatycznego, bo „powinniśmy wymrzeć”, to ignorowanie zwierząt, roślin, ziemi, wody i każdego innego życia. Doprowadziliśmy do śmierci milionów istnień i szeregu gatunków. Wymierając, pociągniemy za sobą kolejne. Akceptacja nie jest wyłącznie wewnętrznym stanem, zawiera w sobie zaangażowane i wypełnione troską aktywne działanie, które odbywa się teraz.

Jednak co może odbyć się teraz? Ci, którzy wychodzą z etapu zaprzeczania, rozpaczliwie poszukują odpowiedzi. Czasami po to, by rzucając się w wir zadań, ukryć panikę i rozpacz. Czasami z realnej potrzeby ocalenia tych wszystkich, z którymi zbudowali więź. Jednak uczciwa obserwacja tych, z którymi jestem bezpośrednio złączony, nie pozwoli na wykluczenie żadnego życia. Jestem zależny od powietrza, a zatem od liści, drzew, korzeni, nasion, ziemi, wody, rzek, mórz, ryb, zwierząt, ludzi. Jestem więc tak samo jak fala, kamień, kość, wiatr, sierść. Jestem częścią oraz całością – w tym samym czasie. Jestem naturą, którą chcę chronić. A zatem muszę zacząć od siebie. Teraz. Jednak świadomość kryzysu klimatycznego nie pozwala na leżenie na kozetce w celu podnoszenia jakości własnego życia, jeśli owa jakość służy wyłącznie mi, relacji z ukochaną osobą czy uzyskaniu lepszej pracy. Zacząć od siebie, znaczy zacząć od siebie współzależnego od natury i całej planety. Wtedy kryzys klimatyczny może okazać się potężnym narzędziem budzącym świadomość, wskazującym na bezpośrednią i kruchą zależność między mną, dwunożną istotą, a kwiatem dziurawca, pszczołą i strumieniem. Taka akceptacja tożsama jest z doświadczaniem bezgranicznej miłości.

Czy jednak jako przedstawiciel gatunku, który doprowadził do wymierania innych gatunków, jestem zdolny udzielić uczciwej odpowiedzi na pytanie: dlaczego powinniśmy przetrwać? Nie mam przekonania, że nasze, ludzkie istnienie jest najlepszą formą manifestacji życia na planecie. Mam jednak pewność, że jesteśmy zdolni do ewolucji świadomości, która w ostatnich dniach przybiera na sile. Próba naprawiania (świata) uszkodzonym lub chorym narzędziem nie przynosi najlepszych rezultatów. I właśnie to może wydarzyć się teraz: uczciwe sprawdzenie, jakich narzędzi używam, radząc sobie z kryzysem klimatycznym, i uczciwe sprawdzenie, jakim narzędziem jestem.

Trwa szóste wymieranie gatunków. Nie zatrzymamy kryzysu klimatycznego, możemy minimalizować jego skutki ze świadomością, że dla milionów ludzi nadchodzące lata zmienią się w walkę o przetrwanie. Poprzednie wymierania niosą w sobie trwogę, ale też spokojną pieśń: życie na naszej planecie przetrwa, nawet jeśli radykalnie zmieni formę. Nawet jeśli nas już nie będzie. Ale teraz jestem. I właśnie to może wydarzyć się teraz. Świadoma obecność, której nie myliłbym z intelektualną debatą. Greta Thunberg pokazuje, że głębokie doświadczenie żałoby może zmienić się w aktywne działanie na rzecz potrzebnej rewolucji. Świadoma obecność mieści w sobie kontemplacyjne adaptowanie się do nowej rzeczywistości (osobiste wybory, nawyki, dieta, sposób przemieszczania się, kupowania oraz radzenia sobie na poziomie emocjonalnym i duchowym), a także aktywne działanie na rzecz klimatu (presja na zmianę chorego systemu poprzez nieposłuszeństwo obywatelskie, zaangażowanie w działania aktywistyczne i prace ekologiczne).

 

Data publikacji:

Robert Rient

Urodzony w Szklarskiej Porębie, dziennikarz i pisarz, autor reportażu „Świadek” wydanego również w Ameryce, powieści „Duchy Jeremiego” i książki „Przebłysk. Dookoła świata – dookoła siebie”. Twórca przekrojowych cykli: „Letnie oświecenie”, „Istoty rzadziej spotykane” i „Ludzie listy piszą”. Więcej na www.erient.info

okładka
Dowiedz się więcej

Prenumerata
Każdy numer ciekawszy od poprzedniego

Zamów już teraz!

okładka
Dowiedz się więcej

Prenumerata
Każdy numer ciekawszy od poprzedniego

Zamów już teraz!