Page 18FCEBD2B-4FEB-41E0-A69A-B0D02E5410AERectangle 52 Przejdź do treści

Szanowni Państwo!

Już jest – nowy „Przekrój”, a w nim jak zwykle dużo wszystkiego! Piszemy o bliskich nam wartościach, dalekiej Japonii i jeszcze dalszej Wenus. Rozmawiamy z dziećmi i mądrymi dorosłymi, przyglądamy się snom i fraktalom. Wiosenny "Przekrój", jak można go nie kupić?

Kup numer wiosenny

Przekrój
Pierwszy czarnoskóry doktor filozofii w Europie nazywał się Amo Afer. Słyszeliście o nim? Pewnie ...
2021-03-19 09:00:00

Profesor Maur

Malarz nieznany, „Noord-Nieuwland w Table Bay”, około 1762 r., Muzeum Republiki Południowej Afryki Iziko
Profesor Maur
Profesor Maur

Amo Afer znał sześć lub siedem języków. Polemizował z poglądami Kartezjusza na temat wrażeń zmysłowych. I był pierwszym czarnoskórym Afrykaninem w Europie, który uzyskał stopień doktora filozofii.

Czyta się 8 minut

Zaledwie pięcioletni chłopiec wypłynął w 1707 r. na pokładzie statku należącego do Holenderskiej Kompanii Zachodnioindyjskiej z Axim na afrykańskim Złotym Wybrzeżu do Amsterdamu. W tamtych czasach wyprawa do Europy trwała wiele tygodni, ale dotarcie do holenderskiego portu nie oznaczało końca długiej podróży. Dziecko musiało przebyć kolejnych kilkaset kilometrów do Wolfenbüttel – siedziby Antona Ulryka, księcia Brunszwiku-Wolfenbüttel. Anton Ulryk należał do najważniejszych mecenasów doby oświecenia. Jego bibliotekarzem był Gottfried Wilhelm Leibniz, jeden z czołowych filozofów, matematyków i wynalazców epoki, a także współtwórca – wraz z Isaakiem Newtonem – rachunku różniczkowego i całkowego. Książęca biblioteka w Wolfenbüttel zgromadziła jeden z najwspanialszych zbiorów na świecie.

Chłopca prawdopodobnie ofiarowano księciu w „darze”, a ten przekazał go swojemu synowi Augustowi Wilhelmowi. To wtedy po raz pierwszy słyszymy o nim jako ich domowniku. Od chrztu do 1735 r. korzysta z mecenatu książąt Brunszwiku-Wolfenbüttel; Antona Ulricha zastępuje August Wilhelm, po nim zaś przychodzi kolej na jego brata Ludwiga Rudolfa. W dzieciństwie mały Afrykanin bez wątpienia spotyka Leibniza, który – podobnie jak on – żył pod książęcą opieką.

Nie wiemy, jaki był status tego przybysza z innego kontynentu: czy był niewolnikiem, czy też misjonarze wysłali go, by odebrał chrześcijańską edukację. Wiadomo natomiast, że Anton Ulrich wyjątkowo się nim interesował, zajmując się jego wykształceniem i nadając mu na chrzcie własne imię oraz drugie imię syna – tym samym znamy go jako Antona Wilhelma. Książęta najwyraźniej wykorzystali okazję, jaką był dar w postaci afrykańskiego dziecka, by przeprowadzić jeden ze słynnych oświeceniowych eksperymentów mających na celu zbadanie, czy Afrykanin jest w stanie wchłonąć nowoczesną wiedzę i wnieść w nią wkład. Rodzina książęca miała zapewne świadomość podobnych prób, które rozpoczęły się kilka lat wcześniej, gdy car Piotr Wielki został ojcem chrzestnym afrykańskiego niewolnika, któremu nadał imię Hannibal. Był on znakomitym rosyjskim generałem i prapradziadkiem Aleksandra Puszkina, ojca nowoczesnej literatury rosyjskiej (Puszkin rozpoczął zresztą nigdy nieukończoną powieść Maur Piotra Wielkiego).

Zamów prenumeratę cyfrową

Z ostatniej chwili!

U nas masz trzy bezpłatne artykuły do przeczytania w tym miesiącu. To pierwszy z nich. Może jednak już teraz warto zastanowić się nad naszą niedrogą prenumeratą cyfrową, by mieć pewność, że żaden limit Cię nie zaskoczy?

Nie mamy pewności, kiedy Anton Wilhelm zaczął posługiwać się swoim nzemańskim imieniem Amo. W księgach parafialnych z Wolfenbüttel nazywany jest podczas bierzmowania Antonem Wilhelmem Rudolphem Mohre, przy czym tym ostatnim słowem – Mohr (Maur) – Niemcy opisywali wówczas Afrykanów. W późniejszym życiu często mówił o sobie Anton Wilhelm Amo Afer, posługując się łacińskim okreś­leniem mieszkańca Afryki. Łacina wciąż była wtedy językiem europejskiej nauki, więc chciał być znany jako Amo Afrykanin.

Filozof i poliglota

Eksperyment należy uznać za sukces. Nasza wiedza na temat wczesnej edukacji chłopca jest fragmentaryczna, ale Amo, jako chrześniak księcia, rozpoczął naukę zapewne w Ritter­akademie w Wolfenbüttel wraz z dziećmi miejscowej arystokracji (Ritter to po niemiecku rycerz). Wiemy natomiast, że studiował na pobliskim Universität Helmstedt, ufundowanym ponad stulecie wcześniej przez jednego z przodków księcia. Musiało mu tam świetnie iść, ponieważ uzyskał prawo do kontynuo­wania edukacji i w 1727 r. rozpoczął studia prawnicze na uniwersytecie w Halle, wówczas – podobnie jak dziś – jednym z czołowych niemieckich ośrodków naukowych.

Halle oznaczało dla Amo przenosiny z domeny książęcej do Brandenburgii, którą ówcześnie rządził król Prus. Uzyskał tam magisterium za rozprawę poświęconą – adekwatnie – europejskiemu prawu dotyczącemu niewolnictwa, a następnie kontynuował edukację na uniwersytecie w Wittenberdze (gdzie młody Marcin Luter nauczał teologii), stając się pierwszym czarnoskórym Afrykaninem w Europie, który uzyskał stopień doktora filozofii. Tym razem znalazł się pod panowaniem elektora Saksonii, który wkrótce miał zostać królem Polski. Do swojej wiedzy z zakresu filozofii i prawa Amo dołożył wykształcenie medyczne i astronomiczne. Gdy w 1733 r. elektor Saksonii złożył wizytę na uczelni, Amo został wybrany, by poprowadzić pochód studencki na jego cześć. Jego wittenberska rozprawa, którą opublikowano rok później pod tytułem „O apathei ludzkiego umysłu”, stanowi istotną krytykę poglądów Kartezjusza na wrażenia zmysłowe.

Amo znał – obok języka niemieckiego – holenderski, francuski, łacinę, grekę, hebrajski, a być może również angielski. Po ukończeniu doktoratu wykładał w Halle i Jenie, publikując w 1738 r. książkę zatytułowaną Tractatus de arte sobrie et accurate philosophandi (Sztuka trzeźwego i ścisłego filozofowania), która omawia problemy z niemal każdego obszaru tytułowego tematu. Zyskał uznanie osób wybitnych. Wielki fizyk i filozof Martin Gotthelf Löscher, który recenzował jego dysertację na uniwersytecie w Wittenberdze, określił Złote Wybrzeże mianem „matki […] najbardziej obiecujących umysłów”, dodając:

„Pośród tych obiecujących umys­ów Pański geniusz wyróżnia się szczególnie, najszlachetniejszy i najznakomitszy Panie, ukazał Pan bowiem już wcześniej niezliczonymi przykładami nieomylność i wyższość geniuszu, rzetelność i doskonalenie wypływające z wiedzy i nauczania, także na naszym Uniwersytecie, z wielką godnością we wszelkich szlachetnych sprawach, a teraz również w niniejszej dysertacji”.

Afer, czyli Afrykanin

Wspomniałem już, że edukacja Amo była eksperymentem. Musimy jednak zachować ostrożność w rozstrzyganiu, jakiej hipotezy miał on dowodzić. Amo, jak widzieliśmy, określany był w księgach parafialnych mianem Maura, sam zaś mówił o sobie Afer – Afrykanin. Gdy pisał o prawach dotyczących niewolnictwa, swoje dzieło zatytułował De iure maurorum (O prawach Maurów). Wielka współczesna encyklopedia Zedlera definiowała słowo „Maur” jako odpowiednik Etiopczyka bądź Abisyńczyka, lecz dalej można w niej było przeczytać, iż „nazwę tę nadaje się także wszystkim czarnym, takim jak Murzyni i inni Afrykanie tego koloru”. Określenie Afer w klasycznej łacinie odnosiło się do ludu Afri, który żył w okolicach starożytnej Kartaginy. Stopniowo jednak termin ten zaczął oznaczać ludzi pochodzących z afrykańskich kolonii Rzymu, a wreszcie z całego kontynentu. Mimo to oczywiste jest, że czarny kolor skóry Amo łączył go w umysłach współczesnych mu Niemców nie tylko ze wszystkimi czarnoskórymi ludźmi, lecz także z innymi mieszkańcami Afryki. A to nie to samo, o czym wiedzieli oni równie dobrze jak my.

Gdy Johann Gottfried Kraus, rektor uniwersytetu w Wittenberdze, gratulował Amo udanej obrony dysertacji, rozpoczął od jego afrykańskiego pochodzenia, wspominając kilku najsłynniejszych afrykańskich autorów ze starożytności, w tym rzymskiego dramatopisarza Terencjusza, który – podobnie jak Amo – posługiwał się nazwiskiem Afer, a także Tertuliana i św. Augustyna oraz innych Ojców Kościoła urodzonych w Afryce Północnej. Wspomniał też o Maurach, którzy z Afryki wyruszyli na podbój Hiszpanii. Wszyscy ci ludzie – o czym Kraus bez wątpienia wiedział – byli berberskiego, fenickiego lub rzymskiego pochodzenia. Żaden z nich nie miał ciemnej skóry ani mocno skręconych czarnych włosów jak Amo. Za czasów wittenberskich Luter mieszkał w klasztorze Augustianów, lecz św. Augustyn na żadnym z obrazów, które niemiecki reformator mógł tam zobaczyć, nie był przedstawiony jako czarnoskóry.

Zatem gdyby książęta, którzy wspierali Amo, interesowali się odpowiedzią na pytanie, czy Afrykanin może być wybitnym intelektualistą, znaliby odpowiedź zawczasu: dowied­li tego już dawno tacy ludzie, jak Terencjusz, Tertulian i św. Augustyn. Przypuszczalnie interesowało ich nie pytanie o Afrykanów, lecz o ludzi czarnoskórych. Czego jednak można się dowiedzieć z pojedynczego eksperymentu z jednym czarnoskórym mężczyzną? Czy Anton Ulrich i jego znajomi doszli do wniosku, że każde czarnoskóre dziecko, które wybrano by na chybił trafił i któremu zapewniono by taką samą edukację jak Amo, skończyłoby jako profesor filozofii? A jeśli Amo nie zdałby egzaminów, czy uznaliby, że to mówi coś o każdym czarnoskórym człowieku?

Powrót do domu

W którymś momencie Amo Afer odłożył pióro. Osiągnąwszy wiek średni, uznał, że pora wracać do domu i w 1747 r. udał się w drogę powrotną na Złote Wybrzeże do wiosek Nzema, gdzie przyszedł na świat. Było to odważne posunięcie. Ktoś, kto wychował się w sercu europejskiego oświecenia i zrobił karierę naukową na jednych z najbardziej prestiżowych europejskich uczelni, postanawiał zlekceważyć wielki eksperyment, który ucieleśniał, i zacząć nowe życie w krainie po raz ostatni widzianej we wczesnym dzieciństwie.

Powodów możemy się jedynie domyślać. Całkiem prawdopodobne, że przyczyną dyskomfortu mogły być rosnące w tamtym okresie w Niemczech uprzedzenia co do koloru skóry (wczesne oznaki europejskiej obsesji na punkcie rasy). W 1747 r. w Halle wystawiono sztukę satyryczną, w której Astrine, młoda Niemka, odrzuca awanse afrykańskiego wykładowcy filozofii z Jeny imieniem Amo. „Ma dusza – twierdzi Astrine – z pewnością nigdy Maura nie pokocha”. Dzieło to pokazuje, że Amo był w Halle znaną postacią. Ale to Astrine odrzuca Maura, nie autor; daje to pole do snucia domysłów, że za wyjazdem Amo stały nie uprzedzenia na tle rasowym, tylko złamane serce.

Niewiele wiemy na temat tego, co się z nim stało potem. Lekarz z holenderskiego statku spotkał go w połowie lat 50. XVIII w. w Axim. „Jego ojciec i siostra nadal żyli i mieszkali cztery dni drogi w głąb lądu” – relacjonował.

Informował też, że Amo, którego opisywał jako wielkiego mędrca, „zyskał sobie reputację wieszcza”. Mędrzec i wieszcz – ktoś, kto rozumiał, że oświeceniowa wolność należy do niego tak samo, jak wolność osiągana przez jego przodków.

Nieco później Amo przeniósł się z Axim do Fortu San Sebastian, jednego z wielu miejsc – fortów i zamków – na wybrzeżu Ghany, które były ośrodkami handlu niewolnikami. Został pochowany niedaleko, w mieście Shama (10 km od miejsca, w którym półtora wieku później urodził się Kwame Nkrumah, najbardziej znany na świecie Nzema).

Pozostają pytania: co z tego, czego nauczył się podczas długiego pobytu na Północy, mówił ludziom ów wieszcz? I jak tłumaczył decyzję, by zostawić wszystko, co tam osiągnął? Nie sposób nie zastanawiać się, czy jego ucieczka wynikała ze świadomości koloru skóry, czy był to powrót do miejsca, w którym nie będzie go to definiowało. Tam, gdzie Amo Afer znów będzie mógł być po prostu Amo, gdzie nie będzie potrzebował przydomka. Faktycznie, jego odyseja każe nam wyobrazić sobie to, czego wydawał się pragnąć – świat bez obsesji rasy. Podejmuje kwestię, czy kiedykolwiek będziemy w stanie stworzyć świat, w którym kolor skóry jest zwykłym faktem, nie cechą ani losem. Wreszcie stawia pytanie o to, czy nie byłoby nam lepiej, gdybyśmy zdołali zrezygnować z rasowych typologii, porzucając błędny sposób myślenia, który wzmocnił się mniej więcej w tym czasie, gdy Anton Wilhelm Amo był sławnym niemieckim filozofem u szczytu intelektualnej kariery.

Tłumaczył Krzysztof Cieślik


Fragment książki Kwamego Anthony’ego Appiaha The Lies That Bind. Tytuł, lead i dwa pierwsze śródtytuły zostały dodane przez redakcję „Przekroju”.

Data publikacji:

okładka
Dowiedz się więcej

Prenumerata
Każdy numer ciekawszy od poprzedniego

Zamów już teraz!

okładka
Dowiedz się więcej

Prenumerata
Każdy numer ciekawszy od poprzedniego

Zamów już teraz!