Page 1Rectangle 52 Przejdź do treści
Robert Rient

Pieniądze, drag i fundamenty

ilustr. Karyna Piwowarska
Pieniądze, drag i fundamenty
Pieniądze, drag i fundamenty

Czy słuchać rodziny i zarabiać, czy słuchać siebie i czekać na pracę marzeń? Nastoletni syn kupuje peruki i nakłada sobie makijaż – czym jest drag? Czy istnieję?

Pieniądze

Dzień dobry!

Marzy mi się praca w sferze humanitarnej. Chciałabym pracować w różnych krajach, obserwować miejscowych ludzi i sytuacje polityczne, mieć chociaż minimalny wkład w to, co się dzieje wokół nas. Problemem jednak jest to, że taką pracę dostać jest trudno i konkuruję z ludźmi z całego świata (włączając w to i te bardziej rozwinięte). Przez rok pracowałam w zawodzie (rynki kapitałowe) i na pewno wiem, że nie chcę na tym spędzić ani jednego dnia dłużej. Łącznie trzy miesiące pracowałam jako wolontariuszka w obozach uchodźczych w Grecji i Turcji, i to mnie mocno zainteresowało. Pół roku temu rzuciłam pracę w zawodzie, żeby skupić się na znalezieniu tej, o której codziennie myślę. Obecnie czasami podróżuję, czasami zostaję w jednym miejscu, żeby wysyłać CV i listy motywacyjne. Wciąż nie dostałam żadnej oferty i oszczędności niedługo się skończą. Moja rodzina uważa, że muszę się skupić na zarabianiu pieniędzy, a nie wymyślać bzdury. Co z tym dalej zrobić? Jak powinnam się zachowywać w zaistniałej sytuacji?

Vika z Kijowa, 24 lata

Szanowna Pani,

usłyszałam lata temu pewną radę, którą wciąż uważam za interesującą. Brzmiała ona mniej więcej tak: jeśli chcesz pracować na etacie, to na szukanie pracy musisz poświęcić osiem godzin każdego dnia. Jeśli chcesz pracować na pół etatu, każdego dnia szukaj pracy przez minimum cztery godziny. W ten sposób uruchamia się energię pracy jeszcze przed jej oficjalnym podjęciem. Wysyłanie CV i listów motywacyjnych zdaje się absolutnym minimum. Szukanie interesujących firm, wizyty studyjne, nawiązywanie kontaktów z pracownikami, płatne staże, granty, znajomi znajomych i prośby o polecenie to tylko drobne sugestie. Poradzi sobie Pani, jeśli weźmie się do pracy.

Co zrobić z rodziną, która uważa, że powinna Pani „zarabiać pieniądze, a nie wymyślać bzdury”? Proszę nic nie robić, od tego jest rodzina. Z troski wyrastają różne, czasami wątpliwej wartości pomysły. Proszę dociekać miłosnej intencji stojącej za słowami rodziny, nie lekceważąc jednak zgubnego wpływu presji. Pytanie o to, jak powinna się Pani zachować, jest pytaniem, które zaprasza rzeszę doradców, mędrców i ludzi, którzy będą mieli na Panią pomysł. Nic w tym złego, o ile nabiera Pani sprawności słuchania innych, która nie przeważa słuchania siebie, odbierania bodźców płynących z myśli, emocji i doświadczenia. Życiorysy wielu osób potwierdzają, że zarabianie pieniędzy da się pogodzić z pasją. Znajdzie Pani również szereg życiorysów stojących w opozycji do powyższego zdania. Najważniejsze jednak, że to Pani pisze własny życiorys.

Drag

Pani Profesor,

sprawa jest delikatna, chodzi o mojego czternastoletniego syna. Nie wiem, jak się zachować. Od kilku tygodni fascynują go peruki, kredki do oczu, kolory do makijażu, prosi, by mu kupować, to kupuję. W szkole zapisał się do kółka teatralnego. Z pasją ogląda program telewizyjny „RuPaul’s Drag Race”. Gdy zapytałem, dlaczego ci mężczyźni się przebierają, powiedział, że nie zrozumiem, i uciął dyskusję. A ja chcę zrozumieć. Syn jest gejem, ale jeszcze nie ujawnił się przede mną. Wiem, że zrobi to w swoim czasie i na swoich warunkach. Chodzi o ten cały drag – czym on jest?

Filip F. z Krakowa, 33 lata, budowlaniec

Szanowny Panie,

drag to przekroczenie, przerysowanie, przegięcie. Drag to opowieść o umownej granicy pomiędzy płciami. Drag to również zabawa, metamorfoza, teatr, wspólnota z elastycznymi zasadami. A w końcu drag to symbol oporu wobec patriarchalnej, szowinistycznej, mizoginistycznej, homofobicznej i ksenofobicznej kultury. Program, o którym Pan wspomniał, przyczynił się do rozpowszechnienia dragu w Ameryce i reszcie świata. Nadawany jest właśnie dziesiąty sezon - oglądam z wypiekami, podobnie jak wszystkie poprzednie.

Określenie drag queen nie ma swojego odpowiednika w języku polskim, ale można je przetłumaczyć jako królowa przegięcia albo królowa oporu. Każda drag queen – zazwyczaj mężczyzna, gej – to odrębna postać oparta na określonej charakteryzacji, stroju, własnym stylu. Dla niektórych to zabawa, dla innych sposób zarabiania na życie i osiągnięcie tak zwanej sławy, są też tacy, dla których drag odgrywa rolę terapeutyczną, przynajmniej na początku.

Ujmuje mnie w Pana liście świadomość, pragnienie zrozumienia, bycia blisko swojego syna, towarzyszenia mu. Proszę podjąć z nim jeszcze raz rozmowę, delikatnie, z ciekawością, która nie przekracza miłości. Tak jak szanuje Pan tempo syna, w którym dojrzewa do wyjścia z szafy, tak samo proszę uszanować jego zainteresowanie drag. Może da się namówić na wspólne oglądanie któregoś sezonu „Drag Race”? A może Pan da się namówić na metamorfozę i użyczy swej twarzy i ciała, by syn miał na kim eksperymentować skomplikowane techniki kreacji? Chce Pan zrozumieć, proszę to zrobić. Po lekturze Pana listu jestem zupełnie spokojna o Pana relację z synem. Na koniec mam dla Pana zadanie domowe. Proszę odkryć autorkę cytatu: „Rodzimy się nadzy, cała reszta to drag”.

Fundamenty

Czy profesor Janina Bełkotska jest w rzeczywistości profesorem? Czy Janina Bełkotska w rzeczywistości nosi imię Janina? Czy w rzeczywistości dostała po tatusiu albo mężu nazwisko, które nosi? To wszystko błahostki. Pytanie fundamentalne brzmi: Czy Janina Bełkotska JEST? Who the heck is Janina. Google nic o niej nie mówi, siostra Wiki też nie. Wniosek oczywisty - taka osoba nie istnieje.

Michał K.

Panie Michale,

uprzedzano mnie, że tacy ludzie jak Pan istnieją. I proszę, ile radości, istnieje Pan, a nawet napisał Pan list. Odpowiem na każde pytanie.

Niemożliwość odnalezienia kogoś lub czegoś w wyszukiwarce internetowej i wirtualnej encyklopedii, którą mogą tworzyć wszyscy, nie oznacza, że ktoś lub coś nie istnieje. Wiem, to może szokować. Napiszę więcej. Świat wirtualny jest wtórny do świata. Nazwiska nie dostałam po mężu ani tatusiu (dlaczego nie napisał Pan mężusiu, skoro zdrobnił Pan tatę?). Sama je sobie nadałam. Jeśli chodzi o Janinę, to tak, w rzeczywistości noszę takie imię. Poza rzeczywistością noszę kilka innych. Nie, nie jestem profesorem, jestem profesorą, a dla Pana nawet profesorką, bo jak zrozumiałam, czasami lubi Pan, gdy jest miękko. W ten sposób doszliśmy do pytania, które słusznie nazywa Pan fundamentalnym. Pyta Pan: „Czy Janina Bełkotska JEST”? Pyta Pan dużymi literami, nie czeka na odpowiedź i dochodzi do wniosku. Odrobinę za wcześnie. Nie pyta Pan, czy jestem ale czy ona jest, czyniąc ze mnie trzecią osobę liczby pojedynczej, przedmiot rozmowy, co ułatwia mi nabranie dystansu, znalezienie przestrzeni, w której mnie nie ma, by spojrzeć na przestrzeń, w której jestem. Dotyka Pan sedna. Wielokrotnie pytanie to do mnie wracało, przynosząc różnorodne odpowiedzi. Bo jeśli jestem, a każda chwila odchodzi, to kiedy jestem? Zdawać by się mogło, że wyłącznie w teraźniejszości, ale przecież tożsamość ulepiłam z pamięci i przeszłości, której nie ma. O zgrozo. Z czego więc lepiłam? Jeśli naprawdę jestem, czy poruszam się w czasie, wymyślonej przez człowieka funkcji strukturalizowania rzeczywistości, czy tkwię nieruchomo, przekraczając doznania ciała i efemeryczne myśli? A jeśli mnie nie ma, kto ma tę świadomość? Prawdopodobnie jestem nie bardziej niż kot Schrödingera, Pan zresztą też.

*

Na listy odpowiada prof. filozofii, antropologii i psychologii - Janina Bełkotska, laureatka Nagrody Nobla za moralną diagnozę świata w książce „Moje wszystkie odpowiedzi”.

*

Pytania do pani profesor proszę słać pod adresem: robert.rient@gmail.com

*

Cykl korespondencyjny prof. Janiny Bełkotskiej ilustruje Karyna Piwowarska

Data publikacji:

Robert Rient

Urodzony w Szklarskiej Porębie, dziennikarz i pisarz, autor powieści „Chodziło o miłość”, „Duchy Jeremiego” i reportażu „Świadek” wydanego również w Ameryce. Twórca przekrojowych cykli: „Letnie oświecenie”, „Istoty rzadziej spotykane” i „Ludzie listy piszą”. Więcej na www.erient.info