pixel Page 18FCEBD2B-4FEB-41E0-A69A-B0D02E5410AERectangle 52 Przejdź do treści
Przekrój
Elisabeth Kübler-Ross w książce "Rozmowy o śmierci i umieraniu" opisuje pięć faz godzenia się ...
2020-12-11 09:00:00

Pięć etapów godzenia się ze śmiercią

ilustracja: Tomek Kozłowski
Pięć etapów godzenia się ze śmiercią
Pięć etapów godzenia się ze śmiercią

1. Zaprzeczenie

„To nie może być prawda”. „To nie ja”. „Lekarz się pomylił, trzeba powtórzyć badania” – ta reakcja to przejściowy bufor po doznaniu nieoczekiwanego wstrząsu, pozwala pacjentowi na opanowanie się.

2. Gniew 

„Dlaczego właśnie ja, a nie on, ten staruszek? Albo palacz?” – to trudny etap, bo gniew jest kierowany na kogo popadnie. Na lekarzy – nie znają się na swojej pracy; na pielęgniarki – bo przychodzą i przeszkadzają lub nie przychodzą wcale; na rodzinę, w związku z czym wizyty nie są przyjemne, przez co stają się rzadsze i jest jeszcze gorzej.

Zamów prenumeratę cyfrową

Z ostatniej chwili!

U nas masz trzy bezpłatne artykuły do przeczytania w tym miesiącu. To pierwszy z nich. Może jednak już teraz warto zastanowić się nad naszą niedrogą prenumeratą cyfrową, by mieć pewność, że żaden limit Cię nie zaskoczy?

3. Negocjacje 

Na tym etapie pacjenci negocjują z Bogiem lub losem. Zachowują się trochę jak dzieci, które najpierw na słowo „nie” tupią nogami i krzyczą, a po chwili namysłu przychodzą do rodziców z propozycją, że zrobią coś niesłychanego, dzięki czemu oni na pewno pozwolą im na to, czego pragną. Śpiewaczka operowa negocjuje jeszcze jeden występ, matka – ślub pierworodnego syna. Ale nigdy się nie wywiązują z tych obietnic: śpiewaczka chce kolejnego występu, a matka – ślubu drugiego syna. 

4. Depresja 

Poczucie straty przytłacza. Może dotyczyć zmian w wyglądzie, gorszej jakości życia, utraty pracy z powodu braku sił, ogromnych kosztów leczenia. W dużej mierze dotyczy jednak przygotowania się do odchodzenia, smutku powodowanego zbliżającym się końcem i utratą wszystkiego, co się kocha. 

5. Akceptacja 

W końcu pacjent nie jest już ani załamany, ani rozzłoszczony z powodu swojego losu. Najczęściej tę fazę osiągają ci, którzy mieli czas się na nią przygotować. To etap pozbawiony uczuć. Umierający nie interesuje się już tak bardzo światem zewnętrznym, niekoniecznie ma ochotę rozmawiać z gośćmi. Lubi po prostu posiedzieć w milczeniu. 

Nie należy jednak zapominać o dwóch uniwersalnych rzeczach. O nadziei – „Nawet ci najbardziej pogodzeni z losem, ci najbardziej realistycznie nastawieni liczyli na możliwość zastosowania jakiejś nowej kuracji, wynalezienia jakiegoś nowego lekarstwa”. Oraz o miłości. Zdaniem Elisabeth na łożu śmierci wszyscy mówią o niej, myślą o niej i jej pragną, niezależnie od rasy, kultury i religii. W ostatnich zdaniach autobiograficznej książki pisze: „Umierania nie należy się bać. Może ono bowiem być najwspanialszym doświadczeniem waszego życia. Wszystko zależy od tego, jakie było wasze życie. […] Wszystko możecie znieść, gdy macie w sobie miłość […]. Jedyną znaną mi rzeczą, która naprawdę uzdrawia ludzi, jest bezwarunkowa miłość”.

Data publikacji:

okładka
Dowiedz się więcej

Prenumerata
Każdy numer ciekawszy od poprzedniego

Zamów już teraz!

okładka
Dowiedz się więcej

Prenumerata
Każdy numer ciekawszy od poprzedniego

Zamów już teraz!