Page 18FCEBD2B-4FEB-41E0-A69A-B0D02E5410AERectangle 52 Przejdź do treści

Takiego numeru jeszcze nie było!

W zimowym „Przekroju” honorowym gościem jest szalona, nadprzyrodzona, wspaniała – ludzka wyobraźnia. Poza tym: szamanizm współczesny, starożytny i zwierzęcy. Jurodiwi i futuryści. Wstyd, który nas ogranicza, i ten drugi, który jest nam potrzebny. Rosja – ale ta prawdziwa. I specjalnie na nowy rok: żegnamy nawyki i szukamy ciszy w głowie.

Kup „Przekrój” na zimę!

196 stron do czytania przez trzy miesiące! „Przekrój” w nowym formacie jest wygodniejszy do przeglądania i idealnie mieści się w skrzynce pocztowej. Zamów i ciesz się lekturą – tylko tutaj w niższej cenie. Sprawdź!

Przekrój
Porady, triki i zastosowanie naukowej wiedzy w praktyce, czyli o sztuce uprawiania smacznych i pożywnych ...
2021-06-25 00:00:00
Permakulturalni

Permakulturowy pomidor postawiony na głowie
Permakultura na balkonie (5)

ilustracja: Karyna Piwowarska
Permakulturowy pomidor postawiony na głowie
Permakulturowy pomidor postawiony na głowie

Żywię głęboką nadzieję, że wszelkie balkonowe starania przynoszą pierwsze efekty. Zapowiadana fala upałów to istny raj dla ciepłolubnych roślin, rodem z tropików czy basenu Morza Śródziemnego, o ile tylko zadbamy o odpowiednią wilgotność podłoża. A już prawdziwym królem permakulturowych balkonów jest – pochodzący z Ameryki Południowej – pomidor. Mamy drugą połowę czerwca, ale do tej pory chłodne noce nie rozpieszczały naszych pomidorowych sadzonek. Mam nadzieję, że Wasza rozsada pomidorów ma się dobrze i wreszcie skorzysta z cieplejszych dni i nocy, aby już wkrótce obdarzyć Was aromatycznymi, słodko-kwaśnymi jagodami z posmakiem umami. Tak, tak... pomidory to jagody! Wiedzieliście o tym?

Czyta się 7 minut

Jak uprawiać pomidory w balkonowych skrzyniach podsiąkowych?

Na początek krótkie przypomnienie pierwszych kroków w uprawie pomidorów. Początki są bardzo ważne, a amatorska uprawa pomidorów zaczyna się jeszcze w okresie zimowym lub w poprzednim sezonie od zakupienia (lub pozyskania) nasion odpowiednich odmian. Wybór rodzaju pomidorów jest oszałamiający! Gruntowe, szklarniowe, samokończące wiotkołodygowe, samokończące sztywnołodygowe, sałatkowe, idealne do gotowania – można dostać zawrotu głowy. Ale gdy mamy już za sobą wybór upragnionych odmian, musimy przejść do poprawnego wysiania nasion.

Siew nasion i pierwsze tygodnie młodych sadzonek

Zamów prenumeratę cyfrową

Z ostatniej chwili!

U nas masz trzy bezpłatne artykuły do przeczytania w tym miesiącu. To pierwszy z nich. Może jednak już teraz warto zastanowić się nad naszą niedrogą prenumeratą cyfrową, by mieć pewność, że żaden limit Cię nie zaskoczy?

Osobiście na 24 godziny przed rozpoczęciem siewu wrzucam nasiona wybranych odmian do małych słoiczków i zalewam je roztworem mocnego naparu rumiankowego, koniecznie o temperaturze pokojowej. Chroni on nasiona przed pleśnieniem, a młode kiełki przed dalszymi atakami chorób grzybowych. W czasie, w którym nasiona zażywają rumiankowej kąpieli, zajmuję się odpowiednim przygotowaniem podłoża uprawowego. Mieszam w tym celu gruboziarnisty piasek z wermikompostem i ziemią liściową własnej produkcji. Do przygotowanego podłoża dodaję mączkę bazaltową i sproszkowaną glinę, aby zapewnić odpowiednią ilość minerałów. Gdy podłoże jest gotowe, wysiewam nasiona do małych pojemniczków, a następnie podlewam wodą wierzbową (napar z kory i liści wierzby o temperaturze pokojowej – wykorzystuję go również do spryskiwania pomidorowych sadzonek w pierwszym miesiącu ich życia). Woda wierzbowa zawiera m.in. kwas acetylosalicylowy, który – jak pokazały badania prowadzone przez Royal Horticultural Society – przyspiesza ukorzenianie się roślin, zwiększa zawartość witaminy C w owocach aż o 50%, podwaja zawartość cukrów i aktywuje ich „nabytą odporność systemiczną” – poprawia więc funkcjonowanie układu odpornościowego roślin. W uprawie pomidorów bez osłon udowodniono ponadto, że salicylany skutecznie ograniczają rozwój takich chorób jak zaraza ziemniaczana, alternarioza i fuzarioza zgorzelowa. Pierwsze małe roślinki pojawią się w ciągu jednego do trzech tygodni od wysiania nasion. Powinniśmy zapewnić im dobrze nasłonecznione miejsce w pomieszczeniu, w którym panuje przynajmniej temperatura +18˚C. W takich warunkach trzymamy nasze młode sadzonki do czasu wytworzenia przez nie czterech liści właściwych. Gdy nastanie odpowiedni moment, przesadzamy młode siewki do osobnych pojemniczków z takim samym podłożem uprawowym i przechowujemy w takich samych warunkach, aż do nadejścia ciepłych nocy (maj–czerwiec).

Najważniejsze są cztery czynniki

Przez lata badań, testów polowych i prowadzenia nieskończonej liczby eksperymentów udało się wyodrębnić kluczowe czynniki, które decydują o smaku i wartościach odżywczych pomidorów. Pomijając kwestię odmiany, w uprawie tomatów najważniejszą rolę odgrywają: nasłonecznienie, nawadnianie, nawożenie i przycinanie. Niestety znam niewielu ogrodników, którzy poprawnie interpretują wyniki badań i stosują je w swojej praktyce ogrodniczej. Nasłonecznienie często mylone jest więc z pozornym umiłowaniem przez pomidory wysokich temperatur. Jeżeli zależy Wam na smacznych pomidorach pełnych wartości odżywczych, zapomnijcie, proszę, o uprawie szklarniowej. Prawdą jest, że słodycz wielu owoców, w tym pomidorów, jest wprost proporcjonalna do ilości otrzymywanego światła. Światła, a nie wysokiej temperatury! W uprawie pomidorów ważne jest, ile godzin dziennie nasze pomidorowe sadzonki będą mogły spędzić na zażywaniu kąpieli słonecznej w bezpośrednim słońcu. Jeżeli na balkonie postanowicie zbudować niewielką szklarnię i trzymać w niej rozsadę, sprawicie, że na 100% pomidory będą się szybko przegrzewać i wymagać częstego nawadniania z powodu szybko przesychającego w szklarni podłoża, a ponadto mogą otrzymać aż o 40% mniej światła słonecznego. Wszystkie materiały przezroczyste, w tym także szkło, z których wykonane są szklarenki uprawowe, mogą w znacznym stopniu redukować ilość przepuszczanego do środka światła. Przegrzanie pomidorów przetrzymywanych w szklarniach znacznie pogarsza smak owoców i obniża plon.

ilustracja: Karyna Piwowarska
ilustracja: Karyna Piwowarska

Nadmierne nawadnianie i nawożenie pomidorów szkodzi!

Unikajcie zbyt częstego podlewania pomidorowych krzaczków. Być może przemawia do Was obietnica większych plonów, ale utrata smaku jest druzgocąca. Skrzynki podsiąkowe, wyposażone w podwójne dno i strefę wodonośną, idealnie wspierają nas w tym, abyśmy z podlewaniem nie przesadzali. Podobnie rzecz ma się w odniesieniu do stosowania płynnych nawozów. Wielu ogrodników, w tym także ekologicznych, namiętnie podlewa pomidory rozcieńczoną gnojówką z pokrzyw. Ten preparat świetnie poprawia wybarwienie liści na zielono i sprawia, że krzaki pomidorów rosną niezmiernie szybko i są bardzo wybujałe. To zasługa azotu. Ale – jak pokazują liczne badania naukowe – rośliny z niewielkim niedoborem azotu rodzą o wiele smaczniejsze i bardziej aromatyczne owoce. Gdy po upływie pierwszego miesiąca od wysiania nasion kończę opryskiwanie roślin wodą wierzbową, przerzucam się na stosowanie raz na dwa tygodnie aktywnie napowietrzanej herbaty kompostowej z podwyższoną zawartością melasy. Melasa buraczana czy trzcinowa jest łatwo dostępnym produktem ubocznym, pochodzącym z przemysłu cukrowego. Ten gęsty, ciemny, brązowo-karmelowy syrop jest bogaty w potas. A – jak mam nadzieję – wszyscy wiedzą, potas odpowiedzialny jest za kwitnienie i zawiązywanie owoców oraz zwiększanie w nich zawartości cukrów. Klasyczny przepis na ANHK nieznacznie modyfikuję na potrzeby uprawy pomidorów – na każde 10 l wody daję 500 g melasy. Reszta pozostaje bez zmian. Takim preparatem podlewam krzaki pomidorów rosnące w skrzynkach balkonowych raz na dwa tygodnie i w zasadzie to również wystarcza za nawadnianie.

Uwolnij się od wszelkich nawozów syntetycznych

O szkodliwości przenawożenia azotem już wspomniałem, na szczęście przy uprawie pomidorów możemy zaszaleć i nie stosować absolutnie żadnego nawożenia. W zupełności wystarczy opisane powyżej podłoże uprawowe na bazie wermikompostu oraz ANHK. Nie potrzeba nic innego. Chyba że bardzo pragniecie mieć supersmaczne pomidory. W połowie XX w. wiele krajów dotkniętych suszą i zjawiskiem zasolenia gleby prowadziło badania nad uprawą roślin w podłożach o podwyższonej zawartości NaCl – czyli soli. Niektóre zespoły badawcze celowo nawadniały prowadzone uprawy wodą morską, dokonując przy tym niesamowitego odkrycia. Okazało się, że nawadniane w taki sposób pomidory smakowały zdecydowanie lepiej niż te, w których uprawie wykorzystywano wodę słodką. Dowiedziono także, że słona woda przyspiesza ich dojrzewanie nawet o kilka tygodni, a uzyskane owoce zawierają ponad 1/3 więcej przeciwutleniaczy niż pozostałe, nawadniane klasycznie. Można oczywiście bezpośrednio wykorzystać praktykę podlewania pomidorów osoloną wodą (maksymalne stężenie soli NaCl, jakie jest zalecane, to 2%), ale ja zachęcam Was do skorzystania z mojej porady. Lubicie wyprawy nad morze? Warto z takich wycieczek zabrać ze sobą pewną osobliwą pamiątkę. Często całe kłębowiska glonów morskich walają się po plaży. Można je więc spakować do plecaka czy walizki i przeznaczyć później do uprawiania najlepszych pomidorów na świecie. Glony morskie zawierają w sobie mnóstwo mikro- i makroelementów poprawiających smak pomidorów, w tym niewielką zawartość soli morskiej!!! Wystarczy podczas sadzenia pomidorowych krzaczków ułożyć warstwę około 5 cm glonów na dnie skrzynki podsiąkowej, a zapewnicie swoim pomidorom wszystko, czego potrzebują. A jeżeli nie słyszeliście o tym w okresie sadzenia, możecie z powodzeniem wykorzystać glony morskie jako ściółkę, układając je u podstawy pomidorowych krzaków.

O przycinaniu słów kilka

Wokół tego tematu krąży wiele mitów. Jeden z nich sugeruje, że redukcja liści na krzewach pomidorowych prowadzi do większej koncentracji cukrów w owocach. Badania mówią zupełnie co innego – blisko 80% cukrów w pomidorach powstaje na drodze fotosyntezy właśnie w liściach. Jeżeli uważasz, że obcinanie liści pomoże roślinie szybciej wydać, bardziej słodkie owoce, równie dobrze może obcinać palce pianiście i liczyć na to że będzie grał piękniejszą muzykę i do tego szybciej. Redukcja liści ma sens jedynie wtedy, gdy pomidory uprawiane są na gołej glebie, pozbawionej ściółki, która w trakcie opadów może przenosić na dolne liście choroby grzybowe. W takim przypadku wystarczy usunąć liście do wysokości 20 cm. Jeżeli mamy mało wolnej przestrzeni do uprawy pomidorów, a nasze krzaki zawiązały już pierwsze grona, wystarczy wtedy przyciąć wierzchołkową część rośliny. Powstrzyma ją to przed dalszym wzrostem w górę i sprawi, że roślina bardziej się rozkrzewi, a wytworzoną w ten sposób energię skoncentruje w już zawiązanych gronach. Taki zabieg pozwoli uzyskać większe owoce o bardziej intensywnym aromacie i co za tym idzie podwyższonej wartości odżywczej. Obcięty wierzchołek warto ukorzenić celem uzyskania kolejnej, darmowej sadzonki pomidora.

Pomidor odwrócony

Dla tych z Was, którzy dysponują megamałą powierzchnią do uprawy na swoim balkonie, polecam sprawdzoną przeze mnie technikę odwróconego pomidora. Zawsze podkreślam, że w przypadku praktykowania permakultury na balkonie trzeba bardzo kreatywnie podchodzić do wykorzystania powierzchni dostępnej do uprawy warzyw. Jestem przekonany, że ten patent bardzo się Wam spodoba! Potrzebne będą: wiaderko z pokrywką zatrzaskową o poj. 5 l (najlepiej z recyklingu – ja po takie wiaderka chadzam do przeróżnych fastfoodowni, mają ich tam sporo, po serwowaniu wszelakich sosów), wytrzymała linka, bloczek do liny z możliwością wkręcenia w sufit balkonowy, haczyk lub knaga do zamocowania linki, wkrętarka z wiertłem łopatkowym o średnicy 25 mm, podłoże uprawowe i sadzonka pomidora (najlepiej sprawdzają się pomidory koktajlowe). W centralnej części dna wiaderka wykonujemy otwór przy użyciu wkrętarki i wiertła łopatkowego o zadanej średnicy. Na dno wiaderka z dziurką wsypujemy podłoże uprawowe (warstwa 8 cm) i mocno je ubijamy. Następnie napełniamy cały pojemnik pozostałą częścią podłoża, wypełniając wiaderko po brzegi z lekką górką (możemy również dołożyć glony morskie). Zamykamy pojemnik pokrywką zatrzaskową, odwracamy do góry dnem i w widocznym otworze sadzimy siewkę pomidora, najlepiej przy użyciu pikownika. Całość nawadniamy ANHK i przez pierwszy tydzień trzymamy w ciepłym i słonecznym miejscu w takiej pozycji. W międzyczasie bloczek do linki wkręcamy w balkonowy sufit (jeżeli Twój balkon nie posiada sufitu, możesz wykonać w tym celu drewniany stelaż), a knagę lub haczyk montujemy na ścianie w dogodnym miejscu. Kiedy siewka pomidora zapuści korzenie w podłożu uprawowym, odwracamy wiaderko do jego normalnej pozycji (pamiętając, aby nie zgnieść wyrastającej z dna sadzonki), do uchwytu wiaderka przywiązujemy linkę i przekładamy ją przez bloczek, tak aby sięgała do samej podłogi balkonu (długość linki = 2 x wysokość balkonu). Następnie ostrożnie podciągamy wiaderko pod sam sufit, a linkę blokujemy na knadze lub zaczepiamy o haczyk, upewniając się, że wiaderko z pomidorem nie spadnie nam na głowę. Teraz wystarczy cieszyć się przepięknym krzakiem pomidora zwieszającego swoje perłowe grona czerwonych jagód od sufitu aż po samą podłogę. Nie zapominajcie o podlewaniu w upalne dni i koniecznie dajcie znać, jak rozrastają się Wasze odwrócone pomidory.

W drugiej części o permakulturowej uprawie pomidorów na balkonach – przewodnik po moich ulubionych odmianach.

Zachęcamy do lektury poprzednich części cyklu Permakultura na balkonie!

 

Data publikacji:

okładka
Dowiedz się więcej

Prenumerata
Każdy numer ciekawszy od poprzedniego

Zamów już teraz!

okładka
Dowiedz się więcej

Prenumerata
Każdy numer ciekawszy od poprzedniego

Zamów już teraz!