Page 1Rectangle 52 Przejdź do treści
Wojtek Antonów

Nie ma Rosji, są igrzyska

Eberhard Thonfeld/Imago Sport and News/East News
Nie ma Rosji, są igrzyska
Nie ma Rosji, są igrzyska

Afera dopingowa ujawniona po Zimowych Igrzyskach Olimpijskich w Sochi to bodaj największy skandal w historii sportu. Choć o tym, że zawodowy sport boryka się z problemem stosowania przez zawodników niedozwolonych środków poprawiających ich wyniki wiadomo nie od dziś, po raz pierwszy oficjalne jednak oskarżenia padają pod adresem całego państwa: rosyjskich struktur rządowych i sportowych, które o całym procederze miały wiedzieć i go wspierać. 

5 grudnia 2017 r. na posiedzeniu Międzynarodowego Komitetu Olimpijskiego w Lozannie zapadł bezprecedensowy wyrok: reprezentacja Rosji została wykluczona z udziału w nadchodzących zimowych Igrzyskach Olimpijskich w Pjongczangu. Decyzja została podjęta w wyniku śledztwa, w toku którego agencjom antydopingowym i sportowom udowodniono liczne manipulacje. Do ujawnienia afery przyczynił się, między innymi, były dyrektor największego rosyjskiego laboratorium antydopingowego Grigorij Rodczenkow. Objęty amerykańskim programem ochrony świadków złożył obszerne zeznania opisujące, w jaki sposób państwowe organy umożliwiały sportowcom przejście kontroli mających wykazać, czy przyjmują oni niedozwolone środki. Rodczenkow przyznał także, że o takich działaniach wiedziały najważniejsze osoby w rosyjskim państwie.

Choć historia dopingu w Rosji trwa prawdopodobnie od kilku dekad to dopiero po zimowych Igrzyskach Olimpijskich w Sochi wyszło na jaw, jak wielka była skala oszustwa. Organizacja tak ważnej imprezy sportowej w kraju gdzie wyniki zawodników są jednym z głównych instrumentów propagandowych była z pewnością wielką presją zarówno dla działaczy, jak i sportowców. Sukces musiał być zagwarantowany, bez względu na koszty. Według relacji Rodczenkowa w wygraniu klasyfikacji medalowej Rosjanom pomogły nie tylko ciężkie treningi, ale też najnowsze środki dopingowe, których nie wykryły żadne badania. O to, aby wyniki próbek były negatywne zadbały służba bezpieczeństwa, ochrona igrzysk i olimpijskie laboratoria tworząc skomplikowany system podmieniania materiału do analizy na „czysty”. Działania rodem ze szpiegowskich filmów wymagały zaangażowania wielu osób na różnych szczeblach i byłyby niemożliwe do przeprowadzenia bez wsparcia osób piastujących najwyższe stanowiska. Jako jedną z osób osobiście zaangażowanych w aferę wskazywany jest Witalij Mutko, minister sportu Rosji w latach 2008-2016 i najbliższy współpracownik prezydenta Putina.

W wyniku ujawnionych faktów i weryfikacji wyników medali olimpijskich pozbawionych zostało 11 z 33 rosyjskich sportowców startujących w Sochi. Tym sposobem Rosja spadła z pierwszego na czwarte miejsce w klasyfikacji medalowej. Większość przyłapanych zawodników i zawodniczek zostało dożywotnio zdyskwalifikowanych.

Według Rosji decyzja o wykluczenie jej reprezentacji z nadchodzących IO w Korei ma podłoże polityczne, Rodczenkow jest postacią skompromitowaną a na „nieprawidłowości” w olimpijskich laboratoriach nie ma dowodów. Jednak sam Putin decyzję MKOlu przyjął zadziwiająco spokojnie, odrzucając możliwość bojkotu Igrzysk. Kilka dni temu rosyjskie władze wydały oświadczenie, że nie mają nic przeciwko jeśli rosyjscy sportowcy będą chcieli wystąpić w Pjongczangu pod flagą olimpijską. Podczas ich startów nie będzie prezentowana flaga Rosji a zamiast skrótu narodowości RUS będą przedstawiani jako OAR (Olympic Athletes of Russia).

Data publikacji: