Page 18FCEBD2B-4FEB-41E0-A69A-B0D02E5410AERectangle 52 Przejdź do treści

„Przekrój” – poznaj nasze czułe struny!

Ta jesień jest pełna czułości! A już na pewno jest jej pełen jesienny „Przekrój”. W nowym numerze piszemy o tym, jak czułością zmieniać świat, a także o: mądrej edukacji, hologramach, grzybach (też tych, wiadomo których), dojrzałości i Inkach. Zastanawiamy się, czym jest prawda i jak opisać piękno. 196 stron do czytania przez trzy miesiące!

Kup numer na jesień

Jesienny „Przekrój” w nowym formacie jest wygodniejszy do czytania i idealnie mieści się w skrzynce pocztowej. Tylko na stronie Przekroj.pl w niższej cenie. Sprawdź!

Przekrój
Nie tak łatwo jest wygonić demona z upartych pogan. O niezbyt skutecznej instytucji nawracania rdzennych ...
2021-07-27 00:00:00
nie do wiary
Nawracanie Inków
Czyta się 2 minuty

Już pomiędzy rokiem 1540 a 1550 wędrujący po Peru żołnierz i kronikarz Cieza de León twierdził, że wszystkie lokalne świątynie, zwane huacas, zostały zburzone. Jego zdaniem, taka była wola Boga, by Inkowie „usłyszeli świętą Ewangelię” i by z huacas „wygonić demona”.

Pierwszym z warunków traktatu podpisanego z Koroną przez Francisco Pizarro, „zdobywcę Peru”, było nawracanie Amerykanów. Z punktu widzenia Europejczyków sprawa wydawała się prosta: Inkowie byli w najlepszym razie bałwochwalcami, jeśli nie czcicielami demona (pierwsi misjonarze tworzyli wręcz fantastyczne teorie – jezuita José de Acosty twierdził np., że po przyjściu Chrystusa na świat zmuszony do banicji Szatan przeniósł się do „Indii”; mieszkańcy „Indii” zaś oddawali mu cześć, nieświadomi jego prawdziwej natury).

Wydawało się początkowo, że akcja chrystianizacyjna przebiega bardzo sprawnie. Arystokracja inkaska chętnie przechodziła na chrześcijaństwo, chcąc zachować swoje przywileje.

W XVII w. zorientowano się jednak, że ten sukces był pozorny i powierzchowny: choć nieustannie dokonywano chrztów, dawne zwyczaje amerykańskie przetrwały i wciąż były dla nawróconych ważne.

Zamów prenumeratę cyfrową

Z ostatniej chwili!

U nas masz trzy bezpłatne artykuły do przeczytania w tym miesiącu. To pierwszy z nich. Może jednak już teraz warto zastanowić się nad naszą niedrogą prenumeratą cyfrową, by mieć pewność, że żaden limit Cię nie zaskoczy?

Wiązało się to z koniecznością podjęcia nowych działań: powstała instytucja „wizytatorów”, „sędziów” wzorowanych na inkwizytorach, którzy skrupulatnie badali autentyczność nawróceń. „Wizytatorzy”, odwiedzając nawróconych, słuchali spowiedzi i zachęcali tubylców do denuncjowania czcicieli dawnej religii, wskazywania huacas itp. W Limie powstało więzienie Casa de Santa Cruz dla najbardziej upartych pogan. W razie potrzeby, stosowano również tortury, wygnanie lub przymusową pracę. Nie liczyły się środki, stawką było bowiem wieczne zbawienie.

Tereny należące do huacas oddawano pod budowę kościołów oraz kaplic. Święte rekwizyty albo niszczono, albo oddawano na sprzedaż aukcyjną.

Pewien kodeks przewidywał precyzyjnie określoną liczbę batów należnych za dane wykroczenie: 300 – za tradycyjne śpiewy i tańce; 50 – za konkubinat; 24 – za brak uczestnictwa we mszy i tyle samo za brak spowiedzi.

Niewdzięczne zadanie wymierzania takich batów spoczywało często na księżach. Co ciekawe, choć Inka musiał się nawrócić, nie mógł zostać księdzem. Nawet mimo nacisków ze strony króla Hiszpanii w tej sprawie księża uparcie nie wyświęcali Peruwiańczyków; z tego co wiemy, niechętnie także ich spowiadano i z odrazą udzielano komunii.

W XVIII w. zrezygnowano z „wizyt”, ponieważ okazały się nieskuteczne.

ilustracja: Joanna Grochocka
ilustracja: Joanna Grochocka

Data publikacji:

okładka
Dowiedz się więcej

Prenumerata
Każdy numer ciekawszy od poprzedniego

Zamów już teraz!

okładka
Dowiedz się więcej

Prenumerata
Każdy numer ciekawszy od poprzedniego

Zamów już teraz!