Page 1Rectangle 52 Przejdź do treści
ludzie listy piszą
Robert Rient

Natarczyńca, niemoc i nadwaga

rys. Karyna Piwowarska
Natarczyńca, niemoc i nadwaga
Natarczyńca, niemoc i nadwaga

Natarczyńca

Pani Profesor!

Zauważyłam u siebie niepokojące cechy buca i chciałabym dostać kilka wskazówek, jak mogę to zmienić. Otóż podczas dyskusji, mimo że moje odpowiedzi nie są niegrzeczne i nie taka jest moja intencja, często zamiast zachęcać do dalszej dyskusji, zamykam moim rozmówcom usta. Nie uważałabym tego może za aż taki problem, gdyby nie to, że potem unikają oni ze mną wszelkich dyskusji i tracę znajomych. Otóż zaprzyjaźniam się trudno i z oporami. Wynika to z tego, że się we wczesnej młodości na tak zwanych przyjaciołach bardzo zawiodłam. Dlatego teraz podchodzę z rezerwą do nowych ludzi. Z jednej strony chcę człowieka poznać, zadaję pytania, słucham, ale potem taki nowo poznany człowiek wcale nie ma potrzeby podtrzymywania kontaktu, a ja czuję się jak intruz i na podtrzymywanie kontaktu nie nastaję. Stąd moje pytanie: jak poznawać ludzi skutecznie? Tak, żeby chcieli samoistnie podtrzymywać kontakt, a nie byli przeze mnie do tego zmuszani i bym nie czuła się jak natarczyńca?

Marta, antropolożka
 

Szanowna Pani,

osobiście uważam, że zamykanie ludziom ust, gdy ci chcą mówić – jest kierunkiem potrzebnym ludzkości. Nie wszystkim ludziom oczywiście, tylko zdecydowanej większości. Nie to wszak jest sednem Pani listu.

Umysł uwielbia łączyć minione traumy z nieznanymi szansami, w psychologii nazywają to mechanizmem samospełniającego się proroctwa albo samospełniającej przepowiedni. Upraszczając, wygląda to tak: okłamywano nas długimi latami – szukamy kłamstw i ludzi kłamiących jeszcze dłuższymi latami; zawiedli nas przyjaciele – padł nam system zaufania. Niezwykle to silny mechanizm, który wiele osób próbuje leczyć innymi ludźmi, poszukując ratunku i wybawienia, idealizując partnerów, oczekując od przyjaciół naprawy tak jak oczekuje się od chirurga precyzyjnego władania skalpelem. Droga donikąd. Proszę sobie odpowiedzieć na pytanie o to, czego Pani u tych nowo poznanych ludzi oczekuje, zdaje się, że ma na nich Pani jakiś plan.

A z zaufaniem jest trochę tak jak z otwieraniem drzwi. Naciskam klamkę, popycham i już, otworzyłam. Albo jak ze skokiem do basenu. Zaufanie to akt, raczej nierozciągnięty w czasie. Przesiąkliśmy tanimi doradcami, którzy wmawiają, że trzeba je budować latami, że to proces, droga. Bzdura! Zaufanie zawsze jest ryzykiem. Pytanie dotyczy raczej tego, co tak bardzo boimy się stracić (w pewnym momencie musi stać się oczywiste, że największą stratą są wyobrażenia – w dodatku na własny temat – do których się przywiązaliśmy).

Pyta Pani o skuteczny sposób na podtrzymywanie relacji – niech się Pani broni przed radami od kogokolwiek w tej kwestii. Gdy trafi Pani na człowieka, przy którym zapragnie się Pani zatrzymać, który podzieli Pani pragnienie – sposób podtrzymania tej relacji okaże się nagle oczywisty, naturalny, wygodny i absurdalnie lekki. Z całą resztą niczego bym nie podtrzymywała.

Niemoc

Pani Profesor,

strasznie jestem zirytowany. Piszę do Pani z pociągu, więc jakby na bieżąco. Wiem, że to, co chcę napisać, nie jest poprawne, ale świat też nie stoi poprawnością. Usiadła obok mnie kobieta solidnie zbudowana, no gruba po prostu, ale gruba potwornie. Rozumiem, że to się zdarza, chociaż nie, tak naprawdę nie rozumiem, jak można tyle jeść, nie odmawiać sobie żadnej zapewne zachcianki, tylko faszerować to swoje biedne ciało czym popadnie. Usiadła obok mnie i się na mnie wylewa, posapuje ta pani, zdaje się być zadowolona. Zapłaciłem za swoje miejsce, ale część jego została zajęta przez prawe udo tej pani, która co chwilę zresztą dotyka mnie swoją ręką, również solidną. Jej brzuch napiera na mnie. Odsuwam się od godziny, coraz bardziej i bardziej, prawie do drzwi jestem przyklejony, co jednak panią ową zachęca chyba, bo wcale jej nie ubywa, przeciwnie. Wyciąga z torby drożdżówkę z budyniem i kruszonką, zjada, posapuje, oblizuje sobie usta. I co się dzieje dalej? Wyciąga kolejną drożdżówkę, tym razem z makiem. Połyka. Zamyka oczy i jakby traci kontrolę nad ciałem, które przechyla się w moją stronę. Szlak mnie trafia. Czy to jest sprawiedliwe, chcę zapytać? Czy osoby tak cholernie grube nie powinny płacić podwójnej ceny za bilet, skoro zajmują dwa miejsca? Albo chociaż półtorej? Gdzie w tym logika? Nie pierwszy raz mi się to zdarza. Przecież gdybym żarł tyle drożdżówek, to roztyłbym się pewnie tak samo, ale na Boga, odmawiam sobie! Co gorsze w całym przedziale zaczęło śmierdzieć, może jestem osobą podłą, ale to na pewno ta gruba pani obok mnie popuszcza, przez sen. Wiem, że Pani nie boi się prawdy rzucanej prosto w twarz – czy zatem nie jest słuszny pomysł, by grubi płacili za bilety więcej?

Adam W. z Warszawy, 29 lat, inżynier

Szanowny Panie,

muszę się z Panem zgodzić – jest Pan osobą podłą, prawdopodobnie również małostkową i uprzedzoną, być może odrobinę, ale jednak podłą, małostkową i uprzedzoną. Z tego powodu proszę zrozumieć, że nie skupię się na Pana dyskomforcie podczas podróży, ale istotniejszym problemie, jakim jest Pana wnętrze. Polecam udział w intensywnym treningu antydyskryminacyjnym lub inną formę leczenia.

Nadwyżka

Szanowna Pani,

wszyscy o tej wolności ostatnio mówią, a nawet jeśli nie wszyscy to w każdej dobrej książce, filmie czy serialu i podczas każdej dobrej rozmowy wolność wraca. I Pani też do wolności zachęca. A co jeśli cena jest zbyt duża? Bo za wolność się płaci, zawsze. Żyję w kilku relacjach, każdą z nich mogłabym stracić, wiem to, mogłabym nawet je porzucić w imię wolności. Ale sprawa wygląda inaczej, jeśli chodzi o mojego syna. Gdy przyszedł na świat, przyniósł nową jakość, nieznaną miłość, jestem pełna dzięki niemu i kocham jak nigdy, i jestem kochana jak nigdy. I jeśli wolność oznacza wolność od relacji z synem, to ja chcę być zniewolona. Czy da się miłość połączyć z wolnością? Taką miłość, która jest tylko dobra, która oznacza dawanie i pełnię?

Mariola J. z Gdańska, 31 lat, mama

Szanowna Pani,

a co jeśli miłość i wolność nie istnieją bez siebie? Albo inaczej, co jeśli najgłębsza miłość, ta, która jest tylko dobra, i najbardziej rozległa wolność, ta, która oznacza wszelkie możliwości – mogą istnieć tylko dzięki sobie?

Na początku należy odwiązać przyklejone do słów wolność i miłość znaczenia, historie i postawy. To zadanie na kilka, kilkanaście lat, podczas których trzeba przedrzeć się przez własne doświadczenia, by spojrzeć na nie jako wskazówki, a nie ostateczne prawdy czy argumenty. Na samym końcu znajduje się wolność i miłość złączona w sposób nierozerwalny.

Wiele osób pomyliło miłość z przywiązaniem, poświęceniem, ratowaniem, wyczekiwaniem, narzucaniem, cierpieniem, namiętnością i czekaniem. Wielu pomyliło wolność z bezwzględnością, niezależnością, anarchią, hedonizmem, przekraczaniem granic innych ludzi wbrew ich woli. Wolność nie oznacza porzucania relacji, tak jak miłość nie oznacza tkwienia w relacjach. Miłość i wolność spotykają się, gdy mają tę samą wagę, gdy zajmują taką samą przestrzeń, w której nie ma nadwyżki. To stan, w którym mogę odejść i zostać, a gdy podejmuję decyzję, angażuję się w nią całkowicie. I wtedy, gdy jestem, to jestem i każdy obok mnie jest świadomy tej obecności, podobnie jak świadomy jest braku, gdy podejmę decyzję, by odejść. Miłość i wolność spotykają się w tym co elastyczne i troskliwe, pozbawione przymusu i manipulacji, za to przepełnione pragnieniem dawania, nieskrępowaniem brania i taką samą siłą, by powiedzieć tak lub nie. Przecież dobrze zna Pani to miejsce.
 

Na listy odpowiada prof. filozofii, antropologii i psychologii - Janina Bełkotska, laureatka Nagrody Nobla za moralną diagnozę świata w książce „Moje wszystkie odpowiedzi”.
 

Pytania do pani profesor proszę słać pod adresem: robert.rient@gmail.com

Data publikacji:

Robert Rient

Urodzony w Szklarskiej Porębie, dziennikarz i pisarz, autor reportażu „Świadek” wydanego również w Ameryce, powieści „Duchy Jeremiego” i książki „Przebłysk. Dookoła świata – dookoła siebie”. Twórca przekrojowych cykli: „Letnie oświecenie”, „Istoty rzadziej spotykane” i „Ludzie listy piszą”. Więcej na www.erient.info

okładka
Dowiedz się więcej

Prenumerata
Każdy numer ciekawszy od poprzedniego

Zamów już teraz!

okładka
Dowiedz się więcej

Prenumerata
Każdy numer ciekawszy od poprzedniego

Zamów już teraz!