Page 1Rectangle 52 Przejdź do treści
ludzie listy piszą
Robert Rient

Ludzie listy piszą

ilustr. Karyna Piwowarska
Ludzie listy piszą
Ludzie listy piszą

1. Wegańskie bakterie

Czy walka z bakteriami jest wegańska? Tylko proszę potraktować mnie poważnie. Jestem obiektem drwin w domu i szkole, mam dosyć, nie po to do pani piszę. Chcę być uczciwa, to chyba proste? Nie jem mięsa, nie jem serów, mleka ani jajek. Nie chodzę w skórzanych butach, nie używam pasków ze skóry. Przestałam również prowadzić samochód, bo jego przednia szyba, po kilku kilometrach podróży autostradą, zmieniała się w cmentarzysko tych wszystkich owadów. Koszmar. Chcę być uczciwa, po prostu. Ostatnio zachorowałam na anginę, odmówiłam spożycia antybiotyku, żeby nie zabić bakterii, bo dowiedziałam się, że mam ich w ciele dwa kilogramy – czy to prawda? Czy wolno mi zabijać bakterie?

Magdalena P. z Bydgoszczy, 23 lata,

wolontariuszka i studentka kulturoznawstwa

Pani pragnienie nie jest odosobnione w świecie wegan i obrońców zwierząt oraz ich praw. Coraz większą popularnością cieszą się azyle dla zwierząt uratowanych np. z przemysłowej hodowli. Pani chce po prostu pójść krok dalej i uczynić azylem własne ciało dla (tu się Pani nie myli) mniej więcej dwóch kilogramów bakterii. Proszę to zrobić! I cóż z tego, że rodzina drwi? Cóż z tego, że umrze Pani szybciej niż później, prawdopodobnie zresztą wkrótce? Bo – powiedzmy sobie to szczerze – czym stanie się Pani życie, jeśli we własnych oczach będzie Pani morderczynią? Czy tego Pani chce? Zasypiać lub raczej próbować zasypiać z myślą o tych wszystkich bakteriach, które wykończyła Pani lekką ręką i kilkoma połkniętymi tabletkami antybiotyku?

Pisze Pani, że chce być uczciwa i że to proste – z moich wieloletnich badań nad moralnością wypływa jeden wniosek: uczciwość nie jest prosta. Ale nie będę z Panią dyskutować, list od Pani utwierdza mnie wszak w przekonaniu, że dla Pani nie tylko uczciwość jest prosta. A skoro Pani myśl, napiszę to delikatnie, wnika tylko na pewną głębokość, to warto zapytać siebie, w spokoju i właśnie uczciwości – po cóż Pani żyje? Jaka z tego korzyść dla świata? Prawdopodobnie znikoma. Proszę się nie obrażać i nie histeryzować, ale pomyśleć o drobnoustrojach i znaku równości, który stawia Pani pomiędzy nimi i sobą. Właśnie dlatego proszę się radykalnie trzymać swojego planu i uczynić własne ciało azylem dla bakterii, świątynią dla braci naszych najmniejszych. W przeciwnym wypadku musiałaby się Pani podjąć wieloletniej obróbki intelektualnej własnego umysłu, zadanie męczące i niezwykle wymagające, a wnosząc po Pani liście – nie mogę obiecać sukcesu.

Proszę o sobie myśleć jak o azylu. Otwiera się przed Panią niczym nieskrępowana wolność, to nic, że krótkotrwała. Może Pani teraz uprawiać tak zwany wolny seks, wstrzykiwać sobie, co zechce, i to każdą strzykawką, może Pani zaniechać mycia ciała, zębów, ale również naczyń i sztućców.

Napisała Pani o przedniej szybie własnego samochodu, pozostaję z wiarą, że zaniechała Pani podróży wszelkimi środkami lokomocji. Zalecam również rozważenie bezruchu – każdy krok, który stawia Pani na ziemi, może być związany z szafowaniem śmiercią drobnym owadom. Sensowne wydaje się również wybranie formy pochówku – zielony pogrzeb brzmi najsensowniej. Niech Pani ciało owiną bawełnianą szmatą i zakopią na bagnach, umysł przecież już dawno pozostał stracony.

2. Wielorybi zad

Pani profesor. Nie dalej jak trzy dni temu usłyszałam w kolejce, żebym się przesunęła, bo to nie miejsce na mój wielorybi zad. Jak poradzić sobie ze zniewagą? A jak z zadem?

Katarzyna S. ze Złotoryi, 53 lata, sprzedawczyni

Szanowna Pani,

z minioną zniewagą nie poradzi sobie Pani lepiej jak tylko poprzez zapomnienie. Nie musi Pani wybaczać, proszę nie wierzyć w te psychologiczne brednie. Gdy pojawia się myśl o zniewadze – proszę poczuć znudzenie i myśli tej nie wierzyć, proszę pomyśleć szybko o ciastkach, a tak! Przechodzimy tym samym do zadu – wszystko poprzedzone przymiotnikiem „wielorybi” jest komplementem, i to z wysokiej półki. Proszę swój zad miłować, proszę go dotknąć, ale to migiem. Z czułością. I jak? Miękkość jest synonimem miłości, proszę o tym nigdy nie zapominać. A gdy następnym razem ktoś rzuci w Pani stronę zniewagę – proszę użyć zadu do wypchnięcia delikwenta z kolejki.

3. Zakochany czas

Pani profesor, mam trzydzieści lat, zakochałem się jakby niechcący, zupełnie przypadkiem, podczas wizyty w Urzędzie Skarbowym. Obsługująca mnie urzędniczka okazała się być najczulszym stworzeniem na świecie. Problemem jest jej wiek, w przyszłym roku przechodzi na emeryturę. Jak poradzić sobie z czasem i czy to w ogóle możliwe?

Marek D. z Bytomia, 30 lat, grafik komputerowy

Panie Marku,

urzędniczka wytrąciła Pana z równowagi, to się zdarza, chociaż do owego wytrącenia najczęściej dochodzi wskutek dzielenia się przez urzędników uczuciami stojącymi w opozycji do czułości. Mam ochotę napisać Panu, że z czasem poradzi Pan sobie z czasem. Ale proszę to raczej potraktować jako figiel słowny.

Z czym tak naprawdę chce Pan sobie radzić? Czy faktycznie chodzi o czas, czy raczej Pana lęki o to, jak nowy związek zostanie odebrany przez otoczenie czy też Pana własny umysł, karmiony społecznymi uprzedzeniami, żeby nie napisać ageizmem?

Pozwolę sobie na odrobinę prywatności – mój ostatni kochanek był studentem czwartego roku Politechniki Poznańskiej, a musi Pan wiedzieć, że na emeryturę przeszłam formalnie pięć lat temu. Rodzice mego kochanka byli młodsi ode mnie i poza nimi, dla nikogo więcej ów związek nie był problemem. Niech to będzie dla Pana inspiracją (proszę również zachować mój adres e-mailowy, może się przydać, gdyby sprawy z urzędniczką obrały niekorzystny dla związku obrót – nie jest tajemnicą, że niewielu mężczyzn docenia wiek wina, jeśli wie Pan, co mam na myśli).

Pyta Pan o sposób na poradzenie sobie z czasem, słusznie wątpiąc, czy to w ogóle jest możliwe. Nie ma sensu radzić sobie z czymś, co nie istnieje – chyba że jest Pan fanem donkiszoterii. Czas to czwarta współrzędna czasoprzestrzeni w teorii względności i nic więcej. Koncept, punkt, chwila, proteza rzeczywistości. Czas nie ma nic wspólnego z czułością urzędniczki i Pana słabością do kobiet w słusznym wieku (proszę zachować mój adres e-mailowy!). I proszę nie zaczynać nowego związku od prób radzenia sobie z fikcją, niech Pan raczej pomyśli o bombonierce i kwiatach.

PS: Nikt nigdy nie zakochał się inaczej niż niechcący.

Na listy odpowiada prof. filozofii, antropologii i psychologii - Janina Bełkotska, laureatka Nagrody Nobla za moralną diagnozę świata w książce Moje wszystkie odpowiedzi.

Pytania do pani profesor proszę słać pod adresem: robert.rient@gmail.com

Cykl pt. Ludzie listy piszą ilustruje Karyna Piwowarska

Data publikacji:

Robert Rient

Urodzony w Szklarskiej Porębie, dziennikarz i pisarz, autor reportażu „Świadek” wydanego również w Ameryce, powieści „Duchy Jeremiego” i książki „Przebłysk. Dookoła świata – dookoła siebie”. Twórca przekrojowych cykli: „Letnie oświecenie”, „Istoty rzadziej spotykane” i „Ludzie listy piszą”. Więcej na www.erient.info

okładka
Dowiedz się więcej

Prenumerata
Każdy numer ciekawszy od poprzedniego

Zamów już teraz!

okładka
Dowiedz się więcej

Prenumerata
Każdy numer ciekawszy od poprzedniego

Zamów już teraz!