Page 18FCEBD2B-4FEB-41E0-A69A-B0D02E5410AERectangle 52 Przejdź do treści

Szanowni Państwo!

Wiele osób spośród naszych Czytelników i Czytelniczek wybiera tradycyjną drukowaną wersję kwartalnika, ale są także tacy, którzy coraz częściej korzystają z nośników elektronicznych. Dlatego wprowadzamy cyfrową wersję „Przekroju”. Zapraszamy do wykupienia prenumeraty, w której ramach proponujemy nieograniczony dostęp do aktualnych i archiwalnych wydań kwartalnika.

Ci z Państwa, którzy nie zdecydują się na prenumeratę, będą mieli do dyspozycji bezpłatnie 3 „Przekrojowe” teksty oraz wszystkie rysunki Marka Raczkowskiego, krzyżówki, recenzje, ilustracje i archiwalne numery z lat 1945–2000. Zapraszamy do lektury!

wykup prenumeratę cyfrową
Przekrój
„Zima, za oknem malowniczy śnieg pokrywa drzewa i krzewy. Wracam wspomnieniami do mojej Babicy...” ...
2018-12-05 10:00:00
Lodu, lodu!

Felieton przemarznięty

Zima, za oknem malowniczy śnieg pokrywa drzewa i krzewy. Wracam wspomnieniami do mojej Babicy. Uprzytomniłam sobie, jak dalece zmieniły się warunki życia codziennego. Widać to jaskrawo choćby na przykładzie lodówek. W naszym domu w tamtych czasach ważną rolę odgrywała lodownia. Było to pomieszczenie wielkości sporego pokoju, wymurowane w głębi ziemi, poza domem. Prowadziła do niego bramka okuta blachą, którą przechodziło się do wewnętrznego, niewielkiego pomieszczenia. W styczniu, kiedy na Wisłoku (czyli rzeczce płynącej obok naszego dworku) lód był już gruby na około metr, wyłamywało się jego kawały, przenosiło się i od góry wrzucało je do lodowni. W ten sposób powstawał wewnątrz stos lodu wysokości i szerokości po kilka metrów, otaczający ze wszystkich stron to wewnętrzne pomieszczenie. W nim przechowywało się mięso, ryby, mleko, warzywa i inne produkty. Te, które przechowywano dłużej, składano w najdalszej części, a te, które miały być wykorzystywane na bieżąco, kładziono bliżej wejścia. Stamtąd wynosiło się je do domu, gdzie obok jadalni stała lodówka. Była to drewniana szafka, która w górnej części miała trzy wyłożone blachą pojemniki przykrywane od góry pokrywami obitymi blachą. Przypominało to nieco obecne zlewozmywaki. Środkowe wypełniało się lodem, a w obu pozostałych umieszczało się żywność przeznaczoną do śniadania czy obiadu. Pod tymi pojemnikami były półki na warzywa, owoce, konfitury, kompoty. Tam jako dzieci często się zakradaliśmy i – jeśli kucharka nie widziała – wykradało się smakołyki.

Nigdy nie zdarzyło się, aby Wisłok nie pokrył się grubym lodem. Ale pamiętam, że raz ojciec odwlekał z jakichś powodów wyrąbywanie lodu, a zima skończyła się wyjątkowo wcześnie, już w lutym i nie zdążył się z tym uporać. Przez całe następne lato słyszałam utyskiwania i narzekania ojca, że trzeba ten lód wycinać w styczniu, bo inaczej – katastrofa, a przynajmniej przyczynek do rozpadu małżeństwa.

W miastach jeździły po ulicach chłodnie na kółkach – wielkie, metalowe budy konne, którymi lodziarze wozili kloce lodu pozyskanego z rzek i obcinanego do standardowej wielkości (chyba 1 m na 20 i 20 cm). ­Jadąc, krzyczeli głośno „Lodu, lodu!”, na które to zawołania z domów wychodziły gospodynie i kupowały odpowiednią liczbę kloców. Lodówki elektryczne, tak powszechne dzisiaj, zaczęły się pojawiać dopiero w latach 50. Ale nie zawsze uważaliśmy, że to niezbędny sprzęt domowy! Dopiero kiedy zaczęliśmy go używać, okazało się, że bez nich ani rusz. Tak bywa z różnymi innymi innowacjami.

Zamów prenumeratę cyfrową

Z ostatniej chwili!

U nas masz trzy bezpłatne artykuły do przeczytania w tym miesiącu. To pierwszy z nich. Może jednak już teraz warto zastanowić się nad naszą niedrogą prenumeratą cyfrową, by mieć pewność, że żaden limit Cię nie zaskoczy?

 

Wpis z bloga Ireny „Kiki” Szaszkiewiczowej Moje pierwsze 100 lat, 22 lutego 2013 r.; dzięki uprzejmości Macieja i Wandy Szaszkiewiczów.

Data publikacji:

Irena „Kika” Szaszkiewiczowa

Irena „Kika” Szaszkiewiczowa

Prawdopodobnie najstarsza, polska blogerka. Barwna postać artystyczno-literackiego świata w powojennym Krakowie. Pielęgniarka, artystka i bywalczyni Piwnicy pod Baranami. Słynęła z gadulstwa, a jej anegdotki zainspirowały Kazimierza Wiśniaka i Piotra Skrzyneckiego do ułożenia powieści obrazkowej publikowanej w „Przekroju”. Autorka bloga Moje pierwsze 100 lat oraz wspomnień Podwójne życie Szaszkiewiczowej (Wydawnictwo Literackie). Żyła w latach 1917–2014.

okładka
Dowiedz się więcej

Prenumerata
Każdy numer ciekawszy od poprzedniego

Zamów już teraz!

okładka
Dowiedz się więcej

Prenumerata
Każdy numer ciekawszy od poprzedniego

Zamów już teraz!