Page 18FCEBD2B-4FEB-41E0-A69A-B0D02E5410AERectangle 52 Przejdź do treści

Szanowni Państwo!

Już jest – nowy „Przekrój”, a w nim jak zwykle dużo wszystkiego! Piszemy o bliskich nam wartościach, dalekiej Japonii i jeszcze dalszej Wenus. Rozmawiamy z dziećmi i mądrymi dorosłymi, przyglądamy się snom i fraktalom. Wiosenny "Przekrój", jak można go nie kupić?

Kup numer wiosenny

Przekrój
Poniższy materiał zawiera próbę klasyfikacji primaaprilisowych gazetowych dowcipów. Na co więc ...
1975-03-30
archiwum

Kogo w konia? Mnie?!

„Robiący miny”, Adriaen Brouwer, ok. 1632/1635 r., Narodowa Galeria Sztuki w Waszyngtonie (domena publiczna)
Kogo w konia? Mnie?!
Kogo w konia? Mnie?!

Rokrocznie 1 kwietnia cała niemal polska prasa wyłazi ze skóry, żeby nas jak najlepiej i najskuteczniej nabrać. Obyczaj to uświęcony tradycją i społecznym przyzwoleniem tak bardzo, że chyba smutno by nam było, gdybyśmy pierwszokwietniowego ranka nie znaleźli w gazetach nic, co wydaje się podejrzane. I nieraz zdarza się, iż kawał podany jest tak sugestywnie, tak przemyślnie, iż rzeczywiście dajemy się nabrać.

Czyta się 6 minut

Poniższy materiał zawiera próbę klasyfikacji primaaprilisowych gazetowych dowcipów. Na co więc nas nabierają?

Na gwiazdę

Brigitte Bardot w Warszawie! Nasz fotoreporter towarzyszy jej w barze Hotelu Europejskiego, na Starym Mieście, na lotnisku...
(Życie Warszawy 1962)

Zamów prenumeratę cyfrową

Z ostatniej chwili!

U nas masz trzy bezpłatne artykuły do przeczytania w tym miesiącu. To pierwszy z nich. Może jednak już teraz warto zastanowić się nad naszą niedrogą prenumeratą cyfrową, by mieć pewność, że żaden limit Cię nie zaskoczy?

Polsko-amerykański serial TV powstaje w łódzkiej Wytwórni Filmów Fabularnych. Mariaż doktor Ewy z doktorem Kildare bardzo prawdopodobny. Fachowy konsultant — profesor Barnard. Udział braci Cartwrightów zapewniony. 30 godzinnych odcinków zrealizowanych zostanie w iście amerykańskim tempie.
(Kurier Polski 1971)

Rzeszów otrzyma dziś własny Telewizyjny Ośrodek Nadawczy. Zatwierdzono już planszę wywoławczą z ratuszem rzeszowskim i konturami szybu naftowego. Kandydaci na spikerów proszeni są o przyjście dziś o 15.30 do Rozgłośni Polskiego Radia. O 17-tej oglądać ich będziemy wszyscy. Pamiętajcie, waszym obowiązkiem jest pomóc nam wybrać spikera i spikerkę TV Rzeszów.
(Nowiny Rzeszowskie 1974)

Yma Sumac w Zielonej Górze.
(Gazeta Zielonogórska 1960)

Dziś wybory najpiękniejszej mieszkanki Śląska i Zagłębia na Miss Universum. Wiek 18—30 lat, maksymalna waga — 72 kg. Kandydatki mogą zgłaszać się w Wojewódzkiej Hali Sportowo-Widowiskowej.
(Dziennik Zachodni 1973)

Międzynarodowa rewia akrobatów na wolnym powietrzu! Główny punkt programu — jazda rowerem jednokołowym po krawędzi dachu katowickiego dysku. Początek dziś, o 10.30.
(Dziennik Zachodni 1973)

Telimena poszukuje modelek. Przegląd kandydatek tylko dziś, w Bydgoskim Domu Mody Etola.
(Gazeta Pomorska 1960)

— Brak nam jeszcze tylko odtwórców ról Stasia i Nel. Będę bardzo wdzięczny wszystkim mamom i tatom, jeśli przyprowadzą dziś dzieci na wstępny przegląd — mówi reżyser Ślesicki.
(Trybuna Robotnicza 1971)

No i, proszę państwa, doczekaliśmy się. Czterej Pancerni, Marusia Ogoniok i Szarik wjadą dziś na czołgu Rudy szosą E-22 na ziemię rzeszowską. Powitajmy ich serdecznie, tak, jak nasza ziemia zwykła witać miłych gości. Dzielna załoga spodziewana jest na granicy województwa około 10-tej. Po czym przejedzie trasą Pilzno-Ropczyce-Dębica-Rzeszów-Jarosław-Przemyśl.
(Nowiny Rzeszowskie 1967)

W konsekwencji tego kawału — setki wycieczek i tłumy ludzi wzdłuż całej trasy, transparenty, kwiaty i… proces sądowy.

Na Lema

Rewelacyjne doświadczenia polskiego wynalazcy. Możliwość odbioru TV z odległości 20 tysięcy kilometrów. Odbiór stacji afrykańskiej w Polsce. Dziś — pierwszy program telewizyjny z Marsa.
(Gazeta Białostocka 1969)

Czyżby kontakt z mieszkańcami innych światów? Pojazd kosmiczny z istotami rozumnymi zbliża się z szybkością światła do naszej planety. Transmisja z powitania przybyszów dziś o 17-tej w TV.
(Gazeta Zielonogórska 1963), informacja do tej pory nieodwołana

Latające talerze nad Poznaniem!
(Gazeta Pomorska 1960)

Nie mamut i nie delfin, tylko członek załogi statku międzyplanetarnego.
Ogromna czaszka, o wymiarach 1,5x1,3 m znaleziona w Zatoce Gdańskiej — rewelacja stulecia. Ogromny czerep kostny pilota fosforyzuje na dnie morza.
(Gazeta Pomorska 1960)

Na kibica

Ex-mistrz bokserski świata Johansson szkolić będzie koszalińskich pięściarzy.
(Głos Koszaliński 1969)

Od dziś czynna już jest igelitowa skocznia narciarska na Mokotowie. Z powodu braku igelitu funkcjonować będzie jako wieża spadochronowa. Jako pierwsi skakali dziś rano przedstawiciele GKKF.
(Życie Warszawy 1969)

Urządzenie Made in WKKFiT. Składa się z pudełeczka i mikrofonu. Pudełeczko umocowujemy pod kolanem, a gdy wejdziemy do wody — rozgrzewa się i z mikrofonu płyną słowa: ratunku, nie umiem pływać. Pudełko w dodatku rozgrzewa się tak, że trzeba wyjść z wody.
(Głos Koszaliński 1968)

Cieślik wraca na boisko.
(Trybuna Robotnicza 1961)

Na stadionie Wisły, kibic zamordował swoją żonę, kiedy w 89 minucie spotkania spytała się go, którzy to są nasi.
(Tempo)

Na wykopki

Na największym osiedlu mieszkaniowym Poznania — Ratajach natrafiono na zwarte skupisko kamieni o regularnych kształtach, wykonanych z tak zwanego marmuru lotaryńskiego. Profesor Dionizy Klimek stwierdza: jest to nieznane miasto Słowian lub faktoria Rzymian.
(Gazeta Poznańska 1968)

Mumie prehistoryczne odkopano w trakcie robót drogowych na ulicy Szewskiej. Można je oglądać tylko dziś.
(Gazeta Krakowska 1968)

Wieża w Pizie stoi na fundamentach ze starych ksiąg, przeznaczonych ongi na makulaturę.
(Gazeta Pomorska 1960)

W drewnianych szczątkach Mysiej Wieży — odciski szkieletów myszy.
(Trybuna Ludu 1961)

Na kompleksy

Dziejowa krzywda naprawiona! Kwiatek i ćwiartka dla Adama! UNESCO postanowiło ogłosić Międzynarodowy Dzień Mężczyzny. Światowa Liga Ochrony Mężczyzn wydala deklarację praw człowieka (choć mężczyzny).
(Trybuna Robotnicza 1961)

Floyd Patterson... zastanówmy się chwilę: „Patter” czyta się fonetycznie „Peter”, zaś Peter to po prostu Piotr. Son — to po angielsku syn. Tak! Słynny mistrz świata jest Polakiem! To Feliks Piotrowski!
(Trybuna Robotnicza 1961)

W słynnym stołecznym hotelu U Jontka spotykamy incognito przedstawiciela Międzynarodowej Federacji Piłkarskiej Stanleya Rousa. Oświadcza, że w 1972 roku finałowa pula mistrzostw Europy odbędzie się w Polsce — na boiskach Kielc, Białegostoku, Przemyśla i Koszalina.
(Sport 1969)

W sklepach PeKaO można dziś kupować za złotówki.
(Dziennik Zachodni 1973)

Pierwsze papierosy z bezbarwnym dymem, o nazwie Cristal. Zachowują smak i aromat, a przestają być plagą narad i konferencji.
(Gazeta Pomorska 1960)

W Katowicach powstał Instytut Prognoz Kierunkowych. Maszyna Toto 70 konstrukcji Elwro przewidziała już wszystkie wyniki losowań do roku 1974.
(Trybuna Robotnicza 1971)

Na yeti

Yeti w Bieszczadach! Największa sensacja naukowa bieżącego stulecia. Siady stóp prowadzą do podziemnej pieczary. Tajemnicza istota okryta brązową sierścią. Czy istnieje odmiana polskiego yeti? Znany polski yetiolog — dr Jan Kijanowski nazwał ją Yeti Sarmaticae.
(Gazeta Białostocka 1959)

Zapadła dziś decyzja o założeniu w Koszalinie zoo. Wbrew sceptykom, będzie ono rentowne. Niedźwiedzie pomagać będą uprzątać pojemniki ze śmieciami, słonie polewać będą ulice trąbą, a lwy pilnować skwerów.
(Głos Koszaliński 1968, sprostowanie na drugi dzień zaopatrzono uwagą: Jak zapewne czytelnicy się domyślili, była to nieprawda).

Z pewnością tłumy zgromadzą się dziś przed oknami Centrali Rybnej na rynku w Olsztynie, wystawiony w niej będzie bowiem żółw, złowiony na jeziorze Wic w powiecie Ostródzkim. Żółw waży 43 kilogramy i będzie go można zjeść w Olsztyńskich Zakładach Gastronomicznych.
(Głos Olsztyński 1965)

Wspaniały orzeł porwał wilka i uniósł do swego gniazda.
(Kurier Szczeciński 1960)

Prezes Winiarski złapał szczupaka w Morskim Oku.
(Dziennik Polski 1960)

Na golasa

Od dziś w Budapeszcie ruchem kierują skąpo ubrane girlaski.
(Echo Latona 1962)

Pierwszy w Polsce striking na ulicach Krakowa.
(Gazeta Krakowska 1974)

Na ułatwienia i wynalazki

Helikopterami sprzed biura LOT-u na lotnisko.
(Gazeta Krakowska 1971)

Proszek czuły na perswazję, sprzedają sklepy MHD. Proszkiem posypuje się śmieci. Kiedy przedstawiciel Zakładu Oczyszczania Miasta przyjeżdża i perswaduje — śmieci wywożą się same na wskazane przez niego miejsce. Pracownicy zakładu przechodzą zaś od dziś kursy na gondolierów. Pływać będą po Odrze, adaptowanymi na motorowe gondole ciężarówkami i śpiewać piosenki neapolitańskie.
(Trybuna Opolska 1960)

Zmierzch żyletek i golarek. Polski preparat antyporost sam usuwa zbędne włosy.
(Wieczór Wrocławia 1968)

Powietrzny motocykl Komar wyfrunie ze Szczecińskiej Fabryki Motocykli już w jesieni.
(Kurier Szczeciński 1960)

Latarnia dla pijaków. Stanie w centrum Zielonej Góry, a jej światło o sile latarni morskiej przyciągać będzie wszystkich, którym alkohol utrudnia orientację w terenie. Na szczycie — izba wytrzeźwień. W sąsiedztwie — osiedla domków jednorodzinnych w kształcie indiańskich wigwamów bez okien.
(Gazeta Zielonogórska 1961)

Na ogłoszenia

Sprzedam pilnie, tanio:
— trzy tony masy błotnej, gęstej,
— rower na biegunach,
— układ zerowy do sześcianu
(Kurier Polski 1971)

Bezpłatna degustacja ośmiomicy w sosie. Porcje 200 gramów.
(Trybuna Robotnicza 1971)

Runda helikopterem Srebrna ważka wokół Ratusza za jedne 5 złotych.
(Trybuna Opolska 1960)

Na story

Ponury bandyta włamał się do mieszkania znanego plastyka i został przyłapany na gorącym uczynku. Bandyta zbiegł, lecz malarz zdążył namalować jego portret. Na podstawie portretu milicja aresztowała 4 autobusy, jeden wóz konny, dwie lokomotywy i jednego jamnika.
(Gazeta Pomorska 1961)

Zemsta żony piłkarza. Tragiczna opowieść o losach znakomitego rzeszowskiego zawodnika, któremu żona nie pozwalała grać w piłkę. Ugięła się dopiero pod presją opinii publicznej, która niejako zmusiła ją do chodzenia na mecze. Na podstawie tej opowieści nakręcony zostanie film, w którym główną rolę zagra oczywiście rzeszowianka.
(Nowiny Rzeszowskie 1959)

Ciekawie byłoby prześledzić, czy rzeczywiście dajemy się nabrać na te kawały. Sądząc z poprimaaprilisowych doniesień — jesteśmy nader łatwowierni. Nasza Przekrojowa praktyka raczej to potwierdza: do tej pory otrzymujemy listy z prośbą o podanie adresu instytutu, gdzie radykalnie leczą łysiny.

Tradycja robienia pierwszokwietniowych kawałów czytelnikom rozkwita nader bujnie. Z roku na rok kawały te stają się coraz bardziej wyrafinowane, uprawdopodobnione, dowcipne. Starają się nawiązać do aktualności, do tematu dnia, do bolączek codziennego życia. W niektórych redakcjach są już nawet specjalni spece primaaprilisowi, jak np. w Kurierze Polskim.

W ostatnich latach, świetną, dowcipną serią primaaprilisową popisał się Dziennik Telewizyjny.

Czy uda im się i w tym roku nas nabrać? Zobaczymy...


Tekst pochodzi z numeru 1564 /1975 r. (pisownia oryginalna), a możecie Państwo przeczytać go w naszym cyfrowym archiwum.

 

Data publikacji:

okładka
Dowiedz się więcej

Prenumerata
Każdy numer ciekawszy od poprzedniego

Zamów już teraz!

okładka
Dowiedz się więcej

Prenumerata
Każdy numer ciekawszy od poprzedniego

Zamów już teraz!