Page 1Rectangle 52 Przejdź do treści
Głos stoika
Piotr Stankiewicz

„Jesieni już blisko”

zdjęcie: Robert Zunikoff/Unsplash
„Jesieni już blisko”
„Jesieni już blisko”

O Jarosławie Iwaszkiewiczu – który pół życia spędził w podwarszawskim Stawisku – ktoś napisał, że był on wielkim koneserem krajobrazu Mazowsza. Nie chcę się wypowiadać za zmarłego poetę, ale w jednym trzeba przyznać rację. Miłość do krajobrazu mazowieckiego jest miłością trudną i nieoczywistą. Krajobrazy włoskie, greckie i inne lazurowe są łatwe do podziwiania – jest z góry wiadome, co w nich pięknego, i zachwycić się nimi może każdy. Ale niziny, rzeczki i wierzby płaczące? Ten smętny „młyn nad Utratą” z prozy Pilcha? Owszem, w tym też jest piękno, nie mniejsze niż tamto w Italii, ale bardziej subtelne.

Trochę podobnie jest z jesienią. Zawsze wydawało mi się – sam nie wiem czemu – że to moja ulubiona pora roku. Tak naprawdę to każda jest ulubiona, każda z innego powodu. Ale jak lubić jesień i za co?

Trochę to się bierze z osobistych cyklów życiowych. Osiem lat podstawówki, cztery liceum, potem bite pięć studiów i jeszcze studia doktoranckie. Do tego jakieś tam próby uczestnictwa w kulturze, w której także sezon trwa od października do czerwca – wszystko to nauczyło mnie, że rok w kalendarzu jest umowny. Nic się nie zaczyna w styczniu. Tak naprawdę rzeczy zaczynają się jesienią. To nie wiosenny wiatr jest zapowiedzią nowych przygód i nowych światów, ale właśnie podmuch jesiennego chłodu.

Ale bez metafizyki też się nie obejdzie (nigdy się nie obchodzi). Wiosnę czci się łatwo i wiadomo dlaczego. Witalizm i życie: wiosna to taka łatwa i prosta ilustracja sił życia, odrodzenia, kwitnienia. Każdy się zachwyci i każdy wie, czemu jest przyjemnie.

Jednak dokładnie ten sam przejaw życia i potęgi wszechświata, który mamy wiosną, rozsnuwa się przed naszymi oczami jesienią. Tylko w drugą stronę. Wiosną dowodem wielkości, niezmienności i siły kosmosu, jego odwiecznych cykli jest fala wschodząca, rozkwitanie, cienie dojrzewających. Ale to samo widać jesienią: tyle że w odwrotnych dekoracjach. Obumieranie, zwijanie się, schodzenie pod ziemię. To jest ta sama wielkość i potęga, tylko w – jak by powiedzieli fizycy – przeciwnej fazie. A jedna jest przecież niezbędna drugiej, inaczej mielibyśmy tylko martwą, płaską linię.

Łatwiej zachwycić się potęgą życia i świata na wiosnę, kiedy ta siła przejawia się w rozkwicie. Wejście w fazę schyłku i butwienia to jednak ta sama potęga i ta sama metafizyka. Tylko dekoracje mniej przyjemne, więc o zachwyt trudniej. Ale warto próbować. „Jesieni już blisko”.

Data publikacji:

Piotr Stankiewicz

Piotr Stankiewicz jest autorem m.in. książki „Sztuki życia według stoików”, portalu stoickiego na Facebooku i bloga „Myślnik Stankiewicza". Związany ze stoicyzmem, z międzynarodowym zespołem „Modern Stoicism” i z Uniwersytetem Warszawskim. Nie pije, pisze.