Page 1Rectangle 52 Przejdź do treści
Robert Rient

Istoty rzadziej spotykane: Wszystkojednek

ilustr. Karyna Piwowarska
Istoty rzadziej spotykane: Wszystkojednek
Istoty rzadziej spotykane: Wszystkojednek

Doprowadza do popłochu tych wszystkich, którzy wiedzą lepiej.

Gatunek: Omniseleutheria
Rodzina: Lapsus
Gromada: Błędne ogniki
Królestwo: Ensanimatum

Można je spotkać wyłącznie z dala od cywilizacji, w ciemnym lesie, na odludnej plaży, na pustyni – prawie zawsze nocą, bo właśnie wtedy wyglądają jak fosforyzujące kule. Wszystkojedneki należą do gromady błędnych ogników, od stuleci zwodzących wędrowców, którzy pomylili je ze światłem latarni morskiej albo światłem bijącym z okien leśnej chaty. Wędrowiec podążał za źródłem światła, oddalając się od szlaku i znanego mu świata, by ostatecznie nie tylko zgubić drogę, ale również siebie. Wielu w ten sposób umarło – na bagnach i w sercach dzikich lasów.

Błędne ogniki przetrwały do dzisiaj, ale ich populacja została zdziesiątkowana wycinką lasów pierwotnych. Ewoluowały w gatunek Omniseleutheria, który przystosował się do życia na obrzeżach płotów, polnych dróg, zaoranej ziemi, na obrzeżach tak zwanej cywilizacji, ze szczególnym jednak upodobaniem do wsi. Omnis można przetłumaczyć z języka łacińskiego jako cały, każdy, wszystko, natomiast eleutheria oznacza swobodę, wolność. Wszystkojednaki mają do przekazania dwie informacje:

  1. bez względu na to jak żyjesz - nie ma to znaczenie; bez względu na to co zrobisz i tak będzie to pozbawione sensu, zatem rób co chcesz – wszystko jedno;
  2. nie możesz się pomylić, popełnić błędu, bo jesteś doskonałością; relacje, ludzie, natura, myśli i uczucia są tym samym, to wszystko jedno.

Z pozoru różne przesłania, łączą się w drobnym, owalnym i stale świecącym ciele wszystkojednaków. Prowadzą do obłędu, nagłych ataków euforii przeplatających się z poczuciem bezsensu i depresji, a w skrajnych sytuacjach, stają się źródłem zaburzenia osobowości typu borderline. Zazwyczaj jednak wsadzają człowieka na tak zwaną huśtawkę emocjonalną i zmieniają jego nastrój w ciągu kilku godzin, a czasami minut. Żyję - umieram, kocham - nienawidzę, wszystko osiągnę - jestem do niczego, chce mi się, och jak mi się chce - chcę ciepłej herbaty i pod koc, i nigdy spod niego nie wychodzić.

Wygląd

Wszystkojednaki są nie większe od muchy. Mają owalne ciała przypominające idealną kulą, zakończoną długimi, przeźroczystymi skrzydłami w kolorze oberżynowym. Nie potrafią wznieść się na wysokość większą niż trzy metry. Poruszają się wyłącznie nocą, a w ciągu dnia śpią wczepione w korę drzewa albo zakopane w piasku lub ziemi. Całe ciało wszystkojednaka świeci ostrym, cytrynowo-kanarkowym kolorem, który z daleka przypomina światło padające z okna, delikatnie przysłoniętego gałęziami drzewa.

Zachowanie

Często mylone ze świetlikiem, który jednak ma znacznie słabszą moc – owszem, potrafi zachwycić i zachęcić człowieka do podążania w jego kierunku, ale niewiele więcej. Wszystkojednaki działają tak samo magentycznie jak syreny morskie, które swoim śpiewem ściągnęły wielu marynarzy do głębin posejdonowego królestwa. Wszystkojednaki budzą się do życia wraz z zachodem słońca i ruszają ze swoich legowisk w stronę najgłębszych ciemności. Przez cały czas intonują pieśni złożone z zapożyczonych dźwięków nocy i nocnych stworzeń, które to idealnie naśladują.

Podróżują w kilkuosobowych grupach i z daleka wyglądają jak widmowe światełko. Często, dla figli, układają się w określone znaki, imitują rzeczywistość, odzwierciedlają powidok jaki daje światło latarni morskiej lub ogniska – wszystko po to by ściągnąć wędrowca z jego drogi. Ofiarą zawsze jest człowiek przekonany o swojej racji, pewny siebie, obranej w życiu (i lesie) drodze. Człowieka takiego można rozpoznać po częstym wymachiwaniu rękami, zmarszczonym czole, uniesionym do góry palcu wskazującym, zamiłowaniu do tworzenia prezentacji multimedialnych i wykładów.

Gdy wszystkojednaki dopadną swoją ofiarę, wodzą ją na pokuszenie światłem oraz dźwiękami – czasami są to pojedyncze słowa w stylu „pomocy”, „czy jest tutaj ktoś”, „znalazłem skarb”, niekiedy jest to perlisty śmiech, a jeszcze innym razem boski śpiew, którego słuchania nie może sobie odmówić najbardziej głuche ludzkie ucho. Wszystko po to by wędrowiec zboczył ze swej drogi. Dźwiękom towarzyszy ciepły blask światła. O pieśni wszystkojednaków i błędnych ogników pisał już w XXVII wieku Odyndrusz: milsze od słów mej drogiej matki i mej księżnej ukochanej, od biesiady przyjaciół, tańców, kuglarzy, milsze od słów świętych i aniołów są pieśni ogników leśnych.

Gdy ofiara zgubi się w lesie – ogniki siadają na jej ramionach, wznoszą swoją pieśń, która niechybnie prowadzi do zatracenia. Większość słucha do samego końca, ignorując pragnienie, głód i chłód. Nieliczni, którzy w porę, resztką świadomości przywołali w pamięci własne imię – uciekają w popłochu. Po powrocie do cywilizacji nie potrafią jednak walczyć, rywalizować, skupić się na osiąganiu celów, utrzymaniu związku, zdobyciu sukcesów. Tęsknią za pieśnią, którą słyszeli, chociaż cały świat wmawia im pomieszanie zmysłów. W głębi siebie i tak już wiedzą, że cokolwiek zrobią – wszystko jedno.

Występowanie

W Polsce ich głównym siedliskiem są Karkonosze, a dokładnie Szklarska Poręba Średnia i okolice Złotego Widoku. To właśnie wszystkojednaki, jeszcze w minionym wieku, były przyczyną wielu wypadków przy Zakręcie Śmierci. Rozpędzeni kierowcy gnali ponad przepisową prędkość w pogoni za światełkiem, popędzani magią pieśni. Wielu z nich nie potrafiło w porę wyhamować i spadło w przepaść.

Pokarm

Żywią się nektarem, jednak głównym afrodyzjakiem jest ciało szkliste i rogówka ludzkiego oka. Wszystkoejednaki potrafią śpiewać zagubionemu wędrowcy swoje pieśni dzień i noc, dopóki ten nie wyzionie ducha. Gdy tak się stanie – rozpoczynają żer.

Rozród

Inaczej niż większość ludzi – wszystkojednaki podczas aktu seksualnego lubią widownię. Gody trwają zazwyczaj całą dobę i rozpoczynają się w momencie uwiedzenie i uprowadzenia człowieka w gęstwinę i ciemność lasu. Tam, śpiewając swoje pieśni, rozmnażają się na potęgę.

Cykl "Istoty rzadziej spotykane" ilustruje Karyna Piwowarska.   

Data publikacji:

Robert Rient

Urodzony w Szklarskiej Porębie, dziennikarz i pisarz, autor reportażu „Świadek” wydanego również w Ameryce, powieści „Duchy Jeremiego” i książki „Przebłysk. Dookoła świata – dookoła siebie”. Twórca przekrojowych cykli: „Letnie oświecenie”, „Istoty rzadziej spotykane” i „Ludzie listy piszą”. Więcej na www.erient.info