Page 1Rectangle 52 Przejdź do treści
Ta strona używa cookie i innych technologii. Korzystając z niej wyrażasz zgodę na ich używanie zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki.
Szanowni Czytelnicy!

Serdecznie polecamy zapisanie się do naszego newslettera. W środku, nie zawsze regularnie, jeszcze więcej „Przekroju” i unikatowe treści, których nie znajdziecie nigdzie indziej!

Z poważaniem,
Redakcja
Robert Rient

Istoty rzadziej spotykane: wszędobyl ponury

ilustr. Karyna Piwowarska
Istoty rzadziej spotykane: wszędobyl ponury
Istoty rzadziej spotykane: wszędobyl ponury

Do złudzenia przypomina myśl, ale jest znacznie bardziej parszywy. Wsiąka głębiej, zatruwa umysł na jawie i we śnie, wywołuje koszmary, by po chwili rozbudzić najdziksze żądze.

Gatunek: Omnipresens

Rodzina: Furvus ponx

Gromada: demon

Królestwo: Ensanimatum

Wszędobyl ponury jest demonem, a mówiąc precyzyjnie – jego najbardziej brutalnym przedstawicielem. Gatunek ten ewoluował przez minione tysiąclecia, podążając za ludźmi i ich zdolnością przystosowywania się do zmiennych warunków klimatycznych i tak zwanego społeczeństwa. Wraz z pojawieniem się wyparcia, tłumienia i innych mechanizmów obronnych wszędobyl zyskał w końcu dostęp do ludzkiego umysłu. Wraz z wdechem przedziera się przez luki w świadomości i rozsiada w przysadce mózgowej. Z tego miejsca ma rozległy widok na ludzkie zmysły, na które potrafi wpływać w subtelny sposób. Zaburza pamięć, by po dwóch tygodniach od kłótni obie strony zapamiętały zupełnie odmienną wersję wydarzeń. Zawęża pole widzenia i kasuje obraz pieszego wchodzącego na pasy, gdy prowadzimy samochód. Rzuca się również na słuch, co można zaobserwować podczas rozmowy dwóch osób, które zakochały się w sobie ponad trzy lata temu - teraz wypowiadają z odpowiednim akcentem zdania w stylu: „Mówiłaś (mówiłeś) coś?”. Jednak poza zmysłami najbardziej zainteresowany jest umysłem, w którym wytwarza określone myśli, zabarwiając je przywiązaniem.

Mogą to być myśli nieprzyjemne, podsycane lękiem, cierpieniem, poczuciem braku, odrzucenia, porzucenia czy traumą. Wszędobyl ponury zmusza człowieka do rozpamiętywania określonej myśli, utrwala ją, przywraca zniekształcone wspomnienia, dodając do nich więcej powagi i więcej krzywdzących detali. Mogą to również być myśli przyjemne albo pozornie przyjemne dotyczące wymarzonej pracy, lepszego miejsca do życia lub człowieka, z którym mielibyśmy ochotę na coś więcej niż długie patrzenie sobie w oczy. Wszędobyl i tę myśl nasącza przywiązaniem, tak że w końcu zaczyna nam ciążyć, staje się obsesją, pragnieniem, które musi zostać spełnione, w przeciwnym wypadku rzeczywistość będzie sprawiała wrażenie wybrakowanej, pozbawionej sensu, martwej.

Występowanie

W każdej dorodnej, wypełnionej namiętnościami i lękami głowie. Przy czym w jednej głowie może znajdować się więcej niż jeden wszędobyl ponury. Już Pismo Święte donosi o człowieku, którego dopadła sfora demonów, ich imię brzmiało „Legion”. Nie należy jednak wzbudzać w sobie zbędnej trwogi – bardzo często wszędobyl odwiedza umysł, by uznać, że nie zagrzeje tu miejsca. Zostaje wyłącznie wtedy, jeśli trafi na podatny grunt – to znaczy chwilę utraty jasności widzenia, wzburzenie, czas pełen pasji, snucia namiętnych pragnień, lub przeciwnie – rozpamiętywania bolesnej przeszłości. Pozostawanie przez dłuższy czas w chwili obecnej, nawet z umiarkowanym spokojem – uniemożliwia zagnieżdżenie się demona.

Natomiast szczególnie narażeni na to są mężczyźni, którzy wierzą w swoją rolę zdobywcy, patriarchy, opiekuna. Ci wszyscy, którym poprawia samopoczucie wizja siebie jako bohatera ratującego z bliżej nieokreślonych opałów kobietę. Umysł takich mężczyzn zazwyczaj pogrążony jest w głębokiej śpiączce i wypieraniu rozległych obszarów rzeczywistości – w której to posiadanie określonego wzrostu, zarostu i genitaliów nie oznacza niczego więcej poza posiadaniem określonego wzrostu, zarostu i genitaliów.

Wygląd

Cienkie i kruche ciało wszędobyla wygląda jak liść lipy. W dotyku aksamitne, zazwyczaj w kolorze głębokiej, intensywnej zieleni, sporadycznie turkusu. Pozbawiony nóg i rąk dryfuje swobodnie w powietrzu. Wszędobyl jest niewidoczny gołym okiem, nie większy od roztoczy. Spiczastą górę ciała wieńczą trzy pokaźne oczodoły o fioletowej barwie. Wszędobyl ponury porusza się, zasysając powietrze, które przelatuje przez całe jego ciało. Wraz z wydechem potrafi się przemieścić nawet o 7 cm do przodu – wyczyn ten dla człowieka byłby równoznaczny z przeskoczeniem bez najmniejszego wysiłku Pałacu Kultury i Nauki w Warszawie.

Zachowanie

Zazwyczaj dryfuje zaplątany we włosy. Ku przykrej jasności: nie tylko te na głowie. We włosach potrafi spędzić całą jesień, by wraz z początkiem zimy przenieść się do ciała swojego żywiciela. Z letargu wybudza go podniesione ciśnienie krwi, przyspieszone tętno, odpływ krwi z twarzy, skoki temperatury ciała – jeśli objawy te połączone są z psychiczną usterką typu cierpienie lub ekstaza, zyskujemy pewność, że demon – wraz z wdechem – dotarł do mózgu. W pierwszym odruchu skanuje pamięć, wyszukując treści wypartych, wstydliwych, budzących poczucie winy. Są one dla niego portalem do naszej nieświadomości – gdy do niej dotrze, zaczyna straszyć, jak to demon. Znienacka, w trakcie leniwego spotkania z niewiele znaczącą koleżanką, w trakcie nudnej konferencji w pracy, podczas filmu w kinie, a nawet wtedy, gdy śnimy swój ulubiony sen.

Pokarm

Wszędobyl odżywia się martwym naskórkiem, pleśnią i płynem mózgowo-rdzeniowym.   

Rozród

Demona podnieca to co niemożliwe, rozpala się wizją niespełnienia, doprowadzeniem człowieka do stanu gorączki, drżenia, narkotycznego opętania. Dopiero wtedy, gdy jego żywiciel w afekcie podejmuje nieracjonalne działania, czyli np. policzkuje szefa, zrywa dobrze rokujący związek, wiąże się z koleżanką swojej córki, planuje zemstę na rodzicach – wszędobyl gotowy jest do rozrodu. Sam akt przypomina podział komórek macierzystych. Był jeden wszędobyl, teraz są dwa. Był jeden lęk, teraz będzie się wydarzał ze zdwojoną siłą.

Przeciwdziałanie

Nie istnieje w świecie wyobraźni, słów, racjonalności. To nie znaczy, że go nie ma. Przeciwdziałaniem jest forma zaniechania praktykowania tego wszystkiego, co się praktykuje – może to być leniwy ateizm, medytacja, Różaniec, spanie do południa, praca na dwóch etatach, żerowanie na wybrance czy wybranku serca. Kluczem jest zatrzymać się – ale nie z napięciem, cierpieniem, powstrzymywaniem się w imię spokoju czy osiągnięcia określonego celu. Nie ma to nic wspólnego z dietą, gdy mamy ochotę na tabliczkę czekolady. Wszelkie formy katowania duszy i ciała rozgrzewają tylko wszędobyla ponurego. Chodzi o bezinteresowne, pozbawione celu i sensu zatrzymanie się w życiu, chociażby na dwie chwile. Tylko po to, by zrozumieć, że nie miało to żadnego wpływu na świat, że jest porównywalne do wszystkich tych chwil, które wypełniliśmy niezwykle zaangażowanym działaniem. 

Cykl "Istoty rzadziej spotykane" ilustruje Karyna Piwowarska.     

 

Data publikacji: