Page 18FCEBD2B-4FEB-41E0-A69A-B0D02E5410AERectangle 52 Przejdź do treści

Szanowni Państwo!

Wiele osób spośród naszych Czytelników i Czytelniczek wybiera tradycyjną drukowaną wersję kwartalnika, ale są także tacy, którzy coraz częściej korzystają z nośników elektronicznych. Dlatego wprowadzamy cyfrową wersję „Przekroju”. Zapraszamy do wykupienia prenumeraty, w której ramach proponujemy nieograniczony dostęp do aktualnych i archiwalnych wydań kwartalnika.

Ci z Państwa, którzy nie zdecydują się na prenumeratę, będą mieli do dyspozycji bezpłatnie 7 „Przekrojowych” tekstów oraz wszystkie rysunki Marka Raczkowskiego, krzyżówki, recenzje, ilustracje i archiwalne numery z lat 1945–2000. Zapraszamy do lektury!

wykup prenumeratę cyfrową
Robert Rient

Istoty rzadziej spotykane: szeptoczuł żałobny

ilustr. Karyna Piwowarska
Istoty rzadziej spotykane: szeptoczuł żałobny
Istoty rzadziej spotykane: szeptoczuł żałobny

Szeptoczuł żałobny nazywany jest najmniejszym smokiem świata i pojawia się wraz z ostatnim tchnieniem osoby, którą kochamy.

Gatunek: Susurrusdraco

Rodzina: Luctusunda

Gromada: smoki

Królestwo: Ensanimatum

Jego łacińska nazwa Susurrusdraco zbudowana jest z dwóch słów: susurrus, co oznacza szept, bezdźwięczność albo najcichszy głos słyszany tylko z bliska i draco – smok. Pochodzi z rodziny Luctusunda, czyli smoków wodnych. Luctus to żal, smutek albo właśnie żałoba, unda natomiast w dosłownym tłumaczeniu z łaciny oznacza falę. Szeptoczuł żałobny pojawia się wraz z ostatnim tchnieniem osoby, którą kochamy. Ostatnie tchnienie nazywane jest przez smoki szeptem. Istotny jest tutaj czas teraźniejszy. Szeptoczuł nie pojawi się, jeśli umarła osoba, którą kiedyś kochaliśmy – przychodzi, o ile umrze ktoś, kogo kochamy w chwili, w której nas opuszcza. Smok pozostaje z nami dzień i noc do momentu trwania żałoby, czyli wygaśnięcia wszelkich uczuć związanych ze stratą ukochanego człowieka i osiągnięcia pełnego spokoju. Z tego powodu szeptoczuły umierają często razem z ludźmi, którzy trzymają się zmarłych do samego końca.

Wygląd

Szeptoczuł żałobny zazwyczaj pozostaje niewidoczny dla ludzkiego oka ze względu na swoje kameleonowate umiejętności zmiany barwy, a raczej idealnego dopasowywania jej do otoczenia. Jedyna okazja, by zobaczyć szeptoczuła, pojawia się w trakcie pełni Księżyca, jeśli zbiorą się minimum trzy osoby, które straciły kogoś ukochanego, i przywołają smoki. W stanie naturalnym jest nie dłuższy od palca wskazującego dorosłego człowieka – przy czym więcej niż połowę tej długości zajmuje ogon. Trójkątna głowa pokryta purpurowymi łuskami przechodzi w wąski tułów i grzbiet w kolorze butelkowej zieleni, zakończony wyrostkami kostnymi. Dwie pary łap z cieńszymi od najcieńszej szpilki szponami również są purpurowe, podobnie jak błoniaste skrzydła i długi ogon. W odróżnieniu od większości przedstawicieli swego gatunku nie zionie ogniem, ale parą. W stanie naturalnym, przyczepiony szponami do sufitu, firanki, regału z książkami, ściany, a nawet włosów – niemożliwy do zauważenia ze względu na natychmiastowe dostosowanie barwy do otoczenia. Lekki i zwiewny.

Występowanie

Większość życia szeptoczuły spędzają na ramieniu swojego człowieka, czasami we włosach, uchu, torbach podróżnych, kieszeniach, a nawet slipkach. Gdy spacerują po skórze lub ubraniu wywołują – sporadycznie - uczucie swędzenia. Dorosły człowiek może wędrować nawet z siedmioma szeptoczułami na jednym ramieniu i nie odczuwać ich obecności na poziomie fizycznym. Chociaż za każdym razem obecności smoków towarzyszy poczucie ociężałości, przygnębienia i usilnie powracające pragnienie położenia się.

Zachowanie

W trakcie swojego życia zazwyczaj szepcze albo udaje wiatr. Nigdy nie rozpoczyna rozmowy z człowiekiem, będąc jednak zawsze gotowy odpowiedzieć na jego lament. Tak naprawdę każdy z nas widział człowieka rozmawiającego ze swoim szeptoczułem. Ktoś taki mówi sam do siebie – czasami idąc ulicą, jadąc tramwajem, prowadząc samochód, najczęściej jednak w samotności i wśród łez. Szeptoczuł żałobny zostaje wezwany rozpaczą, zajmuje miejsce w uchu i śpiewa pieśń Namo tassa bhagavato arahato sammāsambuddhassā (Dhammapada XXV). Słowa te oznaczają: „Składam hołd wszystkim wyzwolonym, którzy pokonali wszystko i osiągnęli wyzwolenie własnym wysiłkiem”. Szacuje się, że obecność smoków żałobnych trzykrotnie zmniejsza liczbę samobójstw wśród ludzi. W żaden sposób nie są jednak mierzalne korzyści, których doświadczają ludzie słuchający pieśni szeptoczuła. Wiadomo, że chronią one przed obłędem, rozpaczą, destrukcyjnymi pragnieniami i depresją. Szeptoczuł odchodzi, gdy człowiek godzi się ze stratą, nie wtedy, gdy zapomina o tym, kogo kochał, nie wtedy, gdy udaje, że nic nie czuje. Ten moment oznacza gotowość pamiętania bez żalu i smutku. W tym momencie szeptoczuł bierze ostatni wdech, połyka swój ogon i wraz z wydechem zmienia się w parę.

Pokarm

Szeptoczuł żywi się głównie łzami, sporadycznie potem i wyrwanymi włosami.

Rozród

Szeptoczuły wykluwają się – jak wszystkie smoki – z jaj. Każdy z nas rodzi się z jednym jajem (nie większym od ziarna maku) w przysadce mózgowej. Wraz z każdą osobą, która nas pokocha, pojawia się kolejne jajo. Wykluwanie związane jest z procesem miłości. Gdy nadchodzi śmierć, skorupki pękają, smok wydostaje się z ludzkiego ciała uchem. Kilka oddechów przed śmiercią zajmuje miejsce na podniebieniu. Zdarza się, że jeden umierający człowiek wypuszcza kilka, a w wyjątkowych sytuacjach nawet kilkadziesiąt smoków – po jednym dla każdego, kto go kochał. Zdarza się również tak, że konający człowiek odchodzi sam, bez szeptoczuła. Istotne jest tutaj rozróżnienie – smoki żałobne, które trafiły na nasze ramiona po śmierci ukochanych osób, zostają z nami do końca żałoby. Smoki żałobne zrodzone w nas, zaczynają swoje życie dopiero wtedy, gdy umieramy i zostawiamy ludzi, którzy nas kochają. Wtedy, wraz z ostatnim tchnieniem wskakują one na kochających i trzymają się ich, by śpiewać im swoje pieśni.

Ciekawostki

Okres żałoby, a zatem rozstanie z szeptoczułem żałobnym można przyspieszyć, o ile uda nam się usłyszeć jego pieśń. To wyzwanie dla umysłu zajętego stale płynącymi myślami. Jedynym ratunkiem jest medytacja i dyscyplinowanie umysłu, by ten pozwolił nam pozostać w ciszy przynajmniej przez pełną minutę. W tym celu należy zamknąć oczy, nie myśleć przez minutę o niczym (myślenie, że myślę o niczym – jest myśleniem) i z pewnością porwie nas pieśń szeptoczuła żałobnego. Na początku będzie nam się wydawało, że słyszymy jesienny wiatr, później klękniemy (nie ma innej opcji, wszyscy klękają) ze wzruszenia i wdzięczności, że to już, że jesteśmy wolni.

Cykl „Istoty rzadziej spotykane” ilustruje Karyna Piwowarska. 

Data publikacji:

Robert Rient

Urodzony w Szklarskiej Porębie, dziennikarz i pisarz, autor reportażu „Świadek” wydanego również w Ameryce, powieści „Duchy Jeremiego” i książki „Przebłysk. Dookoła świata – dookoła siebie”. Twórca przekrojowych cykli: „Letnie oświecenie”, „Istoty rzadziej spotykane” i „Ludzie listy piszą”. Więcej na www.erient.info

okładka
Dowiedz się więcej

Prenumerata
Każdy numer ciekawszy od poprzedniego

Zamów już teraz!

okładka
Dowiedz się więcej

Prenumerata
Każdy numer ciekawszy od poprzedniego

Zamów już teraz!