pixel Page 18FCEBD2B-4FEB-41E0-A69A-B0D02E5410AERectangle 52 Przejdź do treści

 

Halo, tu "Przekrój", Twoja lektura na jesienne dni, a w niej wszystko: od literatury po rozrywkę. Przesyłki na terenie Polski są (nadal!) darmowe, więc nie zwlekaj dłużej!

Kup numer jesienny

Jesienią działaj z głową. Jesienny numer kwartalnika możesz zamówić z dostawą do domu i w zestawie z zeszytem krzyżówek. Przesyłki na terenie Polski są (nadal!) darmowe.

Kup numer jesienny z krzyżówkami
Przekrój
Do niedawna słowem „Majowie” posługiwali się głównie historycy i archeolodzy. Teraz – wraz ...
2017-12-08 00:00:00

Ich przewodnikiem jest słońce

rys. Marek Raczkowski
Ich przewodnikiem jest słońce
Ich przewodnikiem jest słońce

Do niedawna słowem „Majowie” posługiwali się głównie historycy i archeolodzy. Teraz – wraz z majańskim kalendarzem, tradycjami i światopoglądem – wchodzi ono do powszechnego użytku. W Ameryce Południowej mieszka dziś 20–30 milionów dumnych potomków prekolumbijskiego imperium.

 „Kandydaci powinni urodzić się pod znakiem B'atz [małpy] lub Kam [jaszczurki]” .
 „Dzień obejmowania funkcji powinien zostać skosultowany z Ają'ijab [przewodnikami duchownymi]”.
 „Przedstawianie sprawozdań powinno odbywać się wtedy, kiedy według kalendarza Majów wypada Waqxaqi B'arz [Nowy Rok]”.  

Takie wymagania stawia swoim członkom Zgromadzenie Narodowe Reprezentantów Ludu Majów, nieformalny organ przedstawicielski, w którym zasiada 300 delegatów Indian z Gwatemali. Zgromadzenie jest jedną z wielu organizacji, które bronią praw jej rdzennych mieszkańców, i jedną z wielu, które w codziennych działaniach kierują się zasadami stworzonymi przez słynnych przodków.

Jeszcze parę dekad temu nazwą „Majowie” posługiwali się głównie archeolodzy i historycy. Dziś ten termin – wraz z majańskimi tradycjami, kalendarzem i światopoglądem – wszedł na nowo do powszechnego użycia. Rdzenni mieszkańcy Gwatemali nie chcą już bowiem być indígenas ani Indianami. „Jesteśmy Majami” – mówią. I brzmi to dumnie.

Zamów prenumeratę cyfrową

Z ostatniej chwili!

U nas masz trzy bezpłatne artykuły do przeczytania w tym miesiącu. To pierwszy z nich. Może jednak już teraz warto zastanowić się nad naszą niedrogą prenumeratą cyfrową, by mieć pewność, że żaden limit Cię nie zaskoczy?

***

Imperium Majów – znawców astrologii i wynalazców najbardziej precyzyjnego kalendarza w historii ludzkości, prekursorów walki z próchnicą i stomatologii estetycznej – przeżywało okres świetności między 250 a 700 r. naszej ery.

Na świecie żyje dziś 20–30 mln ich potomków. W południowym Meksyku, Belize, Hondurasie, Salwadorze, a przede wszystkim właś­nie w Gwatemali.

W tym liczącym 16,5 mln mieszkańców kraju Ameryki Środkowej do jednej z 22 majańskich grup językowych należy mniej więcej połowa mieszkańców. Nic więc dziwnego, że to właśnie tutaj narodził się w ostatnich dekadach ruch politycznego i społecznego odrodzenia nazywany Renesansem Majów.

To historia z wyjątkowo ponurym tłem.

Potomkowie Majów mieli w swoim kraju pod górkę, niezależnie ­od tego, czy Gwatemala była hiszpańską kolonią, czy niepodległym (od ­­1821 r.)­­­ państwem. W swoich rdzennych mieszkańcach Gwatemala widziała przede wszystkim tanią albo darmową siłę roboczą z plantacji kawy prowadzonych przez europejskich osadników. Pod koniec XIX w. weszło nawet w życie prawo umożliwiające niemieckim plantatorom zakup ziemi wraz z mieszkańcami „zobowiązanymi” do niewolniczej pracy.

Nie inaczej było w XX w. ­Niewielki kraj stał się sceną najokrutniejszych zbrodni w całej Ameryce Łacińskiej. Podczas trwającej 36 lat wojny domowej (zakończonej dopiero w 1996 r.) zginęło 200–250 tys.­ ludzi, z czego 90% stanowili Majowie oskarżani przez rządzących krajem wojskowych o współpracę z lewicową partyzantką. Do najstraszniejszych zbrodni doszło za rządów Efraína Ríosa Montta, chrześcijańskiego fundamentalisty wspieranego przez Ronalda Reagana. Stosując metodę spalonej ziemi, wojsko mordowało i równało z ziemią całe wioski. Zgwałcono 100 tys. kobiet, większość wielokrotnie. Żołnierze wypruwali ciężarnym płody z brzuchów, usuwając w ten sposób „złe nasienie”.

To zeznania gwałconych ofiar, które – w przeciwieństwie do swoich ojców, braci i mężów – przeżyły masakrę, miały zresztą w 2013 r. zdecydować o skazaniu Ríosa Montta na 80 lat więzienia za zbrodnię ­ludobójstwa.

W takich warunkach, odbijając się od przemocy i traumy, krzepł ruch walki o prawa rdzennych Gwatemalczyków. Pierwsze organizacje pojawiły się w Gwatemali już w latach 70., ale szybko zeszły do podziemia. Ich rozkwit przypadł na czas negocjacji pokojowych w pierwszej połowie lat 90. To właś­nie wtedy pojawili się „Majowie” ­– mocna, inkluzywna kategoria, która dodawała siły, odwołując się do świetlanej przeszłości, i była na tyle ogólna, by czuli się w niej komfortowo przedstawiciele różnych grup językowych i nurtów. Gwatemalskim Majom sprzyjał wiatr historii – ożywienie polityczne i społeczne rdzennych mieszkańców w wielu krajach Ameryki Łacińskiej, które dekadę później miało wynieść do władzy w Boliwii pierwszego rdzennego prezydenta w historii, Evo Moralesa.

Kiedy w 1996 r. doszło w Gwatemali do zawarcia pokoju, państwo po raz pierwszy w historii uznało swój wieloetniczny i wielokulturowy charakter.

Organizacje Majów powstają niemal codziennie, pojawił się wysyp nowych książek, gazet i programów radiowych w majańskich językach – donosił w 1996 r. „The New York Times”. „Majowie po raz pierwszy mówią własnym głosem” – komentował dla gazety Demetrio Cojti, socjolog i jeden z czołowych majańskich intelektualistów. „Nasi ludzie przetrwali gorzką historię 500 lat marginalizacji – dodawał Macario Zabala Can, kapłan. – Ale mamy proroctwo, które mówi o powrocie Mędrców. Dokładnie to się dzieje: wchodzimy w okres wykluwania się czegoś nowego”.

***

Gdyby ktoś miał wątpliwości, kim dziś jest Maja, rozwiewa je tekst Porozumienia o Tożsamości i Prawach Rdzennej Ludności, który Majowie podpisali z rządem w połowie lat 90. Jak głosi dokument, na majańską tożsamość, przekazywaną z pokolenia na pokolenie, składają się: „bez­pośrednie pochodzenie od dawnych Majów, języki pochodzące z majańskiej rodziny, wizja świata opierająca się na harmonijnych stosunkach między wszystkim elementami Wszechświata, w którym człowiek jest tylko jednym z wielu elementów, Ziemia matką, dającą ziemię, a kukurydza świętym znakiem”.

Etykieta „Majowie” jest specyficzna, bo samodzielnie sobie przyklejona – pisze w zbiorze Mayanización y la vida cotidiana (Majanizacja i życie codzienne) Santiago Bastos, jeden ze znawców majańskiego odrodzenia, historyk i antropolog. Z nawiązania bezpośredniej relacji z prekolumbijskimi Majami płyną dla zmarginalizowanej społeczności siła i argumenty, a może raczej wiara w możliwość przeformułowania relacji władzy.

W kraju, gdzie mówi się „Ale z ciebie Indianin” (Que indio sos), kiedy chce się kogoś obrazić, i gdzie lau­reatka Pokojowej Nagrody Nobla ­Rigoberta Menchú wygrała pierwszy w historii kraju proces o dyskryminację rasową przeciwko politykom, od których usłyszała publicznie: „Idź na targ sprzedawać pomidory, Indianko”, tożsamość Majów okazała się też sposobem, żeby obejść pułapki zastawiane przez naładowany uprzedzeniami język.

Dzięki ruchowi spod znaku „majańskiej dumy” funkcjonują dziś w Gwatemali: Akademia Majańskich Języków, dwujęzyczne szkoły i urzędy, ochrona świętych miejsc, „majańskie” wydziały w Ministerstwie Kultury, dyrekcja generalna do spraw dwujęzycznej edukacji. Na poziomie lokalnym odrodziły się tradycyjne rady działające równo­legle do państwowych struktur.

Majańska tożsamość została też zaprzęgnięta do walki o środowisko. W protestach przeciwko mega­projektom eksploatującym naturalne zasoby mówi się o obronie matki Ziemi, prawie do nienaruszalności świętych miejsc i prawie do samostanowienia historycznych społeczności.

Majańscy badacze tłumaczą stare teksty i odgrzebują historie dawnych wojowników. Powstały majańskie portale (m.in. mayasinfronteras.org) i zabawki edukacyjne, które uczą dzieci kalendarza Majów. W sąsiednim Meksyku raperzy z grupy Tihorappers Crew osiągnęli międzynarodowy rozgłos i kilka milionów wyświetleń na YouTubie, rapując w języku maya (należącym do ­jukatańsko-majańskiej rodziny): „Jestem dumny z bycia Meksykaninem i Mają z maczetą […]. Nie wstydzę się tego, kim jestem, uprawiam ziemię jak Maj”. W gwatemalskiej wsi Xejuyup drużyna piłkarska gra mecze w tradycyjnych majańskich strojach, które miesiącami tkają żony zawodników. Nie chodzi jednak 

o folklor. Zawodnicy tłumaczą, że kolory i wzory na koszulach i tradycyjnych spódnicach, w których biegają za piłką, odpowiadają tradycyjnym elementom majańskiej wizji Wszechświata.

Gwatemala doczekała się też w 2007 r. majańskiej kandydatki na prezydentkę, którą była laureatka Pokojowej Nagrody Nobla i obrończyni praw rdzennej ludności Rigoberta Menchú. „Jestem z Majów i moim pierwszym przewodnikiem jest słońce. Kiedy wstaję, proszę je o siły, wskazuje mi, gdzie jest właściwa droga” – mówiła w wywiadzie dla dziennika „La Prensa”.

***

Gwatemala kusi dziś turystów zdjęciami uśmiechniętych Indian w kolorowych strojach i sloganem, że jest „ziemią Majów”. Na miejscu można się napić „majańskiego rumu” albo „kawy z majańskim duchem”.

To druga, bardziej pusta, twarz majańskiego renesansu – neofolklor. „Majańska tożsamość” bywa hasłem, którym szermuje się czasem na prawo i lewo, bywa, że w służbie szemranym interesom. Santiago Bastos nazywa to majanizacją życia codziennego i polityki w Gwatemali, kosmetycznym multi-kulti.

Majański renesans – choć ważny – zbyt często ogranicza się do spraw kultury, języka, zwyczajów. Nie udało mu się osiągnąć najbardziej ambitnego ze swoich celów: zmienić stosunków władzy i dominacji.

Statystyki są co najmniej przygnębiające. Według Programu Narodów Zjednoczonych ds. Rozwoju (UNDP) 80% gwatemalskich Majów żyje w ubóstwie, sześcioro na dziesięcioro dzieci cierpi na niedożywienie, a śmiertelność noworodków sięga alarmującego poziomu. Majowie mają ograniczony albo bardzo utrudniony dostęp do edukacji i służby zdrowia. Dwujęzyczne usługi publiczne są dla nielicznych. Tym, którzy walczą o ochronę środowiska – zagrożonego w Ameryce Łacińskiej zwykle na terenach zamieszkanych właśnie przez rdzenną ludność – grozi często śmiertelne niebezpieczeństwo. Od 2012 r. zginęło w Gwatemali kilkunastu ekologów i ekolożek.

Bolesna prawda o gwatemalskim państwie wypełzła także podczas procesu Efraína Ríosa Montta. Wyrok skazujący byłego przywódcę za ludobójstwo został uchylony przez Trybunał Konstytucyjny z powodu „błędów proceduralnych”, ponowny proces utknął.

Dzisiejsi Majowie są na pewno bardziej świadomi swoich praw i dumni z dziedzictwa niż ich pradziadkowie indios. Ale droga, którą muszą pokonać, jest równie długa jak ta dzieląca ich od prekolumbijskich przodków.

Data publikacji:

Aleksandra Lipczak

Absolwentka dziennikarstwa Uniwersytetu Jagiellońskiego, autorka książki „Ludzie z Placu Słońca”. Studiowała też filologię hiszpańską i polonistykę w ramach Międzywydziałowych Indywidualnych Studiów Humanistycznych. 

okładka
Dowiedz się więcej

Prenumerata
Każdy numer ciekawszy od poprzedniego

Zamów już teraz!

okładka
Dowiedz się więcej

Prenumerata
Każdy numer ciekawszy od poprzedniego

Zamów już teraz!