Page 1Rectangle 52 Przejdź do treści
ludzie listy piszą
Robert Rient

Heteroseksualny gej, sens i aktorstwo

ilustr. Karyna Piwowarska
Heteroseksualny gej, sens i aktorstwo
Heteroseksualny gej, sens i aktorstwo

Jestem zdruzgotany, mój były partner bierze ślub z kobietą – czy iść na wesele? Jak żyć, gdy wcale się nie chce? Powinnam zdawać na prawo, a chcę na aktorstwo – co wybrać?

Heteroseksualny gej

Pani Profesor,

mój były partner i kochanek bierze ślub, z kobietą. Dzisiaj dostałem zaproszenie na wesele, które odbędzie się za niecałe dwa miesiące. Jestem zdruzgotany, żeby napisać bardzo delikatnie. Czy iść na ten ślub, czy iść na wesele? I bawić się? Przecież dla mnie to jak pogrzeb. Już wyjaśniam. Spędziliśmy z Rafałem cudowne cztery lata, nawet wzięliśmy kredyt na mieszkanie. To, znaczy się miłość, miało być na całe życie. A teraz on, z kobietą. Uderza to w moje gejowskie fundamenty. Trapię się z powodu tych wszystkich myśli. Proszę sobie to wyobrazić. Może to przeze mnie zszedł na heteroseksualną drogę? A teraz chce się z tym obnosić, założyć obrączkę na palec. Co prawda kilka razy przebąkiwał coś o biseksualizmie, ale nigdy nie przepadałem za tym słowem. I jeszcze chce, żebyśmy się przyjaźnili, chociaż ja go wciąż kocham namiętną miłością. W dodatku ta jego kobieta. Boże! Jest otwarta, zabawna, mądra, współczująca, w ogóle nie zaborcza, nie znajduję w niej zazdrości, a na zazdrości znam się całkiem dobrze. Polubiłem ją od pierwszego spotkania i wiele mnie kosztowało, by tego nie okazywać. Na szczęście jest odrobinę męska, ale słowo odrobinę zdaje się tutaj być kluczowe. Generalnie, wspaniała kobieta. Raczej wybiorę się na wesele, tylko nie ręczę za siebie, dlatego piszę – na co uważać?

Marcin K. z Rychtala, 37 lat

Szanowny Panie,

proszę się strzec toastów, najlepiej, jeśli z góry Pan sobie obieca, że nie wypowie żadnego, ale z delikatnym uśmiechem podniesie kieliszek, gdy toasty będą wznoszone. W przeciwnym wypadku grozi Panu, że wymkną się jakieś nieporadne słowa, które zagęszczą atmosferę. Coś w stylu: cały czas cię kocham. Albo: jak mogłeś to zrobić z kobietą? Ewentualnie: zrujnowałeś mi życie.

Druga ścieżka jest trudniejsza, wiem, że proszę o wiele, ale to dla Pana dobra. Jeśli może Pan postawić na trzeźwość - proszę to zrobić albo przynajmniej wytrwać do oczepin. Rozwiązuje to również potencjalne i ze wszech miar realne pragnienie wzniesienia toastu. Gdyby postawił Pan na trzeźwość, to proszę zawczasu przygotować wiarygodnie brzmiącą historyjkę. W podobnych sytuacjach zazwyczaj stawiam na antybiotyki albo konieczność odwiezienia starszej osoby do szpitala.

Jest również trzecia opcja – o ile lubi Pan chaos i nie ma zbyt wielkiego szacunku do tak zwanej instytucji małżeństwa. Proszę zachowywać się w absolutnej zgodzie ze sobą i swoją namiętną miłością do byłego partnera. Proszę mówić głośno, co Pan myśli, proszę również nazywać uczucia, wzdychać, wyznawać, kląć, szlochać, a być może nawet splunąć, gdy para młoda wypowie sakramentalne „tak”. Proszę wznosić oczy do nieba, przerwać pierwszy taniec dynamicznym ruchem własnych bioder. Może się Pan rzucać na podłogę i błagać byłego partnera o powrót. Jak zapewne Pan już zrozumiał, ta opcja świetnie łączy się z alkoholem oraz innymi używkami. Dodatkowym walorem jest fakt, że uczyni Pan wieczór wesela pamiętnym dla wielu osób.

Sens

Pani Profesor,

umrzemy, prawda, Pani to wie, pewnie lepiej niż wielu z nas. Po co więc, po co się starać, doprawdy nie znajduję w tym żadnego sensu. Ten cały wyścig, wszystko straciłam, wszystko się rozsypuje. Proszę mnie źle nie zrozumieć, nie mam depresji, nie jest mi nawet smutno. Dorosła córka radzi sobie w świecie. Mąż pochowany kilka lat temu, dobry to był człowiek, ale czy go kochałam – nie wiem do dzisiaj. Czytam, spaceruję, doczekam swego czasu, ale czy muszę się myć, wyglądać, czy muszę odpowiadać na te irytujące pytania znajomych, udawać, że interesują mnie wiadomości? Czasami chciałabym usiąść w fotelu i nic więcej nie robić, poddać się. Ponad trzydzieści lat walczyłam w pewnej firmie, po nic. Nawet nie mam do Pani pytania, po prostu chciałam napisać. A może mam, Pani się chce, tak naprawdę?

Elwira S. z Kopalina, 66 lat

Szanowna Pani,

było tak. Rano zadzwonił budzik. Wyłączyłam go i spałam dalej, z pół godziny. Wstałam. Weszłam do łazienki. Przemyłam twarz. Być może spojrzałam w lustro, nie pamiętam. Zaparzyłam kawę. Przejrzałam skrzynkę e-mailową, wybrałam listy, na które odpowiem. Zjadłam śniadanie. Poszłam na spacer. Wiosna świętuje, niecierpliwa, to czuć w powietrzu i w ziemi. Szłam przez las jakieś dziesięć kilometrów. Codziennie tak chodzę. Wróciłam. Dzwonił telefon, ale nie odebrałam. Bo mi się nie chciało. Teraz piszę do Pani.

Niebawem dni takie jak ten będą się wydarzać, ale ktoś inny rano wstanie, ktoś inny wyczuje wiosnę, bo mnie już nie będzie. Nie szukam sensu, nie czekam na sens, zaniechałam tej gry lata temu. Nie szukam też celu i powodu. Pozwalam, by sprawy wydarzały się w czasie i rytmie, w którym mają się wydarzać. Czasami mam wrażenie, że faktycznie jest tu ktoś, kto się stara, komu zależy, kto kocha. Czasami mam wrażenie, że jest tu ktoś, kto odpuszcza, lekceważy, nie odpowiada na listy, nie odbiera telefonów. Gdy obserwuję przestrzeń - to prawie zawsze jest las - okazuje się, że nie ma żadnego ja, które miałoby się starać. Mnie się idzie, mnie się pisze. Nie podejmuję żadnego wysiłku, chyba że stawiam opór, walczę, ale i z tych rozrywek powoli się wypisuję. Rzeczywistość wprowadza mnie w osłupienie, każdego dnia. To jest ten moment, w którym idę. 

Aktorstwo

Szanowna Pani,

proszę się ze mnie nie śmiać. Jestem młoda. Niebawem matura. Najbardziej na świecie chciałabym pojechać w roczną podróż i poznać Azję, a później zdawać na aktorstwo. Jestem z tych pilnych uczennic i wiem, że wróciłabym i zdawałabym na aktorstwo, a nie na przykład zmieniła się w ćpunkę czy dziecko kwiat. Wiem o tym i już. Jednak zdaje się, że wszystko zostało ustalone. Moi rodzice są prawnikami i od lat było oczywiste, że i ja będę prawniczką, że przejmę kancelarię. To dobrzy ludzie, mówią mi, że będę miała czas, by po pracy robić, co zechcę, pojechać, gdzie zechcę, ale najpierw muszę iść na prawo. A wieczorem, gdy zostaję sama, to płaczę. Jak myślę o prawie, robi się wokół mnie ciemno. Nawet z nimi o tym nie porozmawiałam, gram swoją rolę, tę, którą mi napisali. Czy jest dla mnie szansa?

Anna M. z Częstochowy, 18 lat, maturzystka

Pani Anno,

jest! I proszę z niej koniecznie skorzystać, nawet jeśli miałoby się okazać, że pójdzie Pani na prawo. Moja przyjaciółka opowiedziała mi kiedyś bajkę o niedźwiedziu zamkniętym w klatce, który każdego dnia robił dziesięć kroków do przodu i dziesięć kroków w prawo, i dziesięć kroków w lewo; dziesięć kroków do przodu i dziesięć kroków w prawo, i dziesięć kroków w lewo. To była jego cała przestrzeń. Po dwunastu latach pojawił się odrobinę bardziej miłosierny właściciel zoo i zbudował dla niedźwiedzia ogromny wybieg. Był tam basen, stumetrowa polana, a nawet trzy drzewa. Gdy wypuszczono niedźwiedzia z klatki, zrobił dziesięć kroków do przodu i dziesięć kroków w prawo, i dziesięć kroków w lewo; dziesięć kroków do przodu i dziesięć kroków w prawo, i dziesięć kroków w lewo. Rozumie Pani?

Proszę się nie przywiązywać do niedźwiedzia, każdy z żyjących na wolności jest mądrzejszy od tego z opowieści, ale tym razem o opowieść właśnie chodzi. Umysł przypomina dzikie zwierzę poddane tresurze - im dłużej ona trwa, tym bardziej posłuszne staje się zwierzę. Proszę przynajmniej sprawdzić, gdzie są granice Pani wybiegu. Proszę porozmawiać o tym z rodzicami i ruszyć w swoją podróż, ale proszę to zrobić koniecznie!

*

Na listy odpowiada prof. filozofii, antropologii i psychologii - Janina Bełkotska, laureatka Nagrody Nobla za moralną diagnozę świata w książce „Moje wszystkie odpowiedzi”.

Pytania do pani profesor proszę słać pod adresem: robert.rient@gmail.com

*

Cykl korespondencyjny profesor Bełkotskiej ilustruje Karyna Piwowarska

Data publikacji:

Robert Rient

Urodzony w Szklarskiej Porębie, dziennikarz i pisarz, autor powieści „Chodziło o miłość”, „Duchy Jeremiego” i reportażu „Świadek” wydanego również w Ameryce. Twórca przekrojowych cykli: „Letnie oświecenie”, „Istoty rzadziej spotykane” i „Ludzie listy piszą”. Więcej na www.erient.info