Page 18FCEBD2B-4FEB-41E0-A69A-B0D02E5410AERectangle 52 Przejdź do treści

Szanowni Państwo!

Wiele osób spośród naszych Czytelników i Czytelniczek wybiera tradycyjną drukowaną wersję kwartalnika, ale są także tacy, którzy coraz częściej korzystają z nośników elektronicznych. Dlatego wprowadzamy cyfrową wersję „Przekroju”. Zapraszamy do wykupienia prenumeraty, w której ramach proponujemy nieograniczony dostęp do aktualnych i archiwalnych wydań kwartalnika.

Ci z Państwa, którzy nie zdecydują się na prenumeratę, będą mieli do dyspozycji bezpłatnie 3 „Przekrojowe” teksty oraz wszystkie rysunki Marka Raczkowskiego, krzyżówki, recenzje, ilustracje i archiwalne numery z lat 1945–2000. Zapraszamy do lektury!

wykup prenumeratę cyfrową
Przekrój
Felieton moralistyczny.
2017-09-19 00:00:00
Stefan Wiechecki "Wiech"

Grzybowe ksiuty

Grzybowe ksiuty

– No i co pan powiesz na te pogode, panie Królik, niby tyż to złota polska jesień a krugom deszcz pada?

– Faktycznie pogoda taka więcej grzybowa.

– To tyż wszyscy na grzybobranie zasuwają, jak tylko troszkie suchszy dzień mamy.

– Faktycznie tak jest, na grzybowe ksiuty się ludzie wypuszczają. Z czego nieraz miłosne tragiedie wychodzą.

Zamów prenumeratę cyfrową

Z ostatniej chwili!

U nas masz trzy bezpłatne artykuły do przeczytania w tym miesiącu. To pierwszy z nich. Może jednak już teraz warto zastanowić się nad naszą niedrogą prenumeratą cyfrową, by mieć pewność, że żaden limit Cię nie zaskoczy?

– Nie mów pan takich rzeczy, jakie tragiedie mogą być przy grzybach? Narzeczeni pobiją się o pieczarkie czyli tyż rydza?

– Nie o to się rozchodzi. W innem rodzaju. U nasz uważasz pan było takie zdarzenie. Którejś niedzieli jeden mój znajomy niejaki Topielec wybrał się na grzyby z narzeczoną i swojem koleżką niejakiem Piskorskiem. Ten Piskorski tyż uważasz pan do tej narzeczonej pokątnie uderzał w tak zwanem w celu matrymonialnem.

Pojechali do lasu pod Młociny, sucho jak raz było, to tyż usiedli na trawie i zaczęli konsompcję czyli spożycie, a potem mieli tych grzybów szukać.

Rzecz jasna, że Topielec był cięty jak wielkie nieszczęście, bo to nic przyjemnego na grzybobraniu tak zwanego rywala posiadać.

To tyż pił cóś nie cóś, zakąszał czem było, ale cholera go troszkie na tego Piskorszczaka brała, zwłaszcza że tamten fatalnie się prowadził i w niemożebny bajer brał mu narzeczoną. Stale i wciąż jakieś gadki do ucha jej zasuwał.

I od razu uważasz pan ten Piskorski jak nie krzyknie:

– O rany gorzkie, co to? – I zerwał się z trawy, i trzyma się uważasz pan za tak zwany półgęsek.

– Panie Hipek! Co się stało?

– Cóś mnie rąbło jak nożem!

– Daj pan spokój, to niemożliwość.

– Mrówek tu nie ma – tak zaznacza ten ów Topielec, ale Piskorszczak w dalszem ciągu nie puszcza tego swojego podudzia, tylko narzeka, no to koniec końców Topielec mówi:

– Panie, a może to żmija? Słyszałem, że w Młocinach jest ich do cholery i trochę. Takiem prawem marne pańskie widoki. Albo wyssać od ręki, albo ciemna mogiła, czytałem w kurierach.

Piskorszczak przypomniał sobie, że czytał o tem także samo, skoczył w krzaki i zaczął się żywo rozbierać.

Słychać było jakieś szamotanie, jakby się ktoś tarzał po ziemi, a potem zaczął prosić błagalnem głosem:

– Nie mogie dostać. Panie Topielec ratuj pan człowieka.

– Czego? Kup pan sobie pijawkie!

– Panie Roman, dam 20 złotych.

– Odejdź pan!

– Tyż prepozycja – wtrąciła się ta dana narzeczona.

– Nie ma innej rady, tylko musisz pan gazować całą siłą na przystanek a potem w tramwaj i lu do pogotowia.

No to ten pan Piskorszczak widzi, że nie ma dla niego innego ratunku, jak nie ruszy z miejsca do tramwaju na Bielany, tylko szelki się za nim wiwali.

O grzybach już zapomniał na cement.

No i co, mogą się odbywać miłosne tragiedie na grzybobraniu?

– W taki sposób widać, że mogą!

 

Tekst z archiwum, nr 393/1952 r. (pisownia oryginalna).

Data publikacji:

Stefan Wiechecki "Wiech"

Stefan Wiechecki "Wiech"

Urodził się w 1896 r. Prozaik, satyryk, publicysta i dziennikarz. Mieszkaniec warszawskiej Woli, stworzył wyjątkowy literacki język oparty na przedwojennej gwarze miejskiej z różnych części stolicy. Jego felietony oraz powieści: Maniuś Kitajec i jego ferajna, Café „Pod Minogą”, były publikowane na łamach „Przekroju”. Julian Tuwim poświęcił Wiecheckiemu kilka wersów w Kwiatach polskich: „Potem to ślicznie Wiech uwieczniał, z daleka więc do pana Wiecha pełen wdzięczności się uśmiecham… I cóż pan teraz uskutecznia?” „Wiech” zmarł w 1979 r. Jego imieniem, a właściwie pseudonimem, nazwano pasaż za warszawskimi Domami Centrum.

okładka
Dowiedz się więcej

Prenumerata
Każdy numer ciekawszy od poprzedniego

Zamów już teraz!

okładka
Dowiedz się więcej

Prenumerata
Każdy numer ciekawszy od poprzedniego

Zamów już teraz!