pixel Page 18FCEBD2B-4FEB-41E0-A69A-B0D02E5410AERectangle 52 Przejdź do treści

 

Kup sobie letni spokój. Bez wychodzenia z domu i bez kosztów przesyłki na terenie całej Polski.

Kup numer letni

Numer letni (3/2020) dostępny jest także w pakiecie z numerem wiosennym (2/2020) za dodatkową złotówkę, bez dodatkowych kosztów wysyłki na terenie Polski.

Kup numer letni i wiosenny
Przekrój
„Nie czcimy go tak samo, lecz możemy go słuchać. Ba, powinniśmy to czynić, biorąc pod uwagę ...
2019-12-06 10:00:00

Faryzeusze i inni obłudnicy

„Uczta w domu Szymona Faryzeusza”, 1618 –1620 r., Ermitaż, Peter Paul Rubens, ; zdjęcie: domena publiczna
Faryzeusze i inni obłudnicy
Faryzeusze i inni obłudnicy

Co wsłuchanie się w nauki Jezusa (skądinąd ważnej postaci w islamie) mogłoby przynieść wyznawcom najmłodszej z wielkich monotei­s­tycznych religii? Fragment książki tureckiego pisarza.

Czyta się 8 minut

Żydzi w czasach Jezusa przywiązywali ogromną wagę do wykładni Prawa Mojżeszowego, zwanej halachą (co dosłownie oznacza „drogę”). Halacha wywodzi się ze szczegółowych nakazów przedstawionych w Torze. Stanowi rozbudowany zestaw reguł, dotyczących wszelkich aspektów życia pobożnych żydów, począwszy od modlitwy, a skończywszy na tabu żywieniowych i kodeksie karnym. Ten ostatni, z dzisiejszej perspektywy, był wyjątkowo surowy, obejmował bowiem choćby kamienowanie na śmierć cudzołożników i bluźnierców.

Ewangelie kanoniczne świadczą, że Jezus dokonał nowej, radykalnej interpretacji halachy. Trudno twierdzić, że interpretacja ta sprowadzała się de facto do odrzucenia Prawa (choć tak właśnie uważali św. Paweł i jego nieżydowscy wyznawcy). Niemniej jednak nie ulega wątpliwości, że Jezus wzywał żydów, aby kierowali się przede wszystkim duchem halachy i porzucili obsesję na punkcie ścisłego egzekwowania jej litery.

Trafnie wskazywał przy tym negatywne skutki ślepej dosłowności. Powodowała ona utożsamienie pobożności z ostentacyjnym praktykowaniem religii, co nieuchronnie prowadziło do hipokryzji, zwłaszcza w przypadku zadufanych w sobie kapłanów, skrybów i faryzeuszy. „Strzeżcie się uczonych w Piśmie – mówił Jezus. – Z upodobaniem chodzą w powłóczystych szatach, lubią pozdrowienia na rynku, pierwsze krzesła w synagogach i zaszczytne miejsca na ucztach. Objadają oni domy wdów i dla pozoru długo się modlą. Ci tym surowszy dostaną wyrok”. (Łk 20,46–47 BT)

Zamów prenumeratę cyfrową

Z ostatniej chwili!

U nas masz trzy bezpłatne artykuły do przeczytania w tym miesiącu. To pierwszy z nich. Może jednak już teraz warto zastanowić się nad naszą niedrogą prenumeratą cyfrową, by mieć pewność, że żaden limit Cię nie zaskoczy?

Sam fakt, że kapłani patrzyli z góry na grzeszników, świadczył o ich arogancji. Jezus nauczał o tym, zestawiając w jednej z przypowieści faryzeusza z celnikiem (przy czym trzeba pamiętać, że osoby wykonujące ten zawód uchodziły w oczach większości żydów za kolaborantów Rzymu).

„Dwóch ludzi przyszło do świątyni, żeby się modlić, jeden faryzeusz, a drugi celnik. Faryzeusz stanął i tak w duszy się modlił: »Boże, dziękuję Ci, że nie jestem jak inni ludzie, zdziercy, oszuści, cudzołożnicy, albo jak i ten celnik. Zachowuję post dwa razy w tygodniu, daję dziesięcinę ze wszystkiego, co nabywam«. Natomiast celnik stał z daleka i nie śmiał nawet oczu wznieść ku niebu, lecz bił się w piersi i mówił: »Boże, miej litość dla mnie, grzesznika!«. Powiadam wam: Ten odszedł do domu usprawiedliwiony, nie tamten. Każdy bowiem, kto się wywyższa, będzie poniżony, a kto się uniża, będzie wywyższony”. (Łk 18,10–14 BT)

Ivan Meštrović, „Ukrzyżowany Chrystus podtrzymywany przez serafina”, Kościół Najświętszego Zbawiciela w Otavicach, Chorwacja, lata 30. XX w.; zdjęcie: Tomasz Wichrowski
Ivan Meštrović, „Ukrzyżowany Chrystus podtrzymywany przez serafina”, Kościół Najświętszego Zbawiciela w Otavicach, Chorwacja, lata 30. XX w.; zdjęcie: Tomasz Wichrowski

Bezduszna dosłowność w interpretowaniu zasad religijnych sprzyjała hipokryzji i arogancji, przedstawionych w powyższej przypowieści, nadto zaś prowadziła do niesprawied­liwości i okrucieństw, czynionych w imię prawa. Przykładem była cudzołożnica, przyprowadzona do Jezusa przez faryzeuszy. Zgodnie z halachą należało ją ukamienować, Jezus wezwał jednak, by okazać jej miłosierdzie: „Kto z was jest bez grzechu, niech pierwszy rzuci na nią kamień” (J 8,7 BT) – powiedział. Tym samym obronił pokorną grzesznicę przed gniewem purytanów przekonanych o własnej słuszności.

Innym razem, kiedy zapytano go, czemu jego uczniowie zbierają kłosy w szabat, skoro tego dnia żydom nie wolno wykonywać jakiejkolwiek pracy, odrzekł z namysłem: „To szabat został ustanowiony dla człowieka, a nie człowiek dla szabatu” (Mk 2,27 BT). Słowem, prawo nie istnieje dla samego prawa. Ma służyć ludziom, a skoro tak, wolno je reinterpretować.

Przenieśmy się z Judei na początku naszej ery do współczesnego świata muzułmańskiego, a zastaniemy bardzo podobną sytuację. Muzułmańskim odpowiednikiem halachy jest szariat. Oba słowa mają skądinąd to samo znaczenie („droga”). Szariat także reguluje wszelkie aspekty życia. O ile żydzi dawno już przestali wymierzać kary zgodnie z halachą, o tyle niektórzy współcześni wyznawcy islamu usilnie domagają się, by szariat stanowił podstawę prawa karnego, przy czym obejmuje to również okrutne praktyki w rodzaju kamienowania cudzołożników oraz zabijania heretyków i bluźnierców.

Muzułmańskie przywiązanie do szariatu często wynika z pragnienia sprawiedliwości, jednak jego dosłowne interpretacje mogą powodować wyjątkowo niesprawiedliwe krzywdy. Dotyczy to choćby zgwałconych kobiet, w tym małych dziewczynek, które skazuje się na ukamienowanie, gdyż miały dopuścić się „cudzołóstwa”. Sytuacje takie wielokrotnie zdarzały się w Nigerii, Somalii i Afganistanie. Gwałt utrzymywany jest z reguły w tajemnicy. Potem jednak ofiara zachodzi w ciążę; najpierw przepytują ją krewni, następnie trafia przed sąd. Nie potrafi dowieść, że została zmuszona do stosunku, gdyż na mocy szariatu, aby ukarać jakiekolwiek przestępstwo seksualne, potrzeba zeznań czterech naocznych świadków. Ciąża natomiast jasno wskazuje, że dziewczynka cudzołożyła. A zatem zostaje publicznie ukamienowana.

Tego rodzaju odrażające przypadki mordu w majestacie prawa nie zdarzałyby się, gdyby osoby domagające się postępowania zgodnie z szariatem skupiały się na jego duchu, a nie na literze. W Koranie nie ma mowy o kamienowaniu. Faktycznie, wymaga się tam czterech naocznych świadków, ale po to, by bronić kobietę przed fałszywymi oskarżeniami. „Kto niewiastę cnot­liwą oskarży o cudzołóstwo, a nie postawi na to czterech świadków, dostanie za karę osiemdziesiąt razów chłosty; uznani za podłych, nie mogą być świadkami” (Koran, rozdział XXIV „Światło”, w przekładzie Jana Murzy Tarak Buczackiego).

 „Marjam i Isa” (Maria i Jezus), miniatura perska; zdjęcie: domena publiczna
„Marjam i Isa” (Maria i Jezus), miniatura perska; zdjęcie: domena publiczna

Słowem, Koran pragnie chronić kobiety. Jednak dosłowne interpretacje prawa prowadzą niekiedy do wykorzystywania tego rodzaju szlachetnych intencji w celu promowania okrutnego mizoginizmu. Jeśli dodać tu przekonanie o własnej słuszności, cechujące zagorzałych zwolenników szariatu, ich sztywny legalizm oraz arogancję pozwalającą im pogardliwie traktować grzeszników, otrzymamy obraz podobny do tego, który Jezus potępiał przed dwoma tysiącami lat:

„Biada wam, uczeni w Piśmie i faryzeusze, obłudnicy! Bo dajecie dziesięcinę z mięty, kopru i kminku, lecz pomijacie to, co ważniejsze jest w Prawie: sprawiedliwość, miłosierdzie i wiarę. To zaś należało czynić, a tamtego nie opuszczać. Przewodnicy ślepi, którzy przecedzacie komara, a połykacie wielbłąda” (Mt 23,23–24 BT).

Muzułmanie powinni zrozumieć zatem, że podobnie jak halacha szariat został ustanowiony dla ludzi, dla mężczyzn i kobiet, a nie na odwrót.

Islamska tradycja jak najbardziej obejmuje tego rodzaju podejście do prawa. Czeka ono na swój lepszy czas. Wywodzi się ze średniowiecza i było reprezentowane przez uczonych w rodzaju Imama asz-Szatibiego (zm. 1388), andaluzyjskiego prawnika, który koncentrował się na maqasid, czyli intencjach przyświecających islamskiemu prawu. Miało ono chronić pięć podstawowych wartości. Były to: religia, życie, rozum, rodzina i własność. Jeżeli wypełnia się owe intencje, można „tchnąć ducha w martwy korpus prawa i wypełnić jego pustą skorupę”. Współcześni muzułmańscy filozofowie, m.in. Fazlur Rahman Malik (zm. 1988), próbowali ożywić tę tradycję. Wykonali wielką pracę umysłową, ale nie doprowadzili do poważniejszych zmian.

Pamiętajmy jednak, że kiedy Jezus – skądinąd wielki prorok islamu – domagał się podobnej reformy judaizmu, żydzi byli dokładnie tacy sami jak my teraz, toteż jego nauczanie może dziś dostarczyć inspiracji do dokonania niezwykle potrzebnej transformacji w łonie religii muzułmańskiej.

Jezusowy postulat reformy judaizmu przyniósł owoce, aczkolwiek dopiero po długim czasie. Świadectwem tego była haskala, czyli żydowskie oświecenie, które nastało w Europie w XVIII i XIX w. za sprawą intelektualistów zainspirowanych ideami racjonalizmu i liberalizmu. Ojciec haskali Mojżesz Mendelssohn (zm. 1786) podkreślał stanowczo, że żydom nie wolno akceptować pewnych aspektów chrześcijańskiej teologii i przykładowo uważać Jezusa za osobę boską. Mimo to powinni wsłuchiwać się w jego nauczanie, traktując ją jako przykład reinterpretacji prawa żydowskiego. Mendelssohn żarliwie przekonywał też, że zreformowany judaizm oznaczałby powrót do pierwotnych zasad przyświecających tej religii. Nie byłby już „oparty na przymusie, a nadto w pełni dawałby się pogodzić z wolnością sumienia”. Chrześ­cijańscy sceptycy twierdzili jednak, że judaizm to system „rygorystycznych praw religijnych”, których „nigdy nie da się oczyścić ani zmodernizować, a wolność sumienia w ogóle nie wchodzi tu w grę”. Opinia ta przywodzi na myśl pesymistyczne przekonania na temat islamu głoszone obecnie na Zachodzie.

Jednak za sprawą haskali w XIX w. zrodził się judaizm reformowany. Jego rdzeniem stały się moralność i etyka. Zaakceptowano konieczność pewnej elastyczności w zakresie praw i rytuałów. Pionierzy judaizmu reformowanego, np. rabin Abraham Geiger (zm. 1874) i rabin Samuel Hirsch (zm. 1889), „postrzegali Jezusa wręcz jako model nowoczesnego żyda”.

Innym reformatorem, którego natchnął Jezus, był Egipcjanin Khalid Muhammad Khalid (zm. 1996). Kształcił się na Uniwersytecie Al-Azhar w Kairze, najbardziej renomowanej uczelni sunnickiego islamu. Przez całe życie zachowywał niezależność jako pisarz. Stworzył niezwykle ważne dzieła, w tym opublikowaną w roku 1958 książkę „Mahomet i Jezus: towarzysze podróży”. Pisał w niej, że Mahomet kładł nacisk na sprawiedliwość i dopuszczał używanie miecza, Jezus natomiast głosił miłosierdzie i chciał zachowania pokoju. Co istotne, prorok Mahomet ukazał wyznawcom nową drogę i zapowiedział, że powtórne przyjście Jezusa będzie jej krańcem. Warto tu przywołać piękne słowa Khalida:

„On jest miłością, która nie zna nienawiści, jest pokojem, który nie zna waśni, jest zbawieniem, które nie zginie. Gdy wszystko to zapanuje na ziemi, wówczas powróci Chrystus. Ten, którego zapowiadał Posłaniec: będący pokojem, miłością, prawdą, dobrem i pięknem. Za prawdziwym Posłańcem wołamy więc: Chrystus, nie Barabasz, prawda, a nie fałsz, miłość miast nienawiści, pokój miast wojny, życie miast zniszczenia”.

„Chrystus, nie Barabasz”…

Rzecz jasna, według tradycji, dwa tysiące lat temu jeruzalemska ciżba skandowała dokładnie przeciwne hasło. Od tego czasu jednak wiele się zmieniło. Potężne Cesarstwo Rzymskie, które ukrzyżowało Jezusa, dawno przestało istnieć. Żydzi, prześladowani przez stulecia jako „mordercy Chrystusa”, przyznali Jezusowi szczególne miejsce w swej tradycji i zawarli przyjaźń z jego wyznawcami. W czasie ukrzyżowania tych ostatnich była ledwie garstka. Dziś na całym świecie są ich miliardy. Nadal czczą Jezusa i kierują się jego nauczaniem.

My, muzułmanie, pojawiliśmy się względnie późno. W wielu sprawach nie zgadzamy się z żydami i chrześcijanami, lecz zarazem sporo rzeczy nas łączy. Nasz Bóg podobny jest do Boga judaizmu. Podobnie jak chrześcijanie głosimy, że Jezus urodził się z dziewicy, że był Mesjaszem i Słowem Bożym. Nie czcimy go tak samo, lecz możemy go słuchać. Ba, powinniśmy to czynić, biorąc pod uwagę ponurą chorobę, która nas toczy i świetlaną mądrość jego słów.

Tłumaczył Jan Dzierzgowski

Rozdział z książki Mustafy Akyola The Islamic Jesus, St. Martin’s Press, Nowy Jork 2017. Tytuł pochodzi od redakcji.

Data publikacji:

okładka
Dowiedz się więcej

Prenumerata
Każdy numer ciekawszy od poprzedniego

Zamów już teraz!

okładka
Dowiedz się więcej

Prenumerata
Każdy numer ciekawszy od poprzedniego

Zamów już teraz!