Page 18FCEBD2B-4FEB-41E0-A69A-B0D02E5410AERectangle 52 Przejdź do treści

Szanowni Państwo!

Już jest – nowy „Przekrój”, a w nim jak zwykle dużo wszystkiego! Piszemy o bliskich nam wartościach, dalekiej Japonii i jeszcze dalszej Wenus. Rozmawiamy z dziećmi i mądrymi dorosłymi, przyglądamy się snom i fraktalom. Wiosenny "Przekrój", jak można go nie kupić?

Kup numer wiosenny

Przekrój
Jest wysoka na 108 metrów, szeroka na 273 metry, długa na 162 metry. Waży 37 000 ton i kosztowała ...
2017-05-06 10:00:00

Elektrownia w Czarnobylu: coś więcej niż arka

Wikimedia
Elektrownia w Czarnobylu: coś więcej niż arka
Elektrownia w Czarnobylu: coś więcej niż arka

Zacznijmy od liczb, a te są imponujące. Arka jest wysoka na 108 metrów – dla porównania Statua Wolności ma ich 93.

Ma 273 metry szerokości, czyli tyle, ile Półwysep Helski na wysokości słynnego kempingu „Solar”, i 162 metry długości, czyli półtora długości futbolowego boiska, albo mniej więcej sześć płetwali błękitnych średniej wielkości ustawionych jeden za drugim.

Jej waga to 37000 ton – tyle samo waży 57,364 fiatów 126p, tzw. maluchów. Aby powstała, trzeba było zebrać 1,5 mld euro, czyli równowartość trzech Stadionów Narodowych w Warszawie.

Arka jest więc ogromna, ciężka i droga.

Zamów prenumeratę cyfrową

Z ostatniej chwili!

U nas masz trzy bezpłatne artykuły do przeczytania w tym miesiącu. To pierwszy z nich. Może jednak już teraz warto zastanowić się nad naszą niedrogą prenumeratą cyfrową, by mieć pewność, że żaden limit Cię nie zaskoczy?

Mógłbym dalej przytaczać dane, bo jest ich bez liku. Na przykład: jest to największa ruchoma konstrukcja na świecie, została wybudowana 300 metrów od miejsca, które miała przykryć (i z sukcesem przykryła). Albo: konstrukcja poruszała się dzięki 224 podnośnikom hydraulicznym i rozwijała „prędkość” 10 metrów na godzinę (ruch ten dostrzegalny jest dopiero na przyspieszonym nagraniu), a pracowało przy niej 10 tysięcy wykwalifikowanych robotników z ponad 30 krajów.

Na fundusz inwestycji złożyło się 40 państw z całego świata, a wkład Polski to 1 proc. całościowej sumy, czyli 1,5 miliona złotych.

Arka jest bowiem wspólną konstrukcją. I wspólnym kosztem.

Nawet przytaczając nieszczęśliwy powód powstania opisywanej konstrukcji, nie można obyć się bez twardych danych.

Czarnobyl, źródło: Wikimedia
Czarnobyl, źródło: Wikimedia

Arka, czyli wielka hala, o której mowa, to nowy sarkofag osłaniający szczątki reaktora nr 4 w Czarnobylu. Został uszkodzony po wybuchu pary wodnej, który nastąpił podczas eksperymentalnej próby wyłączenia reaktora 26 kwietnia 1986 roku. Chwilę później eksplodował wodór, który spowodował zawalenie się dachu elektrowni. W międzyczasie palił się też grafit, powodując ulatnianie się do atmosfery 190 ton radioaktywnych odpadów. Skażony został teren w promieniu 30 km. Radzieckie służby ratunkowy gasiły pożar przez dziewięć dni. Udało się dopiero, gdy z helikopterów zrzucono kilka tysięcy ton ołowiu i piasku (a i wtedy nie obyło się bez ofiar, na pamiętnym filmie widać wypadek helikoptera, który runął, gdy jego śmigła zaplątały się w liny dźwigu). W ciągu pięciu godzin ewakuowano na stałe całą ludność okolicznego miasta Prypeć, czyli około 40 tysięcy osób. Z szacunków wynika, że 134 osoby biorących udział w akcji likwidowania zapadło na ciężką chorobę popromienną, a 30 z nich zmarło. W szczątkach reaktora nr 4 nadal znajduje się 95 proc. ze 180 ton radioaktywnego paliwa, którym był on załadowany w trakcie wybuchu. To dlatego nowa Arka jest potrzebna.

Ale to nie wszystko. W trakcie budowy starego sarkofagu, który miał przykryć zniszczony reaktor, wykorzystano 400 tys. metrów sześciennych betonu i 7 tys. ton stali. Niestety,t tuż po wybudowaniu pierwszego sarkofagu  okazało się, że nie wytrzyma on więcej niż 30 lat i trzeba będzie czym prędzej zastanawiać się nad drugim, który przykryje pierwszy i pozwoli go rozmontować. I właśnie wtedy zaczęto myśleć o nowej arce. Był 1988 rok. Łączna masa starego sarkofagu skazanego na rozmontowanie to ponad 500 ton.

Reasumując – Arka to nie żarty. To fakty. Twarde i nieruchome. To wszechobecne liczby, o których nic tylko czytam, które staram się sobie wyobrazić pozostawiając architekturę na boku. I to powoduje, że samo meritum ucieka mi z pola widzenia i staje się już tylko symbolem jednostki i miary. A przecież to jedno z największych przedsięwzięć inżynieryjnych naszych czasów. I myślę sobie, że to wielka szkoda, że tak imponujący projekt już tylko nieliczni zobaczą w pełnej krasie. I że piękno wewnętrznej konstrukcji łukowej ujrzą już tylko stary reaktor i ci nieliczni szczęśliwcy, którzy z narażeniem życia będą go rozbierać. I staram się sobie wyobrazić jak w słoneczne dni, mimo niewdzięcznej roli, dach Arki, obłożony niezliczonymi panelami ze stali nierdzewnej, będzie odbijać światło i oświetlać pobliskie lasy. I jestem przekonany, że to będzie wyjątkowy widok. I chciałbym to zobaczyć z oddali jadąc samochodem po wertepach ukraińskich lasów. W końcu myślę sobie też, że dlatego redukowanie tego budynku do nic nie mówiących liczb, to wielka szkoda dla tych, co widzą w Arce coś więcej niż tylko maluchy, wieloryby i statuy wolności.

Arka to coś więcej niż przykrycie.

Data publikacji:

okładka
Dowiedz się więcej

Prenumerata
Każdy numer ciekawszy od poprzedniego

Zamów już teraz!

okładka
Dowiedz się więcej

Prenumerata
Każdy numer ciekawszy od poprzedniego

Zamów już teraz!