Page 1Rectangle 52 Przejdź do treści
ludzie listy piszą
Robert Rient

Dziennikarze, przyjaciele i oświadczyny

ilustr. Karyna Piwowarska
Dziennikarze, przyjaciele i oświadczyny
Dziennikarze, przyjaciele i oświadczyny

Mój tata jest z prawicy, a mama z lewicy – jak przetrwać, będąc pośrodku? Zawiedli mnie przyjaciele – co zrobić z rozczarowaniem? Chcę się oświadczyć mojemu partnerowi – jak to zrobić?

Rodzice

Szanowna Pani,

moi rodzice doprowadzają mnie do szału. Pracują jako dziennikarze w dwóch różnych redakcjach, tata w prasie, mama w radio. Tata jest po prawej stronie, a mama po lewej. A ja muszę być pośrodku i mam już tego dosyć. Niby zawsze mówili mi, że sama wybiorę swoje poglądy, ale każde z nich chciałoby, żebym stanęła po jedynej, słusznej stronie. I chociaż umówili się, że podczas posiłków, wakacji i wspólnych wyjazdów nie rozmawiamy o polityce, to jeśli na tapecie jest właśnie jakiś gorący temat i tak rozmawiają albo wymownie milczą, co jest jeszcze gorsze – ta ich cała cisza i złowrogie spojrzenia. Przeciskam się między nimi, mediuję, próbuję tłumaczyć, że większość ich sporów jest idiotyczna i rozbija się o słowa. Wiem, że tak się zaczął ich związek, od kłótni, której nie mogli skończyć. I mam wrażenie, że ta kłótnia trwa całe ich życie, jestem już zmęczona. Mogą o tym samym wydarzeniu sprzed dwudziestu lat rozmawiać sto razy, powtarzać te same argumenty, nie słuchają siebie nawzajem. A wieczorem idą do wspólnej sypialni, w której stoi jedno niewielkie łóżko, które nie wiem jakim cudem ze sobą dzielą. Nie rozumiem, jak można tak żyć. Nie chcę tak żyć. Chcę im pomóc, ale za każdym razem kończy się tym, że zmuszają mnie, bym wybrała stronę i wtedy jedno z nich jest szczęśliwe, a drugie obrażone. Jak przetrwać, skoro jestem już dorosła?

Malwina Sz. z Laskowa, 18 lat, maturzystka

Szanowna Pani,

zdaje się, że przetrwać to Pani potrafi, a nawet obserwować i wyciągać wnioski. Postawienie sobie w życiu celu zwanego przetrwaniem zawsze wydawało mi się mało atrakcyjne, a wręcz bolesne. Jeśli życie nie wymusza przejścia w tryb przetrwania - jestem za życiem. Dorosłość to niezwykle pojemne słowo i proszę wypełnić je po swojemu. I chociaż ta formalna zaczyna się po ukończeniu osiemnastu lat, poznałam dziewięcioletnich ludzi bardziej dorosłych od niektórych dwudziestoletnich. Poznałam również takich, którzy w dorosłość wkroczyli po trzydziestym, a nawet czterdziestym roku życia. Proszę na siłę dorosłości nie definiować, ale spróbować odnaleźć się we własnym życiu, w dorosłości lub obok niej.

Dorastając ze swymi skrajnymi rodzicami, nabyła Pani szeregu sprawności, być może dobrym pomysłem będzie z nich skorzystać? Na przykład szkoląc się profesjonalnie w kierunku negocjacji lub wspomnianych mediacji? A może, zmęczona konfliktem, zdecyduje się Pani poszukać dla siebie zajęcia, pracy, pasji albo nauki związanej z tworzeniem, leczeniem, uzdrawianiem, pomaganiem, naturą, zwierzętami? To tylko drobne sugestie, proszę się wsłuchać we własne preferencje.

Jeśli chodzi o konflikt – dla wielu bywa on afrodyzjakiem, wartością nadającą sens, motywacją do otwierania ust i zabierania głosu. Porzucenie konfliktu, jeśli ten był spoiwem związku, jest porzuceniem związku – dlatego wiele osób woli odtwarzać zadawanie ciosu niż samotną wolność. Być pośrodku to wyczerpująca rola. Proszę zmieniać perspektywę. Znajoma negocjatorka opowiedziała mi kiedyś o człowieku, który stał przed drzewem i wpatrywał się w czarną dziuplę. Niczego poza ciemnością nie widział. Zrobił krok do tyłu i zobaczył drzewo. Zrobił kilkanaście kroków do tyłu i zobaczył las.

Przyjaciele

Pani Profesor,

moi przyjaciele mnie zawiedli. Znamy się od lat i od lat wszystko się powtarza. Jesteśmy blisko, trzymamy się ze sobą, obchodzimy swoje urodziny, imprezujemy, wiemy, gdy ktoś choruje i zazwyczaj reagujemy, czasami wyjeżdżamy wszyscy razem. To moja druga, a czasami myślę, że pierwsza rodzina. I ostatnio zdarzyło się tak, że chorowałem, przewlekle, na początku wszyscy się przejmowali, a później coraz mniej i mniej. Przestali dzwonić, odzywać się, zostałem z całym tym chorowaniem sam. I jakoś odechciało mi się do nich odzywać, zamknąłem się w swoim świecie, w którym nie jest znowu tak źle, mam świetną nową dziewczynę. Tylko że czuję wyraźnie ich brak, czasami dzwonią, czasami się spotykamy, ale jest między nami ten mój niewypowiedziany ból. Nie chciałbym czuć do nich tego, co czuję, tego rozczarowania i żalu, po prostu zawiedli. Ja nawet na głowę wiem, że wcale nie musieli nic robić, wiem, że nie mam do nich żadnego prawa, ale jednak uczucie pozostało, pewien ciężar. I nie jest mi dobrze ze sobą tak do końca i nie jest mi dobrze, gdy jestem z nimi. Nie chcę już nigdy więcej tego rozczarowania czuć. Co Pani poradzi?

Mateusz G. z Gąbina, 29 lat, fizyk

Szanowny Panie,

pozostało mi napisać do Pana kilka oczywistych prawd. Ludzie zawodzili, zawodzą i będą zawodzić. Nawet ci, których nazywamy przyjaciółmi. Po prostu ich błędy szybciej rozumiemy, bardziej ochoczo wybaczamy, poza tym lubimy ich idealizować. Jeśli pozostanie Pan blisko ludzi, z pewnością Pana zranią i z pewnością Pan ich zrani. Taka już nasza konstrukcja. Przyjrzałabym się jednak rozczarowaniu i temu, co sprawia, że Pan wie, że przeżywa rozczarowanie. Rozumiem, że to rodzaj dyskomfortu, nieprzyjemności, może nawet bólu. Kto i kiedy nazwał dla Pana te uczucia rozczarowaniem? Zdradzę Panu sekret: rozczarowanie nie istnieje bez wiary w opowieść. Żeby poczuć rozczarowanie, najpierw musiał Pan uwierzyć w jakąś opowieść o roli, którą mają spełniać przyjaciele. Nie będę się rozpisywała, jak bardzo idiotyczne jest niewypowiadanie przed przyjaciółmi swego bólu, o którym Pan napisał, bo musi to przecież Pan wiedzieć, a przynajmniej czuć. Przyjaźń opiera się na wypowiedzianym, spotkanym, zrozumianym, doświadczonym. A Pan cierpi, ukrywa cierpienie i pisze do mnie, że nie chce cierpieć. Drogi Panie, ukrycie głęboko w szufladzie zgniłego jabłka nie spowoduje, że zniknie smród. Gdy już będzie Pan to cierpienie wyciągał, co rekomenduję w imię dbałości o przyjaźń, proszę być ostrożnym i się z nim nie obnosić. Proszę sięgnąć po nie jak najuczciwiej. Jeśli długo u Pana leżało, to na pewno przykleiły się do niego inne cierpienia, a zatem inne historie z przeszłości, proszę nie zasypywać nimi przyjaciół (wystarczy pokazać). Oni przecież nie muszą wiedzieć, co Pan przed nimi ukrył, nawet jeśli byli jedną z przyczyn tego ukrycia.

Oświadczyny

Szanowna Pani,

chcę się oświadczyć! Już wiem, że to ten jedyny. Jest nieśmiały, ale pracowity, ambitny, ale skromny. Doskonały kochanek, mądry człowiek, weganin, jego brat jest gejem i mają świetne relacje, czy Pani to wszystko może sobie wyobrazić? W dodatku przyzwoicie wygląda. I kocha mnie, kocha mnie na zabój. Jedynym problemem jest jego tradycyjna rodzina. Podsłuchałam zupełnie przypadkiem, naprawdę przypadkiem, nie jestem z tych, które grzebią w cudzym telefonie, no więc podsłuchałam, że chce się oświadczyć podczas wigilii, gdy przy jednym stole będą moi i jego rodzice, chce zapewne poprosić mojego ojca o moją rękę. Tak, praktykuje takie gesty, chociaż kompletnie w nie nie wierzy. A ja nie chcę, by ktoś o moją rękę był proszony. I pomyślałam, że sama mu się oświadczę. Kupiłam dla nas trzydniowy wyjazd w góry, które kocha. Tylko co dalej? Nie klęknę, bo to głupie, nie wiem, jak to zrobić – proszę o pomoc.

Malwina L. z Jedlińska, 24 lata, studentka

Szanowna Pani,

broni się Pani przed konwencją i pyta mnie o konwencję. Nic z tego. Proszę się oświadczyć, ale proszę to zrobić wyłącznie na własnych warunkach. Może nawet Pani klęknąć, proszę nie odrzucać żadnego pomysłu tylko dlatego, że kiedyś został wykorzystany. Proszę skupić się na tym, co chce Pani wyrazić, co chce Pani osiągnąć, ale też na tym, co chce Pani dać w ten sposób swojemu partnerowi i sobie. Proszę nie szukać gotowej drogi, ale znaleźć własny sposób, własne słowa, własny gest. Kontekst, tło, cała ta scenografia ma spore znaczenie, ale kluczowe okaże się zapewne spojrzenie sobie w oczy i pamięć o tym, czym jest prośba.

 

Na listy odpowiada prof. filozofii, antropologii i psychologii - Janina Bełkotska, laureatka Nagrody Nobla za moralną diagnozę świata w książce „Moje wszystkie odpowiedzi”.

 

Pytania do pani profesor proszę słać pod adresem: robert.rient@gmail.com

Data publikacji:

Robert Rient

Urodzony w Szklarskiej Porębie, dziennikarz i pisarz, autor reportażu „Świadek” wydanego również w Ameryce, powieści „Duchy Jeremiego” i książki „Przebłysk. Dookoła świata – dookoła siebie”. Twórca przekrojowych cykli: „Letnie oświecenie”, „Istoty rzadziej spotykane” i „Ludzie listy piszą”. Więcej na www.erient.info

okładka
Dowiedz się więcej

Prenumerata
Każdy numer ciekawszy od poprzedniego

Zamów już teraz!

okładka
Dowiedz się więcej

Prenumerata
Każdy numer ciekawszy od poprzedniego

Zamów już teraz!