pixel Page 18FCEBD2B-4FEB-41E0-A69A-B0D02E5410AERectangle 52 Przejdź do treści

 

Halo, tu "Przekrój", Twoja lektura na jesienne dni, a w niej wszystko: od literatury po rozrywkę. Przesyłki na terenie Polski są (nadal!) darmowe, więc nie zwlekaj dłużej!

Kup numer jesienny

Jesienią działaj z głową. Jesienny numer kwartalnika możesz zamówić z dostawą do domu i w zestawie z zeszytem krzyżówek. Przesyłki na terenie Polski są (nadal!) darmowe.

Kup numer jesienny z krzyżówkami
Przekrój
Donald Taylor Ritchie, zwany Donem, mieszkał na przedmieściach Sydney, obok klifu, gdzie sporo osób ...
2020-09-18 09:00:00

Don Klifot

Roland Topor, rysunek z archiwum nr 946/1963 r.
Don Klifot

Urodził się w 1925 r. Po szkole, podczas drugiej wojny światowej, rozpoczął służbę w marynarce Australii na pokładzie HMAS Hobart, z którego miał okazję obserwować poddanie się armii japońskiej w Zatoce Tokijskiej.

Czyta się 1 minutę

W 2006 r. przyznano mu Order Australii, najwyższe odznaczenie państwowe, za wkład w rozwój kraju poprzez znaczące dokonania. Ale nie miało to z wojną nic wspólnego.

Od 1964 r. Donald Taylor Ritchie, zwany Donem, mieszkał na przedmieściach Sydney, w Watson Bay. Tuż obok znajduje się okryty ponurą sławą klif The Gap. W tym miejscu, rok w rok, odbiera sobie życie około 50 osób, skacząc w przepaść.

Don był ciepłym i dobrym człowiekiem, który kochał spacery. A ponieważ mieszkał w pobliżu The Gap, dosyć często zdarzało mu się spotykać w trakcie tych przechadzek ludzi planujących samobójstwo. Były żołnierz, a później także były sprzedawca polis ubezpieczeniowych, miał w zwyczaju nawiązywanie rozmowy z takimi ludźmi. Z reguły pytał najzwyczajniej w świecie: „Czy jest coś, co mogę dla ciebie zrobić?” i proponował herbatę.

Zamów prenumeratę cyfrową

Z ostatniej chwili!

U nas masz trzy bezpłatne artykuły do przeczytania w tym miesiącu. To pierwszy z nich. Może jednak już teraz warto zastanowić się nad naszą niedrogą prenumeratą cyfrową, by mieć pewność, że żaden limit Cię nie zaskoczy?

Zaskakująco często ten drobny gest wystarczał, by nowy znajomy nie skakał w przepaść.

Don nie posiadał żadnego psychologicznego wykształcenia, był spacerowiczem amatorem o wielkim sercu, ogromnej życzliwości i otwartości na drugiego człowieka. Działał w naturalny dla siebie sposób i do końca życia nie uważał, by robił coś wybitnego.

Trudno dokładnie podać, ile osób ocalił Don w trakcie swoich spacerów. Na pewno nie mniej niż 160 – to udokumentowane przypadki, które sprawdzono przed przyznaniem odznaczenia. W wyniku działań Dona i jego żony Moyi w pobliżu klifu stanęły bezpłatne telefony obsługiwane przez poradnie psychologiczne i kryzysowe, a lokalne władze zajęły się organizacją systemów pomocy dla ludzi znajdujących się w trudnej sytuacji życiowej. Wiadomo, że spacery są zdrowe, ale któż by pomyślał, że nie tylko dla spacerującego!

Roland Topor, rysunek z archiwum nr 946/1963 r.
Roland Topor, rysunek z archiwum nr 946/1963 r.

Data publikacji:

okładka
Dowiedz się więcej

Prenumerata
Każdy numer ciekawszy od poprzedniego

Zamów już teraz!

okładka
Dowiedz się więcej

Prenumerata
Każdy numer ciekawszy od poprzedniego

Zamów już teraz!