Page 1Rectangle 52 Przejdź do treści
Jeremy L. Caradonna

Czy postęp dobrze służy ludzkości?

Czy postęp dobrze służy ludzkości?

Typowa narracja o rewolucji przemysłowej to opowieść o moralnym i gospodarczym postępie. Brzmi ona mniej więcej tak: wynalazcy, ekonomiści i mężowie stanu z Europy Zachodniej wymarzyli sobie nowy, zindustrializowany świat.

Napędzani optymizmem i naukowym know-how oświecenia bohaterscy mężczyźni – James Watt (wynalazca maszyny parowej), Adam Smith (ojciec współczesnej ekonomii), William Huskisson (brytyjski polityk) i inni – walczyli z dławiącymi rozwój skutkami gospodarczych regulacji, irracjonalnych praw i zwyczajów oraz tradycyjnej struktury cechowej, która odrzucała innowacje. Do połowy XIX w. udało im się wprowadzić gospodarkę opartą na zasadzie laissez faire (czyli „wolną”), której napędem były maszyny i skupioną wokół nowoczesnych fabryk i miejskiej klasy pracującej. To był długi i trudny proces, ale w rezultacie ta rewolucja zawiodła Europejczyków na nowe wyżyny cywilizacji. W końcu zamieszkali w nowym świecie opartym na pracy najemnej, mobilności i konsumpcji lśniących produktów. 

Europa wyrwała się z przedindustrialnej niedoli, hamującej postęp rodzaju ludzkiego od zarania dziejów. Tanie i dostępne bez ograniczeń paliwo kopalne wprawiło w ruch lokomotywy (i inne parowe maszyny), które wiozły ludzkość ku nowej wspaniałej przyszłości. Później, mniej więcej wtedy, kiedy sami doszli do wniosku, że niewolnictwo wcale nie jest takim dobrym pomysłem, Europejczycy wyeksportowali tę rewolucję do innych części świata, aby każdy mógł zakosztować wolności i uprzemysłowionej nowoczesności. Dokonali tego po części dzięki „otwarciu rynków” prymitywnych społeczeństw rolniczych. Efekt końcowy: szczęśliwsi ludzie, wzrost bogactwa i wydajności – ludzkość wreszcie osiągnęła to, na co ją stać.

Postępu nie da się zatrzymać?

To smutne, ale wciąż dosładzamy sobie nasz społeczny autoportret tą przelukrowaną opowieścią. Jest ona głęboko zakorzeniona w zbiorowej tożsamości świata uprzemysłowionego. Stała się bardziej złożona, ale wciąż ma triumfalistyczny wydźwięk. Weźmy np. książkę Joela Mokyra The Enlightened Economy: An Economic History of Britain, 1700–1850 (Oświecona gospodarka: historia gospodarcza Wielkiej Brytanii, 1700–1850) wydaną w 2009 r. „W sensie materialnym życie w Wielkiej Brytanii i świecie uprzemysłowionym, który poszedł za jej przykładem, jest dzisiaj o wiele lepsze, niż wyobrażałby to sobie nawet najbardziej szalony osiemnastowieczny filozof – i choć taki rezultat mógł być niezamierzony, większość ekonomistów uznaje go za niepodważalne błogosławieństwo”. 

Myśl, że dzięki rewolucji przemysłowej jesteśmy nie tylko technologicznie bardziej zaawansowani i materialnie wyposażeni, lecz także lepsi, jest głęboko zakorzeniona i trudna do zakwestionowania. Niełatwo zdobyć się na sprzeciw wobec opinii, że nowe technologie, rozwój gospodarczy i społeczeństwo konsumpcyjne są absolutnie konieczne. Krytykowanie przemysłowej nowoczesności to w pewien sposób krytykowanie moralnego postępu rodzaju ludzkiego, ponieważ centralnym wątkiem tej opowieści jest myśl, że uprzemysłowienie zrewolucjonizowało również nasze człowieczeństwo. Krytycy społeczeństwa przemysłowego często spotykają się z sarkastycznym: „Więc chciałbyś, żebyśmy na powrót zamieszkali w jaskiniach, co?” albo kategorycznym: „Postępu nie da się zatrzymać”.

A co jeśli przyjęlibyśmy bardziej krytyczny i sceptyczny stosunek do wartości, które otrzymaliśmy w spadku? 

[...]

Tłumaczył Maciej Jura


Tekst pochodzi z książki Jeremy’ego L. Caradonny Sustainability: A History (Historia zrównoważonego rozwoju), wydanej nakładem Oxford University Press w 2014 r.

*

Drodzy Czytelnicy! To jest fragment tekstu, opublikowanego w nr 3556/2017. Jeśli pragniecie przeczytać go w całości, sięgnijcie do wydania papierowego. 

Dziękujemy, przepraszamy!

Redakcja 

Data publikacji:

Jeremy L. Caradonna

Historyk, wykładowca ochrony środowiska na kanadyjskim University of Victoria. Zajmował się też produkcją żywności organicznej. Deklaruje się jako patriota Republiki Kaskadii (krainy obejmującej amerykańskie stany Oregon i Waszyngton oraz kanadyjską Kolumbię Brytyjską).